Uchodźcy – sytuacja globalnego południa, a odpowiedzialność globalnej północy

Na zakończenie artykułu o Lampedusie i uchodźcach, zamieściłam dygresję, że za sytuację mieszkańców globalnego południa w dużej mierze ponoszą odpowiedzialność mieszkańcy globalnej północy. Niestety – tak właśnie jest.

Mimo, iż czasy kolonializmu skończyły się, państwa globalnej północy nadal traktują południe jak tanią silę roboczą oraz „swoje poletko wydobywcze”. Niestety do dziś większość kopalni znajdujących się na globalnym południu jest pod zarządem właścicieli z bogatych państw kapitalistycznych, a przecież to nie nasze zasoby. To zasoby Afryki, Ameryki  Południowej i Azji. Jednak ponieważ to my wybudowaliśmy kopalnie to eksploatujemy złoża. Oczywiście zatrudniamy górników z państw, w których kopalnie się znajdują, szumnie nazywając to dawaniem pracy. Tyle że tam nie ma w zarobkach kwoty minimalnej, a praca często jest opłacana w taki sposób, że pracownicy nie są w stanie utrzymać samych siebie, a co dopiero własne rodziny. Zaś w tych kopalniach, które do nas nie należą, bardzo chętnie wspieramy różnego rodzaju grupy mafijne, rebelianckie, które kontrolując kopalnię sprzedają nam jej zasoby po korzystnych cenach, nie koniecznie korzystnie nagradzając pracowników.

Dodatkowo, dzisiaj aby ominąć podatki i restrykcje wynikające z ochrony środowiska, przenosimy fabryki  do krajów globalnego południa. A co będziemy się szczypać  - brak nadzoru, można obchodzić prawo, ponadto tania siła robocza na wyciągnięcie ręki. Tyle, że skutki tych procederów są katastroficzne! Nie bez powodu w krajach globalnej północy wprowadzono restrykcje ekologiczne.  Niestety przez lata tak bardzo zanieczyściliśmy środowisku, że jeżeli dziś doszło by do globalnej katastrofy to pomrzemy z braku wody i żywności. Woda u nas jest uzależniona od oczyszczalni, czyli od prądu. My, mieszkańcy globalnej północy nie mamy już dostępu do czystej wody.  Żywność również  pozostawia wiele do życzenia. Nasza żywność w większości jest żywnością modyfikowaną, a więc nie ma naturalnej możliwości rozrodczej. Ziarna naszej pszenicy nie obrodzą po raz drugi. Pomidory, ogórki nie dają owoców. Zdrowa, ekologiczna żywność jest jeszcze hodowana w krajach globalnego południa, ale i tam zapuszczają się macki wielkich korporacji,  doprowadzając do ruiny rodzime rolnictwo i skażając pola żywnością modyfikowaną. Niestety modyfikowane uprawy mają jedną bardzo brzydką cechę, w styczności z uprawami niemodyfikowanymi  działają jak wirus, skażając uprawę, nadając jej swoje ulepszone cechy, ale także odbierając  zdolności rozrodcze. Ponad to żywność uprawiana przez korporacje, które mają kolosalne dopłaty rządowe jest dużo tańsza (raczej nie zdrowsza)  od tej uprawianej przez samodzielnych rolników. W ten sposób zarzynamy finansowo podstawową gałąź przemysłu krajów globalnego południa. No i oczywiście niszczenie środowiska, dzięki niezakładaniu filtrów na kominy fabryk, czy wylewanie ścieków do rzek, doprowadza w rejonach ich działania do całkowitej degradacji rolnictwa. A przecież to podstawa tamtej gospodarki. A tak naprawdę, podstawa również i naszej egzystencji, ponieważ jeżeli nie zaczniemy myśleć, to najczarniejsze scenariusze, znane z filmów SF staną się naszą rzeczywistością.

Niestety te praktyki są stosowane nagminnie.  I nie tylko rolnictwo stanowi problem. W przemyśle , oprócz tego, że niszczymy lokalne zasoby,  wykorzystuje się tanią siłę roboczą. Nie bez powodu w kampanii  Oxfam zamieszczono cytat „najbiedniejsze kobiety na świecie szyją najdroższe ubrania”. Jednak te ubrania szyją również dzieci, pracując przez wiele godzin dziennie, nie otrzymując pełnej zapłaty tego co osoba dorosła. A przecież nawet zarobek osoby dorosłej to kwota, za którą większość z nas nawet nie zechciała by wyjść z domu, a co dopiero podjąć się pracy. Mężczyźni często są zmuszani do barwienia naszych ubrań stosując  tanie środki chemiczne, które oczywiście w Europie i państwach zachodnich są zakazane, ze względu na zbyt dużą szkodliwość na organizm człowieka.  Jak by tego było mało, to oszczędność nie obejmuje tylko, małej zapłaty pracownikom, tanich środków chemicznych szkodliwych dla zdrowia, ale również brak odzieży ochronnej. Takiego zbytku się nie kupuje, pracownik dostaje worek i co najwyżej maseczkę na twarz (w fabrykach bardziej humanitarnych). Przypominam – środki zakazane w produkcji  w państwach zachodnich.

