Baśniobranie po raz kolejny

(4B) Znowu będzie Baśniobranie – to taki konkurs literacki. Składa się na niego test, pisanie własnej baśni i wypowiedź ustna. Można wykonywać wszystkie zadania albo tylko jedno z nich.
Ci, którzy wybiorą test, muszą być przygotowani już na 15 stycznia. Przygotowanie polega na dokładnym przeczytaniu takich  baśni:
Teresa Lubińska „Magiczna kropla”,
J. W. Grimm „Braciszek i siostrzyczka”, „Woda życia”
„Żywa woda”  (na podstawie baśni ludowych)
„Dar rzeki Fly” (baśń z Nowej Gwinei), „ Kryształowe serce (baśń wietnamska), w: M.Kruger „Dar rzeki Fly”
Ci, którzy chcą stworzyć i zaprezentować własną baśń, mają czas do lutego – więcej informacji podam Wam po świętach.  Tymczasem odpoczywajcie i od czasu do czasu przeczytajcie coś mądrego i ładnego. Mogą być baśnie.

 

Cyberchoroby

Okładka książki

Okładka książki

Są różne słowa z przedrostkiem cyber-: cybernetyka, cyberprzemoc, cyberprzestępczość… Okazuje się, że są też cyberchoroby. To, jak z budowy wyrazu wynika, dolegliwości spowodowane (nadmiernym) kontaktem z nowoczesnymi urządzeniami i internetem. Opisuje je Manfred Spitzer – profesor, psychiatra i neurobiolog, znany w Polsce przede wszystkim z wydanej u nas przed kilku laty Cyfrowej demencji. Cyberchoroby zasługują na co najmniej tak samo duże zainteresowanie czytelników. To ponad trzysta stron czytania o wpływie telewizji, smartfonów, tabletów, komputerów, Facebooka i innych stron internetowych na nasze (a także naszych dzieci) zdrowie fizyczne i psychiczne. Wszystko poparte badaniami naukowymi – sama bibliografia zajmuje ponad 70 stron. A jednak jak to jest napisane! Nie trzeba być naukowcem, aby zrozumieć – czyta się lekko i szybko. W końcu od autora książki zatytułowanej Jak uczy się mózg  można wymagać, by podawał treści w przystępnej formie.

Ktoś kiedyś powiedział: Jeśli nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz. Może się jednak okazać, że prawdziwe (albo co najmniej lepsze) życie jest offline. Cyberchoroby – warto przeczytać, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Baśnie – naucz się więcej

(4b) Baśnie to takie teksty, które dobrze się czyta. Zwykle można w nich znaleźć ciekawą historię zwieńczoną nagrodą dla dobrych, a karą dla złych bohaterów. Tak przynajmniej było we „Wróżkach”. Może ich popularność wzięła się stąd, że dają nam poczucie sprawiedliwości.

Lapbooki pokazują, że dużo już wiecie o baśniach

Lapbooki pokazują, że dużo już wiecie o baśniach

W każdym razie lubią je już małe dzieci. Czasem określają je słowem bajka.
-Opowiedz mi bajkę – mów niejeden maluch i oczekuje baśni. Lepiej nie mylić bajki z baśnią. Prawdziwa bajka to zupełnie inny tekst – najczęściej wierszyk z morałem, bywa, że jego bohaterami są zwierzęta. Tymczasem w baśniach roi się od innych postaci – królów, królewiczów i księżniczek na wydaniu, a także dobrych i złych wróżek, które potrafią przemieniać siebie i innych bohaterów.
Warto poznać więcej baśni. Dlatego jest zadanie dla chętnych – trzeba przeczytać baśń „Słowik” H. Ch. Andersena, a także wykonać zadania zamieszczone tutaj.

Zaliczanie tego zadania odbędzie się w poniedziałek 4 grudnia po lekcjach. Zapraszam!

