Obrazem i dźwiękiem opowieść

Ciężko wybrać jeden, ten najlepszy, najciekawszy, najbardziej zaskakujący i spełniający wszystkie „naj” teledysk. Dlaczego? Gdyż takiego po prostu nie ma. Dlatego też wybraliśmy kilka, naszych ulubionych. Jedne ukazują piękną historię, inne są zwieńczeniem albo punktem kulminacyjnym większej całości. Wszystkie zaskakują jednak swoją formą i treścią, reszta należy już do widza, który sam znajdzie w nich najpotrzebniejsze oraz najciekawsze rzeczy.

Te pięć propozycji jest „naj” w swojej kategorii, kolejność nie ma większego znaczenia. Przy wyborze braliśmy pod uwagę głównie to w jakim stopniu nas zaintrygowały.

Berlin, Cannes, no i Kielce :)

20151126_085838
20151126_08562220151126_085547

20151126_085609

20151126_115602

Dnia 26 listopada nasza grupa miłośników kina, wraz z opiekunem- p. Agnieszką Marczewską uczestniczyliśmy w wydarzeniu niezwykłym. Otóż, odwiedziliśmy Kielce, gdzie miejsce miał Festiwal Form Dokumentalnych NURT. Była to już kolejna edycja festiwalu, w której braliśmy udział. Także tym razem z sali kinowej wynieśliśmy niezapomniane przeżycia oraz nowe doświadczenia. Wzięliśmy udział w dwóch pokazach konkursowych:Znaki Pamięci i W kleszczach historii. Musimy przyznać, że trafiły nam się filmy niełatwe w odbiorze, często poruszające szokujące tematy. No ale od początku… Pierwszym filmem była ,,Długa droga Wielkiej Drogi” w reżyserii Marka Madlisa, opowiadająca o losach zapomnianego filmu o II wojnie światowej. Interesujący seans. Kolejną projekcją był pozytywny w odbiorze i ze wspaniałym, pacyfistycznym przesłaniem film ,,Ojczyzna zwielokrotniona” Krzysztofa Glondysa.Na koniec zobaczyliśmy ,,Pieśń pamięci”, opowiadający filozoficzną podróż w kulturę Ormian, który zdecydowanie podzielił nasze gusta, co czyni go jeszcze bardziej interesującym. Jednak filmem, który zrobił na nas największe wrażenie był ,,O matko, gdzie to jest?” Anahity Rezeai, który w nowoczesny, luźny sposób opowiada o życiu w Iranie i kulturowych różnicach. Świetny dokument! Po krótkiej przerwie, okraszonej poczęstunkiem i dyskusją na temat obejrzanych filmów rozpoczął się drugi pokaz konkursowy: W kleszczach historii. Pierwsze dwa filmy były niezwykle poruszającymi dokumentami dotyczącymi drugiej wojny światowej. ,,Tam gdzie nie kwitną jabłonie” Eugeniusza Szpakowskiego dotyczył zsyłek polskich, niewinnych obywateli na Syberię. Drugi zaś, jak sama nazwa wskazuje- ,,Tragedia Górnośląska” (reż. Aleksandra Fudala i Adam Trula) poruszał temat, zapomnianych przez historię losów Ślązaków, zsyłanych do obozów pracy w Związku Radzieckim. Wypowiedzi prawdziwych świadków tych wydarzeń nie raz ściskały za gardło oraz powodowały łzy wzruszenia. Ostatni film, jak było dane nam zobaczyć był zarazem najcięższym tematycznie. ,,…Bo jestem stąd” Grzegorza Linkowskiego poruszał niezwykle okrutny temat gwałtów na mazurskich kobietach, masowo przeprowadzanych przez rosyjskich żołnierzy w czasie wojny. Ściśnięte gardło i brak słów po skończonym seansie oddały emocje, które towarzyszyły nam podczas oglądania śledztwa znanego dziennikarza Krzysztofa Ziemca, który w tym filmie występował. Światła się zapaliły, filmy się skończyły, czas wracać do domu! Jednak emocje, nowe spojrzenie na poruszane we wspomnianych filmach tematy, wiedza nabyta na sali kinowej zostaną z nami na zawsze.

,,Cudze chwalicie, swego nie znacie,sami nie wiecie co posiadacie” Stanisław Jachowicz

Stereotypy…
Głęboko zakorzenione niszczą subiektywne postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości. Podtrzymują negatywne opinie,prowadzą do kompleksów. Czy da się im zaradzić?
Zastanówmy się chwilkę nad wizerunkiem polskiego kina.
Stawiane w złym świetle, powoduje niechęć do polskich produkcji.
Co może być wynikiem takiej niechęci?
Patrząc wstecz,na historię ojczystej kinematografii, zauważamy wzloty i upadki. Po szybkim rozwoju, następował chwilowy marazm,którego głównym powodem były konflikty. Rola kina zmieniała się na przestrzeni lat. W początkach istnienia służyła rozrywce, po drugiej wojnie światowej często przyjmowała funkcje propagandowe. W dzisiejszych czasach obrała szerszy kierunek. Służy również celom edukacyjnym i kulturowym. Pójdźmy krok dalej, omówmy dość istotną kwestię.
Próba nadążenia za wszystkimi trendami, nowinkami technicznymi, sprawiła,że staraliśmy się naśladować zachód, co nie zawsze przynosiło dobre rezultaty. Jedynie braki, poczucie gorszości, a wreszcie stereotyp,że polskie kino jest złe. Dziś wciąż się utrzymuje, raczej pod wpływem ignorancji. Często wypowiadamy sie zbyt pochopnie, nie zagłębiając się w temat. Tracąc okazje do zanurzenia się w bogactwie naszej sztuki.