Chcesz zrozumieć otaczające Cię zjawiska? Nie wiesz jakie prawa rządzą światem? Zajrzyj na blog Ksawerego Stojdy!

 

A może bio-podręczniki?

Ciekawostka z pogranicza informatyki, biologii, chemii, fizyki… Trochę pop-naukowe, ale może właśnie dlatego dobrze nadać się na wstępną lekcję z „nauki” w nowym roku szkolnym, choć i bardzo poważne pytania można tu postawić.

Uczeni z Harvardu zsyntetyzowali łańcuchy DNA, w którym zamiast informacji genetycznej o budowie organizmu, zapisali zmyślnie zakodowaną książkę (tekst po angielsku). Niezbyt długą: tylko pół megabajta tekstu — około 200 stron. Niemniej to DNA replikowało się jak każde inne i dało się potem odczytać, odtwarzając pierwotny tekst.

Pytania, problemy, obserwacje:

  1. DNA nadaje się do kodowania dowolnej informacji, a nie tylko o budowie biologicznych organizmów;
  2. gęstość upakowania informacji w DNA jest wielokrotnie większa (lepsza), niż w jakimkolwiek innym nośniku: żadne pendrive’y, pamięci półprzewodnikowe, ani nawet holograficzne nie kodują informacji tak wydajnie;
  3. DNA, przy bardzo dużych kosztach, czasie i trudnościach z zapisem i odczytem, jest niezwykle łatwe w powielaniu informacji (powiela się niemalże samo);
  4. Informacja zapisana w DNA musi być traktowana całościowo: albo mamy całość, albo nic, nie da się zmienić fragmentu nie psując całości, nie da się przeczytać wybranego fragmentu — trzeba przeczytać całość. To, oczywiście, może być zarówno zaletą jak i wadą tego sposobu kodowania, ale z pewnością odróżnia DNA od innych znanych nośników informacji;
  5. jak się ma DNA róży do DNA kodującego egzaltowane wiersze o róży?

Polecam te tematy do dyskusji w ramach rozpoczęcia nowego roku nauki (‘nauki’ == ‘science’, a nie ‘nauki’ == ‘learning’)

http://spectrum.ieee.org/biomedical/imaging/reading-and-writing-a-book-with-dna/

http://www.sciencemag.org/content/early/2012/08/15/science.1226355.abstract (tylko abstract, trzeba zapłacić za cały artykuł)

A może….? Może Macierewicz wydałby na DNA swój raport o katastrofie (znaczy się: zamachu) smoleńskiej?

PS.
Przypominam, że w ostatniej badaniach (kilka tygodni temu publikowała je Wyborcza), większość Polaków uważa, że pomidory nie mają genów — mają je tylko te pomidory modyfikowane genetycznie.