STUDY VISIT ST. LOUIS

Zacznij od nowa w St. Louis

St. Louis to jedno z miast, które dla wielu stanowi białą plamę na mapie. A niesłusznie. To miasto pogranicza, skupiające jak w soczewce wiele kwestii specyficznych dla Amerykanów – intrygujące problemy i style życia. Dzięki naszym sponsorom i partnerom mogliśmy odkrywać je w dniach 18-25 stycznia, podczas wizyty studyjnej. Odwiedziliśmy organizacje zajmujące się działaniami antydyskryminacyjnymi, co opisują uczestnicy i uczestniczki w postach poniżej. Ja zapraszam do przyjrzenia się miastu, bo to niezwykle wciągające, pełne kontrastów miejsce.

KLIKNIJ BY ZOBACZYĆ POKAZ SLAJDÓW

st Louis

Wschód i Zachód

Saint Louis sięga swą historią XVIII wieku. Założone przez Francuzów i nazwane na cześć Ludwika IX, w wyniku Wojny Siedmioletniej o kolonie przejęte przez Hiszpanów, trafiło finalnie w ręce Stanów Zjednoczonych w 1803 w wyniku Sprzedaży Louisiany (Louisiana Purchase). Od tej pory nazywane było bramą na zachód bądź też ostatnim miastem amerykańskiego wschodu. Widać to również po geograficznym kształcie stanu Missouri, na którego styku z Illinois znajduje się to miasto. Wschodnia część stanu ma granicę wyznaczoną przez krętą rzekę Mississippi, co jest charakterystyczne dla wielu państw i stanów, obierających góry, rzeki czy inne ukształtowanie terenu za swoje naturalne rubieże. Północne, zachodnie i południowe krańce, to jednak linie proste, jak w wielu zachodnich i położonych w interiorze stanach. To granice arbitralnie wyznaczone ludzką ręką – tak jak i prawa dotyczące wielu ludzi rzuconych w amerykański interior.

Saint Louis, jako brama na Zachód było ostatnim miastem w którym decydujący się na eksodus na Dziki Zachód zaopatrywali się w niezbędne do zasiedlenia nieznanych ziem dobra. Przyczyniło się to znacznie do rozwoju tego handlowego ośrodka nad Mississippi. To właśnie tutaj drogą wodną bądź koleją docierali osadnicy – wielu z nich porzucało swe dotychczasowe personalia, zmieniali nazwiska, zaczynali od nowa. To niesamowite miasto nowych możliwości i płynnych tożsamości, których chyba już nie doświadczy współczesny człowiek. To miasto, w którym wielu wymyślało siebie od nowa – oczywiście część z nich to pospolici przestępcy, co nie zmienia jednak faktu, że zasiedlanie zachodu było dla wielu doświadczeniem tak fascynującym, jak zasiedlanie nowej planety – tak samo też niebezpiecznym i niszczącym.

