edukować serce

Podobno Arystoteles jest autorem sentencji: „Edukowanie myśli bez edukowania serca nie jest wcale nauką”. Co znaczy: edukować serce? Ta metafora zakłada, że jako nauczyciele i nauczycielki możemy kształtować postawy solidarne, budować empatię i uczyć marzyć o pokoju oraz prawach człowieka dla każdego, niezależnie od narodu i religii. Że możemy uczyć miłości zamiast nienawiści – a jeśli nienawiści, to tylko dla nienawiści.

Kiedy jedenaście lat temu zaczynałam pracować w szkole pijarów, cieszyłam się, że ma za patrona kogoś, kto założył pierwszą w Europie szkołę publiczną, szkołę dla najuboższych dzieci na rzymskim Zatybrzu. Cieszyłam się później, czytając świetną biografię Jerzego Nowosielskiego pióra Krystyny Czerni („Nietoperz w świątyni”), że on – uczeń gimnazjum pijarskiego w Krakowie – był zwalniany z lekcji z inicjatywy nauczycieli w obchodzone przez niego prawosławne święta.

Rozmawiałam z nauczycielami, którzy myślą, że edukują serca, a przeciwstawią się zorganizowaniu w ich szkole spotkania z uchodźcami i raz po raz lubią na Facebooku ohydne antyarabskie i antyislamskie teksty. Polecam im odwiedziny grobu w kościele pijarskim w Krakowie – instalacja Jakuba Zawadzińskiego, odtwarzająca cmentarzysko Morza Śródziemnego, wprost nawiązuje do dzisiejszego kryzysu humanitarnego.

Istnieją placówki, które potrafią organizują spotkania poświęcone uchodźcom. Miałam przyjemność prowadzić takie dla ośmiolatków (!) w Piątkowskiej Szkole Uspołecznionej w Poznaniu. Podczas gdy w wielu szkołach jeszcze nie wiedzą, że trzeba, tam już wiedzą, że można. Bez pokazywania ociekających krwią zdjęć, za to z przypomnieniem historii polskich dzieci w Pahiatua i w Indiach u Dobrego Maharadży.

Nie tęsknię za medialnym pasieniem się boleściami i praktykowaniem zasady trupokilometra (a już najmniej za przenoszeniem tego typu narracji w przestrzeń szkoły). Rzecz w tym, że także takie mamy rzeczpospolite, jak ich widzów chowanie. Jeśli odwraca się oczy od tego konkretnego cierpienia, nie wyedukuje się obywatela, który odczuje empatię w stosunku do uchodźcy z Syrii, do kobiety koczującej przy granicy po stronie tureckiej i w Libanie czy do dziecka, które – mieszkając trzeci rok w obozie dla uchodźców i uchodźczyń – nie poznało słowa „dom”. Ani do, powiedzmy to sobie wprost, kogokolwiek innego (jakoś nie wierzę w wybiórcze dobro). Nie wyobrażam sobie, jak można dziś bezpiecznie, to znaczy bez aktualnego kontekstu, czytać z młodzieżą Miłosza („ginący, samotni, / Już zapomniani od świata”) albo Zagajewskiego („Widziałeś uchodźców, którzy szli donikąd, / Słyszałeś oprawców, którzy radośnie śpiewali”). Niech „bunt wznieci słowo poety”, dziennikarza, nauczycielki, uczniów, uczennic, rodziców. Otwierać serce, pomagać i buntować się w słusznej sprawie: tego również powinna uczyć szkoła.

Joanna Roszak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php