O zabójstwie na ciężarnej Polce, bardzo osobiście…

Dziś internet aż huczy od historii ciężarnej Polki, zamordowanej przez Syryjczyka. Internauci wręcz prześcigają się w opisach co należy zrobić temu mężczyźnie i wszystkim innym Muzułmanom, bo to wina Islamu. Poza tym jakimi zwyrodnialcami są ci wyznawcy Mahometa, jeżeli mordują ciężarne kobiety? Oczywiście w naszym katolickim państwie to nie do pomyślenia! Dlatego ja postanowiłam opowiedzieć inną historię. Dla mnie bardzo osobistą i smutną, ale wiem że powinnam to zrobić i to właśnie teraz.

———————- //// ———————–

Marzec 1980 roku.

Jest chłodny marcowy poranek. Mała, trzyletnia dziewczynka stoi w swoim łóżeczku, w śpioszkach, trzyma rączkami drewniane szczebelki i płacze wołając mamusię. Wie, że mama powinna już być, ale tym razem nie przyszła. Dzień wcześniej, wieczorem jak każdego dnia kiedy matka dziewczynki szła do pracy na nocną zmianę, całowała ją w czoło i przykrywała kołderką. Z dziewczynką zostawał wujek. Ojciec jakiś czas temu się wyprowadził. Jednak rano kiedy dziewczynka się budziła, mam już była. Uśmiechała się ciepło i brała małą na ręce…

Mama miała niebieskie oczy i czarne długie włosy i takie ładny uśmiech. Nie dawno powiedziała dziewczynce, że niedługo z nimi zamieszka siostrzyczka lub braciszek. A teraz nie przyszła.

Dziewczynka stała w łóżeczku i płakała. W domu byli jacyś mężczyźni. Dziewczynka ich nie znała. Jeden często rozmawiał przez telefon, stał plecami do niej, patrzył przez okno, jakby na kogoś czekał.

Potem przyszedł ojciec dziewczynki, bez słowa wyjął ją z łóżeczka. Otarł łzy. Wysmarkał nos. Zdjął śpioszki, ubrał rajstopki, sweterek i brązowe futerko z „misia” (tak wtedy je nazywano). Futerko było ciepłe i miało paseczek ze sznurka, na końcach którego dyndały duże, brązowe pompony. Takie same jak przy futrzanej czapeczce. Dziewczynka lubiła te pompony, były ciepłe i mięciutkie. Ojciec wziął dziecko na ręce i wyszedł z mieszkania. Wyszli z klatki schodowej, postawił małą na ziemi, wziął za rękę i bez słowa ruszyli przed siebie. Było zimno. Ojciec szedł szybko, w ciszy. Mała nie nadążała za jego długimi krokami, musiała biec. W pewnej chwili wyrwała rączkę z jego ręki, stanęła i powiedziała: „Ja chcę do mamy”. Wtedy mężczyzna przystanął, kucnął, przytulił dziewczynkę i powiedział „mama odeszła, teraz jest w niebie”.

„A braciszek?” – spytała dziewczynka. „On też jest w niebie…” – odpowiedział ojciec i wziął małą na ręce. Nic już nie miało być takie jak dawniej.

——————————— /// ————————————–

Rok 1994.

Dziewczynka dorosła. Przez długie lata zastanawiała się co naprawdę stało się z jej mamą. Wiedziała już, że matka została zamordowana, ale historie jakie jej opowiadano były niepełne. Właściwie nie wiedziała dlaczego, kto, jak? Kilka dni po swoich 18 urodzinach postanowiła zajrzeć do akt sprawy z morderstwa swojej matki. Skontaktowała się z policją. Miała szczęście w policji nadal pracował śledczy, który prowadził sprawę zabójstwa. Informacje zostały doprecyzowane. Dowiedziała się, że jej mama została zgwałcona i zamordowana przez kolegę z pracy, podczas nocnej zmiany. Była w 4 miesiącu ciąży.

———————————— /// ——————————–

Czas obecny.

Tak, to moja historia. Od tamtego morderstwa minęło 37 lat. Jednak wspomnienie tamtego dnia, jest nadal żywe, chociaż to jedno z niewielu wspomnień mojego dzieciństwa, a przynajmniej jedyne tak dokładne. Dorosłam, zmądrzałam, wybaczyłam. Chociaż wiele lat zajęło mi najpierw aby nauczyć się akceptacji ludzi, a potem drugie tyle, aby nauczyć się o tym opowiadać i przede wszystkim zrozumieć dlaczego to spotkało własnie mnie. Jestem osobą wierzącą, i wierzę, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Wierzę, że Bóg w stosunku do każdego z nas ma Swój przemyślany plan i wszystko co nas spotyka, ma  konkretny, zamierzony cel. I być może mnie spotkało to własnie dlatego, abym dziś mogła głośno powiedzieć – moją ciężarną matkę, zabił Polak, katolik, który przyjechał na Śląsk za pracą. I kieruję te słowa do wszystkich tych, którzy dzisiaj wypisują hejterskie hasła w internecie skierowane do społeczności muzułmańskiej, twierdząc że u podłoża tragedii, która się teraz wydarzyła leży religia Islamu. Nieprawda! W naszej społeczności, naszej religii i naszym kręgu kulturowym też takie rzeczy się zdarzają. Wystarczy prześledzić kroniki kryminale. A ja nawet tego nie potrzebuję. Świadomość tego, jest zawarta w zdjęciach mojej mamy stojących na półce w moim domu. Jej nie zabił Muzułmanin. I za każdym razem, kiedy użyjecie obelżywego zwrotu mówiącego o konieczności wygonienia Muzułmanów z Europy, jako tych którzy mordują i gwałcą, przypomnijcie sobie moje wspomnienie – mojej matki nie zgwałcił i nie zabił Muzułmanin, ani Afrykańczyk! Nie zrobił tego uchodźca, ale zrobiła to osoba przyjezdna – Polak i katolik!

I na koniec jako podsumowanie pozwolę sobie jeszcze zacytować słowa Maćka Zabierowskiego zamieszczone na facebooku: „Wiele zamordowanych Polek żyłoby do dziś, gdyby nasi „wyklęci” „husarzy” bronili ich przed polskimi oprawcami tak zaciekle, jak sieją nienawiść do mordercy z Bliskiego Wschodu”. 

Niestety, taka jest smutna, polska rzeczywistość. Widzimy okrucieństwo u innych, a nie dostrzegamy tego na własnym podwórku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php