DZIĘKUJEMY!

Bardzo mi było miło wstawiać dla Państwa posty związane z kampanią, dostrzegać, że zaciekawiła Was nasza twórczość…

Niestety, albo stety mamy upragnione wakacje, wiec czas na przerwę!

Nie, nie zapomnieliśmy o kampanii ! Wciąż zachęcamy do dodawania zdjęć z psem i hasztagowania #zwierzesieniezwierzy

A wy zaskakujcie nas swoją obecnością.

Spędźcie te Wakacje jak najlepiej, ale pamiętajcie o swoich pupilach w te gorące dni!

Dziękujemy, i pozdrawiamy ciepło! 

13450182_1079119968802013_2596930651417390299_n

Kategorie Bez kategorii, Kampania pt. "Zwierze się nie zwierzy | Zostaw komentarz

TEN ARTYKUŁ OTWORZY CI OCZY!

„Czemu służą i kogo tak naprawdę chronią „prawa zwierząt”?” (Yasmeen)

Nagonka na zjadanie psiego mięsa w krajach Wschodu jest tylko odciąganiem uwagi od mordowania tysięcy zwierząt!
Podczas corocznego festiwalu w Chinach zjadanych jest ok. 10.000 psów. Lista dań z psa jest
wyjątkowo długa i dostępna w większości restauracji mimo setek petycji organizacji obrońców praw zwierząt z całego świata. Szokujące? Okrutne? Dlaczego więc pozwalamy, by w Polsce było jeszcze gorzej? Organizacje prozwierzęce każdego roku organizują ogromne akcje. Sprawa jedzenia psów w krajach Wschodu nagłaśniana jest niemal wszędzie. Tymczasem 10 krotnie większa liczba psów, która zjadana jest rocznie np. w Chinach, w Polsce trafia do schronisk. Ponad 50.000 z nich ginie w okrutnych, trwających miesiącami męczarniach. Kolejne 10.000 ginie rocznie od strzału myśliwego. Tyle samo jest psów zabitych po wyścigach chartów w Anglii, gdzie kontuzjowane lub stare psy wyścigowe są najczęściej zastrzelane lub wieszane za szyję. Dlaczego więc największe organizacje „broniące” praw zwierząt nagłaśniają sprawę o wiele mniej istotną? Jak zwykle chodzi o pieniądze. I to całkiem spore.
Zanim ruszysz na pomoc psom zjadanym w krajach Wschodu, zobacz, co dzieje się w polskich obozach śmierci dla zwierząt!
Dla wielu ludzi w Polsce zabijanie psów jest całkiem niezłą formą zarobku. Do schronisk trafia bowiem około 10.000 psów rocznie, a koszt utrzymania 1 psa dziennie wynosi ok. 7 zł. Czy to dużo? I tak, i nie. Dla schorowanych często zwierząt trudno w tej kwocie znaleźć cenę weterynarza czy leków. Natomiast dla dyrektorów schronisk każdy bezdomny zwierzak bardzo często staje się istną kopalnią złota. Zwierzęta w schronisku nie są w żaden sposób kontrolowane, co oznacza, że bardzo często spora część pieniędzy trafia do kieszeni ich pracowników. Podobnie leki, zamiast podawane zwierzętom, bywają odsprzedawane „znajomym” weterynarzom. W ten sposób ginie mniej więcej co czwarty pies trafiający do schroniska. A średniej wielkości gmina przekazuje ok. 200 000 zł rocznie na schronisko. Nie ma się więc co dziwić, że sprawa rzadko jest nagłaśniana, a rzekomo wspierające prawa zwierząt organizacje skupiają się na akcjach ratunkowych mogących pomóc zaledwie kilkudziesięciu zwierzętom, ale za to świetnie odciągającym uwagę od prawdziwych miejsc zwierzęcych morderstw. Kogo tak naprawdę chronią tzw. „prawa zwierząt”? Masowa „produkcja” chorych psów z założenia skazanych na śmierć pod „przykrywką” utrzymania rasy i tradycji. Jeszcze większe pieniądze zarabiają ludzie zajmujący się tzw. hodowlą psów rasowych. Teoretycznie, w świetle polskiego prawa, nie wolno sprzedawać zwierząt niezarejestrowanych w klubie kynologicznym. Nie ma jednak mowy o tym, JAKI to ma być związek. W efekcie, tak naprawdę każdy może założyć własny. O ile psy zabijane rytualnie w państwach Wschodu cierpią przez kilkanaście dni, o tyle zwierzęta z takich „hodowli” bardzo często są przez całe życie trzymane w piwnicach, drucianych klatkach wśród własnych odchodów, bite i głodzone. Tak naprawdę nie wiadomo, ile pseudohodowli funkcjonuje w Polsce, ponieważ w świetle prawa są one jak najbardziej legalne. Natomiast szczenięta zakupione w takich miejscach są niemalże bez wyjątku obciążone chorobami psychicznymi. Stres i braki emocjonalne wpływają na zachowanie psa w późniejszym wieku, co z kolei znów nasila zjawisko przepełnionych schronisk. Kupując śliczne i pozornie legalne szczenię, rzadko jednak zastanawiamy się, ile cierpień przeszła matka takiego miotu. Tym bardziej, że laikowi trudno odróżnić będzie dokument wydany przez Polski Związek Kynologiczny (PKPR-PZK) od również legalnego dokumentu wydanego przez nieuczciwego hodowcę.
Taka sytuacja bynajmniej nie tyczy się tylko Polski; z jeszcze większej mnogości i jeszcze gorszych warunków słyną np. Czechy. Natomiast Wielka Brytania, uchodząca za wzór kraju „psolubnego”, podobnie jak Hiszpania, co roku przyzwala na mordowanie ok. 10.000 chartów wyścigowych, najczęściej poprzez powieszenie lub zastrzelenie, które jest po prostu tańsze niż eutanazja u weterynarza. Dlaczego nikt o tym nie mówi? Na taki stan rzeczy ma wpływ nie tylko wygoda i pieniądze, ale także normy etyczne i polityczne.
Bezprawie zwierząt i prawa ludzi.
Dlaczego uważamy jedzenie psów za coś niemoralnego, a jednocześnie statystycznie zjadamy ok. 75 kg mięsa innych zwierząt rocznie?
Problem leży w naszej psychice, wychowaniu i kulturze. Z punktu widzenia fizjologii psie mięso nadaje się do spożycia przez człowieka tak samo, jak mięso krowy czy np. świni. Akceptacja albo odrzucenie jego spożycia przez całe społeczeństwo jest więc pozyskana drogą kulturową. Tutaj daje się zauważyć pewna zależność; im dany kraj ma mniejszy odsetek przestrzegania praw człowieka, tym większe jest moralne zezwolenie na spożywanie mięsa psów czy kotów. W Unii Europejskiej ubój psów i handel ich mięsem są zabronione od 1986 roku, choć np. w Szwajcarii sankcją nie jest obłożony ubój dla prywatnego użytku. W tamtejszych mediach pojawiają się wiadomości o spożywaniu psiego mięsa oraz handlu nim. To dowodzi, że tak naprawdę wszystko zależy od sposobu wychowania. Zabijanie psów dla pozyskania futra czy mięsa wydaje się procederem ohydnym, choć jednocześnie widok psa cierpiącego katusze na zbyt krótkiej smyczy jest widokiem powszednim.
Psy czują i myślą na poziomie 3-4 letniego dziecka; inteligencja mentalna psów kształtuje się na poziomie IQ 2-3 letniego dziecka.
Przeciętny psiak jest w stanie nauczyć się 165 słów, dokładnie tyle samo, co ludzkie dziecko w wieku 3 lat. Matematyczne możliwości psów są właściwie na równi z tymi, które występują u dzieci w wieku 3 – 4 lat. Z kolei zdolności społeczne psiaków naukowcy porównują do tych obserwowanych nawet u starszych dzieci, a czasami i nastolatków.
Jeżeli prawa człowieka nakazują zapewnić opiekę, czas na zabawę, jedzenie i godne warunki dzieciom ludzkim, dlaczego każdy z nas jest winny obojętności wobec cierpienia tysięcy zwierząt wegetujących obok nas?
Źródła:
2http://psy-pies.com/artykul/tradycja-jedzenia-psiego-miesa-w-europie,658.html.
1 http://www.zpazurem.pl/artykuly/o_czym_mysli_pies_

Kategorie Bez kategorii, Kampania pt. "Zwierze się nie zwierzy | Zostaw komentarz

ROZPRAWIAMY SIĘ Z MITAMI NA TEMAT ADOPCJI PSÓW [Yasmeen]

Chcesz być modny? Nie kupuj! Adoptuj! Takie hasła bez wątpienia stały się w ciągu ostatnich kilku lat niezwykle popularne. Ba, adopcje zwierząt ze schroniska stały się nawet tematem filmów czy komercyjnych programów telewizyjnych, nie wspominając o działaniach ludzi showbiznesu i świata polityki, ocieplających za pomocą adopcji zwierząt swój wizerunek.
A jednak, rozważając posiadanie psa, zazwyczaj z pewną obawą podchodzimy do drażliwego tematu: kupić czy adoptować?
Psiarze i organizacje prozwierzęce negują psy kupione od hodowcy jako napędzanie machiny rozmnażania-zakupu-cierpienia, z kolei media i znajomi straszą chorobami, agresją czy nieprzewidywalnością psów ze „schronu”.
Jaka jest prawda? Oto rzetelna rozprawa z największymi wątpliwościami przed adopcją.
1. Pies kupiony jest pewny. Psy ze schroniska są problematyczne, trafiły tam przecież z jakiegoś powodu.
Fałsz. Psy do schronisk zazwyczaj trafiają właściwie bez powodu, a raczej bez swojej winy. Statystycznie najwięcej psów w schroniskach to zwierzaki, których właściciele wyjechali i nie mają, co zrobić ze zwierzakiem, kupione w ramach nietrafionego „prezentu”, które należały do osób starszych i, choć świetnie wychowane, wymagają zbyt dużo uwagi, szczenięta niesterylizowanych suczek.
2. Boję się, że pies ze schroniska będzie „trudny”.
Każdy pies może być trudny, to zależy od specyfiki jego charakteru i w ogromnej mierze od wychowania. Dlatego w przypadku zakupu szczeniaka równie trudno przewidzieć, jaki charakter będzie miał pies. Rzeczywiście, pies kupiony od rzetelnego hodowcy związku kynologicznego raczej będzie wolny od negatywnych doświadczeń, ale to oznacza, że bardzo łatwo samemu skrzywić charakter zwierzaka. Pies rasowy to nie gwarancja danego typu zachowań! W przypadku zwierzęcia adoptowanego zazwyczaj możemy dowiedzieć się czegoś o jego charakterze już w chwili adopcji, co może pomóc w wyborze przyszłego pupila. Zupełnie czego innego możemy spodziewać się po pseudohodowlach, które po zarobieniu kilku tysięcy złotych za szczeniaka na ogół zrywają kontakt. Dlatego też dla początkującego właściciela wzięcie dojrzałego, ukształtowanego psa może być wybawieniem od kłopotów wychowawczych związanych z zakupem szczenięcia.
3. Kundelek ze schroniska będzie psem idealnym z wdzięczności.
Oto pułapka, w którą wciągają mało świadomi pseudo-wielbiciele psów. Adoptując psa ze schroniska, trzeba liczyć się z tym, że to zwierzęta bardzo często nienauczone dobrych manier. Jeżeli weźmiemy psa, który przebywał w schronisku dłużej niż kilka tygodni, prawie na pewno będzie wylękniony, może próbować bronić swojej miski czy bać się kontaktu z innymi psami. Psy mają inaczej zbudowaną psychikę, swoją wdzięczność pies prawdopodobnie okaże dopiero po jakimś czasie, reagując lękiem separacyjnym, gdy tylko znikniemy z pola widzenia. Jeżeli takie zachowania nas przerastają, istnieje na to sposób. Zamiast do schroniska skierujmy się do którejś z setek organizacji lub domów tymczasowych. Personel zazwyczaj przygotowuje psa do adopcji, mamy więc możliwość dokładnej oceny zwierzaka przez specjalistów czy zabrania go na okres próbny do domu (oczywiście wszystko za darmo; to organizacje charytatywne). W ten sposób również pomagamy bezdomnym psom, mamy pewność dobrego wyboru charakteru, a nawet większą, niż kupując rodowodowego psa od hodowcy.
4. W schroniskach są tylko kundelki; a mnie podoba się określona rasa.
Tak naprawdę to żadna przeszkoda. Pies ze schroniska wcale nie musi być zwierzakiem starym i nierasowym. Statystycznie ok. 25% schroniskowych psów to zwierzęta rasowe, a nawet posiadające rodowód. Jeżeli zależy nam na konkretnej rasie, a nie planujemy zajmować się profesjonalnymi wystawami psów, istnieją organizacje specjalizujące się w wyszukiwaniu psów konkretnej rasy do adopcji. Takie organizacje bardzo często mają pod swoją opieką psy, które np. nie sprawdziły się jako zwierzęta hodowlane lub zostały kupione jako prezent. Adoptując takiego zwierzaka, nie napędzamy maszyny rozmnażania psów, a jednocześnie możemy stać się dumnymi posiadaczami wymarzonej rasy!
5. Zwierzęta schroniskowe są chore i brudne.
To niestety rzeczywistość schronisk. Zbyt duża ilość zwierząt, kiepskie warunki czy nieuczciwa odsprzedaż leków weterynarzom to niestety rzeczywistość polskich schronisk. Zazwyczaj jednak kłopoty zdrowotne zwierząt ze schronisk wynikają po prostu z zaniedbania i są proste w leczeniu. Trzeba jednak pamiętać, że pies ze schroniska NIE jest „darmowy”. O ile zaoszczędzimy na kupnie, o tyle leki weterynaryjne zrównoważą koszty… Z drugiej strony kupno psa z hodowli nie zawsze jest gwarancją jego zdrowia. Bardzo często szczenięta rasowe są nosicielami chorób genetycznych, typowych dla rasy. I zazwyczaj są to choroby o wiele poważniejsze niż te zwierząt wziętych ze schroniska. Dla przykładu statystycznie kundelki żyją ok. 1,2 roku dłużej niż psy rasowe! Jeżeli boimy się zarazić jakąś chorobą, to adopcja schroniskowego psa wcale nie jest dużym zagrożeniem, O wiele łatwiej zarazimy się poprzez spacer w parku czy zjedzenie niemytych owoców. Człowiek może zarazić się od psa pasożytami typu glisty, co oznacza, że musielibyśmy mieć kontakt z odchodami chorego zwierzęcia. Tak naprawdę wystarczy zachować podstawowe zasady higieny po zajmowaniu się nowym psem przez kilka pierwszych tygodni. Mimo że zwierzęta w schronisku powinny być odrobaczane, warto jednak zgłosić się wcześniej do weterynarza.
.
To, na jakiego zwierzaka trafimy, bardzo często zależy od naszej wiedzy. Adopcja psa ze schroniska to ogromna satysfakcja, ale odpowiedzialność za takiego pupila jest taka sama jak w przypadku psa z hodowli. Dobrym sposobem jest zabranie ze sobą osoby znającej się na psach, jeżeli my sami nie czujemy się ekspertami w tej dziedzinie. Pracownicy schronisk nie zawsze są w pełni kompetentni, ponieważ jednak mają więcej kontaktu z danym zwierzakiem, warto zapytać o ocenę zachowania się psa. Biorąc pod swój dach zwierzaka, nie wolno oczekiwać od niego określonych zachowań. Każdy zwierzak może stać się pod wpływem naszego zachowania albo najlepszym przyjacielem, albo przyczyną frustracji.

Kategorie Bez kategorii, Kampania pt. "Zwierze się nie zwierzy | Zostaw komentarz

JAK SKUTECZNIE UNIKNĄĆ POGRYZIENIA PRZEZ PSA – radzi Yasmeen, nasza specjalistka.

Pogryzienia przez psy to temat niezwykle medialny. Z tabloidów „straszą” wyszczerzone zęby rzekomo „niebezpiecznej” rasy albo podawane są liczne wiadomości o pogryzieniach. Politycy fundują posiadaczom psów kolejne nakazy prowadzanie psów na smyczy i w kagańcu, nie pozwalając na spełnianie podstawowych potrzeb, co w rezultacie nic nie daje, bo ci właściciele, którzy owych psich praw przestrzegają, mają zazwyczaj świetnie wychowane psy. Z drugiej zaś strony otaczają nas wizerunki psów jako najlepszych przyjaciół człowieka. Media namawiają do skorzystania z dogoterapii, a znajomi – do wzięcia słodkiego szczenięcia ich suczki.

Czy rzeczywiście należy się obawiać agresji psów? Co decyduje o pogryzieniach? Jak zminimalizować ryzyko?
Przede wszystkim relacje tabloidów rzadko mają wiele wspólnego z prawdą. W rzeczywistości odsetek pogryzień przez psy jest stosunkowo niski w porównaniu do innych zagrożeń. Dla przykładu; o wiele większym zagrożeniem są przedmioty codziennego użytku, wyposażenie środków komunikacji czy elementy elektroniczne. Na dodatek aż 92,40% to pogryzienia całkowicie nieszkodliwe, tzn. niepowodujące żadnego uszczerbku na zdrowiu człowieka. Jednocześnie atak na człowieka wzbudza o wiele większe emocje niż wypadek przy pracy, co jest bezpośrednią przyczyną tak częstego ukazywania się szokujących informacji w mediach.

Czy jest się czego bać?
Niezależnie od statystyk pogryzienia się zdarzają. Faktem jest również, że częściej dotyczą one dzieci niż osób dorosłych. Czy to oznacza, że na wszelki wypadek powinniśmy się obawiać każdego napotkanego psa? Nie, jest wręcz przeciwnie! Badania wielu naukowców i badaczy psiej psychiki jednoznacznie ukazują, że brak lęku pozwala w znacznym stopniu wyeliminować ryzyko pogryzienia! A to oznacza, że wystarczy trzymać się kilku prostych reguł, by zminimalizować praktycznie do zera zagrożenie. Dlaczego tak jest?
Przede wszystkim pies to zwierzę społeczne; konieczność współpracy z innymi gatunkami właściwie wyklucza nieprzewidywalne zachowania. Jednak psy porozumiewają się w całkowicie inny sposób niż ludzie i wbrew motywom filmowym Szarika czy Lassie
NIE ROZUMIEJĄ ludzkiej mowy. W praktyce oznacza to, że, by uniknąć niepewności na widok zbliżającego się psa, wystarczy umiejętność odczytania jego zamiarów.

Dlaczego gryzie?
Należy zadać sobie pytanie, jakie psy mogą stanowić zagrożenie oraz co jest czynnikiem decydującym o takim zachowaniu? De facto nie istnieją rasy „niebezpieczne”. Tutaj warto zaznaczyć, że obawianie się dużych i „groźnie” wyglądających ras jest w dużym stopniu nieracjonalne; statystycznie o wiele częściej gryzą psy ras… miniaturowych. Zachowania agresywne mają ścisły związek ze sposobem prowadzenia psa i zachowaniem się jego właściciela bądź ludzi reagujących w określony sposób na psa.

Okazuje się, że najczęściej gryzą:

1. psy łańcuchowe lub trzymane na uwięzi,

2. psy zakupione w celach obronnych, stróżujących, do podnoszenia własnego image’u,

3. nowo nabyte psy lub zwierzęta, które doznały złego traktowania ze strony człowieka .
Psy atakują z powodu agresji wynikającej albo z postawy dominacyjnej (pies broni swojego terytorium, właściciela, jedzenia, itp.), albo ze strachu i niepewności.
Proste rozwiązanie jest równoznaczne z tym, że tak naprawdę wystarczy posiąść umiejętność rozpoznania obu sytuacji, by potrafić zachować się adekwatnie i nie tylko uniknąć pogryzienia, ale nawet pomóc danemu zwierzęciu!
Jak rozpoznać potencjalnie agresywnego psa?
Agresja dominacyjna to taki typ agresji, który można rozpoznać niezwykle prosto. Zachowania dominacyjne często przejawiają psy będące na smyczy lub na uwięzi, niezmiernie rzadko psy bezpańskie. Pies broniący swojego terytorium zazwyczaj z daleka ostrzega szczekaniem, jego ciało jest proste, ogon sztywny. Cała postawa psa przejawia pewność siebie. Pies dominacyjny zazwyczaj kieruje się po linii prostej do osoby, którą chce przegonić, nie unika kontaktu wzrokowego, wręcz przeciwnie; stara się spojrzeć w oczy.

 

Co zrobić?
Najlepiej unikać spotkań z psami dominującymi. Jeżeli przekroczymy terytorium takiego psa i w widoczny sposób zacznie się on zbliżać w naszym kierunku, najlepiej będzie odwrócić się i odejść dokładnie w tym samym kierunku, z którego przyszliśmy. Jeżeli pies podąża za nami, można próbować go ominąć po okręgu, NIGDY nie zwracając się bezpośrednio w jego stronę! Nie należy okazywać strachu ani próbować ucieczki; ucieczka bowiem wyzwala instynkt pogoni, a większość psów biega z prędkością ok. 40-50 km/h.
Tak naprawdę psy dominacyjne niezwykle rzadko gryzą, choć zazwyczaj nie obywa się bez „straszenia” warczeniem i szczekaniem. Znając zachowania takich zwierząt, można uczynić z nich najwierniejszych przyjaciół, jednak spotkań z nieznajomym psem o tym charakterze lepiej jest unikać.
Agresja wynikająca ze strachu to typ trudniejszy do rozpoznania, ponieważ bardzo często wiąże się z konkretnym zachowaniem, np. gwałtownym ruchem ręki (jeżeli pies był bity), hałasem, itp. Psy lękliwe bardzo często bywają nerwowe, nie potrafią pozostać na jednym miejscu. Z daleka psy w widoczny sposób unikają bliższego kontaktu z czynnikiem wywołującym lęk, dlatego pogryzienia zdarzają się o wiele częściej wśród dzieci, mających tendencje do „przytulania” psów; co uniemożliwia zachowania możliwości ucieczki. Psy lękliwe wyrażają swoje emocje poprzez mrużenie powiek, „stulanie” uszu czy intensywne oblizywanie się. Takie zachowania nie wyrażają głodu ani uśmiechu, lecz są sygnałem uspokajającym. Psy nadmiernie lękliwe często są określane jako słodkie, wzbudzają instynkt opiekuńczy. Jest to naturalna reakcja powodująca chęć uspokojenia psa, jednak głaskanie wbrew pozorom zazwyczaj tylko pogarsza sytuację!
Wyraźnie lękliwego psa nie trzeba się obawiać, jeżeli tylko nie spowodujemy, że pies poczuje się osaczony. Wówczas naturalną reakcją będzie obrona. Takiego psa o wiele lepiej jest zostawić w spokoju i pozwolić, by podszedł do nas z własnej woli.

Psie zachowania są oczywiście o wiele bardziej skomplikowane i złożone, jednak wystarczy naprawdę niewiele, by zmienić swój stosunek do nich. Warto pamiętać, że wbrew opiniom mediów psy NIGDY nie atakują, by uczynić krzywdę. Jest to jedyna forma ich obrony, ZAWSZE poprzedzona wyraźnymi sygnałami ostrzegawczymi.
Tylko od nas zależy, czy będziemy umieli je odczytać.

Kategorie Bez kategorii, Kampania pt. "Zwierze się nie zwierzy | Zostaw komentarz

ZOSTAŃ WOLONTARIUSZEM – POMÓŻ ZWIERZĘTOM! [Zuzia]

Stowarzyszenie na Rzecz Zwierząt – Koty Psy i My zostało zarejestrowane w kwietniu 2014 roku. Jego członkowie to kilkanaście osób pracujących głównie jako wolontariusze w wodzisławskim punkcie przetrzymań zwierząt w SKM. Każdy bezdomny psiak z terenu Wodzisławia Śląskiego jest wyłapywany przez Straż Miejską i przywożony na SKM. Wolontariusze pomagają psom i kotom znieść bezdomność w jak najlepszych warunkach. Przychodzą zarówno w tygodniu, weekendy, jak i wszystkie święta. A pracy jest naprawdę sporo. Ich pomoc polega na codziennej opiece nad psiakami w przytulisku. Dotyczy to karmienia, wyprowadzania na długie spacery, resocjalizacji, sprzątania kojców, dbania o ich dobry stan, ocieplenia w chłodne dni oraz osłonięcia przed słońcem w upalne dni. A przede wszystkim szukają właścicieli. Nigdy nie brakuje im zajęć, co rusz ktoś szuka swojej zguby, co rusz jakaś zguba do nich trafia. Używają swoich samochodów do transportu chorych lub rannych zwierzaków do lecznicy. Dają z siebie naprawdę wszystko. Jeżeli nie zgłosi się właściciel psa lub nie zostanie on adoptowany, powinien wyjechać do schroniska w Mysłowicach. Tylko w roku 2015 do punktu trafiło około 200 zwierzaków, z czego 140 znalazło nowe domy. W tym roku przeprowadzono już 46 adopcji. Ich zasługą jest to, że od lipca 2013 roku nie wyjechał ani jeden psiak. Dodają, iż w przypadku adopcji pies zostaje za darmo zaszczepiony przeciw wściekliźnie, zaczipowany, odrobaczony i przebadany przez lekarza weterynarii. Obowiązkowo wykastrowany lub wysterylizowany, jeśli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych lub socjalnych. Stowarzyszenie Zawsze chętnie przyjmują pomoc wolontariacką. Prowadzą również różne akcje, np. „Zabierz mnie na spacer lub na całe życie”. Utworzyli Klub Miłośników, w którym pod okiem tresera i behawiorysty można w ramach zajęć polepszyć kontakty ze swoimi pupilami. Prowadzą prelekcje w szkołach i przedszkola, m.in. współpracują z wodzisławską Szkołą Podstawową nr 10, gdzie uczestniczą w zajęciach Szkolnego Klubu Miłośników Zwierząt. Warto nadmienić, że w tym przypadku przybliżają tematy związane z psami, kotami i ptakami, jak również z ochroną przyrody. Mój rozmówca, pan Rafał, zachęca do przybycia do nich i zobaczenia, z jakimi problemami muszą się codziennie mierzyć, ale przede wszystkim, ile radości potrafią odwzajemnić zwierzęta. Sama miałam okazję wraz z moją klasą brać udział w zbiórce na owe stowarzyszenie. Muszę przyznać, że to ogromna satysfakcja pomagać zwierzakom!

Informacje zaczerpnięte z :
*http://www.nowiny.pl/…/105393-co-bezdomny-pies-powiedzialby…
*https://www.facebook.com/Wodzislawskiepsyikoty/?fref=ts
oraz uzyskane podczas wywiadu przeprowadzonego z panem Rafałem Polednikiem-wolontariuszem.
Zdjęcia ze wspomnianej wcześniej zbiórki uczniów naszej klasy :( źródło:https://www.facebook.com/profile.php… )

Zdjęcia: https://www.facebook.com/Wodzislawskiepsyikoty/

 

13335776_1068337106546966_7223384600123586651_n13413139_1068338156546861_5769111103940397169_n

Kategorie Bez kategorii, Kampania pt. "Zwierze się nie zwierzy | Zostaw komentarz