Wielkanoc na Kresach

Posted by zslubaczow in Wszystkie | Leave a comment

Jak opowiada Pani Ewa Szakalicka z Federacji Organizacji Kresowych- wspólna Wielkanoc wypadała raz na cztery lata.

Święta Wielkanocne to wyjątkowy czas. Na Wschodzie od Środy Popielcowej obowiązywał ścisły post w środy i w piątki, a wstrzemięźliwość od mięsa trwała cały tydzień. Tylko w niedzielę jadło się mięso. Od dawna tradycją jest odprawianie Drogi Krzyżowej, która była odprawiana nie tylko w domach, ale także w kaplicach i kościołach.

Parę tygodni przed świętami marynowano i bejcowano mięsa na szynki. W ostatnim tygodniu przed Wielkanocą zabijano prosię. Nadziewane mięsem i kaszą gryczaną było głównym posiłkiem wielkanocnej uczty. Stawiano je na środku stołu (nakrytego białym obrusem i udekorowanego barwinkiem i bukszpanem), dookoła leżały pisanki, obok cukrowy baranek z chorągiewką biało-czerwoną i napisem „Alleluja”. Oczywiście nie mogło zabraknąć ciast, takich jak baby czy mazurki.

Świętowanie rozpoczynała pierwsza msza o zmartwychwstaniu Chrystusa odprawiana o świcie- tzw. rezurekcja. Po niej zasiadano do śniadania. Dzielono się jajkiem i składano życzenia, a dzieci mówiły wierszyki. Pierwszego dnia świat nie odwiedzało się rodziny i znajomych, nie wolno było nic robić. Nie wolno było także leżeć, ponieważ wierzono, że zasiane zboże, kiedy już wyrośnie- wylegnie. Co innego drugiego dnia – odwiedzano się i tradycyjnie oblewano wodą!

Jak mówi Janina Torończak:

Święta Wielkiejnocy były nieodłącznie związane z modlitwą i liturgią w kościele. Rodzice wychowywali nas w duchu pobożności i bojaźni Bożej. Pamiętam, jak mnie kolana bolały, gdy jako dziecko długo klęczałam i modliłam się przed Bożym grobem.Przygotowywaliśmy święconkę swojej roboty. Te same elementy, co dzisiaj, ale nie ze sklepu, tylko z gospodarstwa. Ser był na słono upieczony, nie na słodko jak sernik. Dalej kiełbasa, jajka, chrzan, ćwikła ze swoich buraków z pola. Nieśliśmy także do kościoła dodatkowe jajka dla ubogich.W ogóle przez cały Wielki Post składaliśmy jajka i liczyliśmy je. Potem tuż przed świętami następowało uroczyste malowanie pisanek. Do kraszenia używano naturalnych barwików. Mama piekła dużą babę wielkanocną w piecu chlebowym. Kiedyś nie było margaryny ani proszku do pieczenia, więc robiono ją na maśle i na drożdżach. Po uszczknięciu jakiegoś kawałka jedzenia mówiono nam, dzieciom, że mamy się z tego spowiadać! Dzięki temu po długim poście wszystkie potrawy na wielkanocnym stole kusiły zapachami i smakowały naprawdę wyjątkowo.

Pan Feliks Trusiewicz tak wspomina święta:

Lud polski kresowy był głęboko związany z Kościołem katolickim. Dużą rolę ogrywał więc 40-dniowy, bardzo restrykcyjny post. Moja babcia nawet wypalała patelnię, żeby czasami tłuszczu na niej nie było. Używano na ten czas tylko tłuszczu roślinnego z rzepaku i lnu. Piątki Wielkiego Postu były natomiast całkiem suche, czyli o chlebie i wodzie. Przestrzegaliśmy postu mięsnego i to nie wynikało z żadnej diety, ale z przekonania religijnego.

