Baśniobranie po raz kolejny

(4B) Znowu będzie Baśniobranie – to taki konkurs literacki. Składa się na niego test, pisanie własnej baśni i wypowiedź ustna. Można wykonywać wszystkie zadania albo tylko jedno z nich.
Ci, którzy wybiorą test, muszą być przygotowani już na 15 stycznia. Przygotowanie polega na dokładnym przeczytaniu takich  baśni:
Teresa Lubińska „Magiczna kropla”,
J. W. Grimm „Braciszek i siostrzyczka”, „Woda życia”
„Żywa woda”  (na podstawie baśni ludowych)
„Dar rzeki Fly” (baśń z Nowej Gwinei), „ Kryształowe serce (baśń wietnamska), w: M.Kruger „Dar rzeki Fly”
Ci, którzy chcą stworzyć i zaprezentować własną baśń, mają czas do lutego – więcej informacji podam Wam po świętach.  Tymczasem odpoczywajcie i od czasu do czasu przeczytajcie coś mądrego i ładnego. Mogą być baśnie.

 

Opis przeżyć Aliny

Nie jest łatwo opisywać uczucia. To wymaga sporej sprawności językowej i bogatego zasobu słów. Wiele osób poprzestaje na kilku linijkach, bo nie wie, jak rozbudować tekst. To trudności, które się pojawiają, gdy przedstawiamy własne emocje. Kiedy trzeba pokazać przeżycia bohatera literackiego, potrzebna jest dodatkowo świetna znajomość utworu.
Jednak stworzenie dobrego opisu uczuć jest możliwe. Mai się udało. Warto dodać, że to była praca klasowa – wypracowanie pisane samodzielnie i w ograniczonym czasie. Kto wybiera się na poprawę tego zadania, niech uważnie przeanalizuje tę realizację:

        Co czuła Alina, zanim wyruszyła do lasu z dzbankiem na maliny? – opis przeżyć
    W chwili pojawienia się wielkiego pana w skromnej chacie naszej kochanej matki moje życie gwałtownie uległo zmianie. Od razu wiedziałam, że była to dla naszej małej rodziny szansa na godną egzystencję. Świat stał się kolorowy, barwy nabrały niesamowitej i żywej głębi… Serce zabiło mi szybciej.
    Kirkor zaczął rozmawiać z matką, lecz w pewnym momencie zdarzyło się coś dziwnego. Bałam się chociażby poruszyć. Wielki pan pożerał wzrokiem mnie i moją siostrę Balladynę. Wspominał o jakiejś muzyce,  o wiankach na naszych głowach… Zmrużyłam  oczy. Czyżby był… zakochany? Zaczęłam gorączkowo myśleć. Jeśli on weźmie za żonę jedną z nas, odmieni nasze życie. Matka będzie mogła odpocząć na stare lata i godnie żyć, nie martwiąc się o pieniądze i żywność. Zresztą z wyglądu był niczego sobie. Miał duże, ciemne, błyszczące oczy i olśniewający uśmiech.  Jego kasztanowe włosy spływały kaskadami po ramionach. Uśmiechnęłam się i posłałam mu najpiękniejszy uśmiech, jaki miałam. Wtedy właśnie poczułam coś niezwykłego. Miłość? Zauroczony Kirkor wyznał naszej matce, że pragnie ożenić się  z jedną z nas. Matka od razu zaczęła wychwalać Balladynę. Zabolało. Całe życie byłam dla niej dobra, wykonywałam najcięższe prace, wyręczałam Balladynę w jej obowiązkach. Zaczerwieniłam się. Walczyłam ze łzami. Bogaty mężczyzna mógł odmienić wszystko, ale dlaczego ja byłam zawsze na drugim planie? Dlaczego siostra, choć się o to nie starała, zdobyła bezgraniczną miłość matki?
    Wtem Kirkor ogłosił, że jedna z nas – ta, która jako pierwsza przyniesie mu dzban pełen malin -zostanie jego żoną i wprowadzi się na zamek. Serce wypełniła mi nadzieja! Mogłyśmy jechać na zamek! Spojrzałam na Balladynę. Coś w jej oczach mnie zaniepokoiło, lecz stwierdziłam, że to tylko urojenie. Byłam zdeterminowana i szczęśliwa.
    Wyszłam z chaty i odetchnęłam głęboko. Spojrzałam na zacienioną stronę lasu. Wiatr rozwiewał mi włosy. Wiedziałam, że to ja zbiorę te maliny. Tylko osoba o dobrym sercu mogła widzieć  tam maliny. A czy moja siostra je znajdzie? Zobaczymy…
Ta sytuacja wydała mi się niewiarygodnie absurdalna. Stały się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Jednakże zawsze coś musi się kończyć, żeby coś innego mogło mieć początek.
    Ufam przeznaczeniu i liczę na to, że los i Bóg mi pomogą. Na razie ruszam w drogę, aby znaleźć maliny dla być może przyszłego męża.
Maja S., klasa 2A