Od 18 XII 2013r. mam nowego członka rodziny – brata. Przez dokładnie 10 lat byłem jedynakiem – wreeeeeszcie się doczekałem własnego rodzeństwa. Chociaż muszę stwierdzić, że cieszyłem się chyba trochę za wcześnie. Teraz 24 godziny na dobę WRZESZCZY, WRZESZCZY, WRZESZCZY, WRZESZCZY, i jeszcze raz WRZESZCZY! Mam go dosyć, ale nadal wierzę, że jeszcze będę z niego dumny, czy zadowolony. Wcześniej nie wysypiałem się z powodu chrapania taty, a teraz nie wysypiam się razy gorzej. Zasnąłem wczoraj 2h później, niż powinienem (z wiadomego powodu…). Po za tym większość zajęć pozalekcyjnych, na które bardzo chciałbym chodzić – nie mieszczą się w limicie moich godzin w szkole. Mogę siedzieć w szkole tylko do 14:30. Na szczęście mam parę wolnych terminów – które się już kończą. Mogę być tylko do 14:30, ponieważ tata jest do późna w pracy, a muszę przecież pomagać mojej mamie. Proszę o porady jak nie zwariować i poukładać sobie wszystkie prywatne sprawy tak, by nie kolidowały terminami i SOBĄ do pomocy rodzicom i bratu. Wysyłajcie pomysły na tomasz.email@wp.pl .