Wchodzę dzisiaj na stronę mojego kursu a tu taka niespodzianka :D

,,Miano najlepiej prowadzonego bloga VIII edycji kursu internetowego otrzymuje blog Mai Kędry z III Liceum Ogólnokształcące im. płk. Dionizego Czachowskiego w Radomiu za ogromny wkład merytoryczny, wiedzę i systematyczność:

http://blogiceo.nq.pl/majake/

Maja dużo miejsca poświęciła w nim na film animowany, przybliżyła nam proces tworzenia takiego filmu, jak również jego efekty. Do czytania zapraszamy jednak nie tylko miłośników animacji.

 

Postanowiliśmy przyznać również nagrodę specjalną dla najpopularniejszego bloga kursu. Blog „Filmowa Aga” został odwiedzony ponad 3 000 razy. Autorką jest Agnieszka Kryczek z Gimnazjum w Pawonkowie. Zapraszamy do odwiedzania bloga:

 http://blogiceo.nq.pl/filmowaga/

Oba zespoły otrzymają nagrody filmowe.”

 

Wbijajcie na: http://www.ceo.org.pl/pl/filmotekaszkolna/news/konkurs-na-blogi

 

Gratuluję zwyciężyni, ja sama regularnie odwiedzałam jej bloga, bo jest bardzo ciekawy i można się dużo na nim dowiedzieć. Zachęcam do czytania ;)

Chciałam też podziękować swoim czytelnikom, gdyby nie wy, prowadzenie go nie miałoby sensu.

Dziękuję! ;)

 

WIEEELKA PREMIERA! :D

Po pierwsze! ZAKOŃCZENIE ROKU! HOLIDAYS!                                                          szkoda, że pogoda trochę nie dopisuje, bo dzisiaj mamy mieć ‚ognisko’, ale myślę, że da radę ^^

W końcu udało mi się obrobić film. Nagrywane kamerką z telefonu, więc wygląda baardzo amatorsko i takie też jest, ale jak to się mówi ”każdy od czegoś zaczynał”. Według mnie najgorsza jest pierwsza scena z kurierem, ale no.. ”kurierem” była moja mama więc szło trochę opornie, ale dało radę ;) Ok, nie smęcę już, zapraszam do oglądania ;)

YouTube Preview Image

Myślę, że gdybyśmy mieli lepszy sprzęt, film o wiele lepiej by wyglądał pod względem technicznym. Opinie mile widziane, szczególnie te krytyczne :P

PRZESZŁO 3000 !

Ohayou :3 dziś wybiło 3000 (przeszło) wejść! dziękuję! <3

W nagrodę mam dla Was nowe intro ;)

Pobrać je możecie tutaj:

http://speedy.sh/JZ6WC/DEATH-TEMPLATE.avi

Te intro będzie również użyte w moim filmie, nad którym aktualnie pracuję (obrabiam).  Jak skończę udostępnie na YouTubie a potem Wam, ale musicie poczekać.               Myślę, że jutro (max w piątek) będzie ;)

Kończę, przede mną jeszcze duużo pracy, tak więc

Do następnego wpisu! ;)

Praca nad własnym filmem

Wspólnie z kolegą pracujemy nad własną krótkometrażówką ;)

Mamy już pomysł i zarysy fabuły. Oto pierwsze zdjęcia z przygotowań ;)

 I ja ;)

   Oto synopsis do naszego filmu, więcej już nie zdradzę.

Bartek kupuje okulary na portalu internetowym.                                                                       Po założeniu ich po raz pierwszy widzi oczami innej osoby. Gdy idzie do koleżanki porozmawiać o tym, ta początkowo interesuje się sprawą, a po obejrzeniu okularów zaczyna unikać tematu i dziwnie się zachowywać.                                                             Chłopak szukając rozwiązania odkrywa szokującą prawdę.

Aktualnie trwa praca jeszcze nad scenariuszem, a potem do roboty :) kręcimy!  Niestety nie mamy kamery, więc pozostaje nam telefon(5mpx) przez co film będzie wyglądał baardzo amatorsko, ale postaramy się zrobić to jak najlepiej. W końcu każdy od czegoś zaczynał ;)

Na tym kończę mój wpis, bo jutro trzeba zrobić szybki start :P

Dobranoc!

Analiza uzależnień

 

Jestem na tyle wolna, na ile pozwalają mi na to moje uzależnienia. Czyli tak naprawdę jestem powszednim niewolnikiem. Wstaję rano, bo tak wypada czynić z rana. Bo tak jestem zaprogramowana. Szkoła. Ósma rano. Znak – nakaz.  Zniewolenie. Możesz się oczywiście uwolnić, ale spróbuj nie chodzić do szkoły czy pracy. Bez tego nie można żyć. Jesteśmy niewolnikami pieniądza. Niewolnikiem czasu, który powinnam poświęcić na jego zarabianie.

