Na szczęście nie będę się nudzić…

Elo!

To znowu ja, Tomo i chciałbym Wam oświadczyć, że cieszę się, że mam Was. A teraz opowiem Wam jak doszedłem do tej konkluzji. Dowiedziałem się, że będzie niedługo Zielona Szkoła, a ja nie mogę jechać – no wiecie, ktoś musi się zaopiekować bratem :-) No cóż, wtedy będę musiał zostać w domu z rodzicami i bratem i zastanawiałem się, co ja będę wtedy robić. Wtedy przypomniałem sobie: zawsze mogę pisać posty na moim blogu, i zawsze ktoś je odczyta (mam na myśli Was, moich czytelników)… No więc, liczę na Wasze komentarze do postów. Nie będę się nudzić odczytując i odpowiadając na Wasze fajne komentarze :D Czekam na kommy, Wasz Tomooo


Jacyś fani?

Witajcie moi kochani czytelnicy! Czy któraś/któryś z Was jest fanem Harry’ego Potter’a? Jeżeli tak, to zapraszamy do Bractwa Ślizgonów! Wymagane jest przeczytanie:

  • Harry Potter i Kamień Filozoficzny
  • Harry Potter i Komnata Tajemnic
  • Harry Potter i Więzień Azkabanu
  • Harry Potter i Czara Ognia
  • Harry Potter i Zakon Feniksa

Przynajmniej 1 raz i W CAŁOŚCI! Jak się uda, zapraszam na slizgoni.blogspot.com ! Jeżeli jesteście jak niektórzy ludzie, którzy uważają, że HARRY POTTER TO ZŁOOOOOOOOOOOO, to zapraszam Was w zarażenie siebie i innych Pottermanią. (Nie traktujcie moich wpisów zbyt poważnie – ja nie zmuszam do tego nikogo)

 

Siemka, Tomo

 


…i jak tu przetrwać?

Witam Was. To znowu ja, Tomo. To znaczy akurat nie zirytowany krzykami brata: jest za dwadzieścia północ, a ja jestem na „imprezie”. Zwał jak zwał, jednak ja  ie nazwałbym tego imprezą;  napisałem „imprezą”, bo dowiedziałem się, że idę na spotkanie tak nazwane. Miało być z dziesięcioro dzieci, jednak jest dwóch bliźniaków w wieku 13 lat, którzy ciągle grają w gry typu zabijanki. A, i jeszcze ta mała siedmiolatka, która zasnęła tuż po przybyciu na „imprezę”. I wcale nie jest ciekawie: dorośli nie mówią po polsku (oprócz mojego taty oczywiście) , a dzieci nie mają zamiaru z sobą gadadć ani patrzeć. Na szczęście (napisałem tak, bo to jedyne źródło rozrywki) dostałem do dyspozycji tablet. (właśnie na nim piszę). No cóż, z normalnych (dla Was) dzieci przetrwałem tylko ja. I jak wytrwać do trzeciej nad ranem, gdy dorośli nie chcą przestać grać w idiotyczne gry i z sobą paplać bez przerwy. (Sorrry za słownictwo, ale jestem tak zirytowany brakiem ojczystego języka, że musiałem sięgnąć po wyrażenia slangowe) No więc, miłego czytania i trzymajcie kciuki, bym dotrwał i jako polak, który potrafi cokolwiek zrobić NIE ZASNĄŁ! Najpierw Wam wyjaśnię o co chodzi, i dlaczego prawie nikt tu nie mówi po naszym, ojczystym, łatwym, czasami por***nym języku: nie jestem czystym polakiem. Moja mama jest polką (i mam od niej znacznie więcej genów – 96%), a tata jest… Wietnamczykiem. Mimo to zachowuję się jak czysty polak i gdybym poleciał do Wietnamu (ale bym naprawdę nie poleciał) zabrałbym ze sobą 10 kg ziemniaków, widelec, nóż i swój umiłowany kubek. O! Już północ! No wiem, teraz pewnie zastanawiacie się dlaczego pisałem poprzednią część posta w 20 min… Po prostu jest weekend i nie mam zamiaru się spieszyć. Jak myślicie: o której ci dorośli się ockną do życia i stwierdzą: „Idę spać. Jadę do domu”? Ja myślę, że to będzie gdzieś koło trzeciej lub czwartej nad ranem… Ech… Witaj niedzielo! Niestety muszę przyznać, że nie ma nic ciekawego do roboty, a jednak mam Was, czytelników-blogowiczów! Pozdrawia nadal nie zmęczony Tomo.


