Jak oglądać Auschwitz

Kilka dni temu byłam z grupą młodzieży w obozie Auschwitz-Birkenau. Realizujemy projekt związany m.in. z Holocaustem i ten wyjazd miał pomóc w zebraniu informacji, wzbogacić nasze działania o kontekst historyczny. Zwiedziliśmy dość dokładnie Auschwitz, byliśmy chwilę w Birkenau. Organizatorzy i przewodnicy ze strony Muzeum spisali się znakomicie, byli profesjonalni i pomocni. Bezpośrednio po zwiedzaniu pytałam młodzież o wrażenia – mówili, że wiele się dowiedzieli. Nie wspomnieli słowem, aby coś przeżyli. Nie sposób mieć do nich pretensji, może część z nich nie chciała mówić o swoich odczuciach, ale wydaje mi się, że coś jest nie tak. Auschwitz-Birkenau to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Fakt, że dostarcza informacji to o wiele za mało. Dla młodzieży, śmiem twierdzić po obserwacji innych grup przemierzających tłumnie obóz, ta wizyta jest jak każda inna obowiązkowa wycieczka. Trochę nudy, trochę zmęczenia, trochę śmiesznych min do zdjęć, które się potem wrzuci na facebooka, drut kolczasty w tle nie będzie zanadto przeszkadzał. Powtarzam, nie winię młodzieży, ale Auschwitz nie zasługuje na takie traktowanie. Coś należałoby zmienić. Może w samym sposobie pokazywania obozu, które od lat odbywa się tak samo – zwiedzamy muzeum, przyswajamy wiedzę. Tylko, że czasy się zmieniły. Wiedza, także zwizualizowana na różne sposoby jest na wyciągniecie ręki. A i dostęp do różnego rodzaju obrazów okrucieństw jest o wiele większy niż kiedyś. Nie chodzi mi o wymyślanie atrakcji podczas zwiedzania, ale o zapewnienie młodzieży autentycznego przeżycia – może opowiedzenie jednej historii, zindywidualizowanie straszliwych statystyk byłoby jakimś rozwiązaniem? Te buty, ten warkoczyk do kogoś przecież należały… Może też przydałoby się trochę czasu i ciszy – bezkres Birkenau potrzebuje chwili, aby się mu przyjrzeć, usiąść na torach donikąd. Wiele jest do zrobienia dla nas – nauczycieli/lek. Sami pędzimy przez kolejne ekspozycje, bo autobus czeka, bo zimno, bo jeszcze trzeba zdążyć tu i tam…Poza tym, zabierając młodzież do obozu chyba za mało przed i po tej wizycie z nimi rozmawiamy – o naturze ludzkiej, o tym jak się tworzą uprzedzenia, nie odnosimy oświęcimskich widoków do współczesności – zamykamy Holocaust w gablotę, zapominając, że to nie jedyna dwudziestowieczna zagłada. W ten sposób dostarczamy wiedzy, ale tracimy jedyną w swoim rodzaju okazję, aby coś w młodych ludziach zmienić.

13 Komentarzy

  • Xawer
    6 kwietnia 2013 - 15:46 | Permalink

    A ja spróbuję bronić młodzieży w imię powściągliwości.

    Gdybyś mnie zapytała o wrażenia z wizyty tam — też nie opowiadałbym Ci o przeżyciach. Przeżycia są intymne. Gdybyś mnie przycisnęła, odpowiedziałbym jak oni — historią, anegdotą, może nawet wrażeniem estetycznym.
    Sądzę że trochę nie doceniasz ich: ci, którzy mieli odczucia, z pewnością nie chcieli mówić o nich.
    Bardziej bałbym się opowiadania o odczuciach: „och tak! popłakałam się widząc jak tam było okropnie!”. Auschwitz jest przesłaniem na tyle strasznym, że każdy, do kogo ono na poważnie dociera po raz pierwszy musi zamilknąć. To jest świat milczenia, a nie opowiadania nauczycielce o swoich wrażeniach. O Auschwitz może opowiadać Tadeusz Borowski, Laurece Rees, inni historycy i pisarze, nawet tacy, którzy sami tego nie przeżyli, ale nie dzieciaki, które pierwszy raz z tym się spotkały.

    Wyciągasz wnioski dokładnie przeciwne temu, jak jak ja to widzę: gdyby Auschwitz nie wywarło na nich bardzo mocnego wrażenia, to właśnie wtedy dostałabyś stek płyciutkich relacji i chlipania w mankiet, jakie to było okropne. Ich brak, moim zdaniem, świadczy właśnie o tym, że ta wycieczka była na tyle mocnym przeżyciem, że kazała im zamilknąć, a nie chlipać i opowiadać o swoich wzruszeniach, jak słuchając Celine Dion w końcowej scenie „Titanica”.

