(4B) Zbliża się koniec semestru…

…czyli koniec nauki (przynajmniej na dwa tygodnie), ale i czas podsumowań. Warto sprawdzić, czego się przez ostatnich kilka miesięcy nauczyłaś/nauczyłeś. Do sprawdzania wiedzy uczniów służą w szkole głównie kartkówki i odpytywania, ale samooceny można dokonać inaczej – znacznie przyjemniej. Na przykład na komputerze.
Wykonaj zadania znajdujące się tutaj, a następnie zapisz w zeszycie (do wyboru)
-trzy rzeczy, które umiesz najlepiej
albo
-trzy rzeczy, które powinienieś/powinnaś powtórzyć.

Nie bądź taki lakoniczny

Grób Rudego i Alka na warszawskich Powązkach

Grób Rudego i Alka na warszawskich Powązkach

(3e) Lakonią nazywano Spartę. To greckie miasto-państwo zasłynęło z surowych warunków, w jakich wychowywano tam  młodych ludzi. Do dziś mówimy przecież: spartańskie warunki. Nie przejmowano się natomiast kształceniem umiejętności retorycznych. Wiadomo,  dobry wojownik nie musiał być mocny w gębie, tylko w mięśniach. Stąd używane do dziś sformułowanie: mówić lakonicznie. Lakonicznie – czyli zdawkowo, krótko, zwięźle. Czasem należy tak się wyrażać, a czasem lepiej nie. Przykładem tej drugiej sytuacji jest układanie podsumowania charakterystyki. Może być takie:
Każdy człowiek chciałby mieć takiego przyjaciela jak Rudy.
Albo takie:
Według mnie Rudy jest wzorem do naśladowania, ponieważ mało kto zdobyłby się na taką odwagę, aby walczyć o swój kraj.
A może być też takie:
Chciałabym kiedyś poznać taką osobę jak Rudy. Współcześnie nie spotyka się już takich ludzi. Jego więzi z przyjaciółmi były bardzo silne. Trudne czasy ukształtowały i umocniły jego charakter. W niedługim życiu przeżył i widział wiele okrutnych rzeczy. Szkoda, że umarł tak młodo i nie doczekał końca wojny. To dzięki ludziom takim  jak on Polska istnieje i warto o tym pamiętać.
Jeśli nie wiesz, co napisać w zakończeniu charakterystyki, zawsze możesz podjąć refleksję o tym, jaki wpływ miała  prezentowana postać na otaczających ją ludzi, jakimi wartościami kierowała się w życiu, czy zasługuje na podziw, czy na potępienie – i dlaczego. Wyrażaj swoją opinię – ale nie nadmiernie lakonicznie, tu nie Sparta.

List do autorów naszej lektury

Klasa 4B napisała listy do autorów omawianej niedawno lektury – Grzegorza Kasdepke i Miry Stanisławskiej-Meysztowicz. Ponieważ niełatwo jest przeczytać na raz 25 listów, postanowiłam dokonać  skrótu i stworzyć jeden tekst, w którym znajdą się fragmenty wszystkich prac. Na początku znajduje się wyjaśnienie, dlaczego uczniowie piszą ten list.

Gdynia, 15.12.2017r.

Szanowni Państwo!
Jestem uczniem/uczennicą klasy 4B ze szkoły podstawowej w Gdyni. Piszę ten list, ponieważ z panią polonistką omawialiśmy lekturę „Przyjaciele”. Nasza polonistka zaproponowała nam, żeby napisać do Państwa list.
 
Następnie wiele osób dzieli się swoimi oczekiwaniami związanymi z lekturą:
Nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać, gdy sięgałem po książkę. Tytuł sugerował mi, że przeczytam opowieść o przyjaźni, ale jakiej? (Piotr)
Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, pomyślałam, że będzie ona nudna. Książka była bardzo fajna i szybko się ją czytało. (Ola)
Gdy sięgałem po tę książkę, myślałem, że będzie tam pięciu przyjaciół, którzy będą chodzili po całej Warszawie. Sądziłem, że będą tam zagadki detektywistyczne. (Hubert R.)
Kiedy nasza pani zadała nam do przeczytania lekturę pt. „Przyjaciele”, to pomyślałem, że napisali Państwo książkę o grupie przyjaciół z podwórka, ale okazało się, że na początku wcale tak nie było. (Franek )
Gdy wypożyczyłam książkę z biblioteki, zobaczyłam okładkę, pomyślałam, że ta książka będzie nudna, a gdy ją przeczytałam, byłam zadowolona. (Laura)

Niektórzy opowiedzieli o swoich wrażeniach po lekturze „Przyjaciół” . Z tych fragmentów listów można się dowiedzieć, które sceny najbardziej utkwiły czytelnikom w pamięci:
 
Bardzo mi się podobała książka „Przyjaciele”, ponieważ była pełna przygód. Cieszyłem się, kiedy Ania razem z tatą i przyjaciółmi zasadzili żonkile w ponurym zakątku kamienicy. Bałem się, kiedy Ania uciekła z zoo i nie potrafiła wrócić do domu. Byłem zły, jak brat pana Franciszka zamykał kury w klatkach i wywoził do lasu śmieci. (Paweł)
Najfajniejsza z lektur, które dotąd przeczytałem. Odniosłem wrażenie, że trochę przypomina mi moje podwórkowe życie. (Hubert W.)
W lekturze najbardziej podobało mi się, kiedy Ania uciekła z zoo i gdy Tomek wskoczył z peronu do pociągu. (Janek Z.)
Moim zdaniem najciekawsze fragmenty, to jak Patti niszczyła klomb, jak Ania uciekła z zoo :)  i jak Ania i Marysia z przyjaciółmi znalazły Żonkila. (Ala)
Fragment, który mnie najwięcej nauczył, to ten, w którym Ania uciekła z zoo. Zrozumiałam, że nie można uciekać z domu, nawet dla żartów. (Ania Sz.)
Moje ulubione fragmenty to jak Patrycja i Ania się zaprzyjaźniły, jak Tomek i Wojtek wpadli na pomysł, że kupią nowe żonkile dla Ani i jak przyjaciele pojechali do Brzozowa. (Julianna)
Najbardziej z książki zapamiętałem trzy momenty: jak Ania uciekła z zoo, jak Patrycja zniszczyła klomb i jak Tomek pisał list do taty w domu babci Ani. (Janek M.)
Najbardziej zaciekawiły mnie fragmenty, jak Ania uciekła z zoo i jak Ania i Marysia opowiadały chłopakom o lesie.(Ania R.)
Moim zadaniem najciekawszy moment był wtedy, gdy wszyscy przyjaciele się spotkali w Brzozowie. (Ola, Julia Ż.)

Następnie pojawiają się opisy tego, co wspólnie robiliśmy po omówieniu książki.
Niektórzy chyba uznali za stosowne poskarżyć się pisarzom, jak ciężko się pracuje na lekcjach języka polskiego – notatki rzeczywiście zajmują sporo miejsca, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że są przeplatane rysunkami i wykresami.

O Państwa książce napisaliśmy dwadzieścia jeden stron w zeszycie. (Janek Z.)
Lektura do tej pory zajęła mi w zeszycie 25 stron. Zapisanych lekcji mam osiem. (Emilia)
Opisywaliśmy osiem osób: pana Franciszka, Tomka, Patti, Jacka, Wojtka, państwa Antałków, panią Halinkę, państwa Bujnowiczów z córką Anią.
Nauczyłem się również, że nie wolno kłamać, bo kłamstwo ma krótkie nogi, prędzej czy później wyjdzie na jaw. Dowiedziałem się też, że warto mieć przyjaciół. (Piotr)
Z lekcji zapamiętałem, że opisywaliśmy wszystkie postaci z książki. Pisaliśmy także list do świętego Mikołaja w imieniu jakiejś postaci. Robiliśmy też drzewo, na którym były różne wyjścia z sytuacji Tomka. (Janek M.)
Niedawno nagrywaliśmy wywiad z kimś z lektury, a wcześniej opisywaliśmy postacie (Karolina)
 
Pisarze zostali zasypani lawiną pytań – niektóre z nich powtarzają się wielokrotnie:

Czy napiszą Państwo drugą część książki „Przyjaciele”? (Janek Z., Hubert W., Marcelina, Ala)
Skąd wziął się pomysł na książkę? (Janek Z., Maja)
Skąd brali Państwo pomysły? (Ala)
Czy jakaś postać z książki była prawdziwa? (Janek M.)
Czy książka jest oparta na prawdziwych wydarzeniach? (Ala, Janek Z., Ania R.)
Czy istnieje kamienica opisywana w lekturze? (Ala)
Który bohater Wam się najbardziej podobał? (Julianna)
Jeśli mogę, to chciałbym się czegoś więcej dowiedzieć o Państwa pracy. Jak długo pisaliście książkę? Skąd wzięliście pomysł i jak Wam się współpracowało? (Piotr, Ola, Franek, Patryk, Natalia P., Emilia)
Czy może to są Państwa przeżycia? (Franek)
Czy ktoś z Państwa mieszkał w tak dużej kamienicy w dzieciństwie? (Janek M.)
Czy rozdziały książki Państwo pisali razem, czy osobno? (Janek M.)
Kto wymyślił fragmenty książki o przyrodzie, a kto o przyjaźni? (Martyna, Paweł)
Czemu Patrycja na początku nie polubiła Ani? (Julia W.)
Skąd tytuł książki „Przyjaciele”? (Ala)     Kto z Państwa wymyślił tytuł? (Laura)
Czy ciężko jest napisać książkę? (Marcelina, Natalia K.)
Dlaczego Państwo zostali pisarzami? (Ania R.)
Co jest największą nagrodą dla takich pisarzy jak Państwo? (Ala)
 
Z ostatnich akapitów można się dowiedzieć, czego życzy sobie spora część klasy:
 
Chciałbym, żeby wydali Państwo kolejną taką książkę, czyli „Przyjaciele 2”. (Janek M.)
Chciałabym/chciałbym, żebyście razem napisali jeszcze drugą część książki „Przyjaciele”. (Julia W., Martyna, Julia Ż., Ania Sz., Maja, Natalia P., Paweł, Eryk, Marlena)
Chciałabym Państwa prosić  o odpowiedź na mój list oraz zaprosić do naszej szkoły. (Karolina)
Życzę Państwu natchnienia do wspaniałej dalszej pracy pisarskiej. (Hubert W.)
 
Pozdrawiamy Państwa serdecznie i z niecierpliwością czekamy na odpowiedź.

                                                                                                    Klasa 4B

Mamy nadzieję, że odpowiedź nadejdzie.

 

 

 

Baśniobranie po raz kolejny

(4B) Znowu będzie Baśniobranie – to taki konkurs literacki. Składa się na niego test, pisanie własnej baśni i wypowiedź ustna. Można wykonywać wszystkie zadania albo tylko jedno z nich.
Ci, którzy wybiorą test, muszą być przygotowani już na 15 stycznia. Przygotowanie polega na dokładnym przeczytaniu takich  baśni:
Teresa Lubińska „Magiczna kropla”,
J. W. Grimm „Braciszek i siostrzyczka”, „Woda życia”
„Żywa woda”  (na podstawie baśni ludowych)
„Dar rzeki Fly” (baśń z Nowej Gwinei), „ Kryształowe serce (baśń wietnamska), w: M.Kruger „Dar rzeki Fly”
Ci, którzy chcą stworzyć i zaprezentować własną baśń, mają czas do lutego – więcej informacji podam Wam po świętach.  Tymczasem odpoczywajcie i od czasu do czasu przeczytajcie coś mądrego i ładnego. Mogą być baśnie.

 

Opis przeżyć Aliny

Nie jest łatwo opisywać uczucia. To wymaga sporej sprawności językowej i bogatego zasobu słów. Wiele osób poprzestaje na kilku linijkach, bo nie wie, jak rozbudować tekst. To trudności, które się pojawiają, gdy przedstawiamy własne emocje. Kiedy trzeba pokazać przeżycia bohatera literackiego, potrzebna jest dodatkowo świetna znajomość utworu.
Jednak stworzenie dobrego opisu uczuć jest możliwe. Mai się udało. Warto dodać, że to była praca klasowa – wypracowanie pisane samodzielnie i w ograniczonym czasie. Kto wybiera się na poprawę tego zadania, niech uważnie przeanalizuje tę realizację:

        Co czuła Alina, zanim wyruszyła do lasu z dzbankiem na maliny? – opis przeżyć
    W chwili pojawienia się wielkiego pana w skromnej chacie naszej kochanej matki moje życie gwałtownie uległo zmianie. Od razu wiedziałam, że była to dla naszej małej rodziny szansa na godną egzystencję. Świat stał się kolorowy, barwy nabrały niesamowitej i żywej głębi… Serce zabiło mi szybciej.
    Kirkor zaczął rozmawiać z matką, lecz w pewnym momencie zdarzyło się coś dziwnego. Bałam się chociażby poruszyć. Wielki pan pożerał wzrokiem mnie i moją siostrę Balladynę. Wspominał o jakiejś muzyce,  o wiankach na naszych głowach… Zmrużyłam  oczy. Czyżby był… zakochany? Zaczęłam gorączkowo myśleć. Jeśli on weźmie za żonę jedną z nas, odmieni nasze życie. Matka będzie mogła odpocząć na stare lata i godnie żyć, nie martwiąc się o pieniądze i żywność. Zresztą z wyglądu był niczego sobie. Miał duże, ciemne, błyszczące oczy i olśniewający uśmiech.  Jego kasztanowe włosy spływały kaskadami po ramionach. Uśmiechnęłam się i posłałam mu najpiękniejszy uśmiech, jaki miałam. Wtedy właśnie poczułam coś niezwykłego. Miłość? Zauroczony Kirkor wyznał naszej matce, że pragnie ożenić się  z jedną z nas. Matka od razu zaczęła wychwalać Balladynę. Zabolało. Całe życie byłam dla niej dobra, wykonywałam najcięższe prace, wyręczałam Balladynę w jej obowiązkach. Zaczerwieniłam się. Walczyłam ze łzami. Bogaty mężczyzna mógł odmienić wszystko, ale dlaczego ja byłam zawsze na drugim planie? Dlaczego siostra, choć się o to nie starała, zdobyła bezgraniczną miłość matki?
    Wtem Kirkor ogłosił, że jedna z nas – ta, która jako pierwsza przyniesie mu dzban pełen malin -zostanie jego żoną i wprowadzi się na zamek. Serce wypełniła mi nadzieja! Mogłyśmy jechać na zamek! Spojrzałam na Balladynę. Coś w jej oczach mnie zaniepokoiło, lecz stwierdziłam, że to tylko urojenie. Byłam zdeterminowana i szczęśliwa.
    Wyszłam z chaty i odetchnęłam głęboko. Spojrzałam na zacienioną stronę lasu. Wiatr rozwiewał mi włosy. Wiedziałam, że to ja zbiorę te maliny. Tylko osoba o dobrym sercu mogła widzieć  tam maliny. A czy moja siostra je znajdzie? Zobaczymy…
Ta sytuacja wydała mi się niewiarygodnie absurdalna. Stały się rzeczy, które nie powinny mieć miejsca. Jednakże zawsze coś musi się kończyć, żeby coś innego mogło mieć początek.
    Ufam przeznaczeniu i liczę na to, że los i Bóg mi pomogą. Na razie ruszam w drogę, aby znaleźć maliny dla być może przyszłego męża.
Maja S., klasa 2A

Cyberchoroby

Okładka książki

Okładka książki

Są różne słowa z przedrostkiem cyber-: cybernetyka, cyberprzemoc, cyberprzestępczość… Okazuje się, że są też cyberchoroby. To, jak z budowy wyrazu wynika, dolegliwości spowodowane (nadmiernym) kontaktem z nowoczesnymi urządzeniami i internetem. Opisuje je Manfred Spitzer – profesor, psychiatra i neurobiolog, znany w Polsce przede wszystkim z wydanej u nas przed kilku laty Cyfrowej demencji. Cyberchoroby zasługują na co najmniej tak samo duże zainteresowanie czytelników. To ponad trzysta stron czytania o wpływie telewizji, smartfonów, tabletów, komputerów, Facebooka i innych stron internetowych na nasze (a także naszych dzieci) zdrowie fizyczne i psychiczne. Wszystko poparte badaniami naukowymi – sama bibliografia zajmuje ponad 70 stron. A jednak jak to jest napisane! Nie trzeba być naukowcem, aby zrozumieć – czyta się lekko i szybko. W końcu od autora książki zatytułowanej Jak uczy się mózg  można wymagać, by podawał treści w przystępnej formie.

Ktoś kiedyś powiedział: Jeśli nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz. Może się jednak okazać, że prawdziwe (albo co najmniej lepsze) życie jest offline. Cyberchoroby – warto przeczytać, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Baśnie – naucz się więcej

(4b) Baśnie to takie teksty, które dobrze się czyta. Zwykle można w nich znaleźć ciekawą historię zwieńczoną nagrodą dla dobrych, a karą dla złych bohaterów. Tak przynajmniej było we „Wróżkach”. Może ich popularność wzięła się stąd, że dają nam poczucie sprawiedliwości.

Lapbooki pokazują, że dużo już wiecie o baśniach

Lapbooki pokazują, że dużo już wiecie o baśniach

W każdym razie lubią je już małe dzieci. Czasem określają je słowem bajka.
-Opowiedz mi bajkę – mów niejeden maluch i oczekuje baśni. Lepiej nie mylić bajki z baśnią. Prawdziwa bajka to zupełnie inny tekst – najczęściej wierszyk z morałem, bywa, że jego bohaterami są zwierzęta. Tymczasem w baśniach roi się od innych postaci – królów, królewiczów i księżniczek na wydaniu, a także dobrych i złych wróżek, które potrafią przemieniać siebie i innych bohaterów.
Warto poznać więcej baśni. Dlatego jest zadanie dla chętnych – trzeba przeczytać baśń „Słowik” H. Ch. Andersena, a także wykonać zadania zamieszczone tutaj.

Zaliczanie tego zadania odbędzie się w poniedziałek 4 grudnia po lekcjach. Zapraszam!

Język polski z pisarzem

Warsztaty detektywistyczne z Dariuszem Rekoszem (kliknij, aby powiększyć)

Warsztaty detektywistyczne z Dariuszem Rekoszem
(kliknij, aby powiększyć)

Od kogo najlepiej uczyć się pisać? Jeśli sądzicie, że od polonistki, to jesteście w błędzie. Znacznie lepiej uczyć się pisania od kogoś, kto robi to na co dzień, inaczej mówiąc – dla kogo pisanie to zawód. Czyli od pisarza.
Dziś lekcje polskiego wyglądały inaczej niż zwykle. Prowadził je Dariusz Rekosz – autor ponad trzydziestu książek, w tym wielu poczytnych powieści dla młodzieży. Z gimnazjalistami z klas drugich podzielił się tajemnicą tworzenia bestsellerów –  od tytułu poczynając, na dialogach kończąc. Starszym zaprezentował książki, które w różnych okresach historii były zakazane – z rozmaitych przyczyn: obyczajowych, politycznych, z powodu naruszania czyichś dóbr  albo ze względu na prawa autorskie. Kto by pomyślał, że znajdą się wśród nich  dzieła, o których współcześnie uczymy się w szkole – Biblia i O obrotach sfer niebieskich Mikołaja Kopernika.
Dla najmłodszych uczniów, tych z klasy czwartej, pisarz przygotował warsztaty detektywistyczne. Mowa była o różnego rodzaju językach i szyfrach – i nie tylko mowa! Każdy miał okazję sprawdzić, czy nadaje się na  Sherlocka Holmesa.  To wymagało sporo refleksu, spostrzegawczości i jeszcze więcej koncentracji.
Oczywiście można było też porozmawiać z pisarzem, dostać autograf, a nawet zrobić wspólne zdjęcie.
Po takich korepetycjach pisanie opowiadań będzie łatwiejsze, a szkolna biblioteka może się spodziewać oblężenia, bo wielu ruszy do niej po książki detektywistyczne.

W teatrze, na deskach, na stronie

Czego to uczniowie nie wymyślą… Żaden polonista nie wpadłby na sformułowania, jakie może znaleźć w sprawdzanych zeszytach. Dzięki nim jest okazja, aby się czasem uśmiechnąć przy żmudnej pracy poprawiania wypracowań.
Właśnie sprawdzam recenzje Balladyny wystawianej w naszym teatrze. Pewien uczeń zaczął pracę tak:

Ostatnio byłem na deskach Teatru im. W. Gombrowicza w Gdyni.
Przeczytawszy to, wielce się zdziwiłam. Razem byliśmy w tym teatrze, pilnowałam swoich uczniów i jako żywo mogę potwierdzić, że żaden nie był na deskach, wszyscy grzecznie siedzieli na widowni. Na deskach teatru – to znaczy na scenie. Na deskach byli aktorzy. Na deskach teatru zagościła ostatnio „Balladyna”  Juliusza Słowackiego. Można marzyć o deskach scenicznych – czyli o zrobieniu kariery w teatrze. Na deskach może znaleźć się też bokser – ale to deski ringu, nie teatru, a i sytuacja zupełnie inna.

Skoro już ustaliliśmy, że na deskach teatru występują aktorzy, przywołajmy fragment recenzji  im poświęcony:
Ciekawe dla mnie było to, jak zostało pokazane, jak bohaterowie udają się na stronę.
Bardzo ryzykowne stwierdzenie. W sztukach teatralnych sformułowanie na stronie występuje dość często. Gdy bohater mówi coś na stronie, mówi tak, aby nie słyszały go inne osoby dramatu – dzięki mówieniu na stronie widz zna uczucia i zamiary bohatera. Można wziąć kogoś na stronę, aby się z nim bez świadków rozmówić. Jednak zwrot udać się na stronę ma dwa znaczenia: może oznaczać odejście na bok, w miejsce oddalone, ale może też eufemistycznie określać udanie się – jak to się mówi – za potrzebą. Lepiej więc w recenzji nie pisać, że w teatrze pokazano, jak bohaterowie udają się na stronę, bo nie pokazano. I dobrze.

Zrób lapbooka

Co o jest lapbook?

Okładka lapbooka

Okładka lapbooka

(4b) Lapbook to sposób zgromadzenia informacji. Służy nauce i utrwaleniu wiedzy. Może być poświęcony lekturze albo jakiemuś zagadnieniu z gramatyki. W lapbooku można też umieścić informacje o jakiejś postaci albo nawet o kilku postaciach. Da się nawet zgromadzić zasady ortograficzne. Jak to wszystko przedstawić? Tu ograniczeniem jest tylko własna wyobraźnia. Można wklejać obrazki, doklejać koperty z małymi karteczkami, samodzielnie robić rysunki – wszystko to najlepiej

Wnętrze lapbooka

Wnętrze lapbooka

przymocować do tekturowej zamykanej teczki. Lapbook powinien spełniać tylko kilka warunków – musi być przejrzysty i bez błędów, najlepiej, aby zawierał najważniejsze informacje, a pomijał nieistotne.

Zadanie dla chętnych

Ponieważ zaczynamy cykl lekcji poświęconych baśniom, zadaniem dla chętnych jest wykonanie lapbooka. Powinny się w nim znaleźć baśnie omawiane na lekcjach. Jeśli ktoś chce, może dołożyć jeszcze inną, znaną sobie albo ulubioną baśń. Baśni omawianych na lekcjach będzie pięć – z czego jedna („Trzy małe świnki” ) już za nami. Można więc zaczynać pracę nad lapbookiem – wystarczy podzielić miejsce w teczce na sześć (albo więcej części).

Po czym poznać dobrego lapbooka?

1.Pokazuje treść co najmniej pięciu baśni.
2.Jest w nim napisane, co to jest baśń.
3.Treść jest uporządkowana i przejrzysta – nie ma bałaganu, tytuły baśni zostały wyraźnie wyróżnione.
4.Lapbook jest poprawny – zarówno pod względem językowym, jak i ortograficznym. (Zawsze można podejść do mnie z brudnopisem i upewnić się, czy nie ma błędów).
Termin oddania lapbooka – połowa listopada. Miłej pracy i dużo pomysłów!
PS
Więcej lapbooków (zrobionych przez starszych uczniów) możecie obejrzeć zawsze, gdy mamy lekcje w sali 46.