Dlaczego „e” jak energia?

Featured

To proste: bo jesteśmy klasą 3e, bo rozpiera nas energia, bo energia kojarzy się pozytywnie, bo… (może ktoś z Was dokończy to zdanie?).

Energii nam nie brakuje. Widać ją na każdym kroku: na przerwach, na wycieczkach, na lekcjach też (czasem ku utrapieniu  pani). Przejawia się w ciągłym ruchu, aktywności, w sporcie, bieganiu, okrzykach, pomysłach przy pracy grupowej – czas ją spożytkować.

Teraz mamy swój blog. (Pewnie większość by powiedziała: mamy swojego bloga, ale forma bardziej oficjalna brzmi właśnie tak: biernik- kogo? co? mam –  swój blog). Znajdą się na nim informacje o naszej klasie, ale nie wszystkie będą zrozumiałe dla gości. Niektóre sprawy pozostaną naszą zbiorową tajemnicą. Na przykład: co to jest wkurzacz? – żeby to wiedzieć, trzeba być obecnym na naszej lekcji o neologizmach. Ale i tak zapraszamy do odwiedzin.

„Mazurek Dąbrowskiego”

(4b) „Marsz, marsz Dąbrowski..” – wszyscy znamy te słowa, ze wzruszeniem ich słuchamy, gdy nasz rodak stoi na podium po rywalizacji sportowej, czasem sami je śpiewamy na różnych uroczystościach. Czy jednak wiemy, kim był ten Dąbrowski i o co chodzi w tej pieśni?
O własnym hymnie narodowym trzeba wiedzieć wszystko, a co najmniej jak najwięcej. Dlatego poświęcimy mu dwie lekcje. Po nich należy mieć taką wiedzę i umiejętności:

Znasz genezę hymnu (oczywiście dowiesz się, co to jest geneza).
Znasz i rozumiesz treść hymnu (Uwaga na pierwszą zwrotkę, wiele osób śpiewa ją z błędem!).
Wskazujesz w hymnie archaizm.
Wyjaśniasz, co to znaczy, że jakaś pieśń jest hymnem narodowym.

Niedaleko mamy Muzeum Hymnu Narodowego. – może uda Wam się namówić rodziców na edukacyjną wycieczkę?

Jak (nie) opisywać obraz(u)

Sprawdzanie opisów obrazów to dla polonisty zazwyczaj nużąca czynność. Opowiadania twórcze są o wiele ciekawsze. A opisy… Nudno czytać dwadzieścia razy to samo: że u góry to, na pierwszym planie tamto, a tło takie.
Tym razem było inaczej. Przede mną opisy obrazu Hansa Memlinga Sąd Ostateczny. Omawiam to dzieło z każdą trzecią klasą gimnazjum i sądziłam, że nic mnie nie może zaskoczyć. Jednak zaskoczyło. Najpierw dowiedziałem się, że Memling stworzył kryptyk:
Na tym kryptyku widać kilka symboli.
Później zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno wszyscy patrzyliśmy na ten sam obraz:
Niektórzy grzeszni stoją na rękach, śmieją się, rozkładają się na ziemi, czekając na potępienie.
Chyba jednak mówimy o tym samym, choć niektórzy w niecodzienny sposób:
Obraz przedstawia Archanioła Michała, przy którym stoją ludzie w kolejce do raju lub piekła. Przez diamentowe schody niegrzeszni, a grzeszni przez górę.
Zadanie polegało nie tylko na opisaniu wyglądu dzieła, ale także na wyjaśnieniu obecnych na nim symboli. Niedobrze jednak, jeśli prezentacja znaczeń symbolicznych zastępuje opis, zamiast być do niego dodatkiem. Tak jest w tym przypadku:
Prawe skrzydło przedstawia piekło. Wszyscy ludzie są w rozpaczy, ponieważ wiedzą, że trafią do piekła i już nigdy nie zobaczą światła. Każdy z demonów przypomina jakieś zwierzę symbolizujące grzech. Jeden z nich przedstawia pawia – jest to grzech dumy. Motyl oznacza niestałość w wierze, niedźwiedź obżarstwo, lew gniew, małpa plotkarstwo i nieczystość, a nietoperz czarną magię i wampiryzm.
Jak zwykle przy takich okazjach muszę odnieść się też do języka:
Waga pokazuje, kto jest grzeszny, a kto zbawienny.
Dwa podobne do siebie słowa zbawienny i zbawiony mają różne znaczenia. Zbawienny przynosi zbawienie, a zbawiony to taki, którego ktoś zbawił, uratował od czegoś złego. Można to sprawdzić w słowniku języka polskiego. Warto do niego zaglądać – ma zbawienne działanie.