Pamiętam, że po Rezurekcji, gdy wszyscy sobie składali życzenia pod kościołem, wolno było dziewczynę objąć i pocałować. Jedyna taka sytuacja, że rodzice na to pozwalali. Kawalerowie korzystali wtedy, że mogą panny uściskać.

Rodzice tłumaczyli dzieciom tajemnicę Zmartwychwstania. Omawiali liturgie Wielkiego Tygodnia. Katechizm wszyscy musieliśmy znać i przestrzegać. To było takie nasze, polskie. Kształtowało sumienia i moralność. Tak się buduje narodową tradycję. Na śmigus-dyngus każda panna uciekała, ale tak naprawdę chciała, żeby ją oblać. Żadna zmoczona dziewczyna nie obrażała się, wręcz przeciwnie. Ta, której nie oblano wodą, uważała to za złą wróżbę na cały kolejny rok, martwiła się brakiem zainteresowania kawalerów.

Tworzyliśmy zarówno kraszanki, jak i pisanki. Były konkursy między dziewczynami, która piękniejszą pisankę wykona. W drugi dzień świąt Wielkanocy chłopcy chodzili po tzw. włóczebnym, czyli z powinszowaniem świąt, oracjami i śpiewaniem pieśni świątecznych. Na stole wielkanocnym leżało dużo mięsa: kiełbasy, szynka i zdrowa, smaczna dziczyzna z pobliskich lasów. Analogicznie do świąt Bożego Narodzenia, zamiast łamać się opłatkiem, dzielono jajko na członków rodziny i każdy, częstując się nim, składał życzenia bliskim. Cała ta obyczajowość utrzymuje pamięć narodową. Warto ją na pewno w jakiejś części kontynuować, a przynajmniej o niej pamiętać.

 

Kościół w Hruszowie

Posted by zslubaczow in Wszystkie, Zabytki sakralne | Leave a comment

Od 2013 roku Hruszów, podobnie jak sąsiedni Budomierz, jest utożsamiany z polsko-ukraińskim przejściem granicznym. Tymczasem dzieje tej osady, na podstawie badań archeologicznych, sięgają średniowiecza. Wzmianka z 1442 roku czyni z Hruszowa jedną z najstarszych osad, która w tym czasie związana była ze starostwem lubaczowskim. W 1554 roku, łącznie z Krowicą, wieś przeszła w ręce prywatne. Stała się własnością Lityńskich – ruskiego rodu szlacheckiego.

Kościół pw. Św. Józefa w Hruszowie został wybudowany w 1898 r. jako kaplica dworska. Głównym fundatorem był Franciszek Wojciech Dzierżykaj – Morawski herbu Nałęcz. Z wypisów Archiwum Archidiecezji Lwowskiej w Lubaczowie wynika, że obiekt od samego początku służył wojsku, które stacjonowało w pobliskich koszarach. Po drugiej wojnie światowej świątynia podzieliła los innych, które znalazły się poza granicami Polski. Była użytkowana jako magazyn rolny przez miejscowy kołchoz, który zlikwidowano w 1991 r. Od tego momentu kościółek popadał w ruinę.

Stowarzyszenie Inicjatyw Społeczno-Gospodarczych we współpracy z Gminą Lubaczów sukcesywnie pozyskuje środki z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na ratowanie tej „pamiątki Rzeczypospolitej”. Fundusze te, wsparte pieniędzmi z kwesty przeprowadzonej podczas Festiwalu Dziedzictwa Kresów przez członków Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich, oraz harcerzy pozwalają na kolejne prace przy tym obiekcie.

Miejmy nadzieję, że w niedługim czasie uda się doprowadzić ten obiekt do stanu używalnośći, a także udostępnienie go dla zwiedzających.

Kresowe Podpłomyki z kapusty

Posted by zslubaczow in Kuchnia kresowa, Wszystkie | Leave a comment

Kuchnia kresowa – to kuchnia wielonarodowa, chociaż nazywana jest regionalną kuchnią polską. Słynie z dań niezwykle smacznych i sytych z wykorzystaniem prostych składników z pól, gospodarstwa i lasów.