Plotki + nowa uczennica = problem…

W poniedziałek 03 II 2014r. okazało się, że do naszej klasy trafiła nowa uczennica z pewnej praskiej szkoły. Nazywa się… Zuzia. To znaczy… myślałem, że… A z resztą nie będę mówił, bo jeszcze ktoś wzbudzi niepotrzebne podejrzenia o moim charakterze i w ogóle… Po za tym według mnie – „Nowa” nie jest w moim typie. Już 5 godzin później plotkowano o mnie, że się w niej kocham. Nie cierpię naszych klasowych dziewczyn; między innymi tej na J, na W, na V, na L i wielu innych „Klasowych plotkar”… no cóż, życzcie mi szczęścia, bym nie miał tak (przynajmniej) do końca podstawówki.


Sztuka w szkole

Dziś na j. angielskim mieliśmy napisać piosenkę o potworze i go narysować. Pani podzieliła nas na grupy, jednak członkowie mojej grupy tak się wygłupiali, że stwierdziłem, że na prawdę jestem typem samotnika. Nie lubię współpracować, ponieważ, gdy mam pracować w grupie, praca nie wychodzi  dobrze, ani estetycznie, ani szczególnie tak, jak chcę. Gdy podaję jakiś mądry pomysł – zawsze muszą wybrać jak najgłupszy. (Np. na godzinie wychowawczej podczas zajęć integracyjnych, chciałem nazwać moją grupę „Fajni Fanatycy”, ale wybrali „Pizza raj”, a to brzmi jak „Pizza, sraj!”…) Stworzyłem swoją piosenkę, która była miliard razy fajniejsza. Zatytułowałem ją „Friendly monster”. Jej tekst to:

 

Ref. 1: Hi, I am Ace of space. My hands are the maze.
I have big, red mouth,
And nose from the pig.

1.: I have pink afro, and three legs.
My eyes have a squint,
but my tummy is print.

Ref. 2: Hi, I am Ace of space. My hand are the maze.
I’m not so scary,
but so friendly.

Ref. 3: I fly here to seek a friend, Please You be my friend,
Please give me your hand,
Please You be my friend.

2.: I can be so funny, and be your bunny.
But please be my friend,
But give me your hand.

 

A, i uprzejmie informuję, że nie udostępniam tekstu tej piosenki, by ktoś skopiował ją i zaprezentował na lekcjach! (Wtedy popełnilibyście karalny mandatem plagiat literacki!)

 

Żegnam się z braku idei na życie, Tomooooooo


„Szkolne życie chwilą”

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo dobry z informatyki (i skromny przez duże s :-P ), oraz zapisałem się na zajęcia z programowania. Programowaliśmy w programie Scratch 2.0 . Tak często wypowiadałem się na tych zajęciach, i pani prowadząca zabrała mnie i mojego kolegę z tych zajęć. Muszę jednak stwierdzić, że i te blogowanie i te zajęcia programowania były w ramach programu Centrum Edukacji Obywatelskiej (Szkoła z klasą 2.0; Włącz się!, młodzi i media) . Było super! 13 I 2014r. prezentowałem to, co sam w tym zaprogramowałem, oraz to, co nasz zespół zrobił (W Centrum nauki Kopernik). Na drugi dzień mieliśmy czas na zwiedzanie „Kopernika”. Ok. 13:00 pojechaliśmy do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej trochę pozwiedzać. (Nawet udało mi się uzyskać autograf od Janusza Palikota!) Wieczorem, gdy moja mama oglądała „Wydarzenia” na Polsacie – okazało się, że wszedłem w kadr, gdy Palikot wypowiadał się dla tej telewizji. Składałem też szczegółowy wywiad dla TVP i Polskiego Radia. Mieli mnie pokazać na TVP INFO w „Panoramie Dnia”, ale to było bardzo późno i nie mogłem obejrzeć. To się nazywa „Szkolne życie chwilą” – i ciągle mam jakieś wyjścia (I opuszczam lekcje :-( ), ale to chyba dobrze, że mogę wychodzić w takie fajne miejsca.