Północ i południe

Nie wszyscy jednak mogli brać udział w tej żonglerce tożsamości. Większość stanu stanowi ludność o dość jednolitej społecznej strukturze – to ludzie bliżsi modelowi południa, klasa średnia z dość mało rasowo zróżnicowanych i słabo zagęszczonych niewielkich farmerskich osad. Inaczej rzecz się ma w miastach – a przede wszystkim w St. Louis, gdzie spotkać można ludzi o wielu różnych doświadczeniach życiowych oraz – co dla tego miasta wciąż kluczowe – możliwościach. Stan Missouri nie był jednolity jeśli chodzi o kwestie niewolnictwa. Nie było go w miastach – funkcjonowało jednak w rolniczych częściach stanu. Po zniesieniu niewolnictwa czarna społeczność wyemigrowała na północ stanu i rzecz jasna do miast. Segregacja rasowa to tu niewyczerpany temat – czarna społeczność mieszka w dużo gorszych niż biała warunkach w oddzielnej dzielnicy miasta i tak jak w całych Stanach Zjednoczonych wykonuje społecznie mniej waloryzowane prace. Jednak w Saint Louis, sytuacja ta, jak wynika z raportu Manhattan Instutute „The end of separated century. Racial spearation in America’s Neighborhoods 1890-2010”[1] jest ponoć najbardziej jaskrawa w USA. Dziś w St. Louis wyraźnie widać kto „urodził się z przywilejami” jak mawiają działacze równościowi, a kto nie – mieszkają po przeciwnych stronach Delmar Boulevard. Ta ulica dzieli dwa światy – biedy i konformizmu[2], świat w 98% zamieszkały przez Afroamerykanów od tego w 73% należącego do białej społeczności. Świat gdzie średnia wartość budynku wyceniana jest na 73000 $ od świata gdzie cena nieruchomości to średnio 335000 $, a średni przychód gospodarstwa domowego to odpowiednio 18000 i 50000 $. I ostatnie już dane  – jak podaje BBC, udział społeczności z dyplomem szkoły wyższej, to 10% na północ od ulicy Delmar i 70% na południe. Edukacja jest tu kluczem – to ona na wielu poziomach dzieli te społeczności, a jej różnorodne waloryzowanie i nierówny do niej dostęp jest głównym czynnikiem pogłębiającym podziały społeczne St. Louis.

Pogranicze i centrum

Miasto to jest więc z gruntu pograniczne i taki charakter utrzymało do dziś. Co jednak znamienne, model pograniczności realizujący się w St. Louis jest zgoła odmienny od europejskiego – tu nie tyle uzupełniają się czy przenikają kultury, a nawet nie ścierają się czy zwalczają sprzeczności. Tu funkcjonują one obok siebie często bezrefleksyjnie – białe dzieci z klasy średniej nie spotykają zbyt często czarnych nastolatków. Nie mijają ich na chodniku, bo nieczęsto nim spacerują, pokonując drogę od uroczego cul-de-sac do swej dobrej szkoły samochodem (własnym już nawet od 16 roku życia). Ludzie z południa Delmar Bl, nie starają się przenieść swoich biznesów na północ, mimo korzystnych cen lokali. Podobne zależności dają się zaobserwować patrząc na miasto z historycznej perspektywy. Jego pograniczność odznaczała się bliskością nieokreślonego lądu zagrożeń i możliwości, tak jak w przypadku rosyjskiego Jekaterinburgu[3], stanowiącego dla wielu karierowiczów bramę do żyznych ziem Syberii . Wiązało się to jednak z niekiedy z krwawym pozbywaniem się rdzennej ludności, czy spychaniem koczowniczych ludów dalej na wschód. Tym samym jednak Jekaterinburg i inne wschodnie miasta stanowiły często dla radzieckich dysydentów w miarę niezależną od moskiewskich wpływów oazę, czego cena była wyższa niż wartość rdzennych kultur. Może tu własnie tkwi klucz do rozumienia St. Louis?

W takim właśnie mieście odbyliśmy naszą wizytę studyjną – odwiedzaliśmy organizacje zajmujące się przeciwdziałaniem dyskryminacji ze względu na rasę i klasę, szkoły które dbają o dobrą edukację bez względu na status materialny swoich podopiecznych, poznawaliśmy rozwiązania uniwersyteckie, muzealne, instytucje kultury. Wszystko to, żeby pozyskać lepszy wgląd w amerykańskie działania antydyskryminacyjne. Stany Zjednoczone jawią się często w Europie jako państwo najbardziej doświadczone, a przez to centralne, jeśli chodzi o przeciwdziałanie dyskryminacji czy współistnienie ze sobą różnych kultur, czy to w formie „salat bowl”, czy też „melting pot”. Dzięki tej wizycie mieliśmy szanse zweryfikować stereotypowe i obiegowe opinie, poznać prawdziwe wyzwania amerykańskich miast, a także doświadczyć dobrych praktyk edukacyjnych, które postaramy się przenieść na nasz polski grunt. Zapraszam do przeczytania relacji z wizyty – każdy dzień opisany jest przez inną uczestniczkę bądź uczestnika wizyty.

