Przywileje i opresja

Rzadko wymienione w tytule słowa pojawiają się kontekście edukacji dla tolerancji, a myślę, są kluczowe dla zrozumienia postawy otwartości i równego traktowania.
Opresja i przywileje to tandem nierozłączny, bo ta pierwsza to złożony system nierówności, które wynikają z władzy jednej grupy nad drugą. Na ową władzę w dużej mierze składa się zestaw przywilejów dostępnych dla członków danej grupy, a nieosiągalnych dla innych. Przywileje, o których piszę to w większości nie dobra materialne (choć w konsekwencji grupa uprzywilejowana ma do nich łatwiejszy dostęp), ale coś znacznie bardziej subtelnego, właściwie niedostrzeganego, bo siła i trwałość opresji polega właśnie na tym, że najczęściej w ogóle nie wiemy, że istnieje. Tak, jak nie postrzegamy siebie w pewnych sytuacjach jako osób uprzywilejowanych. Bo, na przykład, czy mężczyzna wracający samotnie do domu wieczorem ciemną ulicą czuje się uprzywilejowany w swoim poczuciu bezpieczeństwa? A chłopak zapraszający dziewczynę na studniówkę? A studentka wbiegająca raźno po schodach na zajęcia? A rodzice dziecka, którego jeden z przedmiotów w szkole publicznej to religia? Dziecko, którego rodzice co weekend zabierają do kina, teatru albo na atrakcyjną wycieczkę? Jakież miałyby te osoby mieć przywileje z racji wymienionych czynności i zachowań? Pewnie trudno byłoby uzyskać odpowiedzi od nich samych. Ale gdyby zapytać kobietę, geja, osobę poruszającą się na wózku, świadka Jehowy i dziecko z popegeerowskiej wsi, to może mogliby nam coś na temat przywilejów podpowiedzieć. Słowo klucz to „może”. Siłą przywileju, który jak skała podtrzymuje opresję, jest przekonanie o tym, że nie jest żadnym przywilejem, że jest po prostu normalnością. Przekonanie takie podzielają w większości i uprzywilejowani i ci znajdujący się w gorszej sytuacji. Normalność jest przezroczysta, nie dostrzegamy jej. Tak zawsze było, jest i będzie. To naturalne: kobiety są z natury słabsze i nie powinny włóczyć się nocami; na studniówkę panowie proszą panie i na odwrót; niepełnosprawność ma swoje ograniczenia – nie da się wszędzie i wszystkiego przystosowywać; duchowość jest ważna, trzeba o nią dbać także w szkole, po katolicku, taki kraj; trzeba było się przekwalifikować, znaleźć pracę, jak likwidowali pegeery, a nie teraz dziedziczyć biedę. Tak często sobie sprawy tłumaczymy – i uprzywilejowani i ci po drugiej stronie.
Opresja ma wiele twarzy, ale ten jej rodzaj, który dostrzec najtrudniej, to normy i wartości społeczne, którymi nasiąkamy od dziecka i które jednak skądś się wzięły. Normy i wartości, które określają to, co typowe i to, co się w normie nie mieści. Wartości, których nigdy nie kwestionujemy, a w których tworzeniu najczęściej nie uczestniczyły kobiety, osoby nieheteroseksualne, niepełnosprawne czy należące do niedominującej religii. Że rzadko się buntują? Jak się buntować wobec normy? Norma, powtarzam, jest przezroczysta. Uczymy się ją akceptować od chwili urodzenia, poprzez wychowanie w domu, szkole, poprzez media, poprzez wszystko co nas otacza.
Fundamenty opresji można nieco osłabić – spróbujmy zacząć nazywać normę przywilejem, a zobaczymy pewne kwestie w zupełnie innym świetle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php