Między mamą a JP II, czyli gdzie szukać autorytetów

Kiedy ucząc w szkole, przy różnych okazjach i w różny sposób prosiłam młodzież o wskazanie kto jest dla nich autorytetem, przez lata nieodmiennie dwie postacie przeważały w udzielanych mi odpowiedziach. Mama i Jan Paweł II. Zastanawiająca monotonia odpowiedzi sprawiała, ze drążyłam temat, a wtedy okazywało się, że to o ile o własnej mamie mówi się łatwo i prawdziwie, przy JP II z młodych ust wylewała się już tylko rzeka frazesów.Z kolei postacie zakwalifikowane jako „bohaterowie” w szkolnych podręcznikach, to osoby tak spiżowe, że trudno sobie wyobrazić, aby młodzież mogła się z nimi identyfikować i aby mogły stać się dla nastolatków wzorami postępowania.

Dużo do myślenia w tej kwestii dały mi amerykańskie doświadczenia edukacyjne. W zeszłym tygodniu wspomniałam o tamtejszych nastolatkach, które odkryły Irenę Sendlerową – ta historia ma swój dalszy ciąg, bowiem powstałe po realizacji tamtego projektu centrum edukacyjne nadal zachęca młodzież i nauczycieli do poszukiwania „zapomnianych bohaterów”, którzy mogą być autorytetem dzisiaj. Młodzież szuka i znajduje, a paleta znalezionych przez nich postaci zadziwia różnorodnością – światopoglądową, religijną, rasową. Jednocześnie, przeglądając bohaterów wybranych przez amerykańskich nastolatków widać, jak różnie my i oni pojmujemy bohaterstwo. Duża część postaci to społeczni i polityczni outsiderzy, którym w naszym pojmowaniu bohaterstwa daleko do byłoby chwały. Wśród wybranych postaci niedocenionym bohaterem i wzorem postępowania była na przykład osoba, która ni mniej ni więcej, ale podczas wojny odmówiła służby wojskowej ze względu na swoje przekonania religijne. Inny bohater to amerykański siedemnastolatek. Po internowaniu obywateli Japonii w czasie II Wojny Światowej w USA, przeniósł się do obozu internowania, aby okazać solidarność swoim japońskim kolegom – jakby nie było wrogom państwa w owym czasie. Jeszcze inne osoby – autorytety to bohaterowie codziennych gestów – na przykład ci, którzy w czasie segregacji rasowej okazywali serdeczność i wsparcie czarnoskórym kolegom i koleżankom ze szkoły. Nic wielkiego, chodziło o drobne gesty i słowa.

Wiem, że amerykański historyczny, geopolityczny czy społeczny kontekst jest nieporównywalny z naszym. Ale myślę, że warto z naszą młodzieżą porozglądać się wokół i poszukać bohaterów i autorytetów poza militarno-religijnym terenem, który i dobrze znamy i wyeksploatowaliśmy ponad miarę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php