    • Xawer
      6 kwietnia 2013 - 16:12 | Permalink

      Jeśli masz rację, że dla Twoich uczniów była to kolejna debilna objazdowa wycieczka, nie robiąca wrażenia, to nie Muzeum w Auschwitz należy zmienić, a podejście szkoły, uznającej obowiązkowe wycieczki za właściwy i skuteczny środek dydaktyczny.

      Ale nadal stanę w obronie dzieciaków.

      Miałem kiedyś nieprzyjemność nocować w hotelu „Cracovia” w Krakowie — noclegowisku dla obowiązkowych szkolnych wycieczek izraelskich nastolatków. Skonfrontowany ze stadem wrzeszczącej i bezczelnej gówniarzerii w jarmułkach przeżyłem epizod antysemityzmu ;)
      Ale miałem okazję widzieć ich i następnego wieczora, gdy ja wróciłem ze swojej konferencji w AGH, a oni z wycieczki do Auschwitz. Byli doprawdy wyciszeni.

      Tu w każdym razie dotykamy drażliwego tematu: na ile obowiązkowe programy bywają przeciwskuteczne?

  • Marzanna Pogorzelska
    6 kwietnia 2013 - 16:52 | Permalink

    absolutnie nie winię młodzieży, powtarzam raz jeszcze, podobnie jak to, ze być może nie mieli ochoty o swoich przeżyciach opowiadać. Chodzi mi o to, że masowość wycieczek, ich obowiązkowość do tego szczególnego miejsca nie daje większości nastolatków przestrzeni na refleksję i wyciszenie.

  • Xawer
    6 kwietnia 2013 - 17:33 | Permalink

    Mamy dwie kwestie:

    1. czy takie wycieczki robią na nich wrażenie (i takie, jakiego spodziewalibyśmy się i oczekiwali)?
    I tu wiesz i oceniasz lepiej niż ja, bo w końcu taką wycieczkę prowadziłaś, a ja tylko miałem okazję rozmawiać z nielicznymi (i mocno nietypowymi) dzieciakami, jakie na takich wycieczkach były. W moim oglądzie była to jedna z bardzo nielicznych imprez szkolnych, jaki wywarły wrażenie. Czapka z głowy (może raczej: jarmułka na głowę…) dla Muzeum Auschwitz.

    2. sensowność z góry narzuconych i zaplanowanych imprez szkolnych z jednoznacznym przekazem. I oksymoroniczna sprzeczność pomiędzy przeżyciem czegoś, a przymusowym udziałem w masowej imprezie.

    Nie sądzę, żeby tu chodziło o przestrzeń na wyciszenie i refleksję związane z masowością.
    Raczej o naturalny opór wobec hipokryzji, miałkości i nachalności wszystkiego, co ze szkołą jest związane. To budzi w pełni uzasadniony bunt i opór.

  • Joanna Brosiło
    7 kwietnia 2013 - 19:10 | Permalink

    Marzanno,
    „W ten sposób dostarczamy wiedzy, ale tracimy jedyną w swoim rodzaju okazję, aby coś w młodych ludziach zmienić”.
    Co Ty jako Ty i tylko Ty chcesz w nich zmienić?
    „ten wyjazd miał pomóc w zebraniu informacji, wzbogacić nasze działania o kontekst historyczny”.
    W obliczu percepcji tragedii jaka miała miejsce, niektórzy reagują odwrotnie.
    To naturalny proces i reakcja obronna.
    Czy przygotowaliście młodzież do tego wyjazdu?
    W jaki sposób?
    Jak dokonywaliście weryfikacji osób, które pojadą?
    Czy projekt realizowany jest z ochotnikami, którzy podjęli świadomą decyzję?
    Z uwagi na zainteresowania?
    Czy to weryfikacja loteryjna uczestników?

    • Marzanna Pogorzelska
      13 kwietnia 2013 - 19:46 | Permalink

      Joanno,
      z jakiegoś powodu Twój wpis dotarł z opóźnieniem, trafiając do spamów, teraz go odnalazłam i umieszczam od razu. Tak, grupa z która jechałam to ochotnicy i ochotniczki realizujący projekt historyczny, wyjazd to świadomie podjęta decyzja. Przez kilka poprzednich miesięcy gromadzili wiedzę książkową nt. Holocaustu, badali dokumenty i prowadzili wywiady ze Sprawiedliwą. Nigdy dość powtarzania – nie winię ich, natomiast nie jestem pewna czy ten sposób zwiedzania, który funduje się grupom w Auschwitz jest dobry – obserwowałam sporo grup, które były tam z nami. Pisałam o tym w pierwszym wpisie. Zmiana, której spodziewałabym się po takim wyjeździe to pobudzenie do refleksji, np nad przyczynami uprzedzeń, albo odniesienie tego co widzieli do kwestii współczesnych.

      • Joanna Brosiło
        15 kwietnia 2013 - 20:22 | Permalink

        Marzanno,
        Ciekawa jestem, czy organizatorzy oprowadzeń w Auschwitz biorą pod rozwagę możliwość modyfikacji harmonogramu zwiedzania dostosowanego do grupy wiekowej jak też specyfiki Waszego projektu historycznego? Większa sprawczość wpływu na harmonogram oprowadzenia mogłaby Was wesprzeć w zaplanowanych działaniach i przedsięwzięciu. Mogłoby mieć to też znamienny wpływ na refleksyjne zachowanie uczniów tudzież ich wewnętrzne wyciszenie.

        • Marzanna Pogorzelska
          15 kwietnia 2013 - 20:22 | Permalink

          w dużej mierze organizatorzy dostosowali zwiedzanie do naszego projektu, jak pisałam wywiązali się bdb.Cały czas chodzi mi jednak nie tyle o moją specyficzną grupę, ale tłumy które przemieszczały się/snuły po obozie, trochę znudzone, czasami przystające zrobić zdjęcie na tle drutów. W związku z tym, jak sądzę, ogromnie dużo do zrobienia jest dla nas – nauczycielek/li z młodzieżą jadących

  • Małgorzata
    10 kwietnia 2013 - 20:52 | Permalink

    Witam, przez przypadek natknęłam się na ten wpis i mam swoje refleksje. Organizowałam 2 razy wyjazdy studyjne do Muzeum Auschwitz- Birkenau. Były to wyjazdy 2- dniowe, niestandardowe wycieczki,a nie takie, w czasie których zwiedzanie Muzeum jest jednym z kolejnych elementów wycieczki. Maksymalna liczba uczestników ok. 20-25 osób ( im mniej tym lepiej, chociaż to podnosi koszty). Jeździłam wyłącznie z uczniami, którzy wyrazili taka wolę i chęć, traktowali wyjazd jako formę przygotowania się do spotkania z izraelskimi kolegami ( od 3 lat przyjeżdżają do nas). Takie wizyty pomagają im zrozumieć inny, „żydowski” punkt widzenia, spojrzenie na nasza skomplikowana historię. W czasie takich wizyt nie ma pospiechu. Zawsze największe wrażenie wywiera Birkenau- przestrzeń, pustka, ruiny krematoriów etc. I tam, pośród tej przestrzeni, jeśli jest potrzeba chwili na refleksje, to siadamy gdzieś, przystajemy, najczęściej nie odzywamy sie do siebie…Refleksja też często przychodzi później.. Niesamowite były spotkania ze Świadkami, byłymi więźniami w takim właśnie miejscu…
    Młodzież otwierała się nawet po kilku dniach, czy…tygodniach. Wielu moich uczniów – maturzystów wybierało taką tematykę na egzamin ustny (lub pisemny jeśli były takie propozycje) z języka polskiego. NIkt nie pozostał obojętny i nie miało znaczenia z jak uprofilowanej klasy uczestnik był i jakie miał zainteresowania (ja jeżdżę z „matematykami” i biol-chem”.

  • Marzanna Pogorzelska
    10 kwietnia 2013 - 21:00 | Permalink

    No właśnie o taką formę zwiedzania mi chodzi – to, co opisałaś w odniesieniu do Birkenau powinno stanowić moim zdaniem sedno wyjazdu w to miejsce. No, a jeśli jeszcze mieliście okazje spotykać izraelskich kolegów i Świadków, to już w ogóle rzecz godna pozazdroszczenia.

  • Paweł Kasprzak
    13 kwietnia 2013 - 22:42 | Permalink

    Marzanno,

    Obok tematu tego wpisu – przepraszam – za to chyba zgodnie z tytułem całego bloga. Nie wiem, czy widziałaś raport „Pomiędzy tolerancją, a dyskryminacją” powstały między innymi za pieniądze z Batorego. Można go ściągnąć stąd:

    http://www.polistrefa.pl/

    Czytam to właśnie. Momentami ciekawe, momentami według mnie głupkowate. Dostaje się tam np. mojej ulubionej Agnieszce Kłakównie i grupie autorów podręczników polskiego, którą ona „dowodziła”. W każdym razie oni się tu przyglądają całej szkole i oferowanym przez nią treściom z punktu widzenia zagadnień, które i Ciebie interesują. Niezależnia od tego, ile jest wart akurat ten tekst, tego rodzaju ujęcia zasługują na uwagę i na dyskusję. Takimi raportami powinniśmy się przerzucać, debatując o edukacji – tak zakrojonymi tematycznie.

  • Marzanna Pogorzelska
    15 kwietnia 2013 - 20:39 | Permalink

    -zdecydowanie potrzebna rzecz; jak to zwykle bywa przy tego typu raportach, stworzony przez przez organizację pozarządową, przy pełnej obojętności zaimpregnowanych na takie publikacje władz oświatowych…

  • Marzanna Pogorzelska
    20 kwietnia 2013 - 22:16 | Permalink

    hej,
    dzięki za uwagi tu i tam – próbuję porównać ten raport z podobnymi na ten temat, bo rzeczywiście rzecz zasługuje na rozwinięcie i osobne miejsce
    pzdr
    mp

  • Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    CommentLuv badge
    css.php