Wymiany młodzieży -szkołą akceptacji i poznawania

Kilka dni temu wróciłam wraz z grupą młodzieży z VI LO w Białymstoku z wymiany. Byliśmy w Izraelu. Po raz siódmy pojechała grupa młodzieży z mojej szkoły. Gdy w 2007 roku wymyśliliśmy sobie ten projekt z Aaronem Koch pracującym w szkole regionalnej Tzafit, nie wierzyłam, że będziemy go kontynuować przez tyle lat. Nasze spotkanie odbyło się w ośrodku ORE w Sulejówku w ramach programu ,,Bliżej siebie”. Pamiętam, jak każdy nauczyciel z Izraela miał wybrać partnera z Polski. Wszyscy dostali partnerów z tak pięknych i znanych miast, jak Jerozolima, Hajfa, Tel Aviv .Do mnie podszedł Aaron i powiedział, że pracuje w kibucu Kfar  Menachem a mieszka w kibucu Nachson. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, co to kibuc i zaczęłam czytać coraz więcej o tej formie wspólnoty. Trochę byłam rozczarowana, mówiąc szczerze, bo myślałam, że to jakaś beznadziejna mała wieś położona w nieatrakcyjnym miejscu. Teraz trochę się z tego śmieję, bowiem kibuc do którego jeździmy jest piękny i ma ciekawych mieszkańców, również pochodzenia polskiego, również takich, którzy pochodzą z Białegostoku. A przede wszystkim jest w nim szkoła, z którą nigdy nie przerwaliśmy wymiany, choć czasem było trudno, a gdy robiło się niebezpiecznie, że względu na konflikt  na Bliskim  Wschodzie, przebukowywalismy bilety. Taka sytuacja miała miejsce w grudniu 2011 roku, więc polecieliśmy w lutym 2012. Zmieniali się dyrektorzy, sytuacja polityczna była niestabilna, my jednak nigdy nie przerwaliśmy tej wymiany i mam nadzieję, że będziemy ją kontynuować najdłużej jak się da. Dlaczego o tym piszę? Wymiany młodzieży, która odwiedza się nawzajem, realizuje program edukacyjny w szkole, spędza ze sobą czas są najlepszym sposobem na przełamywanie stereotypów. Oczywiście ważna jest też motywacja rodziców, którzy wspierają, motywują i płacą za bilety, ale też są otwarci na inni, chcą przyjąć gościa, który przyjedzie z rewizytą. Młodzież przed wyjazdem musi zrobić prezentację multimedialną w języku angielskim, podczas której przedstawi grupie kolegów w Izraelu i ich nauczycielom uroki Podlasia, powie o muzyce, zabytkach regionu, wielokulturowości. Każdy może zdecydować o czym chce powiedzieć izraelskim kolegom. Jedna z dziewcząt opowiadała o urokliwym miasteczku Supraśl, w którym przed wojną mieszkali Żydzi, a obecnie ich już nie ma, ale są katolicy i prawosławni. Jest Muzeum Ikon, nowe Muzeum Papiernictwa, alternatywny Teatr Wierszalin, w którym można posłuchać historii o proroku Ilii czy też poznać legendę o Golemie albo zanurzyć się w świat opowieści Brunona Schulza. Inny uczeń wybrał historię żydowskiej bułki bialys, która przed wojną została wymyślona w Białymstoku a zawędrowała aż na Manhattan, gdzie rodzina nadal kontynuuje tą tradycję. Oprócz prezentacji jest wspólne poznawanie kraju a także lekcje .Omawialiśmy wiersz Wisławy Szymborskiej ,,Radość pisania”, który był czytany w języku polskim, hebrajskim i angielskim. Oglądaliśmy wspólnie film Feliksa Falka  ,,Joanna”, a następnie odbyła się dyskusja na temat polsko-żydowskich doświadczeń w czasie II wojny światowej i postaw Polaków wobec Żydów. Zwiedzaliśmy wspólnie Bet Guvrin i piękne jaskinie w tym Parku Narodowym, młodzież z Izraela po raz pierwszy była w świątyniach chrześcijańskich w Tabie, widziała Bazylikę Błogosławieństw czy chrzest katolików z Singapuru w rzece Jordan. Też miało to wartość edukacyjną, bowiem odkryli wraz z polskimi kolegami nieznane im dotąd zakątki swego kraju. Teraz  myślimy o programie rewizyty, żeby pokazać im Podlasie, jego bogactwo i różnorodność. Taki kontakt jest, moim zdaniem ,czymś niezwykle cennym. Daje możliwość poznanie tego Innego, który wydawał się być może tak orientalny, a nawet stereotypowo nielubiany, bowiem słowo ,,żyd” nadal wzbudza w Polsce wiele emocji. Ci, którzy brali udział w takich wymianach opowiadają kolegom, rodzicom, nauczycielom o tym, co widzieli i czego się nauczyli. Stają się pewnego rodzaju ambasadorami i chcą poznawać więcej. A przede wszystkim pozostają przyjaźnie i kontakty, często na całe życie. Pierwszego dnia po przyjeździe do Polski, chłopcy w szkole założyli kipy(jarmułki, mycki-z jidysz),żeby pokazać, że nie wstydzą się tego, że przyjaźnią się z Żydami. Jeden z uczestników powiedział, że wrócił jako zupełnie inny człowiek, inaczej odczuwający i inaczej myślący. Nawet się nie spodziewał, że siedem dni tak może zmienić jego życie.

DSCN0251W drodze nad Morze Martwe-listopad 2014

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php