O Niepełnosprawnych jeszcze słów kilka…

Nie tak dawno podejmowałam temat życia osób z niepełnosprawnościami w naszym kraju. Temat raczej smutny, ponieważ osoby niepełnosprawne w Polsce XXI wieku nadal są w wielu przypadkach dyskryminowane i niestety często nie otrzymują wsparcia od władz państwa. I nie mam tu na myśli tylko wsparcia finansowego czy rzeczowego, ale raczej „normalne ludzkie podejście”. Najlepszym przykładem jest wymiana kart parkingowych. – O karty te mogą występować osoby z niepełnosprawnością ruchową lub takie, którym poruszanie stwarza problem. Większość z Nich, niejednokrotnie z pomocą bliskich, znajomych o takie karty wystąpiła i je otrzymała. Niestety w chwili obecnej zmieniło się prawo i o dziwo - działa wstecz! 1 lipca 2015 r. wszystkie wydane karty parkingowe, również te wydane na czas nieokreślony, utraciły ważność.  I pewnie w tym miejscu, Drogi Czytelniku, zastanawiasz się, dlaczego w 2017 r. podejmuję ten temat, jeżeli zmiany zapadły 2 lata temu? A mianowicie dlatego, że ta karygodna ustawa wprowadziła jeszcze jedną zmianę – obecnie dokumenty należy złożyć osobiście. Biorąc pod uwagę, że cały czas mówimy o osobach z ograniczoną ruchliwością lub całkowicie jej pozbawionych sprostanie temu zadaniu może być trudne, a w wielu sytuacjach porostu niemożliwe. I 2 lata od wejścia w życie tych „nieżyciowych” przepisów, obserwuję coraz więcej przypadków osób, które korzystały z takich kart, a które przez 2 lata nie były w stanie sprostać wyzwaniu i nie otrzymały należnych im kart parkingowych. Mam dobrego znajomego, który jest sparaliżowany. Jego każde wyjście z domu wiąże się z zmobilizowaniem „sztabu” znajomych, bo: trzeba pomóc mu się ubrać, potem przenieść na rękach do samochodu, wsadzić do tego samochodu, co wcale nie jest łatwe, bo facet ma ponad 2 metry wzrostu, zapakować wózek. Po dojechaniu w miejsce docelowe trzeba wyjąć wózek, podprowadzić do drzwi pasażera, „wypakować” przyjaciela, co ze względu na wzrost jest nie lada wyzwaniem i posadzić na wózku. Aby wysiadka była możliwa, drzwi samochodu muszą zostać otwarte na maksymalną szerokość, co nie jest możliwe, jeżeli nie zaparkuje się na  kopercie. A bez karty parkingowej parkować na kopercie nie wolno! Niestety w naszym kraju nadal zdarzają się urzędnicy państwowi, dla których ważniejsza jest karteczka i oznakowanie samochodu niż faktycznie jadąca nim osoba niepełnosprawna. Poprzednią kartę parkingową załatwiałam sama. Obecnie przepisy komplikują całą sytuację – po kartę musi jechać osobiście, a żeby móc „wysiąść” z samochodu musi posiadać kartę parkingową, bo na zwykłym miejscu parkingowym nie ma możliwości otwarcia na tyle szeroko drzwi. I tym samym koło się zamyka – nie ma karty i niema możliwości jej załatwienia, pomijając już, że potrzebne będzie zorganizowanie znajomych w godzinach otwarcia urzędu.  W takiej sytuacji znalazły się setki osób niepełnosprawnych i ograniczonych ruchowo, zamieszkujących w naszym kraju. Zresztą problem był już kilkakrotnie poruszany w reportażach telewizyjnych, gdzie mogliśmy posłuchać naprawdę przerażających opowieści o konsekwencjach tej zmiany przepisów. A wystarczyłaby tylko odrobina empatii, zdrowego rozsądku i wszystko mogłoby być normalnie.

Drugą sprawą dotycząca osób niepełnosprawnych, która budzi moje zaniepokojenie, jest projekt ustawy dotyczący nauczania indywidualnego. Oczywiście problem tym razem odnosi się do dzieci z różnego rodzaju niepełnosprawnościami i niedostosowaniami społecznymi. A mianowicie Ministerstwo Edukacji  Narodowej przymierza się do zlikwidowania możliwości realizacji nauczania indywidualnego w szkole. Uczeń objęty nauczaniem indywidualnym miałby realizować obowiązek szkolny tylko i wyłącznie w domu. Powiem krótko – kolejna, nieprzemyślana i nieżyciowa ustawa dyskryminująca i przede wszystkim marginalizująca bardzo dużą grupę dzieci. Ta ustawa, jeżeli zostanie podpisana, a założenia projektowe wejdą w życie uderzy przede wszystkim w dzieci autystyczne i mające trudności z adaptacją w środowisku. To właśnie takie dzieci przede wszystkim realizują zajęcia z nauczania indywidualnego na terenie szkoły. Jest to niezmiernie ważne, ponieważ z jednej strony – przedmioty trudne, które sprawiają im kłopot, są realizowane metodą 1:1 (nauczyciel – uczeń), ale takie lekcje jak: godzina wychowawcza, zajęcia artystyczne, religia, wf  itp. są prowadzone z całą klasą, a uczeń nauczania indywidualnego pracuje wtedy z pozostałymi dziećmi w grupie. Jest to bardzo cenne dla niego, ponieważ tylko w ten sposób może pracować nad swoją dysfunkcją i wspomagać uspołecznienie. Dobrze wiemy czym jest autyzm, czy problemy z adaptacją środowiskową i chyba wszyscy mamy świadomość, że w takich przypadkach całkowita izolacja od reszty grupy jest najgorszą rzeczą jaką można takiemu dziecku zrobić. Niestety MEN, chyba nie do końca jest tego świadome. Odnoszę wrażenie, że w pogoni za pieniądzem, który jest potrzebny, aby udowodnić, że wprowadzana reforma oświatowa jest policzona i „dopięta na ostatni guzik”, zapomina się o istocie polskiego szkolnictwa – uczniach, którzy powinni mieć stworzone jak najlepsze warunki do zdobywania wykształcenia, kompetencji społecznych i rozwijania własnych zainteresowań. W rozwiązaniu proponowanym przez MEN spojrzenia na ten ostatni punkt zabrakło. Niestety zmuszenie dzieci autystycznych, czy mających trudności adaptacyjne, do nauki w domu, bez możliwości częściowej realizacji obowiązku szkolnego z grupą, tylko pogłębi dysfunkcję zamiast ją niwelować, co przyniesie katastrofalne efekty w ich życiu dorosłym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php