Płocka granica

Podczas uroczystości ku czci Żołnierzy Wyklętych, w akademii w płockim liceum czynnie brali udział przedstawiciele Obozu Narodowo-Radykalnego. Na stronie organizacji znajdujemy peany na cześć dyrekcji i dzielnej nauczycielki, które umożliwiły udział ONR-u w szkolnej uroczystości. Organizacja, całkiem słusznie zresztą, pisze o przełomie, jakim była jej obecność w szkole, wszak przez dekady nie byli do placówek edukacyjnych wpuszczani.
To, co wydarzyło się w płockim liceum to przekroczenie granicy między tym, co w szkole dozwolone, a co tym co jest niedopuszczalne. Wystarczy sięgnąć do Ustawy o systemie oświaty, która jasno określa szkołę jako miejsce edukujące „w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności”. Mamy jeszcze Kartę Nauczyciela, która obliguje nauczycieli do kształtowania „postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów”. Propagowane przez ONR idee mają tyle wspólnego z tymi wartościami, że stoją z nimi w kompletnej sprzeczności.
To, co wydarzyło się w szkole szczycącej się długą i bogatą historią ma też wymiar symboliczny. ONR wmaszerował do liceum 1 marca, w pełnym rynsztunku, prezentując swoje poglądy i wznosząc nacjonalistyczne hasła. Nie było w tym czasie i w tych okolicznościach w szkolnej przestrzeni miejsca dla uczczenia innych wydarzeń, które miały miejsce 1 marca. Otóż tego właśnie dnia, kilkadziesiąt lat temu, zlikwidowano płockie getto, a Żydzi zostali wywiezieni do obozu w Działdowie. Jedna trzecia mieszkańców miasta zniknęła, wśród nich byli uczniowie i absolwenci liceum z tradycjami, a pamięć władz szkolnych jest na tyle krótka (pełna luk?), że w tym dniu gości tych, dla których tradycją jest antysemityzm.
Co skłoniło dyrekcję do wpuszczenia do szkoły organizacji o wizerunku splamionym nacjonalizmem i skrajną ksenofobią, trudno dociec. Trudno też z wypowiedzi po wydarzeniu wnioskować o głębszej refleksji na temat tego, co się wydarzyło, nie mówiąc o wyrażeniu skruchy. Nie mam wątpliwości, że zarówno zgoda na obecność ONR-u w szkole, jak i reakcje władz szkoły na to wydarzenie wpisują się w ogólnopolski klimat, dający przyzwolenie na takie działania, nazywane teraz patriotyzmem.
Jedna z organizacji zaproponowała, aby dla młodzieży płockiej szkoły zorganizować warsztaty antydyskryminacyjne. Świetny pomysł, ale skuteczny tylko wtedy, jeśli podobne warsztaty zorganizuje się dla grona pedagogicznego, z dyrekcją jako stroną uczestniczącą, rzecz jasna. Organizacja warsztatów dla samej młodzieży może być nieskuteczna i rodzić bunt – wszak nie mieli oni nic wspólnego z zaproszeniem do szkoły ONR-u, dlaczego zatem to oni mają być reedukowani? Antydyskryminacyjna praca tylko z uczniami i uczennicami byłaby dla nich znakiem, że to głównie z nimi jest problem. Tak nie jest – nie czyńmy ich odpowiedzialnymi za to, co się stało tylko do nich kierując antydyskryminacyjny przekaz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php