Kino patriotyczne

Słyszę, że brakuje nam w Polsce kina patriotycznego, a brak ten wkrótce zostanie złagodzony produkcjami, które na to miano zasługują. Takimi, które będą wychwalać siłę oręża, wojowniczość wojów, przenikliwość wodzów i przychylność niebios. Jednym słowem – kino od morza do morza, narodowe, polskie i tylko polskie.
Strach mnie oblatuje na takie kino, bo zapowiada propagandowe dzieła, których jakość artystyczna, jak to dzieł tworzonych na polityczne zamówienia, może być wątpliwa, a wpływ mierzony na lata – niebezpieczny. I to nie tylko przez marność walorów estetycznych, a etycznych raczej. To kino, o którym słyszę, ma odbudowywać polską tożsamość, przywracać narodową dumę i godność. Wiem dobrze, że takie manipulacje zawsze dzieją się kosztem kogoś: spuchnięta duma narodowa często karmi się nienawiścią do tych, którzy narodu i polskości mają w sobie mniej niż wyznaczają to patriotyczni trendsetterzy. Tam, gdzie duma i chóralne śpiewy o godności, mało refleksji, jeszcze mniej skromności i wątpliwości. Obawiam się kina martyrologicznego, gdzie nasze wieczne kompleksy, potrzeba aby wreszcie być docenionym, a najlepiej opłakanym, jest tyleż infantylna co niestety, dla świata niezrozumiała a bywa że i żenująca. Zresztą, pal licho świat! Nam to wyrządza szkody, bo kolejne pokolenia wychowujemy w duchu cierpiętnictwa i ksenofobicznego patriotyzmu.
Piszę to wszystko po świeżym obejrzeniu „Syna Szawła”. To jest film, który powinien wyznaczać sposób opowiadania historii. Widzimy w nim Auschwitz jako fabrykę, prawdziwą fabrykę śmierci, z ludźmi którzy jak roboty wykonują najstraszniejsze czynności, tu sprowadzone do procesu technologicznego. A jednak w tym dramacie i bezgranicznym okrucieństwie jest miejsce dla człowieka, który w powodzi bezimiennych ciał chce godnie pochować to jedno ciało. Ciało chłopca zamordowanego bestialsko jak inni, ale dla naszego Szawła szczególnego. To jest film, który mówi o człowieczeństwie, które jest wszędzie, było nawet TAM. Film o rozpaczliwych próbach ocalenia własnej godności i nieuchronnym w takich warunkach i w takim czasie konflikcie wartości. I jeśli jakikolwiek film może jeszcze mieć moc ostrzegawczą i oddziaływać na wrażliwość młodych ludzi, to właśnie taki jak ten. Inna, ale o podobnej sile rażenia była „Ida” czy „Pokłosie”.
Dla młodych ludzi historia II wojny, w tym Holocaustu to czasy tak dawne, że niemal pradawne. Żeby o nich opowiadać, trzeba znaleźć w nich człowiecze dylematy, jednostkowe rany i ból. Nie znajdziemy ich w wielkich produkcjach, gdzie husaria (kawaleria, artyleria) i tysiące statystów z wrzaskiem na ustach rozprawia się z niezmierzoną armią wroga, gdzie podział na swoich i obcych jest jasny jak słońce i jak ono oślepiający. Takie kino dzieli ludzi, nacje, religie. A podziały to ostatnia rzecz, której dziś potrzebujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php