(Wszystkie cytaty pochodzą z prac uczniów).

Słynne dzieło H. Memlinga (Muzeum Narodowe w Gdańsku). Kliknij, aby zobaczyć.

Słynne dzieło H. Memlinga (Muzeum Narodowe w Gdańsku). Kliknij, aby zobaczyć.

„6 najważniejszych decyzji”

6 najwazniejszych decyzjiW dużych sieciach księgarskich półki uginają się pod tomami wypełniającymi działy Psychologia, Poradniki, Rozwój osobisty. Do wyboru, do koloru. Problem w tym, że prawie wszystko dla dorosłych. Jakby niektóre sprawy nastolatków nie dotyczyły.
Na szczęście pojawiła się i książka dla nastolatków. Sean Covey napisał 6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz. Autor zajął się szkołą, przyjaciółmi, relacjami z rodzicami, randkami, nałogami i poczuciem własnej wartości. To tematy, które mogą zainteresować wiele osób w wieku nastu lat, ale i niejeden dorosły (rodzic nastolatka) przeczyta to z ciekawością, nawet jeśli niektóre tematy go nie dotyczą. Zyska cały arsenał argumentów przydatnych w rozmowach z synem albo córką. Co jeszcze ważniejsze, zyska też wiedzę o tym, co może być ważne dla nastolatka, choć wydaje się błahe po trzydziestce. Cała tajemnica w tym, że książka jest po prostu ciekawie napisana, okraszona historyjkami z życia młodych ludzi, schematami, rysunkami, anegdotkami, a nawet hasłami, które można przywiesić sobie nad łóżkiem. 6 najważniejszych decyzji – warto przeczytać, by decydować mądrze.

(4B) Rzeczownik

Okazuje się, że słowo przypadek ma różne znaczenia. Jak informuje słownik języka polskiego, przypadek to najczęściej zdarzenie, którego nie da się przewidzieć.Jednak wyraz ten jest też terminem gramatycznym. Wiemy już, że przypadków mamy w naszym języku aż siedem. Warto  je poćwiczyć. Temu służą poniższe zadania. Miłego rozwiązywania!

Specjalne zadania dla 4B

(4B) Zbliża się koniec semestru…

…czyli koniec nauki (przynajmniej na dwa tygodnie), ale i czas podsumowań. Warto sprawdzić, czego się przez ostatnich kilka miesięcy nauczyłaś/nauczyłeś. Do sprawdzania wiedzy uczniów służą w szkole głównie kartkówki i odpytywania, ale samooceny można dokonać inaczej – znacznie przyjemniej. Na przykład na komputerze.
Wykonaj zadania znajdujące się tutaj, a następnie zapisz w zeszycie (do wyboru)
-trzy rzeczy, które umiesz najlepiej
albo
-trzy rzeczy, które powinienieś/powinnaś powtórzyć.

