Wywiad z Panią Małgorzatą Kwiecińską

Modified: 

WYWIAD Z PANIĄ MAŁGORZATĄ KWIECIŃSKĄ, AUTORKĄ ILUSTRACJI DO KSIĄŻKI „SIEDMIOMILOWE BUTY” PANI JANINY GRALI

Zuzia: Dzień dobry. Nazywam się Zuzanna Wieczorek, jestem uczennicą klasy piątej w Niepublicznej Szkole Podstawowej w Bachorzewie. Przygotowałam dla Pani kilka pytań. Kim Pani jest z zawodu?
Pani Małgorzata: Z zawodu jestem nauczycielką, ale teraz nie uczę dzieci, chociaż jeszcze prowadzę zajęcia z młodzieżą, ale nie w szkole, tylko swoje warsztaty na temat uprzejmości, grzeczności.
Zuzia: Czyli na przykład tak jak dzisiaj?
Pani Małgorzata: No, na przykład tak jak dzisiaj. Tak.
Zuzia: A ile Pani już w nim pracuje?
Pani Małgorzata: W zawodzie nauczycielskim?
Zuzia: Tak.
Pani Małgorzata: 25 lat.
Zuzia: Ooo. To bardzo dużo. Wiemy, że Pani ilustrowała książkę „Siedmiomilowe buty” pani Janiny Grali, więc nawiązując do tego tematu, chciałabym spytać, ile mniej więcej czasu zajęło Pani ułożenie tych rysunków i w ogóle pomysł na nie?
Pani Małgorzata: To takie trudne pytanie. Czy widzieliście tą książkę? Tam jest tych ilustracji dużo…
Pani Bibliotekarka: Ja chętnie bym pokazała, ale jest wypożyczona.
Pani Iwona: Rozchodzi się jak świeże bułeczki :D
Pani Małgorzata: Powiem może w ten sposób. Ponieważ nie jestem z zawodu ilustratorką, więc kiedy podjęłam się takiego zadania, zilustrowania książeczki, to musiałam bardzo dużo rysunków próbnych zrobić. Czyli po prostu siedziałam w domu przy biurku i rysowałam, rysowałam, rysowałam, a później z tych rysunków wybierałam takie, które uważałam, że są najlepsze, najciekawsze, najładniejsze. A ponadto musiałam także jeździć w różne miejsca, które pani opisała w tej książeczce, po to, żeby je naszkicować. No tam jest dużo zabytków, no na przykład jest pałac w Śmiełowie, jest pałac w Tarcach, mamy dworek w Witaszycach, ten dworek, w którym jest Muzeum Napoleona. Musiałam w te miejsca jeździć i je sobie naszkicować w szkicowniku, a później zrobić rysunek.
Zuzia: A kiedy Pani tak mniej więcej dostała „zlecenie” do zilustrowania tej książeczki?
Pani Małgorzata: To jest trudne pytanie, nie potrafię tak precyzyjnie odpowiedzieć. Może w ten sposób powiem, że od momentu, kiedy dostałam to nazwijmy to „zlecenie”, to nie było zlecenie, to była najpierw prośba, żeby zilustrować, no ale nieważna jest tutaj nazwa, do zrobienia rysunków i do ukazania się książki upłynął prawie rok. Trochę trwało
(Bum)
Pani Małgorzata: To ktoś chyba z wrażenia, że ona rok powstawała spadł z krzesełka 
Zuzia: Tak. Większość moich pytań dotyczy właśnie tej książki. Czyli ona już rok powstawała. A jakie uczucia towarzyszyły Pani podczas ilustrowania tej książki, czy czuła się Pani radosna, czy może już taka zmęczona pod koniec?
Pani Małgorzata: To jest bardzo dobre, bardzo ciekawe pytanie, wiesz? Ponieważ tak: najpierw miałam zrobić cztery ilustracje. Została poproszona o cztery ilustracje. Cztery to niedużo, prawda? Dlatego się zgodziłam. Kiedy dostałam tekst książeczki i go dokładnie przeczytałam, wychodziło na to, że co najmniej dwadzieścia ilustracji tam musi być. No a ja się zgodziłam te ilustracje zrobić. Zaczęłam je robić na początku, jak byście to wy powiedzieli „na luzie”. W trakcie przygotowań, kiedy różne trudności wychodziły i kiedy się okazywało, że do jednej strony, na której wy widzicie tylko jedną ilustrację, ja musiałam przygotować sześć ilustracji, i one są tam nałożone na siebie. Czyli ilość ilustracji, które musiałam zrobić wzrastała, wzrastała, wzrastała, w rezultacie jest tam trzydzieści kilka, ja już nie pamiętam czy trzydzieści dwie, czy trzydzieści sześć ilustracji. I przyszedł taki moment, że byłam już tym zmęczona, byłam zła, że się zgodziłam i chciałam się zrzec tej pracy. Ale autorka książki i jeszcze kilkoro przyjaciół zaczęli mnie przekonywać, że powinnam skończyć, że jest dobrze, że powinnam skończyć, no i dobrnęłam do końca i książeczka się ukazała.
Zuzia: Tak, a kiedy książka została wydana?
Pani Małgorzata: Książeczka ukazała się pod koniec maja 2012 roku. Dokładnie pod koniec maja, bo jej sprzedaż i podpisywanie rozpoczęło się 1 czerwca na rynku jarocińskim, w bibliotece. Od tego momentu mówimy o początku tej książeczki, że ona zaczęła istnieć, żyć.
Zuzia: A wracając do tematu zawodu, czy w przeszłości zamierzała Pani zostać nauczycielką?
Pani Małgorzata: W przeszłości, tak? Nie. W przeszłości chciałam być wielką artystką :) . Nie wiem czy wielką, ale na pewno artystką chciałam być :) . To znaczy, bardzo konkretnie już mówiąc, chciałam malować i rzeźbić. Ale tak się potoczyły sprawy i życie tak się potoczyło, że w rezultacie zostałam nauczycielką, ale w pewnym momencie, będąc nauczycielką zaczęłam też rysować, malować w domu. I to cały czas trwa. Cały czas rysuję, maluję i takie robię działania plastyczne.
Zuzia: Uhm. A jak się Pani pracowało z panią Janina Gralą?
Pani Małgorzata: Doskonale. Doskonale, to jest bardzo miła pani, bardzo kulturalna, taka pani, z którą mogłyśmy się łatwo dogadać, umówić, dotrzymywałyśmy jakichś zobowiązań, terminów, także bardzo dobrze.
Zuzia: No to już dziękuję Pani bardzo za udzielenie wywiadu, życzę Pani takich dalszych sukcesów nauczycielskich, bardzo mi się również podobało na tych dzisiejszych zajęciach, było bardzo ciekawie i dziękuję bardzo.
Pani Małgorzata: No to ja dziękuję. Dziękuję tu pani dziennikarce.

Leave a comment

You must be connected to post a comment.

css.php