Jestem niewolnikiem firm farmaceutycznych. Zachorowałam. Potrzebuję leków by żyć. Choć bym nie chciała, to i tak muszę kupować medykamenty, by przeżyć. Płacę za życie. Czy jestem wolna czy uzależniona?

Jestem medialnym niewolnikiem w wolnym kraju bez „cenzury”. Ta pani/ten pan w telewizji mówi do mnie, choć przecież jednocześnie do milionów. Jestem uzależniona od informacji. Pożeram ją od rana do wieczora. Mam nieodpartą, nieokiełznaną potrzebę eskalacji. Potrzebuję zwiększania dawki doznań. Chcę więcej i chyba już nigdy nie przestanę pożądać. Za do wszystko płacę(tzn. jak na razie moi rodzice). I zdobywam informacje jak narkoman.

Jestem niewolnikiem firm energetycznych. Spróbujcie żyć bez prądu.  Szczoteczka na prąd. Czajnik na prąd. Płyta grzewcza. Komputer. Telewizor. Telefon. Światło wieczorem, w nocy i o poranku. Ciepło na prąd. Życie na prąd. Jestem uzależniony od energii. Wszyscy jesteśmy uzależnieni od energii. Ile z nas pozostanie bez prądu? Jak wielką wartość będzie miał zapis cyfrowy? Twoje konto. Twój profil. Twój cyfrowy pamiętnik. Czy zostanie  ślad po naszym istnieniu bez prądu? Muszę mieć prąd! Energia w naszym świecie jest tak samo ważna jak woda. A spróbuj nie zapłacić dilerowi za prąd. Przyjdą i cię odłączą od zasilania. Naprawdę nie jesteś uzależniony?

A jak wiele jeszcze kupisz swoich uzależnień za pieniądze? Bezpieczeństwo? Godność?  Jak długo będziemy jeszcze próbować przekonać samych siebie, że nie jest to stan uzależnienia? Ja już siebie oszukiwać nie potrafię. Jesteśmy bezradni w tym systemie, który dla mnie nie ma sensu.

Chyba włączył mi się stan głębokich przemyśleń :D  trzymajcie się!

coś tu jest nie tak

Cześć kochani, mamy już 2750 wejść. Dziękuję! :)

Ostatnio nie pisałam, bo pochłonął mnie koniec roku szkolnego -oceny i te sprawy.

Więc minął kolejny rok, tyle się zmieniło od tamtego czasu. 9 czerwca skończyłam 15 lat i doszło do mnie, że przytłacza mnie ten pośpiech, gonitwa za pieniędzmi, za wszystkim. Co gdyby tak zapytać pierwszego lepszego człowieka, czy jest szczęśliwy? zapewne wiele odpowiedzi byłoby nieszczerych.

Tak czasem chciałabym po prostu wstać i iść. Uciec od tej wiecznej ciemności. Od śniegu za oknem, wiecznego już prawie pośpiechu, listów w skrzynce pocztowej, telefonów, maili, pytań i konieczności odpowiedzi, spraw i obowiązków. Oderwać się od codzienności, powtarzanych czynności, od kłopotów i odpowiedzialności. Tak zwyczajnie wstać i wyjść. Zamknąć drzwi na klucz. A potem na dworzec kolejowy. Wsiąść do pociągu, ale nie koniecznie byle jakiego. Tylko takiego co to bez zbędnego dostosowania się do panujących okoliczności zawiezie mnie tam, gdzie inaczej. Gdzie będzie ciepło i jasno, spokojnie i cicho.

Marzy mi się podróż w niekoniecznie nieznane, ale w miejsca dawno niewidziane, w takie niezapomniane. Chcę spokojnie, bez pośpiechu spacerować wśród starych domów. Iść do muzeum(tak, do muzeum!) Przysiąść na ławce w parku. Obserwować ludzi. Poczytać wśród drzew. Spacerować godzinami bez celu. Oglądać wystawy sklepowe. Kupić coś. Znaleźć coś. Przeczytać gazetę. Zjeść coś, znów coś wypić. Nie spieszyć się. Nie rozmyślać. Nie przemyśliwać. Nie analizować. Nie zamartwiać się. Iść przed siebie. Cieszyć się ciepłym, słonecznym dniem. Być wolnym od ciężaru codzienności.

Jechać pociągiem wsłuchując się w rytm. Jechać samochodem bez kontrolowania poziomu paliwa(lub rowerem ;) ). Podróżować.  Dotrzeć do celu i tam odpocząć. – Jak ja kocham czynności niewymuszone.

A jeśli to będzie nad morzem, to leżeć na piasku. Iść przez las. Spacerować brzegiem morza. A jeśli to będzie miasto to chcę spacerować, coś zobaczyć, gdzieś być. Potem leżeć w spokoju. To znów wstać i iść bez celu. Kochać i być kochanym. Spokojnie, wolno, przyjaźnie. Radośnie, bez lęku i bez skrępowania. Bez wyraźnego celu. Iść do opery(mam zamiar, nigdy nie byłam)  Muzeum.     – Ile czasu można wpatrywać się w jeden obraz?. Potem park. Kawiarnie. Bary. Kina. Teatr. Chcę jeszcze coś zobaczyć. Coś zrobić. Być. I niech taki stan trwa.