Bardzo dziękujemy naszemu partnerowi prof. Aldenowi Craddock z Maryville University, a także Ambasadzie USA w Polsce za umożliwienia nam udziału w wizycie studyjnej.

Maja Dobiasz

[1] http://www.manhattan-institute.org/pdf/cr_66.pdf

[2] http://www.bbc.com/news/magazine-17361995

[3] Uwagę zwróciła mi na to dr Zuzanna Grębecka.

***

Sobota w St. Louis – culture day!

kolaz

Kliknij w obrazek by powiększyć.

Każdy dzień wizyty w St. Louis przynosił  nam spotkanie z przedstawicielami instytucji  zajmujących się grupami zagrożonymi wykluczeniem oraz osobami walczącymi o respektowanie praw mniejszości. Zupełnie nieoczekiwanie „wątek” grup dyskryminowanych i prześladowanych powrócił do nas podczas zwiedzania wystawy stałej Muzeum Sztuki . Instytucja ta ma w swoich zbiorach wiele prac artystów, uciekających  w latach trzydziestych XX wieku z nazistowskich Niemiec  oraz Austrii. Jednym z nich był wybitny przedstawiciel Berlińskiej Secesji – Max Beckman. Dramatyczny los emigranta,  przerażenie zbierającymi się nad Europą „czarnymi chmurami”, katastroficzne wizje przyszłości będące najczęstszymi tematami jego dzieł, pozostają do dziś wymowną przestrogą przed światem, w którym nie ma miejsca na różnorodność, a każda inność nazywana jest „zdegenerowaniem”…

Ania Włodek

***

Dziś kolejna odsłona naszej amerykańskiej opowieści, trochę spóźniona przez natłok ostatnich wydarzeń, za co bardzo przepraszam.
Piątek był wyjątkowo długim dniem w naszej wyprawie do Saint Louis, ale jednocześnie bardzo obfitym we wrażenia. Dzień, jak zwykle, rozpoczęliśmy śniadaniem pod tytułem „gofr w 100 odsłonach…”, a tak na poważnie – spotkaniem z Jean Cavender, dyrektorem Lerning Center Holocaust Museum.
Holocaust Museum powstało dzięki zaangażowaniu Żydów mieszkających w  Saint Louis. To oni przekazali wiele zdjęć i pamiątek. Jednak obecnie świadkowie historii „odchodzą”, a młode pokolenie nie jest, aż tak zainteresowane tematyką. W związku z tym instytucja dokłada wszelkich starań aby przyciągnąć do muzeum również i młodsze pokolenie. M. in. stąd bogata oferta edukacyjna, skierowana nie tylko do szkół, ale również do społeczności lokalnej. Mnie osobiście bardzo zainteresował projekt kierowany do pracowników policji. Jest to projekt mający pomóc w przeciwdziałaniu dyskryminacji i przede wszystkim wspomóc równe traktowanie białych i ciemnoskórych. Projekt ten początkowo był przyjmowany z dużym dystansem wśród policjantów, szczególnie opornie do niego podchodzili długoletni pracownicy policji, ale jego popularność wzrosła po tragicznych wydarzeniach w Ferguson, które znajduje się właśnie w hrabstwie Saint Louis w stanie Missouri. Oczywiście po spotkaniu zwiedziliśmy Holocaust Musuem.

DSC_0001DSC_0046 DSC_0060 DSC_0062

Kolejnym przystankiem podczas piątkowej wędrówki po Saint Louis było spotkanie z przedstawicielką Centrum Żydowskiego przy Uniwersytecie Maryville. Była to znakomita okazja aby wymienić się doświadczeniami w zakresie nauczania o Holocauście.
Po dyskusji trafiła nam się prawdziwa „perełka dla duszy”, ponieważ odwiedziliśmy Cathedral Basilica w Saint Louis. Przepiękne, bogato zdobione wnętrza kościoła dopieściły naszą potrzebę   sztuki i w pełni zaspokoiły nasz zmysł estetyki.

