Miłe słowo na „w”

Chyba powinnam napisać, że na „v”, bo po łacinie brzmi vacatio i oznacza uwolnienie, zwolnienie ze służby, urlop. To by się zgadzało – lipiec i sierpień to przecież czas uwolnienia uczniów (i w mniejszym stopniu nauczycieli) od obowiązków szkolnych. Warto zauważyć, że w polszczyźnie wakacje to tzw. rzeczownik plurale tantum – czyli wyraz, który nie ma liczby pojedynczej, a tylko mnogą. Inne pluralia tantum to np.: spodnie, widły, okulary, nożyczki, drzwi.
Nie tylko uczniowie używają tego słowa. Znają je też prawnicy. W systemie prawnym funkcjonuje coś takiego jak vacatio legis (dosłownie próżnowanie ustawy) – czyli czas, który upływa od ustanowienia nowego prawa do jego wejścia w życie. Jest potrzebny, żeby obywatele mogli się zapoznać z nową ustawą i przygotować do jej stosowania.
A’propos czasu, z wakacjami kojarzą się wczasy -  to też plurale tantum. Dawniej mieliśmy w polszczyźnie rzeczownik wczas – w liczbie pojedynczej. Oznaczał wygodę, przyjemność, wypoczynek. Jan Kochanowski  w jednej z pieśni wychwalał „wieśne wczasy i pożytki”.
Dziś zarówno wakacje, jak i wczasy są używane w liczbie mnogiej. To widomy znak, że powinno ich być więcej. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby weszło w życie prawo wydłużające wakacje – i to bez vactio legis.

Polska najpiękniejsza jest w wakacje

Polska najpiękniejsza jest w wakacje

(W)stawiać się

Niedawno, na lekcji o słynnym dziele Memlinga, padło słowo: wstawiać się.  Obok Jezusa mamy na obrazie Maryję wstawiającą się u Syna za ludźmi. Gdy użyłam słowa wstawiać się, ktoś zaprotestował: wszak ten wyraz – sama raz o tym wspomniałam- oznacza picie alkoholu (por. słynny cytat ze sprawozdania z wycieczki:  Punktualnie o dziewiątej cała klasa wstawiła się przed szkołą). Wstawiony – to znaczy podpity, pijany.  Teraz okazało się,  że ten czasownik oznacza też branie kogoś w obronę. (np. Wychowawca u dyrektora szkoły wstawił się za swoim uczniem).

Jeśli zabierzemy z niego pierwszą literę,  otrzymamy słowo  również mające dwa znaczenia. Przecież stawiać się to znaczy
-przybywać  gdzieś  (W sprawozdaniu powinno być: Punktualnie o dziewiątej cała klasa stawiła się przed szkołą)
-albo zachowywać się hardo, przeciwstawiać się komuś. Można by więc powiedzieć:  Wychowawca u dyrektora szkoły wstawił się za swoim uczniem, który wcześniej się stawiał nauczycielom.

W wypracowaniu znalazłam niedawno takie zdanie:
Wszyscy Grecy stawili się za Antygoną.
Z takiego wypowiedzenia wynika, że Grecy stanęli koło Antygony. Kto czytał dzieło Sofoklesa, wie, że to nieprawda. Powinno się napisać, że niektórzy (Hajmon, Terezjasz) wstawiali się za córką Edypa u króla Kreona, który skazał ją na śmierć.

Tak więc jedna litera na początku wyrazu może sporo zmienić – bądźmy uważni, posługując się językiem. A w życiu jak najrzadziej się komuś  stawiajmy i wstawiajmy alkoholem, jak najczęściej stawiajmy się punktualnie i wstawiajmy się za kimś.

wstawiać się

Jak się napracować i dostać zły stopień?