Język polski z pisarzem

Warsztaty detektywistyczne z Dariuszem Rekoszem (kliknij, aby powiększyć)

Warsztaty detektywistyczne z Dariuszem Rekoszem
(kliknij, aby powiększyć)

Od kogo najlepiej uczyć się pisać? Jeśli sądzicie, że od polonistki, to jesteście w błędzie. Znacznie lepiej uczyć się pisania od kogoś, kto robi to na co dzień, inaczej mówiąc – dla kogo pisanie to zawód. Czyli od pisarza.
Dziś lekcje polskiego wyglądały inaczej niż zwykle. Prowadził je Dariusz Rekosz – autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu poczytnych powieści dla młodzieży. Z gimnazjalistami z klas drugich podzielił się tajemnicą tworzenia bestsellerów –  od tytułu poczynając, na dialogach kończąc. Starszym zaprezentował książki, które w różnych okresach historii były zakazane – z rozmaitych przyczyn: obyczajowych, politycznych, z powodu naruszania czyichś dóbr  albo ze względu na prawa autorskie. Kto by pomyślał, że znajdą się wśród nich  dzieła, o których współcześnie uczymy się w szkole – Biblia i O obrotach sfer niebieskich Mikołaja Kopernika.
Dla najmłodszych uczniów, tych z klasy czwartej, pisarz przygotował warsztaty detektywistyczne. Mowa była o różnego rodzaju językach i szyfrach – i nie tylko mowa! Każdy miał okazję sprawdzić, czy nadaje się na  Sherlocka Holmesa.  To wymagało sporo refleksu, spostrzegawczości i jeszcze więcej koncentracji.
Oczywiście można było też porozmawiać z pisarzem, dostać autograf, a nawet zrobić wspólne zdjęcie.
Po takich korepetycjach pisanie opowiadań będzie łatwiejsze, a szkolna biblioteka może się spodziewać oblężenia, bo wielu ruszy do niej po książki detektywistyczne.

Zrób lapbooka

Co o jest lapbook?

Okładka lapbooka

Okładka lapbooka

(4b) Lapbook to sposób zgromadzenia informacji. Służy nauce i utrwaleniu wiedzy. Może być poświęcony lekturze albo jakiemuś zagadnieniu z gramatyki. W lapbooku można też umieścić informacje o jakiejś postaci albo nawet o kilku postaciach. Da się nawet zgromadzić zasady ortograficzne. Jak to wszystko przedstawić? Tu ograniczeniem jest tylko własna wyobraźnia. Można wklejać obrazki, doklejać koperty z małymi karteczkami, samodzielnie robić rysunki – wszystko to najlepiej

Wnętrze lapbooka

Wnętrze lapbooka

przymocować do tekturowej zamykanej teczki. Lapbook powinien spełniać tylko kilka warunków – musi być przejrzysty i bez błędów, najlepiej, aby zawierał najważniejsze informacje, a pomijał nieistotne.

Zadanie dla chętnych

Ponieważ zaczynamy cykl lekcji poświęconych baśniom, zadaniem dla chętnych jest wykonanie lapbooka. Powinny się w nim znaleźć baśnie omawiane na lekcjach. Jeśli ktoś chce, może dołożyć jeszcze inną, znaną sobie albo ulubioną baśń. Baśni omawianych na lekcjach będzie pięć – z czego jedna („Trzy małe świnki” ) już za nami. Można więc zaczynać pracę nad lapbookiem – wystarczy podzielić miejsce w teczce na sześć (albo więcej części).

Po czym poznać dobrego lapbooka?

1.Pokazuje treść co najmniej pięciu baśni.
2.Jest w nim napisane, co to jest baśń.
3.Treść jest uporządkowana i przejrzysta – nie ma bałaganu, tytuły baśni zostały wyraźnie wyróżnione.
4.Lapbook jest poprawny – zarówno pod względem językowym, jak i ortograficznym. (Zawsze można podejść do mnie z brudnopisem i upewnić się, czy nie ma błędów).
Termin oddania lapbooka – połowa listopada. Miłej pracy i dużo pomysłów!
PS
Więcej lapbooków (zrobionych przez starszych uczniów) możecie obejrzeć zawsze, gdy mamy lekcje w sali 46.