DSC_0065 DSC_0068 DSC_0080 DSC_0109 DSC_0111 DSC_0131

Po wyprawie w „świat sztuki” nastąpił czas zaspokojenia „zmysłów przyziemnych” – zostaliśmy zaproszeni na mecz koszykówki w Lafayette High School, połączony oczywiście z prezentacją samej szkoły, którą jak wszystkie inne w Saint Louis oglądaliśmy z prawdziwą zazdrością. To kolejna szkoła w której ma się ochotę pracować, prawdziwy raj dla nauczyciela.
Sam mecz również dostarczył nam nie lada rozrywki – mogliśmy z realu zobaczyć grające drużyny i przede wszystkim tańczące i dopingujące graczy czirliderki.

DSC_0162 DSC_0166 DSC_0182

Zofia Cofałka

***

Na pierwsze czwartkowe spotkanie w centrum miasta dotarliśmy lekko spóźnieni. Na autostradzie szerokiej jak Mississipi doświadczyliśmy amerykańskich korków, ciągnących się po widnokrąg. Ot, poranna godzina szczytu.

W budynku wynajmowanym od Uniwersytetu Saint Louis spotkaliśmy się z Kristin Pavlovick, regionalną koordynatorką organizacji PROMO, zajmującej się promowaniem równości wszystkich mieszkańców stanu Missouri, a w szczególności osób LGBT. Działalność PROMO ma głównie charakter politycznego lobbingu i obywatelskiej interwencji. Organizacja dba o to, by na poziomie lokalnej administracji wdrażano zeszłoroczne orzeczenie Sądu Najwyższego o możliwości małżeństw osób tej samej płci oraz dostosowano wszelkie dokumenty dotyczące życia małżeńskiego i rodzinnego.

Wspomniane orzeczenie Sądu Najwyższego nie usunęło jednak w Missouri innego przejawu dyskryminacji osób LGBT. Otóż lesbijki i geje nadal mogą otrzymać wymówienie z pracy, odmowę wynajmu mieszkania lub sali na wesele, jeśli pracodawca, właściciel mieszkania lub innego lokalu nie akceptuje LGBT. Tożsamość seksualna nie należy bowiem w Missouri do uznanych wyznaczników tożsamości, takich jak rasa, etniczność, płeć czy religia, które nie mogą być podstawą dyskryminacji. PROMO dąży zatem do zmiany tej sytuacji, prowadząc rozmowy z lokalnymi politykami, urzędnikami i mieszkańcami.

Między porannym spotkaniem a popołudniowymi rozmowami wstąpiliśmy do Muzeum Historycznego, które przedstawia dzieje rozwoju miasta oraz całego stanu, łącząc artefakty z nowymi technologiami. Szczególnie zaciekawiła nas wystawa przedstawiająca różne aspekty życia w Saint Louis w roku 1875.

Po lunchu w kantynie Uniwersytetu Maryville spotkaliśmy się z Christie Cruise, wicedziekanką zajmującą się sprawami studentów, a szczególnie wdrażaniem programu różnorodności, mającym uświadamiać studentów i kadrę uczelni o bogatej i odmiennej tożsamości ludzi tworzących to miejsce oraz doceniać ten fakt. Działania te, wcześniej pomijane, udało jej się wprowadzić do nowego siedmioletniego programu strategicznego uniwersytetu. Christie Cruise podejmuje także interwencje w przypadku wszelkich przejawów dyskryminacji studentów ze strony innych studentów lub kadry nauczycielskiej w obszarach rasy, płci, religii, tożsamości seksualnej i etniczności.

Ostatnie czwartkowe spotkanie – z Anną Kisting, dyrektorką centrum wsparcia – dotyczyło studentów z różnymi niepełnosprawnościami. Dowiedzieliśmy się o wszelkich udogodnieniach, jakie studenci z niepełnosprawnościami otrzymują ze strony uczelni, obejmującymi warunki mieszkalne, sposób prowadzenia zajęć czy egzaminowania.

Po obu spotkaniach gościliśmy przez chwilę na zajęciach otwierających kurs dla kandydatów na nauczycieli, prowadzony przez koordynatora naszego programu Aldena Craddocka. Wzięliśmy udział w dyskusji nad kluczowymi cechami dobrych nauczycieli.