Kresowe podpłomyki z kapusty to jeden z przykładów smacznego i sytego dania.

 

SKŁADNIKI:

  • 0,5 kg kapusty słodkiej + 2 łyżki masła
  • 2-3 szklanki mąki ( zależy ile zabierze )
  • ok. 1/2 szklanki śmietany
  • 100 g miękkiego masła
  • 1-2 jajka
  • sól, pieprz, kminek, sezam
  • 50 g stopionego masła

PRZYGOTOWANIE:

  • Kapustę gotujemy, odcedzamy i wygniatamy. Mielimy drobno na maszynce.
  • 2 Łyżki masła rozgrzewamy na patelni i smażymy kapustę mieszając. Doprawiamy solą i pieprzem. Studzimy.
  • Do kapusty dajemy mąkę, 100 g miękkiego masła, jaja i gęstą śmietanę.
  • Wyrabiamy ciasto. W razie potrzeby podsypujemy mąką
  • Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok 1,5 cm i wykrawamy okrągłe podpłomyki, a następnie układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
  •  Smarujemy roztopionym masłem, posypujemy kminkiem i sezamem.
  • Pieczemy w nagrzanym piekarniku 180-200 stopni do uzyskania złotego koloru.
  • Podajemy ciepłe z gęstą śmietaną.

STR 2(12)

Zespół Cerkiewny w Radrużu

Posted by zslubaczow in Wszystkie | Leave a comment

Do dziedzictwa kresowego naszych terenów należy wiele obiektów sakralnych. Niewątpliwie do tej grupy zalicza się Zespół Cerkiewny w Radrużu.

Należy on do najcenniejszych i najpiękniejszych zabytków sakralnej architektury drewnianej na terenie Polski. Jego centralnym elementem jest cerkiew p.w. św. Paraskewy wzniesiona w końcu XVI w. przez zawodowy warsztat ciesielski. W połowie XVII w. we wnętrzu ściana ikonostasowa częściowo pokryta została polichromią. W skład Zespołu cerkiewnego w Radrużu wchodzą oprócz cerkwi: dzwonnica z końca XVI w., kamienny mur z bramami oraz kostnica z XIX w. W otoczeniu cerkwi znajduje się cmentarz przycerkiewny z zespołem nagrobków z XVIII-XX w. wraz z płytą nagrobną z ok. 1682 r. i dwa cmentarze parafialne z nagrobkami wykonanymi w ośrodku kamieniarskim w Starym Bruśnie (XIX-XX w.).

Od 2010 r. właścicielem Zespołu Cerkiewnego w Radrużu jest Muzeum Kresów w Lubaczowie. Od tego czasu stale są prowadzone prace mające na celu odzyskanie i utrzymanie dawnego blasku świątyni i jej otoczenia. Zespół Cerkiewny w Radrużu 21 czerwca 2013 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO jako jeden z 16 obiektów z grupy „Drewniane cerkwie w polskim i ukraińskim regionie Karpat”. 23 listopada 2017 r. otrzymał status Pomnika Historii na mocy rozporządzenia Prezydenta Rzeczpospolitej, które odbyło się w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

W Zespole Cerkiewnym w Radrużu odbywają się wystawy, warsztaty, koncerty. W budynku wystawienniczo – administracyjnym prezentowane są wystawy czasowe dostępne dla zwiedzających.

TRADYCJE BOŻONARODZENIOWE NA KRESACH

Posted by zslubaczow in Tradycje świąteczne, Wszystkie | Leave a comment

Z różnych źródeł możemy dowiedzieć się, jak spędzano wigilię i święta Bożego Narodzenia na naszych Kresach.