Chyba najbardziej pracochłonne zadanie, jakie może wymyślić polonista dla uczniów, to napisanie wypracowania. Wiele osób tego nie lubi, ale niektórzy  potrafią się sprężyć i włożyć sporo trudu w redagowanie tekstu. Czasem kończy się to jednak niską oceną. Jak się namęczyć i dostać dwójkę albo trójkę? Oto kilka recept:
Zadana była rozprawka na taki temat: Utwory literackie skłaniają nas do refleksji nad ważnymi sprawami.
Można ułożyć wstęp, w którym pojawi się tylko teza:
W tej pracy udowodnię, że zarówno lektury szkolne, jak i fraszki mogą skłonić nas do refleksji nad ważnymi sprawami.
Prawda, że czegoś tu brakuje? Nie ma nawiązania do tematu, przez to wstęp wydaje się zbyt zdawkowy, jakby niedokończony. Trochę więcej można znaleźć w takim rozpoczęciu:
Utwory literackie skłaniają nas do refleksji nad różnymi ważnymi sprawami. W swojej pracy przedstawię argumenty, które to potwierdzają.
Tu też brakuje nawiązania do tematu.
Jeśli jednak ktoś nie chce napracować się na próżno, a nie uważa się za wybitnego literata,  może ułożyć wstęp według najprostszego wzoru używanego na lekcji (nawiązanie do tematu, teza, zapowiedź dalszych rozważań):
Wiele osób zastanawia się, czy utwory literackie skłaniają nas do refleksji nad ważnymi sprawami. Na chwilę obecną stawiam tezę, że utwory literackie oddziałują na nas w ten sposób. W dalszej części pracy uzasadnię swoją opinię odpowiednimi argumentami.

Wróćmy jednak do naszego poradnika dostawania słabych ocen. Teraz przedstawię naprawdę niezawodną receptę: Napisz nie na temat! Na przykład tak:
Według mnie społeczeństwo ma duży problem z tolerancją innych ludzi. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że swoim zachowaniem robią innym krzywdę. W swojej pracy postaram się udowodnić moją tezę na podstawie niektórych utworów literackich omówionych w pierwszej klasie gimnazjum.
Albo tak:
W swojej pracy zamierzam zastanowić się nad ważnymi sprawami z życia codziennego. Moje przemyślenia skupiły się na wartościach człowieka.

Jeśli  nie przepisujesz z tablicy tematu zadanego wypracowania – właśnie robisz pierwszy krok na drodze do dwójki za napisaną (być może w pocie czoła) pracę.

Dobra rada: zanim zabierzesz się do pisania, dokładnie poznaj zadany temat.

Dobra rada: zanim zabierzesz się do pisania, dokładnie poznaj zadany temat.

Co chcesz dostać z Kochanowskiego?

(1A, 1D) Wybierz sobie ocenę…

… a ponieważ na ocenę trzeba zasłużyć, najpierw się przygotuj do odpowiedzi. Kończymy omawianie utworów J. Kochanowskiego i czas na sprawdzenie, co umiecie. Sam wybierz, jaki stopień chcesz dostać:

Na dwójkę…

Na trójkę…

Na czwórkę…

Na piątkę…

Na szóstkę…

…recytujesz z pamięci  fraszkę „Na zdrowie”. …umiesz to, co na dwójkę

+

recytujesz z pamięci początek trenu  VIII (do słów „głowy psować”).

…recytujesz z pamięci  fraszkę „Na zdrowie” i  tren VIII

+

wyjaśniasz, co to jest fraszka i tren

…umiesz to, co na czwórkę

+

wyjaśniasz,

używając cytatu, o co prosi podmiot liryczny we fraszce „Ku Muzom”

+

znajdujesz w utworach apostrofę, anaforę i puentę

…umiesz to, co na piątkę

+

wymieniasz trzy etapy w życiu poety

+

znajdujesz w utworach średniówkę

+

recytujesz z pamięci dowolną dodatkową fraszkę inną niż dwuwersowa

Nie męcz się, jeśli nie musisz. Ratunku poszukaj na przykład na YouTube – tam jest nie tylko „Ucho prezesa”. Znajdziesz też tren VIII i fraszkę „Na zdrowie”, a także wiele innych utworów – miłej nauki i dobrej zabawy!

Przykładowa recenzja

Recenzja nie jest łatwą formą wypowiedzi. Recenzja książki wydaje się nawet trudniejsza od recenzji filmu. O filmie da się chyba więcej napisać – zawsze można zająć się grą któregoś z aktorów albo efektami specjalnymi (jeśli są). A książka – podoba się albo nie, jest ciekawa albo nudna, nad czym tu się rozwodzić? Recenzja książki to właśnie takie rozwodzenie się. Zresztą  sami zobaczcie:

Stary chłopiec
Recenzja książki „Oskar i pani Róża”
Wiara, Bóg, życie, śmierć – „Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami”. Tę i wiele innych sentencji można znaleźć w utworze E. E. Schmitta pt. „Oskar i pani Róża”. Została opublikowany przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak. Tłumaczeniem z języka francuskiego zajęła się Barbara Grzegorzewska , a okładkę zaprojektował Olgierd Chmielewski.
Książka opowiada historię dziesięcioletniego chłopca Oskara, śmiertelnie chorego na białaczkę. Odwiedza go wolontariuszka, pani Róża, znana również jako Dusicielka z Langwedocji. Kobieta proponuje chłopcu, aby zaczął pisać listy do Pana Boga, w których będzie opowiadał Mu o każdym swoim dniu oraz prosił Go o różne rzeczy. Książka składa się właśnie z takich listów. Potem ciocia Róża wpada jeszcze na wiele innych pomysłów. Jeden z nich szczególnie przypadł Oskarowi do gustu. Miał żyć, jakby dziesięć lat trwało jeden dzień. Przez dwanaście dni chłopiec przechodzi przez całe swoje życie, przeżywa przygody, a potem opisuje wszystko Panu Bogu.
Utwór ten pokazuje, jak trudno pogodzić się ze śmiercią i że warto wykorzystywać każdy dzień, żyć, jakby za chwilę miało się umrzeć. Widać w nim również, jak wygląda codzienność w szpitalu oraz jak śmierć jednej osoby może wstrząsnąć wszystkimi dookoła. Porusza też temat religii i życia po śmierci.
Postaci w książce były bardzo żywe i przekonujące. Zdziwiło mnie jednak, że Oskar, pomimo swego młodego wieku, ma bardzo rozwiniętą samoświadomość, sprawia wrażenie inteligentnego, posługuje się ładnym językiem. Oprócz tego ścigają go problemy sercowe i inne kłopoty adekwatne do jego wielu. Mimo że chłopiec jest chory, ani razu nie widzimy, aby użalał się nad sobą. Szybko godzi się z nieuchronną śmiercią i wykorzystuje dni, które mu jeszcze zostały.
Na okładce widzimy chude nogi małego dziecka w znacznie za dużych, męskich butach. Pokazuje to, jak wciąż dziesięcioletni Oskar przeżył całe swoje dorosłe życie w dwanaście dni. Ujęcie to bardzo mi się podoba i idealnie ukazuje treść utworu.
Przy lekturze tej książki można jednocześnie się śmiać i zalewać łzami. Jest krótka i lekka, jednak porusza wiele trudnych tematów. Czytanie jej sprawiło mi przyjemność i pewnie nieraz do niej wrócę.
Polecam ten utwór wszystkim osobom, które lubią zastanowić się czasem nad sensem istnienia, nad religią czy śmiercią. Można sporo się z niej dowiedzieć oraz przeczytać w niej dużo pięknych. Myślę, że odmieniła światopogląd większości czytających ją ludzi.

(M. Cz., kl. IIIA)

Konkurs na ściągę

(1A, 1D) Jak wiadomo, ściągi robi się po to, żeby z nich ściągać. Czasem mają skutki uboczne – najgorszy to taki, że zostanie się przyłapanym przez nauczyciela. Ja w takich wypadkach od razu stawiam jedynkę – nie lubię być oszukiwana. Inny skutek uboczny: można się sporo nauczyć przy pisaniu ściąg. Czasem tak dużo, że podczas sprawdzianu nie trzeba już  do nich zaglądać.
Właśnie  konkurs na takie ściągi chcę Wam zaproponować: zrób ściągę, która pomoże Ci zapamiętać, przed którymi spójnikami stawiamy przecinek, a przed którymi nie wolno go umieszczać. Ściąga może być umieszczona w dowolnym miejscu – nad biurkiem, na okładce zeszytu,  na plecaku, a nawet na smartfonie – zresztą tego nie trzeba Wam podpowiadać, Wasza pomysłowość jest większa od mojej. Aby wygrać konkurs, wystarczy spełnić tylko dwa warunki:
-mieć najbardziej pomysłową ściągę
-umieć wypisane na niej spójniki.

Jak zgłosić do konkursu swoją ściągę? Wystarczy mi ją pokazać albo przysłać zdjęcie e-mailem. Na zwycięzcę czeka atrakcyjna nagroda-niespodzianka. Termin: do środy 22 marca.