Dzień zakończyliśmy uczestnicząc w otwarciu wystawy Judith Shaw, zatytułowanym Body of Work: The Art of Eating Disorder Recovery, a będącym artystycznym wyrazem doświadczenia zaburzenia łaknienia i procesu jego przezwyciężania. Wernisaż odbył się w budynku biblioteki Uniwersytetu Maryville.

Adam Musiał

WP_20160121_16_36_42_Pro WP_20160121_18_09_48_Pro WP_20160121_18_10_03_Pro WP_20160121_18_15_56_Pro WP_20160121_18_33_28_Pro WP_20160121_18_34_42_Pro WP_20160121_18_36_15_Pro WP_20160122_00_12_00_Pro WP_20160122_00_13_55_Pro WP_20160122_00_22_01_Pro

***

Trzeci dzień wizyty studyjnej w St. Louis rozpoczął się porannym SMSem od naszego amerykańskiego przyjaciela – koordynatora programu – Aldena Craddocka z Maryville University, że z powodu śnieżycy zamknięto szkoły i odwołano zaplanowane spotkania. Zanim zjedliśmy śniadanie, Maja otrzymała drugą wiadomość, że mimo braku uczniów, nauczyciele i dyrektorzy szkół chętnie nas ugoszczą i pokażą swoje szkoły.

 Maplewood Richmond Heights School District jest najstarszym w rejonie St. Louis zespołem placówek edukacyjnych, których początki sięgają roku 1840. Misją szkół jest inspirowanie i przygotowanie uczniów do bycia liderami, naukowcami i obywatelami w różnorodnym i zmieniającym się świecie. W skład zespołu wchodzą: Early Childhood Center (przedszkole), Elementary School (szkoła podstawowa), Middle School (gimnazjum), High School (liceum). Spotkaliśmy się z dyrektorkami i dyrektorami tychże szkół, którzy opowiedzieli nam o filozofii nauczania, która zbudowana jest wokół czterech metafor szkoły jako: studia, muzeum, ekspedycji oraz praktyki/rzemiosła. Jeśli trochę znamy się na współczesnych nurtach pedagogiki/pedagogik, w przywołanych metaforach zauważymy elementy filozofii edukacyjnej Rudolfa Steinera (szkoły waldorfskiej), pedagogiki Montessori, popularnej w ostatnim czasie niemieckiej idei „szkoły budzącej się” („Schule in Aufbruch”) oraz innych nurtów pedagogiki alternatywnej.

 Najważniejszym elementem, który rzuca się od razu w oczy po przekroczeniu progu szkoły jest otwarta przestrzeń, stworzona dla uczniów i nauczycieli, dla budowania i wzmacniania ich wzajemnych relacji (polecam świetną książkę Jespera Juula Kryzys szkoły. Co możemy zrobić dla uczniów, nauczycieli i  rodziców?, MiND 2014 na temat potrzeby relacyjności w szkole). Współczesna psychogeografia wyraźnie mówi o wpływie przestrzeni na proces edukacji i psychikę ucznia oraz nauczyciela. Wiemy bardzo dobrze, że proces uczenia się ma zupełnie inny wymiar, jeśli ułożymy ławki w tradycyjny sposób, inny jeśli ławki będą w półkolu a nauczyciel na czele, inny jeśli nauczyciel i uczniowie będą w kole, a jeszcze inny, gdy grupy dzieci będą w kilku zespołach przy osobnych małych stolikach. Ważna jest mobilność ławek i krzeseł, by można je z łatwością przemieszczać i ustawiać według potrzeb konkretnych aktywności realizowanych przez uczniów i nauczycieli w danym momencie.

 Zachwyt liderów tolerancji towarzyszący wizycie w szkołach, świetnie obrazuje mój stan wokalny- całkowicie zaniemówiłem… Więc oddam im głos: Ani z Białegostoku, drugiej Ani, Ewelinie, Zosi, Mai oraz Adamowi. Pierwsza Ania zwróciła uwagę na aranżację przestrzeni, w której pracują uczniowie i nauczyciele. Podobają się jej zwłaszcza dwie sale lekcyjne przedzielone wspólną przestrzenią na spotkanie się dwóch grup uczniowskich. Chciałaby podobną aranżację stworzyć w swoim liceum. Mówi: „Być może to pomoże moim koleżankom i kolegom ze szkoły zmienić stosunek  do naszej młodzieży”. Druga Ania zwróciła uwagę na portery Obamy w szkołach oraz na polifoniczność głosów w procesie edukacyjnym. „Wszystkie klasy mają swoje centrum – rynek, swoiste serce, wokół którego toczy się życie uczniów” – konkluduje liderka. Z kolei Ewelina powiedziała: „Szkoły dowodzą, że metoda poznawania świata przez działanie i przeżywanie, a nie zamknięcie teorii w ławkach, ma sens”. Ważna jest także refleksja liderki o przestrzeni: „Doświadczyłam przestrzeni zorientowanej na ucznia/uczennice oraz na ich sposób postrzegania świata wyrażony szczególnie w przeżyciach artystycznych”. Zosia zwróciła uwagę na projekty wymyślane i prowadzone przez uczniów: „Chciałabym, by w mojej szkole uczniowie mieli taką samą autonomię i by pracowali na własnych potrzebach, wykorzystując swoje możliwości”. Dla Mai najważniejsze są metafory muzeum i ekspedycji. Nasza koordynatorka zwróciła uwagę także na połączenie w kreowaniu przestrzeni klasy nowoczesności (technologii) z przeszłością/tradycją/historią (zabytkowe meble, kominek, fotele). Świetnie naszą wizytę w Maplewood Richmond Heights School District spuentował Adam: „Najważniejsze dla mnie jest podejście holistyczne do uczniów i wzmacnianie wartości każdego młodego człowieka niezależnie od jego pochodzenia, statusu społecznego, przynależności etnicznej i religijnej”.

WP_20160120_18_42_47_Pro WP_20160120_19_40_12_Pro WP_20160120_22_14_59_Pro WP_20160120_19_42_58_Pro WP_20160120_20_14_48_Pro WP_20160120_20_17_42_Pro WP_20160120_20_24_07_Pro WP_20160120_20_26_15_Pro WP_20160120_20_31_33_Pro WP_20160120_20_46_23_Pro WP_20160120_20_36_37_Pro WP_20160120_21_02_24_Pro WP_20160120_21_04_26_Pro WP_20160120_22_22_17_Pro Jakub

***

Drugi dzień pobytu w St. Louis przebiegł równie interesująco, co pierwszy, a skupiony był przede wszystkim wokół aspektów poznawczych. Nie tylko poznały_liśmy zasady funkcjonowania czy rozmieszczenia Maryville University, naszej placówki partnerskiej, ale mogły_liśmy przejść niemal całą drogę potencjalnego studenta czy studentki. Spotkały_liśmy się ponadto z przedstawicielem Settlement House Grace Hill, który wprowadził nas w zagadnienia pracy jego organizacji. Podwalin działań upatrywał w postaci Jane Addams, urodzonej w 1860 roku w Illinois amerykańskiej pionierce, aktywistce, pierwszej kobiecie w Ameryce nominowanej do Pokojowej Nagrody Nobla. Roderick L. Jones wskazywał, iż celem przedsięwzięć w St. Louis jest samopomoc oparta na idei pracy „ze społeczeństwem” a nie „dla społeczeństwa”, bowiem tylko wtedy dochodzi do zmiany na poziomie meta, zredefiniowania samego siebie i miejsca w grupie, a tym samym wzięcia odpowiedzialności. Główne działania organizacji prowadzone są z dziećmi i ich rodzicami na bazie odniesienia do trzech filarów: pierwszy z nich to edukacja stanowiąca najlepsze narzędzie wyrównywania szans, drugi – ekonomia nastawiona na zredukowanie kosztów związanych z biedą, trzeci – sąsiedztwo pokazujące zależności społeczne. Dzięki takiemu podejściu osiąga się wymierne efekty, przekładające się, m.in. na spadek przestępczości. Tym samym dochodzi do obnażenia nadużyć „systemu”, który nie skupia się na rozwiązywania konkretnych problemów, ale na np. prowadzeniu badań dotyczących liczebności nieczytających dzieci w klasach trzecich, by na tej podstawie przewidzieć rozmiary budowanych więzień. Spotkanie to było niezwykle ciekawe oraz inspirujące, co tym samym otworzyło wiele pytań związanych z zapleczem polskim. Po wizycie w organizacji udaliśmy się na tradycyjny, lokalny obiad do pobliskiej restauracji. I od tej pory naszej dalszej podróży towarzyszyła zmieniona diametralnie aura, pełna śniegu, który wydłużył trasę powrotu do hotelu o ponad godzinę. Na szczęście dużo wcześniej zdążyły_liśmy zwiedzić nową przestrzeń, uczestnicząc w wycieczce samochodowej.