Dobrze – ktoś zapyta – dlaczego są zmuszani? Przecież pod bronią nikt tych ludzi nie zmusza do takiej pracy. A czy ktoś zmusza naszych pracowników pracujących na umowach śmieciowych? Nie. Pracują bo chcą żyć. Tyle, że w państwach zachodnich, jest jeszcze pakiet socjalny i opieka społeczna. Mimo, że nie pracuję, dostanę ubezpieczenie i zasiłek, mogę skorzystać z jadłodajni. Z głodu nie umrę. Jednak nasze pojęcie ubóstwa bardzo się różni od tego z krajów globalnego południa. U nas biedny jest ten, kogo nie stać na telewizor, nowe markowe ubranie, wypasiony telefon. W krajach globalnego południa biedny jest ten, komu umiera dziecko z głodu na rękach. To jest podstawowa różnica  i musimy to zrozumieć.

Kolejna aspekt – niesprawiedliwość w stosunkach handlowych.

Proszę Państwa banany, kawa, ananasy  i wiele innych roślin nie rośnie w naszym klimacie. Są sprowadzane z Afryki lub Ameryki Południowej. My jesteśmy przyzwyczajeni, że popyt i podaż wpływają na cenę i zarobek producenta. Biorąc pod uwagę popyt na kawę w krajach globalnej północy, rolnicy z południa powinni być jednymi z bogatszych ludzi na świecie. Nie są. Rolnik za 100 kg kawy otrzymuje mniej niż 1 dolara (niecałe 3,50 zł). My za filiżankę kawy w kawiarni płacimy około 2 dolarów. A więc gdzie są to pieniądze? W kieszeniach pośredników i korporacji.

Dopełnieniem tego obrazu wyzysku jest dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej. Oczywiście większość z mieszkańców globalnej północy twierdzi – „sami się nie uczą, to są sobie winni”. Jednak kiedy żyje się w skrajnym ubóstwie, niestety trzeba wartościować. Pamiętajmy, że u podstawy potrzeb człowieka leżą potrzeby fizjologiczne, więc jeżeli stajemy przed wyborem: posłać dziecko do szkoły i umrzeć z głodu, raczej poślemy dziecko do pracy. I niestety tak się dzieje. Rodziny często stają przed wyborem, które dziecko ma się uczyć, a które pracować. Pełnią szczęścia jest kiedy uda się wykształcić chociaż dziecko. Często zdarza się, że cała wieś się składa na to, aby wykształcić 1 jej mieszkańca, najlepiej na zachodzie. Będzie miał szansę na pracę na zachodzie i będzie wsparciem dla całej wsi. Obraz dla nas wręcz abstrakcyjny.

Co do opieki zdrowotnej to dostęp jest utrudniony nie tylko przez brak lekarzy . Brak edukacji, brak lekarzy. Większość kształci się za granicą, a to kosztuje. Tylko niektórzy wracają, niektórzy kształcą nowych lekarzy na miejscu. Jednak prawdziwym problemem są leki. Wiele państw sprzedaje je po cenach droższych niż cena na rynki zachodnie, a przecież te państwa są o wiele biedniejsze. Przez ten proceder wiele ludzi słysząc diagnozę, nawet choroby całkowicie uleczalnej, słyszy wyrok śmierci. Pamiętajmy, że w dobie XXI w. choroby są uleczalne, jeżeli ma się dostęp do leków.

W takiej codzienności żyją uchodźcy przybywający na łodziach do Włoch i Gracji. Za ich sytuację nie odpowiadają tylko rządy państw zachodnich (Polska jest jednym z nich), ale każdy z nas. Każdy z mieszkańców globalnej północy. To my idąc za modą i technologią, musimy co 2 lata mieć nową komórkę, nie ważne że stara mogła by jeszcze posłużyć. A z powodu naszego telefonu i minerałów wykorzystywanych w niektórych państwach globalnego  południa toczą się wojny i zmusza się ludzi wręcz do niewolniczej pracy w kopalniach, w tym także 5 letnie dzieci  (np. Republika Demokratyczna Konga). Nie bez powodu te minerały (wolfram, tantal, złoto) potocznie są nazywane krwawymi minerałami.

To również my kupując kawę, herbatę, kakao kierujemy się bzdurnymi reklamami w telewizji, zamiast zwrócić uwagę, czy produkt jest certyfikowany znakiem Sprawiedliwego Handlu.  A to bardzo ważne. Produkty certyfikowane zapewniają producentowi 30% ceny końcowej dochodu + cześć wpływów jest przekazywana na rozwój infrastruktury. To pozwala rolnikom i producentom z krajów globalnego południa rozwijać swoje gałęzie gospodarki i przede wszystkim wyżywić rodzinę. Certyfikat daje również gwarancję, że przy produkcji nie wykorzystywano dzieci i nie były łamane podstawowe prawa pracownicze w naszym rozumieniu. (W krajach globalnego południa takie pojęcie jak prawa pracownicze nie istnieje).

Kolejnym aspektem naszego zgubnego wpływu na mieszkańców krajów ubogich jest nasze marnotrawstwo. Zaczynając od zasobów ziemskich, a kończąc na ubraniach i żywności. Codziennie kilka ton dobrych ubrań ląduje na śmietniku bo niemodne oraz jeszcze więcej żywności, bo nie zjedliśmy. Czy taki świat jest dla człowieka, który umiera z głodu? Przecież to istne El Dorado. Sami jesteśmy winni temu, że uchodźcy  do nas przyjeżdżają. Dopóki nie zmienimy swojego sposobu życia, nie wymusimy na władzy i wielkich korporacjach równego traktowania dla ludności globalnego południa, będziemy borykali się z problemem uchodźców.  O tym mówiła Janina Ochojska (Polska Akcja Humanitarna) i wiele innych NGO już od lat. Jednaki nikt nie słucha. A teraz jesteśmy zdziwieni, że biedni  dają się manipulować i wstępują do sekt religijnych (ISIS, Boko Haram) stawiających sobie za głównego wroga mieszkańców globalnej północy. To poddanie się manipulacji bierze się z niedouczenia, bezsilności, rozpaczy i złości. Złości na nierówny podział dóbr – jedni wyrzucają jedzenie, inni umierają z głodu; jedni pławią się w luksusowych hotelach, na leżakach – inni pracują po 18, 20 godzin za wypłatę nie umożliwiającą przeżycie.

Jesteśmy również zdziwienie, że cześć tych sfrustrowanych ludzi przyjeżdża do nas. Do dobrobytu. Jednak to jest normalna kolej rzeczy. I niestety z jednej strony ze względu na zwykłe ludzkie odruchy, a z drugiej także i dla naszego bezpieczeństwa, musimy  wymusić na władzach państw europejskich i UE, aby wprowadziły sensowną politykę dla uchodźców i zajęły się nimi. Niestety powstające grupy terrorystów islamskich także próbują dostać się do Europy. Jeżeli zostanie wprowadzona polityka pro uchodźcza,  będziemy mieli kontrolę nad tym, kto przyjeżdża. Jeżeli nadal sprawa będzie zaniedbywana, za kilka, kilkanaście lat możemy mieć poważny problem z grupami terrorystycznymi. Jednak przyjmowanie uchodźców to pierwszy krok i działanie tymczasowe.   Wymuszone obecną sytuacją i latami zaniedbań. Tak naprawdę rządy państw globalnej północy muszą również stworzyć wspólną politykę na rzecz państw globalnego południa. Musimy tym ludziom stworzyć w ich domach takie warunki, aby nie chcieli oni masowo wyjeżdżać. I wcale nie chodzi tu o dostęp  do technologii, ale o: sprawiedliwość w handlu, wsparcie rolnictwa i przemysłu rodzimego, wsparcie edukacji i opieki zdrowotnej, a także wzmożone kontrole własnych korporacji i przedsiębiorstw działających w krajach globalnego południa, aby zapobiec łamaniu prawa w tym praw pracowniczych i wykorzystywaniu taniej siły roboczej, zwłaszcza dzieci. Dopiero takie działania przywrócą równowagę i spokój. A pamiętajmy, że w dobie galopującego postępu technicznego, równie galopująco niszczymy własne środowisko naturalne. Być może kiedyś, w przyszłości kraje globalnego południa będą jedynym miejscem na ziemi, gdzie jeszcze będzie możliwe życie.

Na zakończenie zachęcam do obejrzenia, bardzo wymownej kampanii Oxfam, która powinna nas zmusić do myślenia:

https://www.youtube.com/watch?v=9mgPEP8HAss

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php