Pedagogika krytyczna – warto spróbować, cz. 1.

Pedagogika krytyczna jest mi bardzo bliska, ale zdaję sobie sprawę, że jest to podejście w edukacji dość ryzykowne. Ryzyko polega na tym, że kiedy poznamy główne założenia tego nurtu pedagogicznego, trudno nam będzie tak po prostu wrócić do szkoły, zwłaszcza jako nauczyciel czy nauczycielka. Ponadto, nie jest to pedagogika szczególnie u nas popularna; jej zakres pojęciowy w naszych realiach kojarzy się nieodmiennie z przeszłym systemem i jako taki podatny jest na odrzucenie zanim zdąży być poddany głębszej refleksji. Pojęcia, o których mówię, a którymi często operuje pedagogika krytyczna to: sprawiedliwość społeczna, emancypacja, klasa, ideologia i kultura dominująca czy „uciśnieni” (z ang. „the oppressed”, dla których właśnie „uciśnieni” są, niedoskonałym, ale jednak odpowiednikiem).
Wracając do kwestii ryzyka. Chodzi tu o to, że po zaznajomieniu się z krytycznym podejściem, nic już nie będzie takie samo, bo ta pedagogika otwiera nam oczy na kilka kwestii. W pierwszej kolejności wybija nas z komfortowego przekonania o wyłącznie pozytywnym znaczeniu nauczycielskiej misji, pokazując jak ta misja, jeśli tradycyjnie pojmowana, jest oparta na relacjach władzy i uprzywilejowania jednych kosztem innych i jak wiele zawiera sprzeczności. Słowo sprzeczność jest zresztą jednym z podstawowych dla pedagogiki krytycznej pojęć, a tropienie sprzeczności jednym z jej głównych zadań. Sprzeczność polegać może na przykład na tym, jak szkolna struktura, dajmy na to, samorząd szkolny, który ma służyć promowaniu uczniowskiej samorządności, w gruncie rzeczy, będąc najczęściej ciałem martwym, uczy bierności, podporządkowania i kształtuje przekonanie o niemocy i bezsensowności oddolnych inicjatyw.
Inna rzecz ważna, a na co dzień raczej nieuświadamiana to ujawnianie przez pedagogów krytycznych zależności na linii wiedza – władza. Przyzwyczajeni jesteśmy bowiem traktować wiedzę, tę szkolną, książkową jako wiedzę obiektywną i niedyskutowalną. Jeśli coś znajduje się w podręczniku, to tak jakby miało niewidzialną pieczęć „PRAWDA”. Tymczasem pedagogika krytyczna uświadamia nam, że wiedza nigdy nie jest obiektywna i neutralna. Przeciwnie, zawsze jest konstruowana i interpretowana w określonych społecznych okolicznościach, spełniając społeczne zapotrzebowanie danego miejsca i czasu. Ujmując rzecz najprościej, konstrukcja tego, co nazywamy wiedzą, tego co ma stempel prawomocności i jest dopuszczone do nauczania, zależy od tego kto ma władzę. Spójrzcie do podręczników historii czy literatury. Ich zawartość kształtuje pogląd, że obydwie te dziedziny były prawie wyłącznie udziałem świata zachodniego, który w dodatku składał się głównie z białych mężczyzn. Trzeba trafu, że to właśnie świat zachodni, a w nim owi biali mężczyźni mają władzę w wymiarze globalnym. A przecież historia działa się, a literatura była tworzona także w Nowej Zelandii, Mołdawii i Ekwadorze, także przy udziale kobiet i różnorodnych grup kulturowych. Nie dowiemy się tego jednak ze szkoły, przynajmniej póki będzie zamknięta na krytyczne podejście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php