Cudów nie ma

A miało być tak pięknie.
Papież Franciszek miał przyjechać i obudzić serca przesłaniem, z którym wiele osób go kojarzy: nowym spojrzeniem, otwartością, wrażliwością, brakiem protekcjonalnego i karzącego podejścia do wielu kwestii. Papieskiego słowa wyczekiwano szczególnie w odniesieniu do uchodźców i w pewnym sensie gość tych oczekiwań nie zawiódł. Podczas otwartych spotkań dość jasno (choć nie na tyle aby niemożliwa była wielość interpretacji) nawoływał do przyjęcia uchodźców, wymieniając np. „syryjskich braci, którzy uciekli przed wojną”, a których witamy „z braterską miłością i sympatią”, choć wydaje się, że owo „witanie” w polskim wydaniu jest mocno na wyrost. Ale to, co papież mówił do szerokiego grona to jedno, a to, co padło podczas zamkniętego spotkania z polskimi biskupami to drugie. Podczas owego zgromadzenia papież już tak radykalny jeśli chodzi o wymóg gościnności nie był: „Problem uchodźców… Nie we wszystkich okresach przybywało tak wielu uchodźców, jak obecnie. Co zrobić? Sądzę, że każdy kraj musi zobaczyć, w jaki sposób i kiedy. Nie wszystkie kraje są równe; nie wszystkie kraje mają takie same możliwości. Mają jednak możliwość, by być hojnymi! Szczodrymi jako chrześcijanie. Nie możemy inwestować tam, ale dla tych, którzy przybywają… Ilu i jak? Nie można dać odpowiedzi uniwersalnej, ponieważ gościnność zależy od sytuacji każdego kraju, a także kultury. Ale oczywiście można zrobić wiele rzeczy. Na przykład, modlitwa: cotygodniowe adoracje Najświętszego Sakramentu z modlitwą za tych, którzy pukają do drzwi Europy i nie mogą wejść”. Nie deprecjonuję wartości modlitwy, która dla osób wierzących ma z pewnością duże znaczenie, ale mam nieodparte wrażenie, że właśnie ten przekaz dotyczący uchodźców pójdzie w świat i ostanie się jako być może jedyne pokłosie papieskiej wizyty, bo stanowi najprostsze i jakże wygodne rozwiązanie problemu.
Prawdziwy jednak rarytas, z którego z pewnością będzie się korzystało jak Polska długa i szeroka, od lekcji katechezy po biskupie kazania, zdarzył się chwilę później. Wtedy to, niby bez związku, a jednak w związku głębokim z poprzednimi wątkami Franciszek rzekł: „W Europie, w Ameryce, w Ameryce Łacińskiej, w Afryce, w niektórych krajach azjatyckich istnieje prawdziwa kolonizacja ideologiczna. Jedną z nich – mówię to jasno z „imienia i nazwiska” – jest gender! Dzisiaj dzieci w szkole – właśnie dzieci! – naucza się w szkole: że każdy może wybrać sobie płeć. A dlaczego tego uczą? Ponieważ podręczniki narzucają te osoby i instytucje, które dają pieniądze. Jest to kolonizacja ideologiczna, popierana również przez bardzo wpływowe kraje. I to jest straszne”.
Jeśli głowa kościoła wierzy, że gender to nauka, że ” każdy może wybrać sobie płeć” to dopiero jest straszne. Jeśli nie wierzy w to, ale używa tego argumentu, bo wie, że trafia do biskupich serc i głów, to pewnie jeszcze gorsze. Tak, czy owak, owe słowa jeszcze nam przysporzą kłopotu, bo wypowiedziane przez taką osobę zyskują dla wielu status prawdy objawionej. W jej blasku grzał się będzie nasz swojski i szkodliwy patriarchat, któremu przy takim wsparciu już nic nie zagrozi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php