Janina  Sawicka pochodząca z Drohobycza, miasta znajdującego się w obwodzie lwowskim, opowiada, jak spędzano Wigilię w jej domu: 

„W pokoju ustawiano choinkę, na stole pod białym obrusem rozkładano siano. Po podzieleniu się opłatkiem i odmówieniu krótkiego pacierza, siadano do stołu. Na stole musiało być 12 potraw. Przy każdym nakryciu leżał jeden ząbek czosnku i dopiero po zjedzeniu czosnku, symbolu zdrowia, przystępowano do świątecznej wieczerzy – dodaje. Wszystkie potrawy musiały być postne. Tradycyjnie podawano barszcz czerwony, uszka z grzybami, zupę grzybową, pierogi ruskie i z kapustą, kapusta z grzybami, karp smażony i ryba w galarecie, gołąbki z kaszą i grzybami. Na końcu podawano lekko schłodzoną „kutię”, była to pszenica z miodem, makiem i bakaliami. – Z kutią związana jest pewna tradycja - mówi Janina Sawicka. – Najstarszy z uczestników nabierał na łyżkę kutię, wychodził do sieni (korytarz) i rzucał kutią o sufit. Jeżeli się przykleiła to wróżyło szczęście temu domowi – dodaje. Na świątecznym stole zawsze stały dwa wolne nakrycia.- Jedno nakrycie wolne dla osoby, która mogła się tego wieczoru pojawić. Takiemu przygodnemu gościowi nie można było odmówić posiłku – opowiada Janina Sawicka. – Drugie nakrycie dla bliskich, którzy już na zawsze odeszli. Każdy z uczestników kolacji, część swojej porcji wsypywał do tego talerza – kontynuuje.- Jeżeli w domu były zwierzęta, również z nimi dzielono się opłatkiem. Krążyła taka legenda, że zwierzęta w Wigilię mówią ludzkim głosem – mówi Janina Sawicka. – W tym dniu również szło się na grób zmarłych i symbolicznie dzieliło się z nimi opłatkiem, zostawiając go na grobie – dodaje. Oczywiście od domu do domu chodzili kolędnicy poprzebierani za różne postacie, począwszy od świętej rodziny, aniołków, pastuszków, królów i diabła, a skończywszy na śmierci z kosą (kostuchą)”.

Pani Halina Wencak opowiada:

„Wigilia – to choinka (u nas nazywana drzewkiem) – pachnąca, jeszcze trochę ośnieżona, którą przywoził mój Tatuś prosto z lasu, to ciche kolędy nucone przez Mamusię przy zapachu smażonych na domowym oleju pączków, pieczonego makowca, gotowanych grzybów i oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę. (…) Dla nas, dzieci, to był wieczór najcudowniejszy w roku – zapachy najcudowniejsze, stół nakryty bielutkim obrusem, pod obrusem sianko, na stole kutia, pierogi z kartoflami, pierogi z kapustą, gołąbki z tartej kartofli, kapusta z grochem… I pachnące siano pod stołem – jedyny dzień w roku, kiedy nam, dzieciom, można było tak na tym sianku szaleć w pokoju. Dziadzio powtarzał: »Niech się cieszą, bo Jezus Dziecina się rodzi«. Choinka przystrojona ozdobami szklanymi na malutkich blaszanych spinaczach, papierowymi łańcuszkami, kawałeczkami rozpuszczonej waty i nawet cukierkami! A na samym wierzchołku – piękny Anioł: główka malowana a skrzydła i suknia wycinane i układane z lekkiej bibułki – jaki on był śliczny!”. 

Aleksander Jełowiecki, szlachcic z dawnych Kresów Wschodnich, wspominał: 

„Stoły wysłane sianem, przykryte obrusem jak śniegiem. Na stole w ogromnych srebrnych misach polewka migdałowa, na srebrnych podstawach ogromne szczupaki wysadzane przezroczystymi przysmakami, jakby drogiemi kamieniami, tam łamańce z makiem, tam kutia, dalej wykwintne łakocie i różne owoce, na środku złocisty kosz z cukrami, na koszu spoczął lecący aniołek i trzyma opłatki. Tak zastawiony stół na Wigilię czeka na gości, goście czekają na gospodarza, gospodarz czeka na pierwszą gwiazdkę”.

