Moja ostatnio przeczytana książka to „Pinokio” Carlo Collodiego. To znaczy, gdybym chciał, to nie przeczytałbym tej książki, po prostu to była moja szkolna lektura. :-)

(Wiecie, mam swój gust…)

Przejdźmy do komentarzy:

Pierwsze wrażenie: książka ciutkę zniszczona, w końcu to wydanie z 1994 roku… poza tym ani jednego obrazka, ale dobra… nie jestem pięciolatkiem… nie potrzebuję obrazków :-P

Fabuła: Pinokio mógłby być trochę mądrzejszy, ale to akurat najmniejszy szczegół; i te wszystkie włoskie nazwy… ech… namieszało mi to trochę w głowie, szczególnie podczas dzisiejszego przerabiania: każdy miał tą książkę z innego wydawnictwa: ja miałem z wydawnictwa Nasza Księgarnia. Był pies Alidoro. Moja koleżanka, z którą siedzę miała tą samą lekturę z wydawnictwa IBIS. Nie  było psa Alidoro, tylko pies Alidar. I nie wiem w końcu która nazwa jest prawidłowa.

Ocena końcowa: 3/10.