Dwie gazetki parafialne

Rzadko zaglądam do literatury parafialnej, ale w ostatnim tygodniu okazja uczyniła mnie czytelniczką aż dwóch różnych reprezentatywnych egzemplarzy tego rodzaju twórczości.
Pierwsza to gazetka parafii należącej do kościoła protestanckiego w jednym ze szwedzkich miast. Tematem głównym numeru, który wpadł mi w ręce jest odwaga. Czym jest w dzisiejszych czasach? Kiedy wykazujemy się odwagą? Kiedy nie, a powinniśmy? Tematem towarzyszącym, nie przez przypadek, jest kryzys uchodźczy – obszerny tekst informuje nas o dramacie pojedynczych ludzi, a nasze refleksje idą w kierunku tego, jak łączy się chrześcijaństwo, uchodźctwo i odwaga. W gazetce znajdujemy mnóstwo wywiadów i zdjęć, także ludzi należących do innych religii (kilka razy przewija się zdjęcie muzułmanki w chuście), jest tekst o niepełnosprawności, a przegląd wydarzeń zaplanowanych na nadchodzący miesiąc to plejada różnorodnych, także pozakościelnych wydarzeń, np. debata i pokaz filmu nawiązujących do kryzysu uchodźczego oraz o tego, co każda osoba kierująca się wartościami chrześcijańskimi może w tej sytuacji zrobić. Gazetka ma 16 stron.
Dokładnie tyle samo stron ma gazetka jednej z parafii katolickich w Polsce i na tym wszelkie podobieństwa się kończą. W środku znajdujemy kilka stron bitego tekstu z dokładnym opisem kościelnej obrzędowości dni poprzedzających święta wielkanocne, z drobiazgowym wyjaśnieniem ich symboliki. Problem w tym, że ten opis jest jakby zatrzymany w czasie, pełen ogólników i okrągłych zdań, których równie dobrze można użyć dziś i sto lat temu! Żadnej, choćby nieśmiałej próby nawiązania do tego, czym dzisiaj jest cierpienie, pomoc, potępienie, zło czy dobro. Ani cienia aluzji do współczesnych problemów, ani odrobiny ukierunkowanej na aktualne sprawy refleksji. Pokaźną części gazetki stanowi kilka stron zawierających fragmenty ogłoszeń parafialnych z… 1929 roku! (4 strony), oraz informacje o życiu parafii – pielgrzymce do Krakowa i dokładnym planie mszy w nadchodzącym czasie. Świat tej gazetki zamyka się w parafii, ale najbardziej brakuje mi w niej ludzi: ich zdjęć, rozmów z nimi, wymiany myśli, pytań i odpowiedzi.
Szwedzka gazetka parafialna po prostu żyje – dyskutuje, dotyka tego, co boli, zmusza do myślenia, jest wyrazem tego, czym powinna być religia. A przecież mówimy o jednym z najbardziej zsekularyzowanych krajów w Europie, a może i na świecie, a jednocześnie kraju od dziesięcioleci przodującym w liczbie przyjmowanych uchodźców, którzy otrzymują pomoc i zrozumienie ze strony instytucji i indywidualnych obywateli/lek.
A my? Obwieszczamy światu jakim to jesteśmy narodem religijnym i chwalimy się naszą tradycją chrześcijańską. Jakim narodem są w takim razie są Szwedzi? Jeśli religijność to duchowość, refleksja nad własną kondycją i uczynkami wobec bliźniego, a nie rytualne wizyty w kościele – jesteśmy na szarym końcu Europy, oddzieleni murem, który tak chętnie nazywamy przedmurzem, od głębokiej duchowości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php