Jak widać tradycje świąteczne są bardzo zróżnicowane, jednak święta u wszystkich są przepełnione dobrem, miłością i wzajemną życzliwością, a także składaniem sobie najszczerszych życzeń.

Uroczyste Obchody Odzyskania Niepodległości przez Polskę w Powiecie Lubaczowskim

Posted by zslubaczow in Uroczystości Państwowe, Wszystkie | Leave a comment

W Powiecie Lubaczowskim znajduje się wiele miejsc, upamiętniających rocznicę Odzyskania Niepodległości przez Polskę.

W przeddzień Narodowego Święta Niepodległości 10 listopada Gmina Lubaczów upamiętniła 101. rocznicę Odzyskania przez Polskę Niepodległości. Wydarzenia te zainaugurowały uroczystości przy Krzyżach Niepodległościowych w Dąbkowie i Opace, gdzie Delegacje Samorządu Gminy Lubaczów oraz miejscowych Sołectw złożyły kwiaty i oddali hołd bohaterom walczącym o wolność Polski.

Rankiem 11 listopada mieszkańcy gminy spotykając się w parku wiejskim przy w pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego w Baszni Dolnej, oddali hołd twórcy nieodległego państwa polskiego.

Uroczystości rozpoczęły się od odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego. Następnie Pani Marta Tabaczek – zastępca dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Lubaczowie przywitała zaproszonych gości, poczty sztandarowe, harcerzy, strzelców, nauczycieli, strażaków oraz mieszkańców sołectwa, po czym miały miejsce okolicznościowe przemówienia.

Również 11 listopada 2019r o godzinie 15.30 odbyło się uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pamiątkowej tablicy w Podlesiu.

Po uroczystościach przy Krzyżu Niepodległości zebrani udali się do Pastorówki, aby wziąć udział w wieczornicy patriotycznej. Spotkanie przygotowali i poprowadzili członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodych w Baszni Dolnej.

 

 

 

Historia Zboru Ewangelickiego w Podlesiu

Posted by zslubaczow in Wszystkie, Zabytki sakralne | Leave a comment

We wsi Podlesie napotkać można wiele interesujących miejsc, pozostałych po dawnej Kolonizacji Niemieckiej. Niewątpliwie do zbioru tych zabytków należy Zbór Ewangeilcki. Składa się on z dwóch części- Kościoła i Pastorówki.

Jednym z najbardziej znanych zabytków jest „Centrum Edukacyjno- Kulturalne Pastorówka w Podlesiu”. Została ona wzniesiona obok kościoła w 1856 roku i stanowiła plebanię, w której mieszkał pastor wraz z rodziną. Budynek pamięta różne czasy, m.in. te, kiedy po rodzinie Pastora zamieszkał tam miejscowy dentysta, a następnie mieszkanka Podlesia. Warto wspomnieć, że w częsci budynku dawnej plebanii, mieściła się stajnia, w której trzymane były konie.  Budynek ten został gruntownie odremontowany w 2011 roku z zachowaniem oryginalnych założeń architektonicznych.

Zaraz po Pastorówce w Podlesiu ceniony jest również Zbór Protestancki (Ewangelicki). Został on wybudowany w 1856 roku (obecnie użytkowany, jako Filialny Kościół Rzymsko-Katolicki pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny) pełniący swoją funkcję do czasów II Wojny Światowej. Pod względem architektonicznym świątynia reprezentuje typową dla swego czasu mieszankę stylów z elementami neogotyku i klasycyzmu, o czym mogą świadczyć np. bardzo grube mury.