Z pracami domowymi czy bez nich?

brak pracy(2A, 2D, 3E) Dużo osób wypowiada się ostatnio na temat prac domowych – zabrali głos nawet rzecznik praw dziecka i ministerstwo edukacji. W mediach elektronicznych słyszałam wypowiedzi rodziców narzekających, że codziennie muszą siedzieć z dziećmi nad zeszytami. Czas, aby odezwali się i najbardziej zainteresowani – czyli uczniowie.

Czy prace domowe są potrzebnym elementem edukacji, czy zbędnym obciążeniem?

Wypowiedz się na ten temat w dowolnej formie:
- w rozprawce
- w przemówieniu
- w opowiadaniu
- w opisie sytuacji
- w liście
- w pojedynczym argumencie.

To zadanie dla chętnych. Dłuższe formy wypowiedzi zostaną nagrodzone ocenami, a argumenty – cegiełkami na wieży osiągnięć. Termin oddawania prac: 27 października.

Chcesz, żebym nie zadawała prac domowych albo zadawała ich więcej? A może powinny być inne niż dotychczas? Masz niepowtarzalną szansę mnie przekonać. Do dzieła!

 

„Skrawki błękitu”

Skrawki błękitu(3e) Jest powiedzenie jednego z naukowców, który przyznał, że nie wie, jaką bronią posłuży się ludzkość w trzeciej wojnie światowej, ale ma pewność, iż czwarta wojna będzie na kije i kamienie. Chcecie zobaczyć, jak będzie wyglądał świat po takiej wojnie? Przeczytajcie „Skrawki błękitu”. Książka przypadnie do gustu każdemu, komu spodobał się „Dawca”, bo w pewnym sensie stanowi jego kontynuację.
Tak jak w pierwszej powieści z tej serii akcja rozgrywa się w miejscu, którego nazwy nie znamy. Tym razem mówi się o nim „wioska”. W pobliżu jest mroczne Pole Pożegnań i las, w którym  – jak wieść głosi – roi się od bestii, choć jedna z osób twierdzi, że nie ma żadnych bestii. Nie mogę jednak uciec od myśli, że bestie istnieją – są nimi ludzie! Przynajmniej niektórzy, bo książce pojawiają się  i przebłyski optymizmu. Takie skrawki błękitu… Błękit (notabene – jakie to ładne słowo) istnieje  gdzieś „tamój” -  w miejscu podobnym do raju, gdzie jest lepiej, a ludzie zachowują się jak anioły.
Ciąg dalszy losów głównych bohaterów „Skrawków błękitu” – w „Posłańcu” tej samej autorki. Tam też powrót do wątku z „Dawcy”. Zapraszam do lektury!

Sprawdź dostępność książki w bibliotece.

„Bon czy ton”

Bon czy ton(4B) Zazwyczaj dobrze się czyta książki o ancymonach i małych chuliganach, o wiele lepiej niż o wzorowych uczniach. Może to tęsknota za łobuzowaniem, której nie można albo nie wypada spełnić? Pewnie dlatego taką popularnością cieszy się u nas seria książeczek o przygodach Mikołajka i  chłopaków z jego klasy.
Kto polubił Mikołajka, polubi też Kubę i Bubę – dwójkę niesfornych bliźniaków. Występują w naszej następnej lekturze dla chętnych – „Bon czy ton, czyli savoir-vivre dla dzieci”. Nie wystraszcie się obco brzmiącego tytułu – savoir-vivre to po prostu zasady dobrego wychowania. Bohaterowie tej książki stopniowo poznają je przy różnych okazjach, a czy się do nich stosują – sprawdźcie sami. Zapewniam, że niejeden raz się uśmiechniecie przy lekturze.
Czyta się jeszcze lepiej niż Mikołajka, co sprawiają bardzo krótkie rozdziały i duża czcionka. Każdy da radę, nawet ten, kto czyta jeszcze niezbyt szybko. Zadanie dla chętnych jest takie: przeczytaj dowolnych pięć rozdziałów z książki „Bon czy ton” na 16 października. Poproś rodziców, aby wypożyczyli Ci tę pozycję z biblioteki.