Nie bądź taki lakoniczny

Grób Rudego i Alka na warszawskich Powązkach

Grób Rudego i Alka na warszawskich Powązkach

(3e) Lakonią nazywano Spartę. To greckie miasto-państwo zasłynęło z surowych warunków, w jakich wychowywano tam  młodych ludzi. Do dziś mówimy przecież: spartańskie warunki. Nie przejmowano się natomiast kształceniem umiejętności retorycznych. Wiadomo,  dobry wojownik nie musiał być mocny w gębie, tylko w mięśniach. Stąd używane do dziś sformułowanie: mówić lakonicznie. Lakonicznie – czyli zdawkowo, krótko, zwięźle. Czasem należy tak się wyrażać, a czasem lepiej nie. Przykładem tej drugiej sytuacji jest układanie podsumowania charakterystyki. Może być takie:
Każdy człowiek chciałby mieć takiego przyjaciela jak Rudy.
Albo takie:
Według mnie Rudy jest wzorem do naśladowania, ponieważ mało kto zdobyłby się na taką odwagę, aby walczyć o swój kraj.
A może być też takie:
Chciałabym kiedyś poznać taką osobę jak Rudy. Współcześnie nie spotyka się już takich ludzi. Jego więzi z przyjaciółmi były bardzo silne. Trudne czasy ukształtowały i umocniły jego charakter. W niedługim życiu przeżył i widział wiele okrutnych rzeczy. Szkoda, że umarł tak młodo i nie doczekał końca wojny. To dzięki ludziom takim  jak on Polska istnieje i warto o tym pamiętać.
Jeśli nie wiesz, co napisać w zakończeniu charakterystyki, zawsze możesz podjąć refleksję o tym, jaki wpływ miała  prezentowana postać na otaczających ją ludzi, jakimi wartościami kierowała się w życiu, czy zasługuje na podziw, czy na potępienie – i dlaczego. Wyrażaj swoją opinię – ale nie nadmiernie lakonicznie, tu nie Sparta.

List do autorów naszej lektury

Klasa 4B napisała listy do autorów omawianej niedawno lektury – Grzegorza Kasdepke i Miry Stanisławskiej-Meysztowicz. Ponieważ niełatwo jest przeczytać na raz 25 listów, postanowiłam dokonać  skrótu i stworzyć jeden tekst, w którym znajdą się fragmenty wszystkich prac. Na początku znajduje się wyjaśnienie, dlaczego uczniowie piszą ten list.

Gdynia, 15.12.2017r.

Szanowni Państwo!
Jestem uczniem/uczennicą klasy 4B ze szkoły podstawowej w Gdyni. Piszę ten list, ponieważ z panią polonistką omawialiśmy lekturę „Przyjaciele”. Nasza polonistka zaproponowała nam, żeby napisać do Państwa list.
 
Następnie wiele osób dzieli się swoimi oczekiwaniami związanymi z lekturą:
Nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać, gdy sięgałem po książkę. Tytuł sugerował mi, że przeczytam opowieść o przyjaźni, ale jakiej? (Piotr)
Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, pomyślałam, że będzie ona nudna. Książka była bardzo fajna i szybko się ją czytało. (Ola)
Gdy sięgałem po tę książkę, myślałem, że będzie tam pięciu przyjaciół, którzy będą chodzili po całej Warszawie. Sądziłem, że będą tam zagadki detektywistyczne. (Hubert R.)
Kiedy nasza pani zadała nam do przeczytania lekturę pt. „Przyjaciele”, to pomyślałem, że napisali Państwo książkę o grupie przyjaciół z podwórka, ale okazało się, że na początku wcale tak nie było. (Franek )
Gdy wypożyczyłam książkę z biblioteki, zobaczyłam okładkę, pomyślałam, że ta książka będzie nudna, a gdy ją przeczytałam, byłam zadowolona. (Laura)

Niektórzy opowiedzieli o swoich wrażeniach po lekturze „Przyjaciół” . Z tych fragmentów listów można się dowiedzieć, które sceny najbardziej utkwiły czytelnikom w pamięci:
 
