Różnić się i lubić się

Coraz dotkliwiej odczuwam w naszym życiu społecznym w ogólności, a szkolnym w szczególności, brak akceptacji dla różnicy, przykład takiej, która oznacza odmienne zdanie, opinię czy światopogląd. Nader często nie umiemy oddzielić poglądów na dany temat czy zainteresowań jakimś obszarem, które ktoś przejawia od wielu innych cech, które ta osoba z pewnością posiada. Najprostsze wyjaśnienie, jakie przychodzi mi do głowy to to związane z mechanizmem działania stereotypów – połączenie, przez wyrażony pogląd/zachowanie, itd., kogoś z „feministką”, „katoliczką”, wegetarianką” uruchamia ciąg skojarzeń, które zamykają drogę do dalszego poznania i dyskusji. Buduje się niewidzialny mur, gdzie dystans i rezerwa skutecznie blokują porozumienie. Niestety, zauważam, że to w pewnej mierze cecha polska – wciąż nie potrafimy dostrzegać, jak fajnie jest mieć odmienne zdanie. Nie umiemy czerpać przyjemności z bycia w opozycji, wyrażenia tego i rozstania się po burzliwej nawet dyskusji w zgodzie, bez żalu, że nie przekonaliśmy kogoś do swego punktu widzenia.
Opowiadała mi kiedyś amerykańska nauczycielka, że w szkole jej córki na jedne z pierwszych zajęć dzieci zostały poproszone o zasięgnięcie u członków swoich rodzin informacji skąd pochodzą przodkowie. Kiedy dzieci przyszły na lekcję, nauczycielka zbierała rodzinne historie, uwypuklając te informacje, które były świadectwem różnorodności i wielokulturowych korzeni. Im więcej ktoś nosił śladów rozmaitych kultur, grup etnicznych, narodowości, religii – tym lepiej. Dzieci prześcigały się zatem, w wymienianiu tego, co ich różni, a wszystko to robiły w przyjaznej i radosnej atmosferze. Myślę, że bardzo przydałoby się takie ćwiczenie w polskich szkołach. Nie jesteśmy tak religijnie, etnicznie czy narodowo zróżnicowani jak Amerykanie, ale samo poproszenie dzieci, aby wypytały dziadków i rodziców skąd pochodzą, samo wniknięcie w pochodzenie nazw naszej miejscowości czy regionu mogłoby pokazać nieoczekiwanie różne ich pochodzenie. A wtedy już krok do zrozumienia przez dzieci, że możemy się różnić i nadal lubić, a może nawet, że możemy się lubić, właśnie dlatego, że jesteśmy różni.

2 Komentarzy

  • Maja
    2 kwietnia 2014 - 15:01 | Permalink

    Nie jestem pewna, czy to jedynie polska cecha. Wydaje mi sie, że negatywne reakcje na innych wynikają często ze znikomego z nimi kontaktu. Mozliwe, ze jest trochę tak, że w Polsce nie mamy aż tak wielu mniejszosci narodowych czy etnicznych, żeby kontakt z nimi znacząco wpływał na kształtowanie się postaw… Zazwyczaj pierwszą reakcją na inność są lęk i obawy. Tę paradoksalną reakcję opisał Arjun Appadurai – pochodzący z Indii amerykański antropolog w ksiazce „Strach przed mniejszościami”. Dość jednolita wiekszosc w kontakcie z grupami wyzanającymi diametralnie różne wartosci zaczyna się nagle obawiać odwrócenia proporcji. Mniejszosc staje sie dyskryminowana niemal tak, jak gdyby realnie chiała „przejąć władzę”. Analogiczna sytuacja wystepuje w Polsce w konflikcjie „konserwatystów” z „genderystami” edukującymi „nasze dzieci”. Mimo iż takie zachowania są powszechne, nie oznacza wcale przecież, że powinnismy je z tego powodu usprawiedliwiać. Walczmy z umiłowaniem przecietnej jednolitości:)

  • mmpogpoczta.onet.pl
    7 kwietnia 2014 - 09:45 | Permalink

    Jasne, edukacja i tylko edukacja, ale to sprawa, mam wrażenie coraz trudniejsza, bo coraz bardziej upolityczniana. Nie chodzi mi tylko o kwestie genderowe, ale wyobrażam sobie, że nagle chcemy promować w szkole „różnicę” zamiast jednolitości – oj, nie byłoby łatwo.
    mmpogpoczta.onet.pl ostatnio opublikował…O małych kucharzach z OpalenicyMy Profile

  • Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    CommentLuv badge
    css.php