Archive for Styczeń, 2014

Sztuka w szkole

Dziś na j. angielskim mieliśmy napisać piosenkę o potworze i go narysować. Pani podzieliła nas na grupy, jednak członkowie mojej grupy tak się wygłupiali, że stwierdziłem, że na prawdę jestem typem samotnika. Nie lubię współpracować, ponieważ, gdy mam pracować w grupie, praca nie wychodzi  dobrze, ani estetycznie, ani szczególnie tak, jak chcę. Gdy podaję jakiś mądry pomysł – zawsze muszą wybrać jak najgłupszy. (Np. na godzinie wychowawczej podczas zajęć integracyjnych, chciałem nazwać moją grupę „Fajni Fanatycy”, ale wybrali „Pizza raj”, a to brzmi jak „Pizza, sraj!”…) Stworzyłem swoją piosenkę, która była miliard razy fajniejsza. Zatytułowałem ją „Friendly monster”. Jej tekst to:

 

Ref. 1: Hi, I am Ace of space. My hands are the maze.
I have big, red mouth,
And nose from the pig.

1.: I have pink afro, and three legs.
My eyes have a squint,
but my tummy is print.

Ref. 2: Hi, I am Ace of space. My hand are the maze.
I’m not so scary,
but so friendly.

Ref. 3: I fly here to seek a friend, Please You be my friend,
Please give me your hand,
Please You be my friend.

2.: I can be so funny, and be your bunny.
But please be my friend,
But give me your hand.

 

A, i uprzejmie informuję, że nie udostępniam tekstu tej piosenki, by ktoś skopiował ją i zaprezentował na lekcjach! (Wtedy popełnilibyście karalny mandatem plagiat literacki!)

 

Żegnam się z braku idei na życie, Tomooooooo


„Szkolne życie chwilą”

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo dobry z informatyki (i skromny przez duże s :-P ), oraz zapisałem się na zajęcia z programowania. Programowaliśmy w programie Scratch 2.0 . Tak często wypowiadałem się na tych zajęciach, i pani prowadząca zabrała mnie i mojego kolegę z tych zajęć. Muszę jednak stwierdzić, że i te blogowanie i te zajęcia programowania były w ramach programu Centrum Edukacji Obywatelskiej (Szkoła z klasą 2.0; Włącz się!, młodzi i media) . Było super! 13 I 2014r. prezentowałem to, co sam w tym zaprogramowałem, oraz to, co nasz zespół zrobił (W Centrum nauki Kopernik). Na drugi dzień mieliśmy czas na zwiedzanie „Kopernika”. Ok. 13:00 pojechaliśmy do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej trochę pozwiedzać. (Nawet udało mi się uzyskać autograf od Janusza Palikota!) Wieczorem, gdy moja mama oglądała „Wydarzenia” na Polsacie – okazało się, że wszedłem w kadr, gdy Palikot wypowiadał się dla tej telewizji. Składałem też szczegółowy wywiad dla TVP i Polskiego Radia. Mieli mnie pokazać na TVP INFO w „Panoramie Dnia”, ale to było bardzo późno i nie mogłem obejrzeć. To się nazywa „Szkolne życie chwilą” – i ciągle mam jakieś wyjścia (I opuszczam lekcje :-( ), ale to chyba dobrze, że mogę wychodzić w takie fajne miejsca.


Święta Bożego Narodzenia i Sylwek :-P

Święta Bożego Narodzenia (szczególnie dla mojego brata) minęły bardzo ciężko. Ciągle tata miał gości, tłum w domu i to wszystko tak go irytowało, że ciągle płakał. To było trochę wkurzające, no ale musimy być ze sobą szczerzy – to w końcu nasza wina, bo gości przychodzą do nas; my ich „zamawialiśmy”. No ale cóż – coś za coś. Sylwester minął mi jeszcze gorzej. I to też z powodu brata: w dniu sylwestra, tata MÓGŁ iść na imprezę. Gdyby nie poszedł, nie nudziłbym się – grałbym z nim w karty opijając się colą. Jednak poszedł. Skutki: Do 22:00 siedziałem na biurku przy radiu pijąc szklankę coli za szklanką. Wypiłem chyba z 1,5 l. Moja koleżanka trzymała kciuki, żebym wyrównał do 2 l, ale mama kazała mi przestać pić. (Dobre i 1,5 l :-P ) Fajerwerki były do 01:30. Franka ZNOOOOOOWU to irytowało i musiałem do 4:00 wysłuchiwać ryków. Błagam was: nigdy PRZYMUSOWO nie chciejcie rodzeństwa; to znaczy nie to, że chciałbym odciąć wam rozwinięcie poczucia bezpieczeństwa, tylko od razu uprzedzam: na początku nie będzie łatwo. I mówię to z pełnym doświadczeniem.

Podpisano, ciągle zirytowany Tomo.


Doświadczenie i rutyna

Od 18 XII 2013r. mam nowego członka rodziny – brata. Przez dokładnie 10 lat byłem jedynakiem – wreeeeeszcie się doczekałem własnego rodzeństwa. Chociaż muszę stwierdzić, że cieszyłem się chyba trochę za wcześnie. Teraz 24 godziny na dobę WRZESZCZY, WRZESZCZY, WRZESZCZY, WRZESZCZY, i jeszcze raz WRZESZCZY! Mam go dosyć, ale nadal wierzę, że jeszcze będę z niego dumny, czy zadowolony. Wcześniej nie wysypiałem się z powodu chrapania taty, a teraz nie wysypiam się razy gorzej. Zasnąłem wczoraj 2h później, niż powinienem (z wiadomego powodu…). Po za tym większość zajęć pozalekcyjnych, na które bardzo chciałbym chodzić – nie mieszczą się w limicie moich godzin w szkole. Mogę siedzieć w szkole tylko do 14:30. Na szczęście mam parę wolnych terminów – które się już kończą. Mogę być tylko do 14:30, ponieważ tata jest do późna w pracy, a muszę przecież pomagać mojej mamie. Proszę o porady jak nie zwariować i poukładać sobie wszystkie prywatne sprawy tak, by nie kolidowały terminami i SOBĄ do pomocy rodzicom i bratu. Wysyłajcie pomysły na tomasz.email@wp.pl .


  • Program

    • Włącz się! Młodzi i media - edycja 2013/14
  • Szkoła

    • Szkoła Podstawowa nr 220 im. Stanisława Kopczyńskiego, Warszawa
    • Uczeń
  • Odwiedziny

    • Stronę odwiedzono: 6020 razy
  • Lista blogów użytkownika

  • Informuj o wpisach


  • Najnowsze komentarze

  • Kategorie

  • Copyright © 1996-2010 Blog prawdziwego ucznia :-). All rights reserved.
    iDream theme by Templates Next | Powered by WordPress
    css.php