Owoce naszej pracy :)

Dzisiaj chcemy się z Wami podzielić naszymi recenzjami. Może nie są one idealne, ale ujęłyśmy w nich dokładnie to, co chciałyśmy. :)

Człowiek człowiekowi wilkiem?

            Gdy słyszę termin ,,równość”, utożsamiam go sobie  z wynikiem działania matematycznego lub z wagą. Czasem chcę odnieść to słowo do rzeczywistości,  jednak ma ona swoje granice i sprawiedliwość jest pojęciem względnym. George Orwell napisał: ,,Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze”. W 1962 roku spod skrzydeł Romana Polańskiego powstała etiuda ,,Ssaki”, która odnosiła się do potrzeby dominacji jednostki nad innymi.

            Film polskiego reżysera zalicza się do gatunku slapstick czyli czarno-białej, krótkometrażowej komedii, w której domeną są przerysowane postacie oraz ruch sceniczny. Role odtworzyli Henryk Kluba oraz Michał Żołnierkiewicz. Dzieło opowiadało o dwóch bohaterach ciągnących sanki po śnieżnej pustyni i rywalizujących o miejsce siedzące- symbol dominacji.

            W pierwszej scenie wyłoniły się dwie postacie, które przez dziesięć minut wypełniały kadr. Pragnę tutaj podkreślić, że etiuda nie zaspokoiłaby potrzeb zwolenników kina ,,Fabryki Snów” ze względu na proste ujęcia, brak akcji oraz fakt, że jest niema. Kadr dziesięciominutowego filmu wypełniają postacie, które  na okrągło wymieniają się usytuowaniem. Schlebiło mi, że Polański zastosował się do wymagań slapsticku i skupił się na ruchu i przerysowaniu bohaterów. Aspekt artystyczny stanowiła muzyka Komedy, mistrzowsko oddając groteskowy nastrój fabuły. Utrudnieniem komunikacji między twórcami a odbiorcami była jakość filmu. Z mojego punktu widzenia pojawiły się chaotyczne ujęcia, które utrudniły dostrzec czynności bohaterów, a następnie uniemożliwiły ich interpretację. Wielokrotnie byłam zmuszana do przewijania taśmy i uważnego obserwowania postaci. Aktorzy zasługują na złoty medal, gdyż ich gra przypominała balet ze starannie przygotowaną choreografią. W szczególności przypadła mi do gustu scena bójki, która wywołuje szczery uśmiech na twarzy.

            Rzeczywiście zarys fabuły wydaje się błahy, jednak ambicje reżysera sięgnęły zenitu i stworzył groteskową historię. Bohaterowie stosowali techniki manipulacyjne, symulowali ból  a także przemoc, aby móc usiąść na drewnianym sprzęcie, symbolizującym dominację. Moim zdaniem ,,Ssaki” mają charakter żartobliwy i komiczny, gdyż opór bohaterów w każdym calu wywoływał u mnie śmiech. Jednak spojrzałam na film z perspektywy dojrzewającej nastolatki, która dostrzega coraz więcej problemów społecznych. Komizm w etiudzie był groteskowy, polegał na ,,śmiechu przez łzy”. Zachowanie bohaterów utwierdza w przekonaniu, że człowiek pochodzi od małpy i po prostu pod wpływem ewolucji stale się przekształca.  Pozostała im po przodkach chęć dominacji nad innymi dla własnej wygody. W filmie  symbolem przewagi stał się na pozór niewinny, dziecinny sprzęt- sanki. Nasuwa się pytanie, dlaczego każdy z nich unika ich ciągnięcia? Czynność ta symbolizuje usługiwanie królowi, który ,, zasiadł na tronie”. Zjawisko to było pretekstem do nadania filmowi tytułu ,,Ssaki”.

            Podsumowując, polecam etiudę osobom, które chcą dostrzec problemy społeczne w sposób niekonwencjonalny, komiczny i ironiczny. Zwolennicy Charliego Chaplina również powinni sięgnąć po polskiego slapsticka. Jeśli poszukujecie komedii bez żadnych alegorii, ,,Ssaki” nie zaspokoją takich potrzeb. Nie dla psa kiełbasa, nie dla prosiąt miód, więc osoby  lgnące do kina akcji powinni odpuścić sobie ten film.  Etiuda skłania do przemyśleń, że ludzie są egoistami, gdyż  póki świat światem, wilk owcy nie będzie bratem. Mówią, że koryto to samo, tylko świnie się zmieniają. Jednak Polański udowodnił, że człowiek zawsze będzie człowiekowi wilkiem. Takie już są ssaki.

                                                                                  KATARZYNA MICHALINA BRODA

 

„Czy on ci kiedykolwiek odpisał?”

     „Abel, twój brat” to dramat psychologiczny nie tylko dla fanów tego gatunku czy wielbicieli wizji szkolnictwa z lat trzydziestych. Został on wyreżyserowany przez Janusza Nasfetera w 1970 roku. W rolach dziecięcych możemy w nim zobaczyć, obecnie już dorosłych, Filipa Łobodzińskiego i Henryka Gołębiewskiego. Oczywiście nie zabrakło też bezbłędnej gry aktorskiej, jaką w filmie prezentowały Katarzyna Łaniewska i Krystyna Feldman.

