Wszyndzie furgo piyrze…

Co roku, gdy skończyły się prace w polu i nastały długie zimowe  wieczory, kobiety zbierały się w domach na szkubaniu pierza. Pierze szkubało się na pierziny, kołdry i zegłówki, na posag dla panien. Każda dziewczyna, gdy wychodziła za mąż, otrzymywała ausztojer (posag), na który składały się pierzyny, poduszki i inne potrzebne rzeczy użytku codziennego.

Wywiad z doświadczoną szkubaczką, moją babcią Różą.

Jak odbywało się szkubanie?

Około godziny 15.00 schodziły się starsze baby i panny. Piyrze wykłodało się na duży stół w kuchni. Każda kobieta przychodził ze swoją miską, do kerej dawała oszkubane piyrze. Kłonki ciepało się na podłoga. W czasie szkubanio śpiewało się piosenki, babcie opowiadały stare historie z ich młodości, np. o tym jak chodziły na muzyki i jak poznały swoich chłopów. Opowiadały też historie o utopcach i godały o tym, co się działo na wsi. Był również mały poczęstunek. Starki przezywały na dzieci, żeby nie lotały i nie robiły wiatru, bo całe piyrzi furgało po wszystkich izbach. Kończyli my wieczorem, ok. godz. 20.00, bo baby musiały iść do chałupy, naszykować wieczerzo.

Co jeszcze się robiło w tym czasie?

Kłonki zbierało się na poduszki, tzw. kłonczoki. Z oszkubanego piyrzo robiło się pierziny i zegłówki. Z dużych piór robiło się pędzelek do smarowania ciasta, tzw. mazaczka. Skrzydło gęsi używało się jako zmiotka. Na zakończenie szkubanio był ”fyjderbal”. Gospodyni częstowała szkubaczki ciastem i kawą, a potem robiła wieczerzo. Za szkubani nie brali pieniędzy, ponieważ jak szkończyli my u nas, to szli my szkubać do następnych domów.

Szkubanie piyrzo było połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Szkubanie nie było nudne. Kobiety mogły się spotkać i poklachać. Zimowe wieczory im się nie dłużyły. W szkubaniu nie uczestniczyli mężczyźni.

„Dzisioj szkubow sie już niy robi, bo łod tego som fabryki z ekstra maszynami. Modzi tyż dzisioj wolom spać pod kołdrami i dekami, bo im pod pierzinami za ciepło. Ale trza pedzieć, że na Ślonsku fest pamiynto sie o downych szkubaczkach, a we szkołach dziecka robiom czasym tyjatry, na kerych przedstowiajom, jak to się downij na szkubkach klachało”.

A wiecie, co się jadło na „fyjderbal”?

Przepis na „Copa”

Składniki:

ziemniaki – 2 kg

śliwki węgierki – 60 dag

mąka pszenna – 1-2 łyżki

smalec wieprzowy, gęsi, masło – 10-12 dag

sól, cukier

Sposób przygotowania:

Ziemniaki umyć, obrać, zetrzeć na tarce ziemniaczanej, dodać sól i mąkę. Garnek lub brytfannę wysmarować tłuszczem (dosyć grubo) i nałożyć masę ziemniaczaną. Śliwki umyć, pokroić na połówki, wypestkować i położyć na powierzchni ziemniaków skórką do góry, bardzo ciasno. Piec w piekarniku ok. jedną godzinę. Podawać na gorąco, krojąc w kawałki. Na talerzu można posypać cukrem.

Dorota Wojaczek

Bibliografia:

Cytat pochodzi z:

Marek Szołtysek: Ślonski Elemyntorz. Śląski Elementarz. Dodatek do „Dziennika Zachodniego”, 2012, str.19.

Przepis:

E. Łabońska: Śląska kucharka doskonała, Katowice 1990, s.67.

Rysunek:

Album „Rok śląski” wykonany przez uczniów Gimnazjum im. Ziemi Śląskiej w Piecach, 2005 r.

7 thoughts on “Wszyndzie furgo piyrze…

  1. Doroto,

    Gratuluję Ci tego znakomitego wpisu, który zawiera wszystko co powinien – kompetentny wstęp, unikalny wywiad, bibliografię, ciekawy przepis kulinarny, zdjęcie (z podaniem jego źródła!). Twój wpis jest dzięki temu ciekawy, różnorodny i zawiera elementy prawdziwego badania – zestawia wiedzę zdobytą podczas wywiadu z poszukiwaniami bibliotecznymi. Bezcenny jest także sposób zapisu wywiadu – z zachowaniem gwary! Pozostaje mi jedynie pogratulować Ci i zamieścić wpis na http://www.facebook.pl/etnolog jako wzorowy!

    Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy na waszym blogu – czytanie ich to wielka przyjemność :)

    Serdecznie pozdrawiam,
    Dorota Marszałek
    dorotamarszalek ostatnio opublikował..Blogi Akademii uczniowskiej na startMy Profile

  2. Doroto! Bardzo ciekawy wpis. Cieszę się, że babcia opowiedziała Ci o szkubaniu pierza. Zaintrygował mnie przepis kulinarny. Jednak nie potrafię wyobrazić sobie smaku ziemniaków ze śliwkami…
    Czytanie Waszych wpisów sprawia mi wiele przyjemności. Czekam na kolejny. Może wkrótce będzie też film?

  3. Doroto, bardzo podoba mi się Twój wpis o szkubaniu pierza. Wiem, że wymagało to wiele pracy, ale opłacało się. Pozytywne komentarze są tego dowodem. Oby tak dalej! Od teraz będę stałą czytelniczką bloga ETNOPIECE.

  4. Pingback: » Blog Archive » Podsumowanie modułu III

  5. Czasem myślę że czasy o których piszesz nie istniały tak naprawdę. Że to czyjś wymysł. Dzisiaj rzadko kto się spotyka na wspólnym robieniu czegoś. I czasem żałuję że nie żyłam w tamtych czasach bo dziś to tylko liczy się pieniądz.

  6. Bardzo się cieszymy, że trafiliśmy właśnie na pani wpis. Jest on bardzo szczegółowy i dzięki temu ciekawy, wiele się z niego dowiedzieliśmy. Spodobało się nam bardzo to, że pisała pani gwarą, co pozwoliło nam przenieść się w wyobraźni do tamtych czasów. Z pewnością będziemy śledzić pani bloga na bieżąco.
    Pozdrawiamy Blogg’ersi Tyczyn.

  7. Pingback: ETNOPIECE – Wszyndzie furgo piyrze… | Blogg'ersi Tyczyn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge