Zdarzyło się w Walii

Ze wzruszeniem i zazdrością przeczytałam tekst o niezwykłym sojuszu, zawartym podczas strajku walijskich górników pomiędzy tymi ostatnimi a organizacją gejów i lesbijek (LGSM). Sian James, uczestniczka strajku z 1984 roku mówi: „Oni zaakceptowali nas takimi, jakimi byliśmy, a my ich takimi, jakimi oni byli. To był początek czegoś większego”. I rzeczywiście, wsparcie udzielone przez środowisko LGBT podczas strajku zmieniło się w trwałą, wieloletnią przyjaźń i wsparcie udzielane sobie nawzajem przez obydwie grupy, także kiedy chodziło o poparcie równościowych dążeń osób LGBT. Ciekawe jest to, co Sian James mówi o początkach relacji górników, gejów i lesbijek: „W naszym miasteczku było bardzo jednorodnie. Nie mieliśmy mniejszości etnicznych, nikogo o innym niż bladobiały kolorze skóry, homoseksualiści, bo na pewno tacy byli, żyli w ukryciu. Kiedy więc przyjechali do nas ludzie z LGSM, było trochę niepewności, po obu stronach.
Była też zwyczajna głupota, jakieś żarty wynikające bardziej chyba z zakłopotania niż z homofobii. Nasi faceci to twardzi górnicy, chcieli wyjść na macho, trochę się bali. Oczekiwali najazdu krzykliwie ubranych facetów, którzy będą tańczyć w wyuzdanych pozach i ich podrywać. Ale poza tym przeważało zdziwienie, że tak, wydawałoby się, odległa od nas grupa, chce nam pomóc. A potem wdzięczność.” (M. Kicińska, wywiad „Przyszli geje do górników”,WO, 14.03.2015).
Napisałam, że czytałam tekst z zazdrością, bo trudno mi wyobrazić sobie podobny sojusz w Polsce. Po pierwsze, poziom uprzedzeń tam i tu różni się znacząco. U nas kwestia orientacji psychoseksualnej otoczona jest taką masą stereotypów, kpin, wulgaryzmów i nieusuwanych (np. poprzez system edukacji) wyobrażeń, że przebicie się przez ten pancerz ignorancji byłoby jedną z głównych trudności. Po drugie, drogę do współpracy zamknęłaby siostra ignorancji – podejrzliwość. Walijscy górnicy nie pytali kto za tymi gejami stoi i czyje interesy oni „tak naprawdę” reprezentują. Górnicy wzięli po prostu zaoferowaną pomoc ufając w uczciwość układu. Już słyszę w podobnej sytuacji, jeśli cudem doszłoby do niej u nas, głosy o homolobby i lewacko-anarchistycznych środowiskach, które chcą sobie (bo przecież nie górnikom!) coś załatwić na górniczych plecach. Podejrzliwość i brak zaufania sprawia, że rzadko mieści nam się w głowie, że można ująć się za innym tylko w imię szeroko pojętej solidarności i równości społecznej. W Walii zadziałał system oparty na tradycjach społeczeństwa obywatelskiego i zgodnym wspieraniu tych, którzy są akurat w potrzebie. Nie da się też pominąć wpływu naszego kościoła, często obecnego przy robotniczych protestach, dla którego ten hipotetyczny sojusz byłby delikatnie mówiąc trudny. Warto przy tym wspomnieć, że walijscy górnicy to w większości osoby religijne, ale religijnością jakże daleką od niezdrowego zainteresowania czyimś życiem intymnym.
Oj, marzy mi się trochę Walii nad Wisłą…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php