     Najistotniejsze moim zdaniem są w tym filmie nawiązania do Biblii, głównie widoczne w postaci Jonasza. Jest on staruszkiem, komentującym dziejące się wydarzenia. Według mnie jest on także głosem sumienia dla bohaterów, przed którym respekt czują też niesforni chłopcy. To ta postać przyciągnęła najbardziej moją uwagę, gdyż wydała mi się bardziej interesująca od prostych, życiowych codziennych sylwetek innych bohaterów.

     Drugą rzeczą, która przyciągnęła mój wzrok w tym utworze były wypowiadane kwestie. Te, które szczególnie zapadły mi w pamięć to zawarte w opowieści narratora słowa, że każde z dzieci dostało tylko po jednym kwiatku, które może oznaczać skromność sytuacji w jakiej znalazły się wtedy lub jej powagę, a także delikatne i niejednoznaczne popchnięcie winy w stronę tych niewinnych pozornie dzieci, na których oczach wydarzyła się ta tragedia. Ten „rygor” mógł oznaczać pewnego rodzaju karę. Równie zastanawiające było pytanie skierowane przez Balona do pana Jonasza ( zawarte w tytule pracy ) „czy On (Bóg) ci kiedykolwiek odpisał?”. Wskazuje ono na prostotę postrzegania świata przez dzieci, lecz również i ciekawość chłopca.

     Ostatnim z elementów, na który według mnie warto zwrócić uwagę, jest uniwersalność tej historii. Nowy uczeń wrzucony na głęboką wodę nowego środowiska stara się przypodobać, by nie odstawać od grupy – nie jest to temat przestarzały, a wręcz przeciwnie pojawia się on często w dziełach literackich i na ekranie. Również ponadczasowym wątkiem była nadopiekuńczość matki, która mimo iż myślała, że dba o syna, tak naprawdę mijała się z celem.

     Z pewnością mogę polecić ten film każdemu – bez względu na wiek czy gusta filmowe, gdyż z prostotą swojego tematu, lecz głębią przekazu dzieło to może wywołać różne emocje i refleksje i być może nauczyć nas czegoś o życiu.

BARBARA GRUBA

Mroczna katedra

Tomasz Bagiński poświęcił trzy lata na produkcję filmu „Katedra”. Nie poszły one na marne. Akcja tego krótkometrażowego, animowanego filmu rozpoczyna się w tajemniczym, mrocznym miejscu.

Już na samym początku muzyka stwarza nastrój, który trzyma widza w napięciu. Po chwili pojawia się tajemniczy człowiek, a zaraz po nim stara katedra. Muzyka jest wkomponowana idealnie    w każdą sekundę filmu. Kiedy bohater zaciekawiony wchodzi do katedry, widza oszałamia to z jaką precyzją wykonana jest cała animacja. Każdy promień światła, cień na twarzy i drobne zmarszczki posągu, kiedy się uśmiecha. Wszystko jest dopracowane z niezwykłą precyzją. Widz wchodzi w świat, który widzi na ekranie, przeżywa to jakby sam był uczestnikiem akcji. Wraz z postępem czasu dowiadujemy się, że bohater jest symbolem kruchości, jego życie jest niczym w porównaniu do natury. Korzenie, które „wychodzą” z ciała umierającego człowieka stają się częścią katedry, czyli czegoś ogromnego. Człowiek jest jedynie małym elementem powstającego świata.

Film jest dopracowany w każdym detalu, niesie ogromne przesłanie pomimo swojej długości.  Z pewnością mogę go polecić każdemu, bo dzięki swojej uniwersalności, każdy może obierać go inaczej.

 PATRYCJA AMBROŻEWICZ

Uniwersalność i ponadczasowość.

                W 1970 roku na ekrany polskich kin wszedł film: ” Abel, twój brat”. Wbrew tytułowi nie jest to obraz o tematyce religijnej, acz o różnego rodzaju relacjach międzyludzkich. Reżyserem jest Janusz Nasfeter, który  pomocą swojej żony – Teresy napisał scenariusz, zaś autorem pięknej i przejmującej muzyki do filmu jest znany kompozytor – Waldemar Kaznecki.

