Chcący szuka sposobu

Podobno  ten, kto nie chce, szuka powodu, a chcący szuka sposobu. To prawda, która się sprawdza przy zadawaniu lektur. Gdy ogłaszam w klasie tytuł następnej  książki do przeczytania, od razu pada pytanie, którego nie cierpię: A długie to jest? Sto razy bardziej wolałabym usłyszeć inne pytania: A czy to ciekawe? A o czym to jest? A kto jest bohaterem? Niestety, rzadko je słyszę. Często natomiast jako drugie pytanie pada takie: A jest w szkolnej bibliotece?
wolnelekturyNo właśnie. Z reguły omawiamy utwory, które są zakupione przez szkołę – dostępność lektur jest jednym z kryteriów ich wyboru. Musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy jedyną klasą w szkole, inni omawiają te same książki. Może się zdarzyć, że którejś pozycji nie ma. Co wtedy?
Chcę jasno  powiedzieć: niedostępność książki w szkolnej bibliotece nie zwalnia ze znajomości lektury. Jest mnóstwo sposobów, żeby dotrzeć do zadanego utworu – można np. pożyczyć go od kolegi. A jeszcze lepiej zajrzeć do katalogu bibliotek publicznych i sprawdzić, gdzie dana pozycja jest dostępna. Ba, po sprawdzeniu można (i warto)  ją sobie telefonicznie zarezerwować  – zostanie odłożona i będzie na nas czekała. Niekiedy wymaga to pofatygowania się w inne rejony miasta, ale przecież lektury zwykle zadawane są z miesięcznym wyprzedzeniem!
Zatem nie szukajcie wymówek i usprawiedliwień, dlaczego nie znacie lektury. Szukajcie sposobów, nie powodów!

Dyszel dzwonnicy

Tu warto zaglądać.

Tu warto zaglądać.

Wczoraj, 21 lutego obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. To świetna okazja, aby przyjrzeć się temu, jak mówimy i piszemy. Akurat wczoraj sprawdzałam opisy sytuacji. W nich znalazłam taki fragment:
Wjechałem na most. Wtedy uszkodził mi się wóz. Rozwalona dzwonnica zaczęła dzwonić. Złamał się dyszel. Próbowałem naprawić, ale mi się nie udało. Koło dzwonnicy zauważyłem wilka.
Autor tej pracy wspomina o złamanym dyszlu, ale w zdaniach sąsiadujących z tą informacją  pisze o dzwonnicy. Gdyby jego tekst czytało jakieś dziecko, mogłoby zrozumieć, że dzwonnice mają dyszle! Wniosek: każde zdanie czytamy w jakimś kontekście. Pamiętajmy o tym jako autorzy prac. Dbajmy o precyzję i porządek w wypowiedzi. Wielu nieporozumień można uniknąć, jeśli rozwijamy zdania, podajemy dużo szczegółów.
W innej pracy czytam tak:
Zobaczyłem wielki Cerkiew.
Rzeczywiście, słowo cerkiew pojawia się w balladzie, na podstawie której pisaliście opis sytuacji. Problem w tym, że wyraz ten jest rodzaju żeńskiego –  poprawnie mówimy: ta cerkiew. Należało więc napisać: Zobaczyłem wielką cerkiew. Ponieważ cerkiew jest tu rzeczownikiem pospolitym, użyjemy małej litery.
W razie wątpliwości zawsze warto zajrzeć do słownika.

Mecze i treningi

Gdy zadaję do domu wypracowanie, często pada pytanie: a czy to będzie na ocenę? Dlaczego uczniowie tak się tym interesują? Różne  teorie przychodzą mi do głowy, ale chyba najbardziej  prawdopodobna jest  pesymistyczna. Stawiam hipotezę, że  myślą tak: Jeśli nie na ocenę, to po co się starać?
Naukę w szkole można porównać do sportu. Dobry zawodnik wygrywa turnieje nie tylko dlatego, że ma talent, ale (może nawet bardziej) dlatego, że daje z siebie wszystko na treningach. Praca, za którą stawiam stopień, jest jak mecz – wynik zostaje odnotowany i  mocno się liczy przy klasyfikacji na koniec sezonu (tu: roku szkolnego). Praca, za którą nie stawiam stopnia do dziennika, też jest oceniona – przeze mnie, przez kolegę z ławki albo przez samego autora. Dowie się on z tej oceny, co zrobił dobrze, a czego jeszcze nie umie, na co zwrócić uwagę następnym razem. To taki trening, który przygotowuje Was do meczu – czyli sprawdzianu albo następnej pracy ocenianej stopniem. Można by więc udzielić jednej odpowiedzi na cały rok: wszystko, co robisz, jest na ocenę (choć nie zawsze dostajesz ją od razu).
Treningi są konieczne. Bez treningów nie ma wygranych turniejów. Co więcej – im bardziej męczący trening, tym lepiej przygotowani do meczu zawodnicy.
Pamiętacie mecz Legii Warszawa z Realem Madryt z jesieni ubiegłego roku? Wynik był zaskakujący – remis 3:3. A teraz wyobraźcie sobie, co by było, gdyby nasi piłkarze przystąpili do tego starcia bez treningów.

Najlepsze rezultaty osiągają ci, którzy każde zadanie wykonują tak, jakby było na ocenę. Kiedyś, tuż przed egzaminem gimnazjalnym, zebrałam w klasie trzeciej wypracowania i postawiłam za nie zaskakująco dużo dwójek i trójek. Gdy spytałam klasę, dlaczego tak źle napisali, ktoś mi szczerze wyjaśnił: „Bo z ostatniej pracy pani stawiała stopnie i wszyscy myśleli, że teraz nie będzie na ocenę”. Spodziewali się treningu, a to był mecz.

„Kotka Brygidy”

Bez tytułuWbrew pozorom (niewielkie rozmiary, tytuł) nie jest to książeczka o zwierzątkach dla dzieci. Właściwie, mimo że przez większość czasu oglądamy bohaterkę w czasach jej dzieciństwa, jest to książka dla starszych -  a na pewno takich, którzy wiedzą o drugiej wojnie światowej trochę więcej ponad to, że była. Także dla tych, którzy wierzą w niezwykłą moc kotów, przynajmniej niektórych.  I jeszcze dla takich, którzy sądzą, że nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić i świat nie obywa się bez odrobiny magii. Ale przede wszystkim jest to chyba rzecz o przyzwoitości, o pozostaniu człowiekiem nawet w strasznych czasach. Tak – to książka o człowieczeństwie, choć w tytule na pierwszym miejscu jest kotka. Przeczytanie jej zajmuje nie więcej niż godzinę – ale jaka to jest godzina!

Sprawdź dostępność tej pozycji w bibliotece.

„Ballady i romanse”

Ballady1(2e) Po przyniesieniu z biblioteki „Ballad i romansów” ktoś zapytał: „I taka książeczka była początkiem nowej epoki?!”. Okazuje się, że  znaczenia książek nie mierzy  się liczbą stron, ale czymś innym. Co takiego było w cienkim zbiorku początkującego poety Adama Mickiewicza, że rok jego wydania (1822) uznaje się za początek romantyzmu w Polsce? Tego będziemy szukać.  A później zrobię sprawdzian. Jesteś do niego przygotowany, jeżeli:
-znasz treść ballad „To lubię”, „Świteź”, „Świtezianka”, „Lilie”.
-wymieniasz co najmniej cztery cechy ballady jako gatunku literackiego.
-wyjaśniasz, co to znaczy, że ballada jest gatunkiem synkretycznym.
-rozpoznajesz wiersz stroficzny i ciągły.
-wskazujesz w balladach przykłady apostrofy, anafory, przerzutni, epitetu, przenośni, porównania, pytania retorycznego, wyrazu dźwiękonaśladowczego.

„Czarny młyn”

Czarny młyn okładka(1D)Podobno dzieci nie powinno się straszyć,  a jednak powstają książki, które dostarczają takiej emocji. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że jest to horror dla młodych ludzi. Jeśli horror, to oczywiście musi być mrocznie i posępnie. Cóż lepiej się nadaje do stworzenia takiego nastroju niż opuszczony, nadpalony młyn? Oczywiście czarny – to nieodzowna barwa w horrorze. Czy ma coś wspólnego z dziwnymi zjawiskami nasilającymi się ostatnio we wsi?  Wyjaśnienie kolejnych zagadek spada na barki kilkorga nastoletnich przyjaciół,  bo na dorosłych – jak  zwykle w takich powieściach – nie można liczyć. A w okolicy robi się naprawdę groźnie.

„Czarny młyn” – lektura dla chętnych. Sprawdź dostępność w bibliotece .