Kim jest uchodźca

Czy ktoś jeszcze jest w stanie sobie wyobrazić, że słowo „uchodźca” to nie synonim słowa „zagrożenie”, „terrorysta,” „problem”? Że gdzieś tam kiedyś ktoś, kto dziś jest uchodźcą, wstawał rano do pracy, dajmy na to, w szkole, wracał do domu na obiad, a potem robił zakupy i odrabiał z dzieckiem zadanie domowe? I że nie ma już domu, nie ma szkoły i nie ma zadań domowych?
O uchodźcach słyszymy już w zasadzie jeden sposób. W informacjach o budowanych przeciwko nim murach na granicy z Serbią, albo szykowanych przez władze francuskie zasiekach przy wjeździe do Eurotunelu, otwierającym wjazd do Wielkiej Brytanii. W słowach polskich polityków, którzy informują, że każdy ewentualny uchodźca, który zamierza przybyć do naszego kraju, zostanie przed przyjazdem dokładnie prześwietlony na okoliczność zamiarów terrorystycznych. W słowach brytyjskiego premiera, który nazywa uchodźców chmarą. Kiedy więc słyszymy o uchodźcach, z rzadka pobrzmiewa solidarność i życzliwość, zwykle są to podejrzliwość, dystans, coraz częściej nienawiść. Trudno tu nie kojarzyć tej dzisiejszej islamofobii z antysemityzmem, bo choć treść może się nieco różnić, zasadnicze formy pozostają takie same. Szczególnie znaczenie ma tu „ubranie” przedstawicieli danej grupy w atrybuty inności i obcości, tak aby żaden Żyd, żaden muzułmanin nie był już po prostu Żydem albo tylko muzułmaninem ale wyhodowanym przez nas Innym. Zaczyna się najczęściej od języka – podejrzenia i oskarżania o niecne zamiary, przedstawianie jako wrogów naszej kultury czy religii, językowe odczłowieczanie (chmary!) to stałe elementy pierwszych elementów wykluczania. I nie wiadomo kiedy to się dzieje, że ten człowiek, na przykład ze świata arabskiego, człowiekiem staje się jakby mniej, bo nie nasz, bo obcy i inny. Jeśli taką opinię zaczynają podzielać całe rzesze ludzi (a jakby miały nie podzielać, skoro z takim przekazem wszędzie się spotykają, także w mediach głównego nurtu?), nikogo nie trzeba przekonywać że konieczna jest fizyczna izolacja, obozy przejściowe, mury, zasieki. Mechanizm wykluczania jest zawsze taki sam, nie trzeba chyba też przypominać, jakie bywają zakończenia.
Adam Ostolski pisał kiedyś o judaizacji geja w polskim dyskursie publicznym. Autor przeanalizował polską przedwojenną narodowo-prawicową prasę i obrazy Żydów tam przedstawione złożyły mu się na obraz Żyda demoralizatora, spiskowca i pariasa. Ostolski we współczesnej Polsce dostrzegł, jak te figury, niegdyś opisujące Żydów, pasują do opisu mniejszości seksualnych jako takich, które chcą podstępnie zniszczyć polską rodzinę i wartości (demoralizatorzy i spiskowcy), a traktowani są jak obywatele drugiej kategorii i sama ich obecność postrzegana jest jako problem (pariasi). Zobaczmy, jak dzisiaj ta judaizacja geja staje się judaizacją uchodźcy. Te medialne informacje o obcej nam kulturze i religii, którą uchodźcy ze sobą przywożą, o ich wyłącznie terrorystycznych zamiarach i niewątpliwej gorszości tworzą spójny obraz demoralizatorów, spiskowców i pariasów. Że analogia zbyt naciągana? Nie sądzę.
Na facebooku ktoś niedawno zamieścił zdjęcie z torami do obozu śmierci Birkenau. Głosy oburzenia owszem, były, ale dominowały te wychwalające znakomitą infrastrukturę, która rozwiąże problem uchodźców.
Zdjęcie polubiło kilka tysięcy osób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php