Zwyczaje weselne wczoraj i dziś.

Wesela w świętokrzyskim mają bardzo dużo pięknych obrzędów. Jednym z nich praktykowanym do dzisiaj są „oczepiny” – czyli symboliczne przejście ze stanu panieńskiego w małżeński. Sadzano wówczas pannę młodą na krześle, a starsze zdejmowały jej ślubny wieniec i zakładały czepiec matki. Obcinano jej wtedy warkocze lub rozplecione włosy, a w okresie międzywojennym w czasie tego obrzędu, na ustawionych na stole talerzach, goście składali pieniądze dla młodej pary.

Dawniej oczepinom towarzyszyły różne przyśpiewki m.in:

                      [...] „Tak by młodo pani ni miała w cym warzyć

                      musiałaby się z młodym panem powadzić

                     A my tego nie dozwolim,

                     młodą panią wspómożym,

                    Po mnie się nie rychtujcie

                    Po talarku, po dwa ciepiejcie” [...]

Inna oczepinowa pieśń brzmiała tak:

                 [...] „Młodo pani cepca ni mo,

                      grochowiną łeb owijo.

                      Dejcie, dejcie, nie żałujcie,

                     Młodo pani wspomógejcie” [...]

Drugim obrzędem kultywowanym do dzisiaj są „poprawiny”. Urządza się je na drugi dzień po weselu. Rozpoczynają się one poranną mszą w intencji zmarłych z obu rodzin. Sprasza się na nie najbliższych, którzy przynoszą pokarmy i alkohol, często wynajmuje się zespół muzyczny – dawniej grajków.

Niestety wiele obrzędów weselnych zanikło. Lecz ciężko jest wymagać, by w trakcie tylu wieków zachowały się wszystkie. Jedną z tradycji, której już się nie praktykuje jest plecienie ślubnego wianka przez młodą pannę. Babcie lub prababcie przyszłych żon miały przed domami specjalne ogródki, w których panny na wydaniu doglądały kwiatów przeznaczonych na ślubny wianek. Rosły tam również rośliny zielone: ruta, mirt, lawenda czy rozmaryn, z których nawet w czasie zimowych miesięcy można było wykonać piękny zielony wianek. Kiedy dziewczyna wyszła za mąż, niedoglądany ogródek giną naturalna śmiercią.

Innym obrzędem, który już dzisiaj zanikł były tzw. „pokładziny”. Na zakończenie weselnego przyjęcia pochód gości prowadził pannę młodą do odpowiednio na tę okazję przygotowanego pokoju, gdzie małżonkowie po raz pierwszy spędzali wspólnie noc. Wcześniej nim to się stało, pan młody zobowiązany był poczęstować gości słodyczami.

Pomimo tak wielu różnic w sposobie świętowania uroczystości weselnych dawniej i dziś, dostrzegam jednak pewne podobieństwa, nawet jeżeli wraz z upływem czasu zostały wprowadzone różne zmiany.

BIBLIOGRAFIA:

www.interklasa.pl/portal/dokumenty/r023/obrzedyizwyczaje.htm

www.interklasa/portal/dokumenty/m002/weselne.html

 

2 thoughts on “Zwyczaje weselne wczoraj i dziś.

  1. Patrycjo, napisałaś bardzo ładny artykuł dotyczący zwyczajów weselnych :) Bardzo żałuję, że nie jest on wynikiem rozmów z mieszkańcami twojej miejscowości, ale zamieściłaś bibliografię więc mam pewność, że dowiedziałaś się czegoś interesującego. Dobrym pomysłem było zamieszczenie tekstów przyśpiewek towarzyszących oczepinom!

    A może jeszcze zechcesz przeprowadzić, spisać i opublikować rozmowę na temat wesel, którą przeprowadzisz z kimś starszym? :) Co o tym myślisz?

    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Dorota Marszałek
    dorotamarszalek ostatnio opublikował..Odwiedź blog programuMy Profile

  2. Zaczęło się mało obiecująco :-) Dostaliśmy w przeencie cudny album Piotra Chary ze zdjęciami ptakf3w. Po pobieżnym obejrzeniu stwierdziłem, że do takiego cuda nie zbliżę się zdjęciami. Mogę jechać do domu. Postanowiłem stawić czoła wyzwaniu. Dostaliśmy do testowania fantastyczne obiektywy Nikona. Ja 200-400mm. Ubrałem się: dwie pary bielizny narciarskiej, dres Crafta, spodnie narciarskie (z mikropolarem), kurtka puchowa,wodery i kalosze neoprenowe. Siedząc w zimnej wodzie w pierwszej czatowni byłem zamrożony około 10.00. Fantastyczny spektakl przed nami rekompensował wszystko. Zaczęło się około 7.00 od przylotu bielika. Może 1,5m od czatowni. Musiał coś usłyszeć (szelest kurtki?). Postanowiliśmy, że zrobimy zdjęcia jak się rozgości. Po chwili niestety jedyna szansa odfrunęła. W domu stwierdziłem, że miałem (mieliśmy) złe podejście. Bielik nie mf3gł się rozgościć. Był u siebie. To my rozgościliśmy się nie tak jak trzeba. Nie było nudno. Trzeba się było uwijać. Do samego popołudnia (16.00) występy myszołowf3w i sf3jek. Zmienne oświetlenie tego dnia i ptaki siadające w mocno rf3żnych odległościach powodowały pełną koncentrację. Zrobiłem 500 zdjęć. Z 4 jestem bardzo zadowolony. Drugi dzień rf3wnież fantastyczny. Czatownia sucha, więc dodatkowo karimata i śpiwory. Przedpole ciemniejsze niż wczoraj. Nie wiem czy dać konwerter. Na ptasie występy nie trzeba było długo czekać. Zaczęła kania. Długo nie chciała zlecieć z drzewa. Przegonił ją prawie biały myszołf3w. Kania wracała, ale obrała inną strategię. Nadlatywała znad naszej czatowni, co powodowało mało fotogeniczny jej wygląd. Czas przeleciał błyskawicznie (też do 16.00). Wrażenia fantastyczne, choć warunki wymagające (rodzina stwierdziła, że mogę otworzyć szkołę przetrwania). Nie złapałem nawet kataru. W hoteliku świetna obsługa i wyżywienie. Do tego wieczorem sauna. POLECAMWojciech Henschke

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge