Pochwała niepewności

Uczestniczyłam ostatnio w konferencji, która zgromadziła kadry szkół, kuratoriów, ośrodków doskonalenia nauczycieli, organizacji pozarządowych i uczelni wyższych. Tematem konferencji było zapewnienie jakości pracy szkoły w kontekście ewaluacji. Ewaluacja to temat wśród pedagogów nieszczególnie popularny, tym bardziej, że z trudem przebija się do naszej świadomości przekonanie o tym, że proces ewaluacji ma oznaczać bardziej wsparcie i doradztwo niż ocenę i krytykę. Niemniej jednak, choć sformułowane w tytule główne zagadnienia konferencji kierowały myśli osób uczestniczących ku, zdawałoby się, rzeczom wymiernym i sprawdzalnym, to dzięki doborowi zaproszonych gości i tematyce poszczególnych paneli, wydarzenie pokazało jak bardzo to, co mało sprawdzalne i niewymierne tworzy współczesną edukację.
Bardzo mocno podczas spotkania wybrzmiewały takie określenia jak sprawiedliwość społeczna, demokracja, dialog, prawa człowieka, równość, a nawet nadzieja – prawda, że nieczęsto słyszana w edukacyjnych dysputach? Zaproszeni goście spoza Polski uświadamiali obecnym coś, przez co w dużym stopniu przeszli jakiś czas temu, a co dla nas jest wciąż lekcją do odrobienia. Chodzi mi o neoliberalny trend, którego młoda polska demokracja nie przepracowała jeszcze krytycznie, a którego skutki ujął jakiś czas temu Marcin Król w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim pod znamiennym tytułem „Byliśmy głupi”: „Skończymy marnie, jeśli rozsądni ludzie nie podejmą uniwersalnych ideałów – równości i braterstwa. (…) Zapanowało złudzenie, że każdy człowiek może żyć osobno, w ramach swojej osobistej wolności gdzieś tam pracować, zarabiać możliwie jak najwięcej, używać życia jak najwięcej, a ktoś tam będzie nami rządził. Można się zająć własnymi przyjemnościami, a nie zawracać sobie głowy sprawami tego świata” („Byliśmy głupi”, „Gazeta Wyborcza”, 07. 02. 2014). To, co mówi filozof powoli przenika do debaty publicznej u nas, póki co głównie w sferze ekonomii. Tymczasem bardzo mocno podobne przesłanie wybrzmiewało u zagranicznych (ale też niektórych polskich) konferencyjnych mówców, w kontekście edukacji. Fiński gość, Mikael Risku mówił na przykład o tym, że ważne jest JAK, a nie czego uczyć, podkreślał znaczenie radości i wspólnym działaniu jako warunkach edukacji. Risku nawiązał do coraz głośniej artykułowanej konieczności ucieczki od newtonowskiego pojmowania rzeczywistości, gdzie rządzi pewność, przewidywalność, a w szerszym planie konkurencyjność, indywidualizm, bierność. Ucieczka ta powinna odbywać się w konkretnym kierunku wyznaczanym przez paradygmat kwantowy, oznaczający pewną dozę niepewności i chaosu, które uwalniają współpracę, elastyczność relacji i zaufanie. Wiem, jak trudno sobie wyobrazić szkołę, która wyrzeka się swojej funkcji po(d)rządkującej, ale jedynie taka szkoła, gdzie poszukiwanie jest cenniejsze niż  nabywanie wiedzy, gdzie spieranie się zastępuje bierne przyjmowanie wszystkiego, gdzie dajemy sobie możliwość doświadczania niepewności, ma szansę odpowiedzieć na wyzwania współczesności. I być może uchronić nas za jakiś czas od smutnej konstatacji o własnej głupocie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php