W poniedziałek 03 II 2014r. okazało się, że do naszej klasy trafiła nowa uczennica z pewnej praskiej szkoły. Nazywa się… Zuzia. To znaczy… myślałem, że… A z resztą nie będę mówił, bo jeszcze ktoś wzbudzi niepotrzebne podejrzenia o moim charakterze i w ogóle… Po za tym według mnie – „Nowa” nie jest w moim typie. Już 5 godzin później plotkowano o mnie, że się w niej kocham. Nie cierpię naszych klasowych dziewczyn; między innymi tej na J, na W, na V, na L i wielu innych „Klasowych plotkar”… no cóż, życzcie mi szczęścia, bym nie miał tak (przynajmniej) do końca podstawówki.