Holendrzy i Polacy-bliscy czy dalecy?

 

 

Jednym z krajów, z którym moja szkoła nawiązała wymianę już kilka lat temu, jest Holandia. Therezia Lyceum w Tilburgu to szkoła otwarta, realizująca wiele projektów międzynarodowych. Nasza współpraca zaczęła się od przypadku(choć niektórzy mówią, że przypadków nie ma),a więc tak miało być, że kilka lat temu z uczestnikami szkolenia realizowanego przez Dom Anny Frank w Amsterdamie pojechaliśmy do zaprzyjaźnionej z nimi szkoły czyli liceum w Tillburgu. Obejrzeliśmy lekcję o Holocauście dotyczącą dylematów moralnych, udzielania lub nieudzielania pomocy żydowskim sąsiadom podczas II wojny światowej. Młodzi Holendrzy chętnie dyskutowali o postawach, wnioskowali ,bardzo aktywnie brali udział w zajęciach. Przez głowę przemknęła mi myśl, że fajnie byłoby z nimi współpracować. Jakież było moje zaskoczenie, gdy dyrektor szkoły zapytał, kto chciałby nawiązać wymianę młodzieżową. Bez zastanowienia podniosłam rękę i tak zaczęła się nasza przygoda. Trwa ona już pięć lat. Dlaczego się na to zdecydowaliśmy? Po obu stronach: zarówno holenderskiej i polskiej znajdziemy różne stereotypy, często bardzo krzywdzące. Chcieliśmy się chociaż częściowo z nimi zmierzyć i poznać nawzajem. Wymiana polega na tym ,że uczniowie uczestniczą w wybranych lekcjach w obu szkołach, poznają kulturę, obyczaje, kuchnię. Jeśli chodzi o tą ostatnią rzecz, to zauważalne są dość duże różnice.  Holendrzy lubią bardzo słodkie śniadania, nutellę, dżem i słodkie bułeczki. W Polsce spodobały im się jednak jajecznice ze szczypiorem lub parówki, choć większość z nich jadła to na śniadanie…pierwszy raz.

Czy Holendrzy są tolerancyjni?

Jeśli chodzi o wyznanie, to jak najbardziej. Wolność religijna zapisana jest w konstytucji. Holandia ma w tym zresztą długą, sięgającą XVI wieku, tradycję. Wtedy to powstały różne nurty w wierze chrześcijańskiej. Holandia była krajem kupieckim i bardzo dbano o to, by różnice religijne nie miały wpływu na handel. Już wtedy więc  reformatorscy, luterańscy, żydowscy i katoliccy obywatele, musieli nauczyć się wzajemnej akceptacji. W praktyce okazało się, że byli też w stanie obok siebie żyć. Także i teraz wszyscy obywatele mogą w spokoju i obok siebie wyznawać swoją wiarę: muzułmanie, hindusi, reformatorzy czy katolicy. W Białymstoku  młodzi Holendrzy zauważyli tylko kilka muzułmanek na ulicy, przeważnie z Czeczenii i byli zdziwieni ..że tak mało.

Czy jest jednak naprawdę super?

Badania na zlecenie SIRE pokazują, że tylko 12 procent Holendrów życzyłoby sobie, by ich kraj przyjmował więcej uciekinierów, niż robi to w tej chwili. A mniej niż połowa (46 procent) uważa, że dobrze się dzieje, iż mieszkańcy Europy Wschodniej przyjeżdżają tu do pracy. Również mniej więcej jedna czwarta Holendrów chciałaby wprowadzenia zakazu noszenia tradycyjnych chust religijnych (23 procent), podczas gdy jedna osoba na trzy (35 procent) z przyjemnością zatrzymałaby budowę nowych meczetów. Co zatem z tą tolerancją i akceptacją odmienności? To jeden z tematów chętnie poruszanych przez młodzież i nie chodzi o to w dyskusji ,żeby prześcigać się w argumentach, który kraj jest bardziej otwarty, a który mniej, tylko, żeby dyskutować, co robić, żeby być bardziej otwartym na innych. Na pewno nie powielać stereotypów.

Polacy i Holendrzy-bliscy?

Jest jednak coś co nas łączy to gościnność i życzliwość. Uczniowie z Tilburga byli zachwyceni Podlasiem, nie tylko ze względu na bogactwo kulturowe czy piękne krajobrazy. To, co ich fascynowało to otwartość młodzieży a także dorosłych( choć podkreślali problemy komunikacyjne ze starszym pokoleniem ,które ma problemy z porozumiewaniem się w języku angielskim ,ale czasem wystarczyły gesty, żeby się zrozumieć).Chcą wracać do Polski, bo czują, że tydzień to za mało. Co roku zgłasza się coraz więcej uczniów w Tillburgu, którzy chcą przyjechać na wymianę i mieszkać w polskich rodzinach. Kilku z nich robiło historyczne projekty badawcze dotyczące okresu komunizmu czy stanu wojennego i przedstawiało je potem w szkole. Polacy podkreślają życzliwość holenderskich rodziców, choć nie ma ,,nadskakiwania”, jeżeli chodzi o jedzenie. Nie ma też nadmiaru typu ,,postaw się i zastaw się”. Może wynika to z protestanckich zasad skromności, choć też nie można generalizować, bo zdarzały się rodziny o różnych korzeniach, w których do jedzenia przywiązywano bardzo dużą wagę.

Staliśmy się sobie bardzo bliscy, dwóch nauczycieli z Tillburga było już trzy razy na Podlasiu i chcą jeszcze odwiedzić nasz region. Poznanie poprzez wzajemne kontakty, przebywanie ze sobą, rozmowa to najlepsza droga to poznania się.

 

http://bialystok.naszemiasto.pl/artykul/holenderscy-licealisci-zachwyceni-naszym-regionem-zdjecia,3517627,artgal,t,id,tm.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php