Wywiad z paniami z Koła Gospodyń Wiejskich

Od lat na terenie Gminy Spytkowice aktywnie działa koło Gospodyń Wiejskich, którego pierwszym prezesem był pan Jozef Tomski. Obecnie od dwudziestu lat Koło czynnie współpracuje z Gminnym Ośrodkiem Kultury.

Działalność ta aktywnie włącza się w życie kulturalne gminy, podtrzymując tradycje regionalne, a także wzbogacając śpiewem  realizowane przedsięwzięcia jakie mają miejsce w regionie, tj. : „Tradycja Wielkanocna”, „Tradycja Bożonarodzeniowa”, „Gminne dożynki”.   Gospodynie gotują przeróżne potrawy regionalne i wystawiają na stoły do degustacji. Jak dowiedziałyśmy się od naszej rozmówczyni specjalizują się w każdej dziedzinie kulinarni…od przepysznych deserów, aż do pachnących mięs.

Wszyscy członkowie są bardzo pozytywnie nastawieni do wszelkiego rodzaju działań mających na celu zaszczepienie kultywowania miejscowych tradycji przez następne pokolenia i chętni do pracy nad własnym wokalem. Podczas wystąpień panie zakładają stroje regionalne, w których prezentują się naprawdę ładnie.

Członkowie Koła co roku odwiedzają Dom Pomocy Społecznej w Bochni i Więckowicach. Wszyscy uczestnicy tego typu wydarzeń starają się, aby podopiecznych Domu Pomocy Społecznej ani na minutę nie opuszczała dobra zabawa, a uśmiech nie schodził z twarzy.

Co tydzień odbywają się zebrania we własnym gonie. Panie omawiają  wtedy bieżące sprawy, wymieniają się doświadczeniami kulinarnymi i rozmawiają między sobą o wydarzeniach z kraju i zagranicy. Za taki trud ciężkiej pracy organizują wycieczki i pielgrzymki, z czego członkinie są bardzo zadowolone. Wszystko to jest udokumentowane i ozdobione zdjęciami w rzetelnie prowadzonej Kronice.
Wywiad przeprowadziły Karolina i Ola

 

Pisanki i wycinanki

W przedświątecznym nastroju przygotowywaliśmy pisanki na gminny konkurs „Pisanka, kraszanka”. Zdobienie jajek może być ciekawym hobby. Ostatnio popularne jest ozdabianie wydmuszek techniką quillingu. Takie dzieła wyszły z naszych rąk


A oto wycinanka – koguciki, nawiązująca do tematyki świąt wielkanocnych. Koguciki ładnie prezentują się na wystawce w świetlicy szkolnej. Są też ozdobą korytarzy
i stołówki w naszej szkole. Motywom ludowym w naszej szkole zdecydowanie mówimy:  TAK

 

 

 

 

Palmy wielkanocne

Święta wielkanocne są symbolem radości i narodzin, z ich obchodami wiąże się mnóstwo tradycji m. in. robienie palm i malowanie pisanek. W przedświątecznym okresie znów w pełni zaangażowani oddaliśmy się rękodziełu i robiliśmy palmy wraz
z młodszymi kolegami ze świetlicy szkolnej. Dużo pracy, dużo pozytywnych wrażeń
i piękny efekt końcowy.Dumni z naszej pracy uczestniczyliśmy w niedzielnej uroczystości w kościele, składając nasze palmy w ofierze na ołtarzu.

Kwiaty z bibuły i papieru

Bibułkarstwo to kolejny z rękodzielniczych produktów Doliny Karpia. Jest sztuką tworzenia ozdób z bibuły. Jej początki sięgają czasów kiedy ludzie zapragnęli dekorować swoje domy i miejsca kultu. Główną inspiracją dla osób zajmujących sie tym rzemiosłem jest przyroda, w szczególności kwiaty, które dostarczają licznych możliwości kompozycyjnych. Wytwarzanie ozdób z bibuły wymaga precyzji i dokładności, dzięki czemu każdy wyrób ma niepowtarzalny charakter.
Dziewczyny z etnogrupy z pasją oddały sie tworzeniu pięknych kwiatów z bibuły i papieru.
Cieszy fakt, że zajęcia rękodzielnicze są bardzo popularne wśród młodzieży.

„Bociany już przyleciały”

Ostatnio wybrałam się na wiosenny spoacer po naszej okolicy. Chociaż trudno dostrzec jeszcze wszystkie zwiastuny wiosny, to bocianów nie można było przeoczyć.Wróciły!
Dla zainteresowanych tematem przytoczę fragment z serii M.Hryń-Kuśmierek „Zwyczaje polskie” – „…Bociany powinny powrócić do swoich gniazd najpóźniej na święto Zwiastowania Pańskiego (25 marca), jesli nie pojawiły sie do tego dnia, zapowiadał sie nieurodzajny rok. Ptaki te darzono szacunkiem, a w symbolice chrześcijańskiej łączono je z takimi cnotami, jak: pobożność, czujność, rozwaga, niewinnośc, wierność. Ten, kto pierwszy zobaczył bociana, miał zapewnione szczęście; lecz jeśli ptak siedział – był to zły znak. Nieszczęście zapowiadało także puste gniazdo, ominięte przez powracające ptaki. Zabicie bociana, podobnie jak innych ptaków, uważano za grzech śmiertelny.”
A czy u was nadal, tak jak u nas ludzie chcą wierzyć w dobre znaki zw. z bocianami? Przecież bocian latający w pobliżu gospodarstwa i domu, może zwiastować potomstwo.  Pamiętam rymowankę, której nauczyła mnie babcia, powtarza się ją, widząc krążące nad domem bociany. Brzmi tak: „Bocian ostry przynieś mi dwie siostry, bocian kiszka przynieś mi braciszka”.
W  Spytkowicach jest około 12-stu gniazd bocianich, ale nie wszystkie z nich są zasiedlone. Gniazda wpisane w pamięć każdego Spytkowianina to gniazdo bociana białego na kominie dawnej gorzelni koło zamku Spytkowickiego i gniazdo na kominie strażnicy. Do tego pierwszego gniazda co roku przylatuje para boćków, które wyprowadzają 1,2 lub 3 młode. Pobliskie łąki i podmokłe tereny, sprawiają, że miejsca te obfitują w bocianie przysmaki.
K.J.

na zajęciach zw. z tematem bociana - dzieci zawsze pracują z entuzjazmem

„Skarby sakralne Gminy Spytkowice i Doliny Karpia”- promocja albumu

„Krzyż jest drogowskazem. Można iść od krzyża do krzyża i jeszcze dalej. Nie jest nieszczęściem, jest drogą.” słowami Jana Twardowskiego rozpoczęła się promocja albumu „Skarby sakralne Gminy Spytkowice i Doliny Karpia”.

okładka albumu

Spotkanie odbyło się 16.02.2013 r. w Gminnym Ośrodku Kultury w Spytkowicach. Wśród zaproszonych - około 200 gości, w tym: władze gminy, przedstawiciele powiatu, duchowieństwa, mieszkańcy, opiekunowie obiektów sakralnych oraz dziennikarze prasowi i telewizyjni.
Po książce kulinarnej jest to kolejna publikacja, przedstawiająca kulturowe dziedzictwo naszego regionu. Pozycja wyjątkowa -  przedstawiająca kapliczki, przydrożne krzyże, kaplice i kościoły. Album zilustrowano zdjęciami i opisami w trzech językach. Wydawnictwo przedstawia 89 kapliczek i krzyży, 7 kaplic i 28 kościołów. Najstarsza to kapliczka św. Jana Nepomucena z 1782 roku i kamienny krzyż pokutny sprzed około 500 lat. Duża część tych tych zabytków wymaga konserwacji i renowacji. Miejscowa ludność w większości pielęgnuje, ozdabia i troszczy się o nie, są one nieodłącznym elementem naszej kultury i krajobrazu. Niektóre majestatyczne, inne skromne, oddają ducha religijnośi Spytkowian.
W powstanie tej książki zaangażowało się wielu ludzi, wydana została pod patronatem Wójta Spytkowic, z Urzedu Gminy pozyskano środki unijne na wydanie albumu, nad całością prac czuwała dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej p.Alicja Kolasa. Opisy
i katalogowanie – p.Michał Chrzaszcz, p.Elżbieta Marek i p.Renata Marek, zdjęcia p.Paweł Kostka.
Wraz z albumem wydano również mapę oraz widokówki.

pocztówki

W czasie spotkania złożono podziękowania autorom oraz przedstawiono niezwykle ciekawą prezentację multimedialną, przybliżającą zamysł, koncepcję albumu, statystyki dot. obiektów, klasyfikacje i wiele innych informacji. Prezentację przygotowali
i omówili p. Piotr Kolasa i p.Renata Marek.
Szczególnie zachęcam Was do jej obejrzenia:  http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=dopMXzzZ60A
Podczas spotkania miałam również okazję, zobaczyć inną prezentację wraz
z wykładem nt. dawnego życia w małopolskiej wsi, przygotowaną przez
p. A. Oczkowską z Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie.
Zdobyte informacje i wrażenia przekażę szczegółowo mojej etnogrupie. Niestety
ze względu na ograniczoną ilość miejsc, w imprezie promocyjnej mogła uczestniczyć tylko jedna osoba wraz z opiekunem. Dodam jeszcze, że byłam pod ogromnym wrażeniem poziomu tego spotkania. Jestem dumna, że w Spytkowiacach powstają takie inicjatywy, a ten album  to będzie cenna pozycja w mojej biblioteczce.
Promocji „Skarbów sakralnych…” towarzyszyła też wystawa pod tym samym tytułem, którą będzie można zobaczyć w Gminnej Bibliotece Publicznej w Sp-cach.

Zdjęcie zrobione podczas imprezy promocyjnej albumu, od lewej, s. Sylwia, dyr.ZSP p. M.Mróz, ja i p. Kostka-opiekun etnozespołu.

Opr.Marlena

Warsztaty wikliniarskie

Nasz etnozespół 12 i 13 lutego wziął udział w warsztatach wikliniarskich. Uczyliśmy się wyplatać serca z okazji bardzo współczesnego święta – walentynek. Niestety nie zdobyliśmy witek wierzbowych, a jedynie stare gazety, z których przygotowywaliśmy rurki, czyli tzw. wiklinę papierową. Nastepnie za pomocą druta giętego tworzyliśmy kształt serca i zaplataliśmy rurki wokół tej formy. Materiał do plecienia inny, ale technika wyplatania taka sama, jak  w przypadku prawdziwej wikliny. Naszą pracę można uznać za wstęp do plecienia z prawdziwej wierzby, która jest bardziej wymagającym materiałem dla rąk. Nasze małe dzieła zostały pomalowane białą farbą w sprayu,
a potem ozdobione wg własnych pomysłów. Nam najbardziej podobały się takie:

ale maluchom ze świetlicy, dla których przygotowaliśmy też kilka form podobały się bardziej te, udekorowane przez nich brokatem, wstążeczkami, koralikami itp.

Wspaniała zabawa dla dużych i małych. Polecamy!

Ozdabianie plecionych serc przez dzieci w świetlicy

 

Wikliniarstwo – produktem lokalnym Doliny Karpia

Witajcie, mam na imię Gosia. Zespół etnobloga Doliny Karpia zaproponował mi, abym przedstawiła Wam moją mamę, która oprócz tego, że pracuje zawodowo, zajmuje się też wyplataniem wikliny. W naszym regionie bardzo popularnym zajęciem kiedyś było wikliniarstwo. Tradycje wyplatania utrzymują się do dnia dzisiejszego, choć już
w mniejszym stopniu. Kiedyś wielu ludzi wyplatało wiklinę zarobkowo. Dziś jest to bardziej domena ludowych artystów i hobbystów. Wyroby z wikliny można np. oglądać
i kupować podczas imprez lokalnych tj.: Dni Spytkowic czy Dożynki.
„Wikliniarstwo to rodzaj rękodzieła polegającego na wyrobie przedmiotów ozdobnych
i użytkowych m. in. koszy ozdobnych, tac, mis, balonów na wino, mebli, galanterii oraz zabawek z witek wierzbowych. Wyroby wikliniarskie pełnią w głównej mierze funkcje użytkowe, wykorzystywane do codziennej pracy w gospodarstwie domowym. Są również nieodzownym elementem dekoracyjnym nawiązującym do kultury ludowej oraz urzekającym swojskością i prostotą kształtów”.
Zapytałam moją mamę, kto nauczył ją wyplatania wikliny. Okazało się, że jest to sztuka, którą w naszej rodzinie przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie, czyli moi dziadkowie nauczyli moją mamę, a ja mam nadzieję, że kiedyś ja i moja siostra też się nauczymy! Moi dziadkowie nie mieszkają w Spytkowicach, tak jak ja, ale pochodzą
z pobliskiej wioski – z Woźnik. W tej to miejscowości w prawie każdym domu do dzisiaj wyplata sie wiklinę, a ulica na której znajduje się dom moich dziadków – zwie się ulicą Wikliniarzy. Mama opowiedziała mi, że dawniej w naszej rodzinie większość wyrobów
z wikliny sprzedawano odbiorcom, którzy przyjeżdżali do domu. Byli to kupcy z Żywca. Były też czasy, kiedy mama wyplatała bicze, które były eksportowane do Czech. Czesi zamawiali je, ponieważ tradycyjnie u nich w czasie świąt wielkanocnych lali się biczami, podobnie jak u nas wodą w lany poniedziałek. Taki bicz wyglądał jak warkocz, tyle że
z wikliny, a na końcu wiązało sie wstążeczki. Niestety nie zachowało się u nas żadne zdjęcie takiego bicza. Moja mama najbardziej lubi wyplatać kule i rzeczy na stolarzu, czyli gwiazdy, choinki, bałwanki. Oto kula, która w pokoju stanowi dekorację i choinka, którą można ozdobić w dowolny sposób – dzieła mojej mamy.

Twiedzi ona, że wyplatanie z wikliny jest pracochłonne, bolą od tego ręce i kręgosłup, ale jeżeli lubi się to robić i posiada się cierpliwość, to można tworzyć naprawdę piękne rzeczy. My mamy posadzoną wiklinę niedaleko naszego domu, ścina się ją raz w roku, gdy opadną liście. Wiąże się ją w ociepkę, stawia w mondle a potem sortuje. Można wyplatać z wikliny surowej lub sparzonej. Aby uzyskać wiklinę sparzoną, wkłada się ją do kotła z wodą i parzy. Jeżeli chce się wyplatać z wikliny białej, trzeba ją okorować i do dzieła. Hmm, może by tak zaprosić mamę do szkoły na jakieś warsztaty wikliniarskie?
Gosia z piątej klasy.