Tolerancja a patriotyzm

Bardzo chciałabym nie tak szablonowo mówić o tolerancji, ale niestety przychodzi mi to z dużą trudnością. Pewne sytuacje, nastawiają mnie samą, nie tolerancyjnie do otaczającej mnie rzeczywistości. Jestem wręcz przerażona brakiem, nie tylko tolerancji, ale również i empatii dzisiejszego społeczeństwa polskiego. Oczywiście nie możemy tutaj wrzucać wszystkich „do wspólnego wora”, gdyż wielu Polaków jest tolerancyjnych,  empatycznych. Jednak wypowiedzi , które spotyka się na forach internetowych całej reszty, po prostu przyćmiewają swoją arogancją, stereotypizacją i brakiem współczucia.  Nie mogę zrozumieć, jak można w obliczu wojny, krwi i cierpienia, cieszyć się z mordowania niewinnych ludzi. A niestety jest to nagminne. Wystarczy spojrzeć na opinie o konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Poprawność polityczna wymaga ode mnie, abym doprecyzowała, że jest to   konflikt pomiędzy separatystami rosyjskimi i Ukrainą. Tylko  tak naprawdę to nie chodzi o to kto z kim walczy, ale o to jakie mamy podejście do ofiar wojny. Niestety wielu z nas nie współczuje ludności  ukraińskiej, która na co dzień boryka się z koszmarem wojny. Większość opinii pojawiających się w Internecie, nie traktuje Ich jako ofiary konfliktu zbrojnego, ale jako morderców noszących miano Banderowców. Oczywiście ukraińscy nacjonaliści, odpowiedzialni za zbrodnie na Wołyniu, tak właśnie się nazywali, ale co dzisiejsza ludność ma z nimi wspólnego? To były lata 40-ste ubiegłego wieku. Naznaczone wojną, ludobójstwem, nacjonalizmem i faszyzmem. Większość ówczesnych „katów” już dzisiaj nie żyje lub jest w na tyle podeszłym wieku , że za swoje zbrodnie nie może już odpowiadać. Jednak my jako społeczeństwo, mamy niesamowity talent do rozdrapywania starych ran. Tylko po co? Patriotyzm w naszym rozumieniu to upamiętnianie nieszczęść, które spotkały Rzeczpospolitą, wojen, cierpienia. Oczywiście, że zbrodnie popełnione podczas II Wojny Światowej należy pamiętać i należy o nich uczyć. Jednak ważne jest aby pielęgnować własną historię w taki sposób, który nie będzie pogłębiał ledwo co zabliźnionych ran pomiędzy narodami. To nie czasy Starego Testamentu, gdzie dzieci mają odpowiadać, za grzechy ojców do 4 pokolenia. To XXI  wiek. Wiek, który dzięki technologiom i otwartym granicom daje nam możliwość integracji i współdziałania przeciwko wojnie i niesprawiedliwości. Korzystajmy z tego, a nie uczmy nienawiści. Nawet my, nauczyciele, często zupełnie nieświadomie popełniamy błędy ucząc historii. Chociażby nazewnictwo:  Banderowcy stosowane wymiennie z Ukraińcami, Oświęcim zamiast Auschwitz, czy Niemcy zamiast faszyści bądź III Rzesza. Dla nas jako nauczycieli i osób dorosłych zamienniki są oczywiste, potrafimy odróżnić dzisiejsze Niemcy, czy dzisiejszą Ukrainę od tej z czasów II Wojny Światowej. Niestety uczniowie w wieku 10, 13 lat – nie zawsze. Pamiętajmy, że pracujemy z człowiekiem młodym, bardzo wrażliwym dla którego przerabiane w gimnazjum „Medaliony” są często lekturą wstrząsającą. Tak młody człowiek i praca na jego uczuciach, to nie lada wyzwanie. Jeden błąd w nazewnictwie i możemy usłyszeć, to co ja usłyszałam kilka lat temu już od osoby dorosłej: „wiesz, jak w szkole przerabialiśmy literaturę II wojny, to ja po prostu nie nienawidziłem Niemców, gdybym wtedy któregoś spotkał na ulicy to obił bym mu pysk…” Tylko za co? Co ten współczesny Niemiec ma wspólnego ze zbrodniami, być może swojego dziadka? Być może ten współczesny Niemiec to też ofiara tamtej wojny – wystarczy spojrzeć na córkę czy wnuczkę Amona Götha, które przeżyły traumę kiedy dowiedziały się prawdy o swoim przodku. A wierzcie mi – nie są jedyne.

A co dzisiejsze dziecko Ukraińskie ma wspólnego z Banderowcem? Jeżeli coś w ogóle, to tylko historię. I tylko od nas zależy czy w przyszłości się ona powtórzy, czy nie.  Jeżeli dziś będziemy w młodych ludziach zaszczepiać nienawiść i uczyć, że wojna jest dobra jeżeli niszczy naszych dawnych wrogów, to w przyszłości będziemy mieli powtórkę z historii. A na tym chyba nikomu nie zależy.

No dobrze, ale w takim układzie jak uczyć patriotyzmu? W końcu pojawia się on w podstawie programowe. Co to w ogóle jest ten patriotyzm?       W czasach romantyzmu nie było problemu z jego określeniem. Norwid, Słowacki, Mickiewicz sławiący wymazany z map świata kraj z całą pewnością byli patriotami. Jednak dziś, kiedy znikają granice państw, a ludzie chcą się zrzeszać bez względu na kolor skóry, wyznanie, czy pochodzenie – jak być patriotą? Czy kosmopolityczne podejście do świata pozostawia jeszcze miejsce na takie pojęcie?

Oczywiście, że tak. Spójrzmy na Turcję i Turków – zwykłych ludzi, nie polityków. Tym drugim możemy wytknąć brak tolerancji, chociaż by sprawa Kurdów,  ale to są bardziej rozgrywki dyktowane polityką, niż faktyczny brak tolerancji, czy przywiązanie patriotyczne.

Zwykłym obywatelom Turcji patriotyzm jest bardzo bliski, a jednocześnie to bardzo otwarty i tolerancyjny naród. A jak okazują swój patriotyzm? Bardzo prosto – poprzez szacunek do symboli narodowych, a szczególności do flagi. Flaga towarzyszy im wszędzie, jest wieszana w domach, na samochodach, a nawet są w jej kształt układane kwiaty na klombach, czy jest malowana na skałach. To symbol Turcji, to ją wyróżnia i pozwala zachować swoją tożsamość, a jednocześnie pozwala na otwartość, szacunek i pełną akceptację innych narodów, religii i kultur (zwykli obywatele w większości nie mają nic przeciwko Kurdom). I właśnie takiego patriotyzmu uczmy dzieci. Uczmy aby nie wstydziły się swojego pochodzenia i historii, ale również aby akceptowały inne kultury i narody, bo i one mają swoją historię i pochodzenie. I najważniejsze – nie uczmy dzieci nienawiści, ale empatii i współczucia, szczególnie teraz, kiedy widmo wojny znowu powróciło nad Europę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php