Przykładowa recenzja

Recenzja nie jest łatwą formą wypowiedzi. Recenzja książki wydaje się nawet trudniejsza od recenzji filmu. O filmie da się chyba więcej napisać – zawsze można zająć się grą któregoś z aktorów albo efektami specjalnymi (jeśli są). A książka – podoba się albo nie, jest ciekawa albo nudna, nad czym tu się rozwodzić? Recenzja książki to właśnie takie rozwodzenie się. Zresztą  sami zobaczcie:

Stary chłopiec
Recenzja książki „Oskar i pani Róża”
Wiara, Bóg, życie, śmierć – „Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami”. Tę i wiele innych sentencji można znaleźć w utworze E. E. Schmitta pt. „Oskar i pani Róża”. Została opublikowany przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak. Tłumaczeniem z języka francuskiego zajęła się Barbara Grzegorzewska , a okładkę zaprojektował Olgierd Chmielewski.
Książka opowiada historię dziesięcioletniego chłopca Oskara, śmiertelnie chorego na białaczkę. Odwiedza go wolontariuszka, pani Róża, znana również jako Dusicielka z Langwedocji. Kobieta proponuje chłopcu, aby zaczął pisać listy do Pana Boga, w których będzie opowiadał Mu o każdym swoim dniu oraz prosił Go o różne rzeczy. Książka składa się właśnie z takich listów. Potem ciocia Róża wpada jeszcze na wiele innych pomysłów. Jeden z nich szczególnie przypadł Oskarowi do gustu. Miał żyć, jakby dziesięć lat trwało jeden dzień. Przez dwanaście dni chłopiec przechodzi przez całe swoje życie, przeżywa przygody, a potem opisuje wszystko Panu Bogu.
Utwór ten pokazuje, jak trudno pogodzić się ze śmiercią i że warto wykorzystywać każdy dzień, żyć, jakby za chwilę miało się umrzeć. Widać w nim również, jak wygląda codzienność w szpitalu oraz jak śmierć jednej osoby może wstrząsnąć wszystkimi dookoła. Porusza też temat religii i życia po śmierci.
Postaci w książce były bardzo żywe i przekonujące. Zdziwiło mnie jednak, że Oskar, pomimo swego młodego wieku, ma bardzo rozwiniętą samoświadomość, sprawia wrażenie inteligentnego, posługuje się ładnym językiem. Oprócz tego ścigają go problemy sercowe i inne kłopoty adekwatne do jego wielu. Mimo że chłopiec jest chory, ani razu nie widzimy, aby użalał się nad sobą. Szybko godzi się z nieuchronną śmiercią i wykorzystuje dni, które mu jeszcze zostały.
Na okładce widzimy chude nogi małego dziecka w znacznie za dużych, męskich butach. Pokazuje to, jak wciąż dziesięcioletni Oskar przeżył całe swoje dorosłe życie w dwanaście dni. Ujęcie to bardzo mi się podoba i idealnie ukazuje treść utworu.
Przy lekturze tej książki można jednocześnie się śmiać i zalewać łzami. Jest krótka i lekka, jednak porusza wiele trudnych tematów. Czytanie jej sprawiło mi przyjemność i pewnie nieraz do niej wrócę.
Polecam ten utwór wszystkim osobom, które lubią zastanowić się czasem nad sensem istnienia, nad religią czy śmiercią. Można sporo się z niej dowiedzieć oraz przeczytać w niej dużo pięknych. Myślę, że odmieniła światopogląd większości czytających ją ludzi.

(M. Cz., kl. IIIA)

„Samotni.pl”

Samotni„Samotnym jest się także wśród ludzi”- dowiadujemy się z „Małego Księcia”. Potwierdza tę prawdę fabuła książki B. Kosmowskiej. Samotności doświadczają chyba wszyscy bohaterowie, wśród których są nastolatki, ale i ludzie dorośli, a nawet zaawansowani wiekiem, właściwie – spójrzmy prawdzie w oczy – stojący nad grobem. Jednak główny bohater to nastolatek, uczeń liceum. Może dlatego tak dobrze się to czyta. Lektura zmusza do namysłu nad paroma sprawami: Czy warto handlować kradzionym towarem, żeby zapewnić lekarstwa chorej babci? Co by było, gdyby spodobała ci się siostra twojej wychowawczyni? Czy ta twoja wychowawczyni to też człowiek, czy jednak mówiący robot? Co gorsze: być sierotą czy eurosierotą? Najgorsza chyba jednak jest samotność. Niektórzy sobie z nią radzą. Kto i jak – o tym tym jest ta książka.