Bardzo mi się podobała książka „Przyjaciele”, ponieważ była pełna przygód. Cieszyłem się, kiedy Ania razem z tatą i przyjaciółmi zasadzili żonkile w ponurym zakątku kamienicy. Bałem się, kiedy Ania uciekła z zoo i nie potrafiła wrócić do domu. Byłem zły, jak brat pana Franciszka zamykał kury w klatkach i wywoził do lasu śmieci. (Paweł)
Najfajniejsza z lektur, które dotąd przeczytałem. Odniosłem wrażenie, że trochę przypomina mi moje podwórkowe życie. (Hubert W.)
W lekturze najbardziej podobało mi się, kiedy Ania uciekła z zoo i gdy Tomek wskoczył z peronu do pociągu. (Janek Z.)
Moim zdaniem najciekawsze fragmenty, to jak Patti niszczyła klomb, jak Ania uciekła z zoo :)  i jak Ania i Marysia z przyjaciółmi znalazły Żonkila. (Ala)
Fragment, który mnie najwięcej nauczył, to ten, w którym Ania uciekła z zoo. Zrozumiałam, że nie można uciekać z domu, nawet dla żartów. (Ania Sz.)
Moje ulubione fragmenty to jak Patrycja i Ania się zaprzyjaźniły, jak Tomek i Wojtek wpadli na pomysł, że kupią nowe żonkile dla Ani i jak przyjaciele pojechali do Brzozowa. (Julianna)
Najbardziej z książki zapamiętałem trzy momenty: jak Ania uciekła z zoo, jak Patrycja zniszczyła klomb i jak Tomek pisał list do taty w domu babci Ani. (Janek M.)
Najbardziej zaciekawiły mnie fragmenty, jak Ania uciekła z zoo i jak Ania i Marysia opowiadały chłopakom o lesie.(Ania R.)
Moim zadaniem najciekawszy moment był wtedy, gdy wszyscy przyjaciele się spotkali w Brzozowie. (Ola, Julia Ż.)

Następnie pojawiają się opisy tego, co wspólnie robiliśmy po omówieniu książki.
Niektórzy chyba uznali za stosowne poskarżyć się pisarzom, jak ciężko się pracuje na lekcjach języka polskiego – notatki rzeczywiście zajmują sporo miejsca, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że są przeplatane rysunkami i wykresami.

O Państwa książce napisaliśmy dwadzieścia jeden stron w zeszycie. (Janek Z.)
Lektura do tej pory zajęła mi w zeszycie 25 stron. Zapisanych lekcji mam osiem. (Emilia)
Opisywaliśmy osiem osób: pana Franciszka, Tomka, Patti, Jacka, Wojtka, państwa Antałków, panią Halinkę, państwa Bujnowiczów z córką Anią.
Nauczyłem się również, że nie wolno kłamać, bo kłamstwo ma krótkie nogi, prędzej czy później wyjdzie na jaw. Dowiedziałem się też, że warto mieć przyjaciół. (Piotr)
Z lekcji zapamiętałem, że opisywaliśmy wszystkie postaci z książki. Pisaliśmy także list do świętego Mikołaja w imieniu jakiejś postaci. Robiliśmy też drzewo, na którym były różne wyjścia z sytuacji Tomka. (Janek M.)
Niedawno nagrywaliśmy wywiad z kimś z lektury, a wcześniej opisywaliśmy postacie (Karolina)
 
Pisarze zostali zasypani lawiną pytań – niektóre z nich powtarzają się wielokrotnie:

Czy napiszą Państwo drugą część książki „Przyjaciele”? (Janek Z., Hubert W., Marcelina, Ala)
Skąd wziął się pomysł na książkę? (Janek Z., Maja)
Skąd brali Państwo pomysły? (Ala)
Czy jakaś postać z książki była prawdziwa? (Janek M.)
Czy książka jest oparta na prawdziwych wydarzeniach? (Ala, Janek Z., Ania R.)
Czy istnieje kamienica opisywana w lekturze? (Ala)
Który bohater Wam się najbardziej podobał? (Julianna)
Jeśli mogę, to chciałbym się czegoś więcej dowiedzieć o Państwa pracy. Jak długo pisaliście książkę? Skąd wzięliście pomysł i jak Wam się współpracowało? (Piotr, Ola, Franek, Patryk, Natalia P., Emilia)
Czy może to są Państwa przeżycia? (Franek)
Czy ktoś z Państwa mieszkał w tak dużej kamienicy w dzieciństwie? (Janek M.)
Czy rozdziały książki Państwo pisali razem, czy osobno? (Janek M.)
Kto wymyślił fragmenty książki o przyrodzie, a kto o przyjaźni? (Martyna, Paweł)
Czemu Patrycja na początku nie polubiła Ani? (Julia W.)
Skąd tytuł książki „Przyjaciele”? (Ala)     Kto z Państwa wymyślił tytuł? (Laura)
Czy ciężko jest napisać książkę? (Marcelina, Natalia K.)
Dlaczego Państwo zostali pisarzami? (Ania R.)
Co jest największą nagrodą dla takich pisarzy jak Państwo? (Ala)
 
Z ostatnich akapitów można się dowiedzieć, czego życzy sobie spora część klasy:
 
Chciałbym, żeby wydali Państwo kolejną taką książkę, czyli „Przyjaciele 2”. (Janek M.)
Chciałabym/chciałbym, żebyście razem napisali jeszcze drugą część książki „Przyjaciele”. (Julia W., Martyna, Julia Ż., Ania Sz., Maja, Natalia P., Paweł, Eryk, Marlena)
Chciałabym Państwa prosić  o odpowiedź na mój list oraz zaprosić do naszej szkoły. (Karolina)
Życzę Państwu natchnienia do wspaniałej dalszej pracy pisarskiej. (Hubert W.)
 
Pozdrawiamy Państwa serdecznie i z niecierpliwością czekamy na odpowiedź.

                                                                                                    Klasa 4B

Mamy nadzieję, że odpowiedź nadejdzie.

 

 

 

Baśniobranie po raz kolejny

(4B) Znowu będzie Baśniobranie – to taki konkurs literacki. Składa się na niego test, pisanie własnej baśni i wypowiedź ustna. Można wykonywać wszystkie zadania albo tylko jedno z nich.
Ci, którzy wybiorą test, muszą być przygotowani już na 15 stycznia. Przygotowanie polega na dokładnym przeczytaniu takich  baśni:
Teresa Lubińska „Magiczna kropla”,
J. W. Grimm „Braciszek i siostrzyczka”, „Woda życia”
„Żywa woda”  (na podstawie baśni ludowych)
„Dar rzeki Fly” (baśń z Nowej Gwinei), „ Kryształowe serce (baśń wietnamska), w: M.Kruger „Dar rzeki Fly”
Ci, którzy chcą stworzyć i zaprezentować własną baśń, mają czas do lutego – więcej informacji podam Wam po świętach.  Tymczasem odpoczywajcie i od czasu do czasu przeczytajcie coś mądrego i ładnego. Mogą być baśnie.

 

Opis przeżyć Aliny

Nie jest łatwo opisywać uczucia. To wymaga sporej sprawności językowej i bogatego zasobu słów. Wiele osób poprzestaje na kilku linijkach, bo nie wie, jak rozbudować tekst. To trudności, które się pojawiają, gdy przedstawiamy własne emocje. Kiedy trzeba pokazać przeżycia bohatera literackiego, potrzebna jest dodatkowo świetna znajomość utworu.
Jednak stworzenie dobrego opisu uczuć jest możliwe. Mai się udało. Warto dodać, że to była praca klasowa – wypracowanie pisane samodzielnie i w ograniczonym czasie. Kto wybiera się na poprawę tego zadania, niech uważnie przeanalizuje tę realizację:

        Co czuła Alina, zanim wyruszyła do lasu z dzbankiem na maliny? – opis przeżyć
    W chwili pojawienia się wielkiego pana w skromnej chacie naszej kochanej matki moje życie gwałtownie uległo zmianie. Od razu wiedziałam, że była to dla naszej małej rodziny szansa na godną egzystencję. Świat stał się kolorowy, barwy nabrały niesamowitej i żywej głębi… Serce zabiło mi szybciej.
    Kirkor zaczął rozmawiać z matką, lecz w pewnym momencie zdarzyło się coś dziwnego. Bałam się chociażby poruszyć. Wielki pan pożerał wzrokiem mnie i moją siostrę Balladynę. Wspominał o jakiejś muzyce,  o wiankach na naszych głowach… Zmrużyłam  oczy. Czyżby był… zakochany? Zaczęłam gorączkowo myśleć. Jeśli on weźmie za żonę jedną z nas, odmieni nasze życie. Matka będzie mogła odpocząć na stare lata i godnie żyć, nie martwiąc się o pieniądze i żywność. Zresztą z wyglądu był niczego sobie. Miał duże, ciemne, błyszczące oczy i olśniewający uśmiech.  Jego kasztanowe włosy spływały kaskadami po ramionach. Uśmiechnęłam się i posłałam mu najpiękniejszy uśmiech, jaki miałam. Wtedy właśnie poczułam coś niezwykłego. Miłość? Zauroczony Kirkor wyznał naszej matce, że pragnie ożenić się  z jedną z nas. Matka od razu zaczęła wychwalać Balladynę. Zabolało. Całe życie byłam dla niej dobra, wykonywałam najcięższe prace, wyręczałam Balladynę w jej obowiązkach. Zaczerwieniłam się. Walczyłam ze łzami. Bogaty mężczyzna mógł odmienić wszystko, ale dlaczego ja byłam zawsze na drugim planie? Dlaczego siostra, choć się o to nie starała, zdobyła bezgraniczną miłość matki?
    Wtem Kirkor ogłosił, że jedna z nas – ta, która jako pierwsza przyniesie mu dzban pełen malin -zostanie jego żoną i wprowadzi się na zamek. Serce wypełniła mi nadzieja! Mogłyśmy jechać na zamek! Spojrzałam na Balladynę. Coś w jej oczach mnie zaniepokoiło, lecz stwierdziłam, że to tylko urojenie. Byłam zdeterminowana i szczęśliwa.
    Wyszłam z chaty i odetchnęłam głęboko. Spojrzałam na zacienioną stronę lasu. Wiatr rozwiewał mi włosy. Wiedziałam, że to ja zbiorę te maliny. Tylko osoba o dobrym sercu mogła widzieć  tam maliny. A czy moja siostra je znajdzie? Zobaczymy…
Ta sytuacja wydała mi się niewiarygodnie absurdalna. Stały się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Jednakże zawsze coś musi się kończyć, żeby coś innego mogło mieć początek.
    Ufam przeznaczeniu i liczę na to, że los i Bóg mi pomogą. Na razie ruszam w drogę, aby znaleźć maliny dla być może przyszłego męża.
Maja S., klasa 2A

Cyberchoroby

Okładka książki

Okładka książki

Są różne słowa z przedrostkiem cyber-: cybernetyka, cyberprzemoc, cyberprzestępczość… Okazuje się, że są też cyberchoroby. To, jak z budowy wyrazu wynika, dolegliwości spowodowane (nadmiernym) kontaktem z nowoczesnymi urządzeniami i internetem. Opisuje je Manfred Spitzer – profesor, psychiatra i neurobiolog, znany w Polsce przede wszystkim z wydanej u nas przed kilku laty Cyfrowej demencji. Cyberchoroby zasługują na co najmniej tak samo duże zainteresowanie czytelników. To ponad trzysta stron czytania o wpływie telewizji, smartfonów, tabletów, komputerów, Facebooka i innych stron internetowych na nasze (a także naszych dzieci) zdrowie fizyczne i psychiczne. Wszystko poparte badaniami naukowymi – sama bibliografia zajmuje ponad 70 stron. A jednak jak to jest napisane! Nie trzeba być naukowcem, aby zrozumieć – czyta się lekko i szybko. W końcu od autora książki zatytułowanej Jak uczy się mózg  można wymagać, by podawał treści w przystępnej formie.

Ktoś kiedyś powiedział: Jeśli nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz. Może się jednak okazać, że prawdziwe (albo co najmniej lepsze) życie jest offline. Cyberchoroby – warto przeczytać, żeby wyrobić sobie własne zdanie.