Ławki Karskiego jako przestrzeń inkluzyjna

Długa i równa oraz krótsza i pofałdowana. Dwie ławki. W Łodzi i w Krakowie. W sumie jest ich siedem, nie tylko w Polsce, ale też w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Na nich siedząca dystyngowania postać w eleganckim garniturze i starannie zawiązanym krawacie. Karski. Właściwie Jan Romuald Kazielewski – człowiek, który odważnie manifestował niezgodę na nienawiść i bierność świata wobec Zagłady. Łódzka ławka jest podwójna, większa i spokojniejsza od tej krakowskiej. Może tam usiąść wiele osób. Otwarta, inkluzyjna przestrzeń. Taka była Łódź Karskiego. Jego sąsiadami byli różni, w tym Żydzi, a po wojnie najbliższą sąsiadką – Pola Nireńska. Krakowska mniejsza, jedynie dla trzech osób. Wygląda trochę jak fragment odciśniętego ciała, którego już nie ma. Nie ma Żydów, nie ma Karskiego. Symboliczna przestrzeń przed Synagogą Remu na krakowskim Kazimierzu też inkluzyjna, łączy różne, bo żydowskie z chrześcijańskim, przeszłość z teraźniejszością, pamięć z niepamięcią. Obie przestrzenie są wyzwaniem dla współczesnego świata i żyjących w nim ludzi. Przypominają i przestrzegają.

LodzCracow

Dłonie są ważnym elementem budującym wspólnotę demokratyczną różnorodnych ludzi, którzy komunikują się ze sobą i czasem rozumieją nawet bez słów. To dzięki gestykulacji wyrażamy siebie, własne emocje te dobre i te negatywne. Ręce mogą też być obojętne. W czasie wojny dłonie Karskiego nie były obojętne. To one zapisywały. To one przekazywały, informowały, witały nawet tych, którzy byli zdystansowani i nie wierzyli w eksterminację Żydów. To one były świadkiem najbardziej dramatycznej osobistej decyzji – unicestwienia siebie w imię prawdy, lojalności.  Karski zarówno na ławeczce w Łodzi, jak i w Krakowie ma dłonie refleksyjne i otwarte, ale nie obojętne. Jedną z nich podpiera podbródek, drugą trzyma na kolanie. Demokracja nie lubi zamknięcia, marginalizacji, segregacji i gettoizacji, które niestety nie zakończyły się w 1945 roku.  W czasie wojny byli ci, którzy swoimi dłońmi wyciągali Żydów z piekła Zagłady, narażając życie nie tylko swoje, ale całej rodziny. Znamy wiele takich historii, choćby rodzina Ulmów z Markowej. Byli też tacy, którzy wyciągali ręce po pieniądze i wydawali Żydów. Sami również nierzadko wyręczali nazistów. Najwięcej jednak było obojętnych. Gdybyśmy zapytali samych siebie, jacy jesteśmy w relacji z drugim człowiekiem, okaże się pewnie, że nie tylko kilka, ale wiele naszych doświadczeń koncentruje się wokół braku empatii i odwagi manifestowania niezgody na krzywdzenie niewinnych i bezbronnych.

Demokracja wymaga zajęcia stanowiska i bycia odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale też za innych, nawet Obcych.  Negatywny stosunek do uchodźców, zwłaszcza mowa nienawiści, narracja o zagrożeniu terroryzmem, która zalewa portale internetowe pokazują, że nie odrobiliśmy lekcji z historii, że nadal niczego się nie nauczyliśmy.

Świadectwo Jana Karskiego, emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, jest nadal aktualnym w naszej ojczyźnie głosem przeciwko dyskryminacji, poniżaniu i niesprawiedliwościom społecznym. Moim marzeniem jest to, byśmy byli Polską Karskiego wolną od ksenofobii, otwartą na innych, szanującą ludzi odmiennych kulturowo i religijnie. Abyśmy kiedyś usiedli obok siebie na jednej ławce, podając ręce w geście przyjaźni i akceptacji.

Jakub Niewiński

Zdjęcia ławeczek Karskiego pochodzą z https://pl.wikipedia.org/wiki/Ławeczki_Jana_Karskiego [dostęp 28 czerwca 2017 roku]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php