Ewelina Waląg

20160119_193835

20160119_185958

20160119_230939

☆☆☆☆☆

lot do st louis

W niedzielę 17 stycznia wyruszyliśmy z warszawskiego Okęcia w siedmioosobowej grupie. Pierwszym celem naszej podróży był Londyn. Ogromne lotnisko Heathrow przywitało nas tłumem pasażerów śpieszących się w różne strony. Autobusem z lotniska dostaliśmy się do hotelu Ibis. Jednak spaliśmy zaledwie kilka godzin, bo samolot do Chicago odlatywał parę minut po ósmej. Zostaliśmy poddani proceduralnej kontroli i po wyrzuceniu nadmiaru niektórych kosmetyków (bo okazało się, że w bagażu podręcznym może to być jedna foliowa torebka!) udaliśmy się do odpowiedniego terminalu. Humory dopisywały, bo wiedzieliśmy,że czeka nas wielka przygoda. Jeszcze tylko jedna przesiadka w Chicago…i  liczyliśmy, że będziemy na miejscu. Niestety, gdy dotarliśmy do Chicago, okazało się, że samolot do Saint Louis jest opóźniony ze względu na warunki pogodowe. Udaliśmy się do baru, żeby coś zjeść. Niektórzy z nas nie mogli sobie odmówić kawy, żeby nabrać sił i nowej energii. Po wielu godzinach lotów w końcu dotarliśmy do naszego hotelu ,,La Quinta” w Saint Louis. To był wyczerpująca i pełna emocji podróż, o czym świadczą filmy zamieszczone poniżej.

Anna Kloza

***

W dniach 17-25 stycznia 2016 grupa liderów i liderek edukacji antydyskryminacyjnej i równościowej z Centrum Edukacji Obywatelskiej odwiedzi St. Louis w USA, gdzie odbędzie wizytę studyjną organizowaną we współpracy z prof. Aldenem Craddock z Maryville University.

Zobaczcie jak przebiega nasza wizyta – codziennie będziemy wrzucać dokumentację naszych spotkań i wizyt studyjnych a także dzielić się wrażeniami z tego ciekawego miasta.

Stitched Panorama

żródło: https://en.wikipedia.org/wiki/File:STL_Skyline_2007_edit.jpg

Jeden komentarz

  • Anna Czerwińska
    24 stycznia 2016 - 21:10 | Permalink

    Jestem zachwycona pomysłem tych codziennych wpisów na blogu z Waszej wyprawy. Czytam każdy od razu po opublikowaniu i czuję, jakbym tam z Wami była. Dużo się działo…dużo ciekawych rzeczy, o których z każdym/każdą z Was chciałabym porozmawiać. Sporo mam pytań i mam nadzieję, że to nam gdzieś nie ucieknie. Może na kolejnym naszym Laboratorium uda się jeszcze wrócić na chwilę do St. Luis…. Pozdrawiam serdecznie. Ania Czerwińska

  • Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


    *

    Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    CommentLuv badge
    css.php