Z pamiętnika nauczyciela…

Ostatnio rozmawiałam z moim bliskim kolegą „po fachu” (oczywiście nauczycielem), który pracuje z dziećmi romskimi. Tak ciekawie i z zapałem opowiadał o swojej pracy, o jej wadach i zaletach, że postanowiłam to opisać. Jednak później zrezygnowałam z tego pomysłu, no bo kto opisze swoje przemyślenia lepiej niż sam autor? W związku z tym namówiłam kolegę, aby sam napisał to o czym mówił, a ja postanowiłam zamieścić to na naszym blogu.

Zofia Cofałka

Z pamiętnika nauczyciela…

Od lat pracuję w szkole podstawowej, do której uczęszczają dzieci romskie. Zaczynając pracę byłem pełen obaw, które rozwiały się dosłownie po kilku lekcjach. Pierwszy raz miałem okazję naprawdę poznać kulturę romską, chociaż pierwszy kontakt miałem z nią jeszcze jako dziecko. Pamiętam, gdy byłem małym chłopcem, na naszym podwórku zatrzymał się tabor cygański, składający się z trzech kolorowych wozów. Tak, w tamtych czasach jeszcze jeździły tabory. Dla nas dzieci, było to wielkie wydarzenie, chociaż mama przestrzegała, abym tam nigdy nie chodził. Jednak ciekawość była większa. Z tego pierwszego kontaktu z Romami, pamiętam niewiele. Tylko tyle – magiczne, kolorowe Towarzystwo. Nie pamiętam, aby coś komuś zginęło lub by były jakiś inne problemy, chociaż dziś to jeden z głównych zarzutów wobec Romów. Obecnie uczę dzieci romskie i mam kontakt z całymi rodzinami, niekiedy bywam w ich domach. Są to ludzie, którzy żyją w innej kulturze, przeważnie wielodzietni, głęboko wierzący, dla których rodzina jest najważniejsza. Jedna z rodzin wielodzietnych ostatnio przygarnęła jeszcze jedno dziecko, które los pozbawił rodziny. Dla nich rodzina to podstawa. Niewiele jest dzieci romskich w domach dziecka.
Dzieci romskie w mojej szkole, doskonale się integrują i nie mają problemów we wzajemnych kontaktach zarówno między sobą jak i dziećmi polskimi. Obecnie nawet nie są bardzo zauważalne różnice w wyglądzie. Jednak niestety w naszym społeczeństwie nadal panuje stereotyp Roma, który nie pracuje, kradnie i pije. Jak widać – bardzo krzywdzący i nie zgodny z prawdą.
W szkole jest prowadzony program „Dzieci romskie” głównie polegający na indywidualnych zajęciach dydaktyczno wyrównawczych. Dzięki nim mam okazję poznać bliżej same dzieci ich potrzeby i marzenia. Muszę stwierdzić, że w niczym nie odbiegają od „polskich” dzieci. Dodatkowo państwo wspiera Romów specjalnymi programami. W moim przypadku dzieci romskie, które daleko mieszkają są dowożone do szkoły, a po lekcjach odwożone. Dzieci polskie z tych samych budynków – nie. Dzieciom romskim zapewnia się nauczyciela wspomagającego na lekcjach, dzieciom polskim – nie. Pomoc dla dzieci romskich to wielce chwalebne przedsięwzięcie, ale czy do końca dobre? Nie jestem o tym przekonany. Zauważyłem, że niestety pomoc ta, często jest przyczyną powstawania różnic i przepaści pomiędzy Polakami i Romami. Jak wspominałem wcześniej dzieciaki świetnie się integrują do momentu kiedy zaczynają zauważać, że są inaczej traktowane. Pomoc państwa powoduje, że powstają różnice, które z czasem się pogłębiają. Dzieci nie rozumieją, że specjalnie przyznane godziny są tylko dla wybranych. Pamiętam jak pewnego razu Maluszek z kl. II prosił mnie, abym również i jemu pomógł na lekcji, a ja musiałem mu odmówić. Nie mogłem pomóc – nie w tym momencie i nie w tym miejscu. I powstał dylemat – dlaczego jednym się należy a innym nie? Projekty, które w dobrej wierze są wprowadzane do szkół mogą niszczyć to, co udaje się z trudem wypracować nauczycielom. Dziecko widzi w Romie kolegę, koleżankę – program widzi Roma, któremu należy pomóc. Owszem, należy pomóc każdemu, kto takiej pomocy wymaga, bez względu na kolor skóry, pochodzenie czy kulturę, z której się wywodzi. Przy okazji, poprzez takie działanie, w samych Romach utrwalamy postawę roszczeniową, a w Polakach budzimy zawiść. Tym bardziej, że w środowisku o którym mowa rodziny polskie, to niestety w większości rodziny niedostosowane społecznie, bezrobotne, z problemami. Dzieci w tych rodzinach czasami mają większe problemy niż te w rodzinach romskich z asymilowanych. Nie neguję pomocy dla Romów, ale uważam, że pomoc powinna być skierowana do wszystkich potrzebujących dzieci.
Nie dawno uczestniczyłem w otwarciu świetlicy romskiej. Niech ta świetlica służy nie tylko Romom, niech przyczynia się do integracji środowiska, niech nie będzie świetlicą tylko dla Romów. Program „Dzieci romskie” niech będzie programem „Nasze dzieci”. A Romowie, cóż czy tylko Romowie kradną, piją i nie lubią pracować? Ja powiedziałbym – złodzieje kradną, pijacy piją, a lenie nie lubią pracować – bez względu na to z jakiej grupy kulturowej się wywodzą.

Witold Wawrzyczek

Jeden komentarz

  • ajaninawp.pl
    5 czerwca 2016 - 19:06 | Permalink

    Z przyjemnością przeczytałam ten mądry artykuł,dziękuję autorowi za podzielenie się swoim doświadczeniem i serdecznie pozdrawiam,Anna

  • Odpowiedz na „ajaninawp.plAnuluj pisanie odpowiedzi

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    CommentLuv badge
    css.php