Święta Bożego Narodzenia i Sylwek :-P

Święta Bożego Narodzenia (szczególnie dla mojego brata) minęły bardzo ciężko. Ciągle tata miał gości, tłum w domu i to wszystko tak go irytowało, że ciągle płakał. To było trochę wkurzające, no ale musimy być ze sobą szczerzy – to w końcu nasza wina, bo gości przychodzą do nas; my ich „zamawialiśmy”. No ale cóż – coś za coś. Sylwester minął mi jeszcze gorzej. I to też z powodu brata: w dniu sylwestra, tata MÓGŁ iść na imprezę. Gdyby nie poszedł, nie nudziłbym się – grałbym z nim w karty opijając się colą. Jednak poszedł. Skutki: Do 22:00 siedziałem na biurku przy radiu pijąc szklankę coli za szklanką. Wypiłem chyba z 1,5 l. Moja koleżanka trzymała kciuki, żebym wyrównał do 2 l, ale mama kazała mi przestać pić. (Dobre i 1,5 l :-P ) Fajerwerki były do 01:30. Franka ZNOOOOOOWU to irytowało i musiałem do 4:00 wysłuchiwać ryków. Błagam was: nigdy PRZYMUSOWO nie chciejcie rodzeństwa; to znaczy nie to, że chciałbym odciąć wam rozwinięcie poczucia bezpieczeństwa, tylko od razu uprzedzam: na początku nie będzie łatwo. I mówię to z pełnym doświadczeniem.

Podpisano, ciągle zirytowany Tomo.


Doświadczenie i rutyna

Od 18 XII 2013r. mam nowego członka rodziny – brata. Przez dokładnie 10 lat byłem jedynakiem – wreeeeeszcie się doczekałem własnego rodzeństwa. Chociaż muszę stwierdzić, że cieszyłem się chyba trochę za wcześnie. Teraz 24 godziny na dobę WRZESZCZY, WRZESZCZY, WRZESZCZY, WRZESZCZY, i jeszcze raz WRZESZCZY! Mam go dosyć, ale nadal wierzę, że jeszcze będę z niego dumny, czy zadowolony. Wcześniej nie wysypiałem się z powodu chrapania taty, a teraz nie wysypiam się razy gorzej. Zasnąłem wczoraj 2h później, niż powinienem (z wiadomego powodu…). Po za tym większość zajęć pozalekcyjnych, na które bardzo chciałbym chodzić – nie mieszczą się w limicie moich godzin w szkole. Mogę siedzieć w szkole tylko do 14:30. Na szczęście mam parę wolnych terminów – które się już kończą. Mogę być tylko do 14:30, ponieważ tata jest do późna w pracy, a muszę przecież pomagać mojej mamie. Proszę o porady jak nie zwariować i poukładać sobie wszystkie prywatne sprawy tak, by nie kolidowały terminami i SOBĄ do pomocy rodzicom i bratu. Wysyłajcie pomysły na tomasz.email@wp.pl .


Recenzje mojego ostatnio obejrzanego filmu

Mój ostatnio obejrzany film to „Poszukiwany, poszukiwana” w reżyserii Stanisława Barei. (premiera 22 IV 1973)

(Wiecie, kocham antyki, włącznie z filmami…)

Przejdźmy do komentarzy:

Pierwsze wrażenie: uważam, że większość starych, polskich filmów są śmieszne, zabawne.

Fabuła: Zachęcam do oglądania ;-) , jednak jestem taki leniiiiiiiwy, że nie chce mi się pisać fabuły :-D

Ocena końcowa: 15/10

 


Recenzje mojej ostatnio przeczytanej książki

Moja ostatnio przeczytana książka to „Pinokio” Carlo Collodiego. To znaczy, gdybym chciał, to nie przeczytałbym tej książki, po prostu to była moja szkolna lektura. :-)

(Wiecie, mam swój gust…)

Przejdźmy do komentarzy:

Pierwsze wrażenie: książka ciutkę zniszczona, w końcu to wydanie z 1994 roku… poza tym ani jednego obrazka, ale dobra… nie jestem pięciolatkiem… nie potrzebuję obrazków :-P

Fabuła: Pinokio mógłby być trochę mądrzejszy, ale to akurat najmniejszy szczegół; i te wszystkie włoskie nazwy… ech… namieszało mi to trochę w głowie, szczególnie podczas dzisiejszego przerabiania: każdy miał tą książkę z innego wydawnictwa: ja miałem z wydawnictwa Nasza Księgarnia. Był pies Alidoro. Moja koleżanka, z którą siedzę miała tą samą lekturę z wydawnictwa IBIS. Nie  było psa Alidoro, tylko pies Alidar. I nie wiem w końcu która nazwa jest prawidłowa.

Ocena końcowa: 3/10.


  • Program

    • Włącz się! Młodzi i media - edycja 2013/14
  • Szkoła

    • Szkoła Podstawowa nr 220 im. Stanisława Kopczyńskiego, Warszawa
    • Uczeń
  • Odwiedziny

    • Stronę odwiedzono: 5262 razy
  • Lista blogów użytkownika

  • Informuj o wpisach


  • Najnowsze komentarze

  • Kategorie

  • Copyright © 1996-2010 Blog prawdziwego ucznia :-). All rights reserved.
    iDream theme by Templates Next | Powered by WordPress
    css.php