Sprawdź, w której bibliotece książka jest dostępna.

Konkurs na ściągę

(1A, 1D) Jak wiadomo, ściągi robi się po to, żeby z nich ściągać. Czasem mają skutki uboczne – najgorszy to taki, że zostanie się przyłapanym przez nauczyciela. Ja w takich wypadkach od razu stawiam jedynkę – nie lubię być oszukiwana. Inny skutek uboczny: można się sporo nauczyć przy pisaniu ściąg. Czasem tak dużo, że podczas sprawdzianu nie trzeba już  do nich zaglądać.
Właśnie  konkurs na takie ściągi chcę Wam zaproponować: zrób ściągę, która pomoże Ci zapamiętać, przed którymi spójnikami stawiamy przecinek, a przed którymi nie wolno go umieszczać. Ściąga może być umieszczona w dowolnym miejscu – nad biurkiem, na okładce zeszytu,  na plecaku, a nawet na smartfonie – zresztą tego nie trzeba Wam podpowiadać, Wasza pomysłowość jest większa od mojej. Aby wygrać konkurs, wystarczy spełnić tylko dwa warunki:
-mieć najbardziej pomysłową ściągę
-umieć wypisane na niej spójniki.

Jak zgłosić do konkursu swoją ściągę? Wystarczy mi ją pokazać albo przysłać zdjęcie e-mailem. Na zwycięzcę czeka atrakcyjna nagroda-niespodzianka. Termin: do środy 22 marca.

Kontynuuj, ale nie dalej

Pracujemy teraz z prezentacjami. Nie wystarczy zrobić pokazu slajdów w PowerPoincie albo Prezi, trzeba jeszcze wystąpić. Przy  monologu przed klasą niektórzy się trochę stresują, inni nie, ale każdy chce dobrze wypaść, bo wystąpienie jest  na stopień. Widać, że niektórzy prelegenci się starają, co – paradoksalnie – może prowadzić do powtarzania niektórych błędów. Tak było dzisiaj. Przed każdym slajdem słyszeliśmy: Kontynuujmy dalej. Co w tym złego? Wyraz dalej. Ze znaczenia samego słowa kontynuować wynika, że coś jest prowadzone dalej. Jeśli jeszcze dodamy przysłówek dalej, powstanie – jak mówią uczniowiemasło maślane (językoznawcy nazywają to pleonazmem). Jak uniknąć tego błędu? Jest chyba tylko jeden sposób – myśleć, co się mówi. Albo zastąpić słowo kontynuować  wyrazem iść. Można przecież powiedzieć: Idźmy dalej. To lepsze niż kontynuujmy dalej.

Potrafisz znaleźć te dwa błędy?

Potrafisz znaleźć te dwa błędy?

Chcący szuka sposobu

Podobno  ten, kto nie chce, szuka powodu, a chcący szuka sposobu. To prawda, która się sprawdza przy zadawaniu lektur. Gdy ogłaszam w klasie tytuł następnej  książki do przeczytania, od razu pada pytanie, którego nie cierpię: A długie to jest? Sto razy bardziej wolałabym usłyszeć inne pytania: A czy to ciekawe? A o czym to jest? A kto jest bohaterem? Niestety, rzadko je słyszę. Często natomiast jako drugie pytanie pada takie: A jest w szkolnej bibliotece?
wolnelekturyNo właśnie. Z reguły omawiamy utwory, które są zakupione przez szkołę – dostępność lektur jest jednym z kryteriów ich wyboru. Musimy jednak pamiętać, że nie jesteśmy jedyną klasą w szkole, inni omawiają te same książki. Może się zdarzyć, że którejś pozycji nie ma. Co wtedy?
Chcę jasno  powiedzieć: niedostępność książki w szkolnej bibliotece nie zwalnia ze znajomości lektury. Jest mnóstwo sposobów, żeby dotrzeć do zadanego utworu – można np. pożyczyć go od kolegi. A jeszcze lepiej zajrzeć do katalogu bibliotek publicznych i sprawdzić, gdzie dana pozycja jest dostępna. Ba, po sprawdzeniu można (i warto)  ją sobie telefonicznie zarezerwować  – zostanie odłożona i będzie na nas czekała. Niekiedy wymaga to pofatygowania się w inne rejony miasta, ale przecież lektury zwykle zadawane są z miesięcznym wyprzedzeniem!
Zatem nie szukajcie wymówek i usprawiedliwień, dlaczego nie znacie lektury. Szukajcie sposobów, nie powodów!

Dyszel dzwonnicy

Tu warto zaglądać.

Tu warto zaglądać.

Wczoraj, 21 lutego obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. To świetna okazja, aby przyjrzeć się temu, jak mówimy i piszemy. Akurat wczoraj sprawdzałam opisy sytuacji. W nich znalazłam taki fragment:
Wjechałem na most. Wtedy uszkodził mi się wóz. Rozwalona dzwonnica zaczęła dzwonić. Złamał się dyszel. Próbowałem naprawić, ale mi się nie udało. Koło dzwonnicy zauważyłem wilka.
Autor tej pracy wspomina o złamanym dyszlu, ale w zdaniach sąsiadujących z tą informacją  pisze o dzwonnicy. Gdyby jego tekst czytało jakieś dziecko, mogłoby zrozumieć, że dzwonnice mają dyszle! Wniosek: każde zdanie czytamy w jakimś kontekście. Pamiętajmy o tym jako autorzy prac. Dbajmy o precyzję i porządek w wypowiedzi. Wielu nieporozumień można uniknąć, jeśli rozwijamy zdania, podajemy dużo szczegółów.
W innej pracy czytam tak:
Zobaczyłem wielki Cerkiew.
Rzeczywiście, słowo cerkiew pojawia się w balladzie, na podstawie której pisaliście opis sytuacji. Problem w tym, że wyraz ten jest rodzaju żeńskiego –  poprawnie mówimy: ta cerkiew. Należało więc napisać: Zobaczyłem wielką cerkiew. Ponieważ cerkiew jest tu rzeczownikiem pospolitym, użyjemy małej litery.
W razie wątpliwości zawsze warto zajrzeć do słownika.

„Kotka Brygidy”

Bez tytułuWbrew pozorom (niewielkie rozmiary, tytuł) nie jest to książeczka o zwierzątkach dla dzieci. Właściwie, mimo że przez większość czasu oglądamy bohaterkę w czasach jej dzieciństwa, jest to książka dla starszych -  a na pewno takich, którzy wiedzą o drugiej wojnie światowej trochę więcej ponad to, że była. Także dla tych, którzy wierzą w niezwykłą moc kotów, przynajmniej niektórych.  I jeszcze dla takich, którzy sądzą, że nie wszystko da się racjonalnie wyjaśnić i świat nie obywa się bez odrobiny magii. Ale przede wszystkim jest to chyba rzecz o przyzwoitości, o pozostaniu człowiekiem nawet w strasznych czasach. Tak – to książka o człowieczeństwie, choć w tytule na pierwszym miejscu jest kotka. Przeczytanie jej zajmuje nie więcej niż godzinę – ale jaka to jest godzina!

Sprawdź dostępność tej pozycji w bibliotece.

„Ballady i romanse”

Ballady1(2e) Po przyniesieniu z biblioteki „Ballad i romansów” ktoś zapytał: „I taka książeczka była początkiem nowej epoki?!”. Okazuje się, że  znaczenia książek nie mierzy  się liczbą stron, ale czymś innym. Co takiego było w cienkim zbiorku początkującego poety Adama Mickiewicza, że rok jego wydania (1822) uznaje się za początek romantyzmu w Polsce? Tego będziemy szukać.  A później zrobię sprawdzian. Jesteś do niego przygotowany, jeżeli:
-znasz treść ballad „To lubię”, „Świteź”, „Świtezianka”, „Lilie”.
-wymieniasz co najmniej cztery cechy ballady jako gatunku literackiego.
-wyjaśniasz, co to znaczy, że ballada jest gatunkiem synkretycznym.
-rozpoznajesz wiersz stroficzny i ciągły.
-wskazujesz w balladach przykłady apostrofy, anafory, przerzutni, epitetu, przenośni, porównania, pytania retorycznego, wyrazu dźwiękonaśladowczego.

„Czarny młyn”

Czarny młyn okładka(1D)Podobno dzieci nie powinno się straszyć,  a jednak powstają książki, które dostarczają takiej emocji. Spotkałam się ze stwierdzeniem, że jest to horror dla młodych ludzi. Jeśli horror, to oczywiście musi być mrocznie i posępnie. Cóż lepiej się nadaje do stworzenia takiego nastroju niż opuszczony, nadpalony młyn? Oczywiście czarny – to nieodzowna barwa w horrorze. Czy ma coś wspólnego z dziwnymi zjawiskami nasilającymi się ostatnio we wsi?  Wyjaśnienie kolejnych zagadek spada na barki kilkorga nastoletnich przyjaciół,  bo na dorosłych – jak  zwykle w takich powieściach – nie można liczyć. A w okolicy robi się naprawdę groźnie.

„Czarny młyn” – lektura dla chętnych. Sprawdź dostępność w bibliotece .

Przeczytałam Wasze recenzje

(3A) Recenzję można rozpocząć tak:
Przedstawię recenzję książki Erica Emmanuela Schmitta pt. „Oskar i pani Róża”.
Można  tak:
Kilka dni temu przeczytałem książkę Erica Emmanuela Schmitta „Oskar i pani Róża”.
Można też tak:
Wiara, Bóg, życie, śmierć – „Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami”. Tę i wiele innych sentencji można znaleźć w utworze. E. E. Schmitta pt. „Oskar i pani Róża”.
Która recenzja zapowiada się najciekawiej? To chyba pytanie retoryczne. Zawsze warto zacząć tekst tak, aby czytelnik nie mógł się od niego oderwać.

Jak wiadomo, recenzję można pisać tortem albo sernikiem (ten tekst jest dla moich uczniów, dlatego przepraszam postronnych czytelników, jeśli nie wiedzą, o co chodzi, ale nie będę teraz tego tłumaczyć). Recenzując książkę, nie wolno pominąć szaty graficznej -  to tak, jakby omawiać film, nie uwzględniając gry aktorów.
Szata graficzna książki nie jest  bogata. W środku nie znajdziemy żadnych ilustracji. Jedynym jej elementem jest okładka, na której przedstawione są nogi małego chłopca w męskich butach. Cała grafika poza tytułem jest czarno-biała.
W powyższym fragmencie wypracowania  mamy krótki opis okładki. Próżno tu jednak szukać oceny, a czyż nie o nią chodzi w recenzji?
Ktoś inny  odniósł się do szaty graficznej zdawkowo: Dla mnie okładka mogła być lepiej zaprojektowana. Tu z kolei mamy ocenę (lakoniczną, bez uzasadnienia), brakuje opisu – jakiejkolwiek informacji o tym, co jest przedstawione na okładce.
Niektórzy pokusili się o interpretację okładki:
Okładka książki bardzo mi się podoba, bo jest w niej ukryty sens książki. Pokazuje nam, że chłopiec przeżył całe życie w dwanaście dni.
Autor tej pracy dotarł do „ukrytego sensu”. Szkoda, że po drodze pominął to, co wcale ukryte nie jest – nie napisał po prostu, co zostało na okładce przedstawione. Jaki stąd wniosek? Idealny akapit poświęcony okładce powinien zawierać trzy elementy:
-krótki opis
-próbę interpretacji
-ocenę (najlepiej uzasadnioną)
Praca domowa: Zredaguj  fragment recenzji poświęcony okładce „Oskara i pani Róży”. Zadbaj, aby były w nim trzy wymienione wyżej elementy.

I jeszcze jeden fragment, który muszę przytoczyć. Tym razem rzecz w poprawności językowej:
Pomimo ciężkiej choroby Oskarowi nie udało się przeżyć.
Z tak zbudowanego zdania wynika, że ciężkie choroby pomagają ocalić życie. Mimo wszystko życzę Wam zdrowia.