I koniec…

Kończą się wakacje, kończy się „życie” tego bloga.

Niedługo wrócimy do szkoły, niedługo założymy (!) nowy blog. Będzie nam łatwiej: wiemy co nieco o projektach, blogowaniu, komentowaniu i licencjach  CC, które tak bardzo ułatwiły nam opisanie projektów, wykonanie fotocastów czy prezentacji.

To ostatni wpis na moim blogu. Może teraz trochę liczb? A więc:

  • 105 wpisów
  • 1 strona
  • 5 tagów
  • 307 komentarzy,  wychodzi po 2,92 komentarza na wpis :D ,
  • dwie odznaki,
  • 8 miesięcy i 15 dni blogowania

I może jakiś cytat na początek roku?

Chcesz być czymś w życiu, to się ucz,

Abyś nie zginął w tłumie;

Nauka to potęgi klucz,

W tym moc, co więcej umie.

Ignacy Baliński

Ostatnie zdjęcie na moim blogu będzie dotyczyło oczywiście wakacji:

fot. (Sascha Uding) Arternative-Design, Flickr, CC BY NC-ND (ile do wakacji? Kliknij w obrazek).

Pewien piątoklasista z Łodzi,

O mało co nie spowodował powodzi.

A to dlatego, że początek roku szkolnego.

 

A jakiś pierwszak z Warszawy,

Pragnął pamiętnej wyprawy.

Zwierzył się z tego siostrze,

Odrzekła:

Wiem, choć nie jestem zbyt zdolna.

Twoja wyprawka to szkolna!

 

A więc życzę wszystkim stęsknionym za szkołą i pragnącym wakacji oraz wszystkim czytającym i komentującym mój blog: radosnego i jak najmniej nudnego roku szkolnego!

Do zobaczenia i przeczytania!

PS dla wszystkich, którzy czytają mój blog i chcą znaleźć mój nowy blog, a nie wiedzą, jak go znaleźć: Wchodźcie na szkolną stronę i szukajcie!

 

 

Wakacje!

Koniec sprawdzianów, kartkówek, pytania :D
Spokój przez dwa miesiące. Chociaż będę tęsknić za szkołą.

 

YouTube Preview Image

Podsumowanie

Bardzo szybko minął rok szkolny na blogu. Na początku nie mogłam sobie poradzić z jego założeniem, dodawałam mało wpisów, zdjęć prawie w ogóle. W kwietniu dodałam 27 wpisów. Teraz nie dodaję ich aż tyle, ale są nieco dłuższe. Nie sądziłam, że nauczę się blogować, myślałam, że to nie dla mnie. Dzięki blogowaniu  (a więc „Szkole z klasą 2.0″) nauczyłam się obsługi: Flickra, Prezi, serwisu fotocasty.pl, Movie Makera, bloga :D . Nauczyłam się też rozróżniać licencje Creative Commons (chociaż mylą mi się skróty).

Nowe było komentowanie, wstawianie grafik i linków, filmików i prezintacji. Dodawanie stron, kategorii i widżetów. Teraz dobrze (?) się na tym znam.

Trudne było znalezienie czasu na blogowanie, na początku nie wiedziałam też, jak dodawać strony.

Dzięki blogowaniu możemy wymieniać informacje, doświadczenia i pomysły.

Warto prowadzić blogi. Można tutaj opisać wszystko. W przyszłym roku też będę blogować!

PS. Już w piątek wakacje!

Za chwilę!

 

 

 

 

Festiwal projektów

W piątek (ciekawe rozpoczęcie lata) byłyśmy na Festiwalu Projektów 2.0 w Warszawie.

Do Warszawy poszło (poleciało?) szybko. Kiedy zaczynały się lekcje, siedziałyśmy w autobusie, starając się dotrzeć do Centrum Nauki Kopernik. Udało się. Chciałyśmy wejść z drugiej strony, wywołać zepsute trzęsienie ziemi i rozmienić 2 złote, mając tylko 2 złote.

Może teraz trochę o festiwalu? A więc: po otrzymaniu plakietek i pasków szukałyśmy swojego stoiska (numer 15). Potem zaczęło się rozkładanie plakatów, materiału, składanie wszystkiego (mieli zmienić nam stelaż). Obrazki, plakat i zdjęcia znalazły się w pionie, a broszurki, pergaminowe książki i laptop z fotocastem i prezintacją – na stoliku. Po jakimś czasie zauważyłyśmy, że na sąsiednie stanowisko przydzielono szkołę z Białegostoku! A oto blog pani Kasi. Z prawej strony rozłożył się projekt „Jeżyki o jeżykach”.

I znów!

Znowu nauczyłam się obsługi programu, tym razem to Windows Live Movie Maker. Prezentacja jest o Festiwalu Nauki 2.0. Jest dość długi, ale ciekawy. Można się pośmiać :D .

Przygotowywaliśmy go we trójkę: Marcin, pani Dorota i ja. Na początku szło dobrze. Potem nieopatrznie kliknęłam „dostosuj muzykę do filmu” i wszystko się zepsuło. Nie dało się dołożyć jeszcze jednej piosenki. Potem Marcin zajął się filmem i złożył w całość zdjęcia i trzy piosenki. Później ja dołożyłam podpisy, dopisałam się do napisów końcowych i prezentacja gotowa!

A oto efekt pracy:

Prezentacja

(Nie mogę pokazać tu filmu, dlatego tylko link :( )

Strefa antykibica

Jak już pisałam, nie będzie o piłce nożnej. Będzie o strefie antykibica. A wyglądało to tak: kiedy wszyscy przyjaciele zgromadzili się wokół telewizora, nasza trójka robiła różne rzeczy: bawiłyśmy się w piasku ( :P ), czytałyśmy „Pana Tadeusza” (każda jedną stronę), rozmawiałyśmy o szkole (są tacy, którzy mogą o niej mówić nawet w weekendy, niektórzy za nią tęsknią (zwłaszcza, jeśli teraz chodzą do gimnazjum)), grałyśmy w „ziemniaka”, jadłyśmy orzeszki (żeby wolniej ich ubywało, były w łupkach), śpiewałyśmy, walczyłyśmy o książkę, biegałyśmy, robiłyśmy sobie zdjęcia, słowem: wszystko, tylko nie siedzenie i krzyczenie: sześć do zera! Liczyłyśmy i wyszło, że tak naprawdę według okrzyków nasi wygraliby 29 golami. Dzisiaj była jakby kontynuacja naszej strefy: pojechałyśmy w Bieszczady. Tam największą atrakcją była butelka, w której napój zamarzł (a raczej został zamrożony celowo). Całkiem rozmroził się dopiero w drodze powrotnej.

A żeby pocieszyć kibiców, Polska wygrała dzisiaj w meczu siatkówki :D

Miało nie być o piłce nożnej!

Limeryk

Coś ostatnio nie idzie mi z pisaniem wierszy.
W jakiejś gazetce starszej ode mnie znalazłam „przepis na limeryki”. Łatwiej się je pisze niż wiersze, a z rytmem i akcentami nie mam problemu. Na razie jeden limeryk, pewnie będzie więcej.

Raz tu pewna panna z Lizbony
Lubiła pleść z włosów korony.
Aż tu razu pewnego,
Spotkała tylko łysego.
Tej panienki fryzjerstwa to koniec.

 

 

 

css.php