Akcja filmu rozgrywa się po I wojnie światowej, mały Karol Matulak – zagrany przez Filipa Łobadzińskiego zmienia swą dotychczasową szkołę. Jako prymus nie cieszy się szczególna sympatią wśród kolegów i koleżanek z klasy, którzy zazdroszczą mu ambicji i uporządkowanego życia. Karol jest wychowywany przez nadopiekuńczą matkę, zaś jego ojciec zginął na wojnie w związku z czym w domu uważany jest za bohatera. Matulak pragnie zaimponować kolegom, jednego z nich zagrał słynny (w ówczesnych czasach) młody aktor – Henryk Gołębiewski. Karol w pewnym momencie broni ich biorąc na siebie całą odpowiedzialność za pobicie małego chłopca. Pewnego dnia trafia do szpitala, okazuje się, że cierpi na zapalenie opon mózgowych, po kilku dniach umiera, a jego koledzy powoli wydają się rozumieć to, jak bardzo go skrzywdzili. W filmie pojawia się jeszcze jedna ważna postać, mianowicie jest nią Jonasz, w którego znakomicie wcielił się Witold Dederko. Mówi on wiele ważnych i ponadczasowych prawd życiowych, które dotyczą każdego z nas, np.: „nikt nie ma prawa krzywdzić drugiego człowieka”, z pewnością wynika to z faktu, iż bohater ten jest głęboko wierzący i pisze listy do Pana Boga.

Uważam, że „Abel, twój brat” jest wykonany na dobrym poziomie, począwszy od gry młodych aktorów, poprzez muzykę wykorzystaną w poszczególnych scenach a kończąc na ujęciach i montażu. Nie ma w nim scen przypadkowych, niepotrzebnych, wszystko współgra tworząc jedną i zamknięta całość, która jest przyjemna w odbiorze. Dobrą stroną filmu jest również „obecność” narratora, dzięki któremu możemy bardziej odczuwać przedstawione sytuacje.  Oglądając „Abel…” głęboko się wzruszyłam i zachwyciłam, gdyż w obecnych czasach rzadko kiedy powstają filmy takie jak ten, bazujące na delikatności i ograniczeniu środków zbędnych, teraz większość twórców liczy na skandal a co za tym idzie szybkie i łatwe pieniądze, tylko gdzie w tym sztuka i prawdziwy sens powstawania filmów?

Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, iż „Abel, twój brat” jest filmem uniwersalnym, obrazuje ponadczasowe wartości takie jak: miłość rodzica do dziecka, ale też negatywne uczucia m.in zazdrość, która chcąc nie chcąc jest w każdym z nas.

 MAJA CHOSZCZ

Szukając odpowiedzi

Każdy człowiek w swoim życiu przechodzi przez etap, kiedy zastanawia się nad tym, jak „działa” nasz świat. Najwięcej pytań zadają dzieci. „Po co człowiekowi miłość?”, „Czemu mamy rodzinę?”, „Dlaczego niebo jest niebieskie?” -  to z pozoru łatwe pytania, jednak niejednemu człowiekowi ciężko na nie odpowiedzieć. W takiej sytuacji znajdują się bohaterowie krótkometrażowego filmu dokumentalnego Marcela Łozińskiego pt. „Wszystko może się przytrafić”.

Film ten przedstawia syna reżysera, Tomka, jeżdżącego na hulajnodze po parku. Zaczepia on różne osoby i zadaje im trudne, typowe dla dziecka pytania dotyczące życia.

Na szczególną uwagę w tym filmie zasługuje praca kamery. Wydaje się, że rozmówcy, jak i sam Tomek, nie wiedzą, że są nagrywani. Liście, które czasami widzimy w kadrze oraz odległość kamery od osób rozmawiających, powodują, że mamy wrażenie, że kamerzysta ukrywa się za krzakami. Można zauważyć również ludzi, którzy przechodzą przed obiektywem, zasłaniając Tomka i jego rozmówców. Daje to bardzo ciekawy efekt i sprawia, że film ten rzeczywiście wygląda na niereżyserowany, całkowicie spontaniczny.

Kolejną rzeczą, która przykuła moją uwagę, są fragmenty pokazujące zabawę Tomka. Umieszczono je w taki sposób, że przerywają sceny rozmowy chłopca ze starszymi osobami. Widzimy, jak jeździ po parku na hulajnodze, zrywa kwiaty, karmi kaczki, wiewiórki oraz gania motyle. Tło stanowi kontrast dla trudnych pytań, na które odpowiadają Tomkowi ludzie. W tych momentach mamy czas na przemyślenie tego, co powiedzieli bohaterowie filmu.

Muzyka poważna zazwyczaj wprawia nas w smutny nastrój. Jednak w tym przypadku jest inaczej. Utwory dobrane do scen zabaw Toma tworzą wesołą atmosferę. „Wiedeńska krew”, „Fale Dunaju” czy „Na Wzgórzach Mandżurii” to, według mnie, melodie idealnie pasujące do tego filmu.

Wielkim plusem „Wszystko może się przytrafić” jest to, że dzięki przedstawionym w nim wypowiedziom możemy dowiedzieć się w jaki sposób na świat i życie spoglądają osoby starsze i dzieci. Jeżeli zastanawiasz się nad sensem swojego życia, powinieneś obejrzeć ten film. Pozwoli Ci on zrozumieć, co tak naprawdę jest ważne.

PAULINA BANASIAK

To już ostatni nasz post związany z kursem filmowym. Będziemy starać się nadal prowadzić naszego bloga, zamieszczając na nim informacje o naszych ulubionych filmach, ale także o tych, które nam się nie podobają. Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami :)

Jeśli chodzi o kurs – KAMERA STOP! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge