„Futu.re” w polskim wydaniu…

Ostatnio śledzę kolejną, dobrą zmianę polskiego rządu i analizując projekt nowelizacji ustawy o pieczy zastępczej włos mi się jeży na głowie. Pomysł PiS „wyborny”, art. 113 c tej nowelizacji brzmi: ”Jednostka organizacyjna pomocy społecznej nie może się mieścić w jednym budynku z placówką zapewniającą całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku, jednostką wspierania rodziny i systemu pieczy zastępczej…” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-249-2016/$file/8-020-249-2016.pdf). A ja się pytam dlaczego? I znajduję odpowiedź w uzasadnieniu nowelizacji, w którym czytamy: „Ponadto negatywnie należy ocenić rozwiązanie polegające na łączeniu w jednym budynku i na jednym terenie placówek instytucjonalnej pieczy z takimi instytucjami jak np. domy pomocy społecznej. Placówki instytucjonalnej pieczy zastępczej powinny funkcjonować w takim otoczeniu społecznym, aby zapewnić umieszczonym w nich dzieciom warunki pełnej integracji ze środowiskiem i umożliwić takie włączenie społeczne, które stanie się fundamentem przyjmowania właściwych ról społecznych w późniejszym dorosłym życiu. O zapewnieniu dzieciom prawidłowej opieki i wychowania nie można mówić w przypadku umieszczenia placówki opiekuńczo-wychowawczej lub placówki wsparcia dziennego w jednym budynku z domem pomocy społecznej. Oczywistym bowiem jest, że dzieci wychowujące się w takiej placówce, nie mając żadnej szansy na integrację ze środowiskiem lokalnym, są zagrożone jeszcze silniej wykluczeniem społecznym. Dodatkowo dzieci te, wychowując się w otoczeniu starości, choroby i śmierci, stykają się na co dzień z dramatem samotności ludzi częstokroć pozbawionych wsparcia najbliżej rodziny. Funkcjonowanie w takim otoczeniu jest bardzo trudne dla osób dorosłych. Tym bardziej trudno je uznać za odpowiednie dla prawidłowego kształtowania postaw i rozwoju emocjonalnego dzieci…” (źródło: http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-249-2016/$file/8-020-249-2016.pdf). Czytam ponownie i zaczynam się zastanawiać, jeżeli oglądanie przez dzieci starości, choroby, samotności, czyli może mało chlubnych, ale powszechnych obrazów życia codziennego nie jest uczeniem „właściwych ról społecznych” na przyszłość, to czym jest? Czyżby nasze dzieci nie miały się nigdy zestarzeć? Już gdzieś to czytałam… A tak – przecież ostatnio czytałam zeszłoroczną powieść rosyjskiego pisarza Dimitrja Glukhovskiego „Futu.re”. Faktycznie, tam ludzie się nie starzeli i nie umierali. Zawsze byli piękni i młodzi. Idealny, utopijny świat bez chorób, śmierci… i bez dzieci. Niestety Ziemia ma swoją pojemność, jeżeli ludzie nie umierają, trzeba ją zabezpieczyć przed przeludnieniem, a właściwie przed większym przeludnieniem, bo już teraz pęka w szwach. W związku z tym zakazuje się ludzikom rozmnażać.  Za każde nowe życie trzeba oddać jedno „stare” życie. Dziecko zostaje z jednym z rodziców, a drugi dostaje serum przyspieszonego starzenia. Jeżeli zaś poczęcie nie jest zgłoszone – rodzice i dziecko ponoszą konsekwencję samowoli – jedno z rodziców dostaje serum, a drugie żyje, aby za kilka lat usłyszeć od swojego potomka, jak ten go bardzo nienawidzi i zobaczyć jak jego dziecko staje na straży tego chorego systemu, tropiąc inne rodziny, które popełniły ten sam błąd.. Jednak w tym, tak pięknym, nieśmiertelnym świecie, ludzi dotkniętych starzeniem trzeba gdzieś umieścić, przecież nie mogą chodzić między obywatelami i straszyć przerzedzonymi włosami, plamami wątrobowymi, zgarbionymi plecami, zmarszczkami i zanieczyszczać powietrze odorem choroby. To nie tylko nie etyczne, ale wręcz obrzydliwe, więc zsyła się ich jak najgłębiej pod ziemię, gdyż w tym świecie im ważniejszy jesteś tym wyżej żyjesz. Swoją drogą słońce oglądają tylko ci najważniejsi i najbogatsi.   Zwykli ludzie, gniotą się w swoich klitkach „5 na 5″. Jednak starzy i chorzy to „szczury” i ze szczurami powinni żyć. Ponury odpad tego idealnego świata….

Tak wygląda przerażający obraz przyszłości  stworzony przez Glukhovskiego, ale to przecież tylko nowa pozycja z gatunku post apokaliptycznego ujęcia świata. Powieść SF, którą dobrze się czyta, ale nie ma ona nic wspólnego z rzeczywistością. A przynajmniej tak mi się zawsze wydawało. Jednak teraz zaczynam się zastanawiać – czy aby na pewno?  Jeżeli nasze dzieci nie mają oglądać osób starszych, samotnych, schorowanych to jak mają opiekować się swoimi bliskimi na starość? Niestety jeżeli w tym zakresie będziemy dzieci trzymać pod kloszem to doprowadzimy właśnie do spełnienia wizji Gluhovskiego ( a przynajmniej częściowego spełnienia, bo na całe szczęście nikt jeszcze nie wynalazł serum młodości i nieśmiertelności). Jednak czy na pewno takiego świata chcemy? Przecież każdy się starzeje, z wiekiem zaczyna chorować, robi się mniej sprawny i atrakcyjny, ale to jest normalna ludzka rzecz. Taka jest kolej procesu życiowego – jako dzieci wymagamy opieki rodziców, a na starość rodzice wymagają naszej opieki. Oczywiście ktoś tu powie – te dzieci to piecza zastępcza, one nie mają rodziców. Owszem, często tak właśnie jest, co nie znaczy, że mają być alienowane od starzejących się członków społeczeństwa. Do czego to ma doprowadzić? Pragnę zawrócić uwagę, że podobne pomysły  ludzkość już przerabiała. Zaczęło się od alienacji chorych, niepełnosprawnych i starych a skończyło na projekcie zwanym „Eugenika”. I na zakończenie powiem tylko jedno: błagam Boga, aby ten chory pomysł nie przeszedł dalej i nie powstała ustawa w oparciu o ten właśnie projekt. Pragnę aby  rzeczywistość „Futu.re” pozostała tylko na kartach powieści SF Glukhovskiego, a „Eugenika” na kartach zapisu historii. Mam nadzieję, że posłowie na czas oprzytomnieją.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php