Kontynuuj, ale nie dalej

Pracujemy teraz z prezentacjami. Nie wystarczy zrobić pokazu slajdów w PowerPoincie albo Prezi, trzeba jeszcze wystąpić. Przy  monologu przed klasą niektórzy się trochę stresują, inni nie, ale każdy chce dobrze wypaść, bo wystąpienie jest  na stopień. Widać, że niektórzy prelegenci się starają, co – paradoksalnie – może prowadzić do powtarzania niektórych błędów. Tak było dzisiaj. Przed każdym slajdem słyszeliśmy: Kontynuujmy dalej. Co w tym złego? Wyraz dalej. Ze znaczenia samego słowa kontynuować wynika, że coś jest prowadzone dalej. Jeśli jeszcze dodamy przysłówek dalej, powstanie – jak mówią uczniowiemasło maślane (językoznawcy nazywają to pleonazmem). Jak uniknąć tego błędu? Jest chyba tylko jeden sposób – myśleć, co się mówi. Albo zastąpić słowo kontynuować  wyrazem iść. Można przecież powiedzieć: Idźmy dalej. To lepsze niż kontynuujmy dalej.

Potrafisz znaleźć te dwa błędy?

Potrafisz znaleźć te dwa błędy?

Dyszel dzwonnicy

Tu warto zaglądać.

Tu warto zaglądać.

Wczoraj, 21 lutego obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. To świetna okazja, aby przyjrzeć się temu, jak mówimy i piszemy. Akurat wczoraj sprawdzałam opisy sytuacji. W nich znalazłam taki fragment:
Wjechałem na most. Wtedy uszkodził mi się wóz. Rozwalona dzwonnica zaczęła dzwonić. Złamał się dyszel. Próbowałem naprawić, ale mi się nie udało. Koło dzwonnicy zauważyłem wilka.
Autor tej pracy wspomina o złamanym dyszlu, ale w zdaniach sąsiadujących z tą informacją  pisze o dzwonnicy. Gdyby jego tekst czytało jakieś dziecko, mogłoby zrozumieć, że dzwonnice mają dyszle! Wniosek: każde zdanie czytamy w jakimś kontekście. Pamiętajmy o tym jako autorzy prac. Dbajmy o precyzję i porządek w wypowiedzi. Wielu nieporozumień można uniknąć, jeśli rozwijamy zdania, podajemy dużo szczegółów.
W innej pracy czytam tak:
Zobaczyłem wielki Cerkiew.
Rzeczywiście, słowo cerkiew pojawia się w balladzie, na podstawie której pisaliście opis sytuacji. Problem w tym, że wyraz ten jest rodzaju żeńskiego –  poprawnie mówimy: ta cerkiew. Należało więc napisać: Zobaczyłem wielką cerkiew. Ponieważ cerkiew jest tu rzeczownikiem pospolitym, użyjemy małej litery.
W razie wątpliwości zawsze warto zajrzeć do słownika.

„Ballady i romanse”

Ballady1(2e) Po przyniesieniu z biblioteki „Ballad i romansów” ktoś zapytał: „I taka książeczka była początkiem nowej epoki?!”. Okazuje się, że  znaczenia książek nie mierzy  się liczbą stron, ale czymś innym. Co takiego było w cienkim zbiorku początkującego poety Adama Mickiewicza, że rok jego wydania (1822) uznaje się za początek romantyzmu w Polsce? Tego będziemy szukać.  A później zrobię sprawdzian. Jesteś do niego przygotowany, jeżeli:
-znasz treść ballad „To lubię”, „Świteź”, „Świtezianka”, „Lilie”.
-wymieniasz co najmniej cztery cechy ballady jako gatunku literackiego.
-wyjaśniasz, co to znaczy, że ballada jest gatunkiem synkretycznym.
-rozpoznajesz wiersz stroficzny i ciągły.
-wskazujesz w balladach przykłady apostrofy, anafory, przerzutni, epitetu, przenośni, porównania, pytania retorycznego, wyrazu dźwiękonaśladowczego.

„Czarny młyn”

Czarny młyn okładka(1D)Podobno dzieci nie powinno się straszyć,  a jednak powstają książki, które dostarczają takiej emocji. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że jest to horror dla młodych ludzi. Jeśli horror, to oczywiście musi być mrocznie i posępnie. Cóż lepiej się nadaje do stworzenia takiego nastroju niż opuszczony, nadpalony młyn? Oczywiście czarny – to nieodzowna barwa w horrorze. Czy ma coś wspólnego z dziwnymi zjawiskami nasilającymi się ostatnio we wsi?  Wyjaśnienie kolejnych zagadek spada na barki kilkorga nastoletnich przyjaciół,  bo na dorosłych – jak  zwykle w takich powieściach – nie można liczyć. A w okolicy robi się naprawdę groźnie.

„Czarny młyn” – lektura dla chętnych. Sprawdź dostępność w bibliotece .