Tutaj możecie sprawdzić, w której bibliotece książka jest dostępna.

Miłe słowo na „w”

Chyba powinnam napisać, że na „v”, bo po łacinie brzmi vacatio i oznacza uwolnienie, zwolnienie ze służby, urlop. To by się zgadzało – lipiec i sierpień to przecież czas uwolnienia uczniów (i w mniejszym stopniu nauczycieli) od obowiązków szkolnych. Warto zauważyć, że w polszczyźnie wakacje to tzw. rzeczownik plurale tantum – czyli wyraz, który nie ma liczby pojedynczej, a tylko mnogą. Inne pluralia tantum to np.: spodnie, widły, okulary, nożyczki, drzwi.
Nie tylko uczniowie używają tego słowa. Znają je też prawnicy. W systemie prawnym funkcjonuje coś takiego jak vacatio legis (dosłownie próżnowanie ustawy) – czyli czas, który upływa od ustanowienia nowego prawa do jego wejścia w życie. Jest potrzebny, żeby obywatele mogli się zapoznać z nową ustawą i przygotować do jej stosowania.
A’propos czasu, z wakacjami kojarzą się wczasy -  to też plurale tantum. Dawniej mieliśmy w polszczyźnie rzeczownik wczas – w liczbie pojedynczej. Oznaczał wygodę, przyjemność, wypoczynek. Jan Kochanowski  w jednej z pieśni wychwalał „wieśne wczasy i pożytki”.
Dziś zarówno wakacje, jak i wczasy są używane w liczbie mnogiej. To widomy znak, że powinno ich być więcej. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby weszło w życie prawo wydłużające wakacje – i to bez vactio legis.

Polska najpiękniejsza jest w wakacje

Polska najpiękniejsza jest w wakacje

(W)stawiać się

Niedawno, na lekcji o słynnym dziele Memlinga, padło słowo: wstawiać się.  Obok Jezusa mamy na obrazie Maryję wstawiającą się u Syna za ludźmi. Gdy użyłam słowa wstawiać się, ktoś zaprotestował: wszak ten wyraz – sama raz o tym wspomniałam- oznacza picie alkoholu (por. słynny cytat ze sprawozdania z wycieczki:  Punktualnie o dziewiątej cała klasa wstawiła się przed szkołą). Wstawiony – to znaczy podpity, pijany.  Teraz okazało się,  że ten czasownik oznacza też branie kogoś w obronę. (np. Wychowawca u dyrektora szkoły wstawił się za swoim uczniem).

Jeśli zabierzemy z niego pierwszą literę,  otrzymamy słowo  również mające dwa znaczenia. Przecież stawiać się to znaczy
-przybywać  gdzieś  (W sprawozdaniu powinno być: Punktualnie o dziewiątej cała klasa stawiła się przed szkołą)
-albo zachowywać się hardo, przeciwstawiać się komuś. Można by więc powiedzieć:  Wychowawca u dyrektora szkoły wstawił się za swoim uczniem, który wcześniej się stawiał nauczycielom.

W wypracowaniu znalazłam niedawno takie zdanie:
Wszyscy Grecy stawili się za Antygoną.
Z takiego wypowiedzenia wynika, że Grecy stanęli koło Antygony. Kto czytał dzieło Sofoklesa, wie, że to nieprawda. Powinno się napisać, że niektórzy (Hajmon, Terezjasz) wstawiali się za córką Edypa u króla Kreona, który skazał ją na śmierć.

Tak więc jedna litera na początku wyrazu może sporo zmienić – bądźmy uważni, posługując się językiem. A w życiu jak najrzadziej się komuś  stawiajmy i wstawiajmy alkoholem, jak najczęściej stawiajmy się punktualnie i wstawiajmy się za kimś.

wstawiać się