A to wszystko… kiedyś, za pewien czas, może za tydzień, za miesiąc, latem, w wakacje, za dwa miesiące, za osiemdziesiąt i kilka dodatkowych dni…

Jak bym się zachowywała, gdyby został mi miesiąc życia? po fali rozpaczy nadeszła by chęć poznania i wykorzystania życia tak jak trzeba. Dlaczego ludzie doceniają, jak stracą?  dlaczego niektórzy w ogóle nie doceniają..

Coś tu jest nie tak, gdzieś jest błąd ;/   XXI w.

TV reklama

Bardzo lubię oglądać telewizję. Po prostu kocham się gapić na filmy czy seriale i słuchać gadania, nawet polityków. Jednak to właśnie telewizja postanowiła mnie do siebie zniechęcić. I w tej walce, ze mną – widzem, odnosi coraz większe sukcesy.

Niewątpliwie to nadal moje ulubione okienko na świat. Choć są inne jak internet, starodawna książka czy gazeta, to jednak telewizor jest dla mnie ważny. Wiem, że to niemodne, wsteczne i niepostępowe, ale mnie chyba nie warto już zmieniać.

Jednak telewizja postanowiła mnie do siebie zniechęcić i zamęczyć reklamami. Tak, tak, rozumiem, że „zarabianie…”, że „bez pieniędzy się nie da…” i tak dalej. Ale tego reklamowania telewizyjnego jest już tyle, że czasami mam wrażenie, że nie oglądam już konkretnej stacji, tylko jedną wielką TV Reklama. Wszechkanałową, dwudziestoczterogodzinną, totalną telewizję nadająca reklamy przerywane tylko innymi programami.

Zasiadam przed telewizorem w nadziei zapoznania się z tym, co nowego i ważnego wydarzyło się „w świecie i naszym powiecie”, a tu reklama za reklamą. Maszerują przed moimi oczami dezodoranty, staniki, wykałaczki, chińskie zupki, samochody, sukienki, kredyty… i wreszcie mogę obejrzeć wiadomości czy serial. Ale przecież, jeszcze przed wiadomościami króciutko dowiem się, kto dostąpił zaszczytu sponsorowania tego, co z rosnącym zniecierpliwieniem chciałabym zobaczyć. I znów słyszę, że sponsorem audycji jest… i sponsoruje dla Państwa taka a taka, z takim a takim.

Uff, myślę w końcu się doczekałam, mogę oglądać, zaznajamiać się i podziwiać. Ale przez chwilę, bo potem znów te same reklamy. Ten sam najlepszy samochód za najlepszy kredyt, szampon, pomadka, garnek, tampon i soczek dla dziecka, a za nim pieluchy i tablecik. Nie wytrzymuję i zmieniam stację, są tam reklamy to oczywiste, ale może zaraz się skończą – sama siebie mamię lichą nadzieją.

No i jest serial. Doczekałam się. Przebrnęłam przez reklamy. Oglądam, dzielny detektyw już ma wpaść na trop przestępcy… gdy nagle bez większej potrzeby, sensu czy zgodności z fabułą filmu, zaczyna się on zastanawiać, czy aby nie skorzystać z bardzo atrakcyjnej propozycji firmy ubezpieczeniowej wymienionej konkretnie z nazwy.

W pamięci mam jeszcze straszliwą zbrodnię, której sprawców miał ujawnić serialowy detektyw, a on tym czasem rozsiada się wygodnie w fotelu i zaczyna rozprawiać na temat zbawianego wpływu na młode organizmy soczków marki, której butelkę pcha mi bezczelnie przed oczy. I tak, co chwila – to zasiada w fotelach znanej marki i gaworzy o ich nadzwyczajnej miękkości, to znów jedzie samochodem tak bardzo popularnej marki, to znów robi zakupy, a operator kamery na dziesięć sekund zatrzymuje się na logo, abym przypadkiem nie przeoczyła tak ważnego szczegółu.

Kiedyś nawet zastanawiałam się, czy soczek pomarańczowy z fikuśnie otwieranym kapselkiem ma tak wielkie znaczenie dla fabuły, dla śledztwa, że trzeba mu poświecić aż tyle uwagi, ale przestałam się dziwić, bo przecież „product placement” jest już polskich serialach niemal obowiązkowy.

Po reklamowym wywiadzie czas na zwykły blok reklamowy. Po kilkunastu minutach jeszcze tylko informacja, że w audycji dojdzie do lokowania produktu i można w dwóch zdaniach zaprosić na prognozę pogody, przed która dowiem się, jakie firmy ją sponsorują. Po porcji wiadomości o deszczu lub słońcu dowiem się, że sukienkę pogodynce zafundowała bardzo znana marka, podobnie jak makijaż czy buty.

Po tym wszystkim można posłuchać kolejnej rozmowy, ze znanym producentem. Potem reklama i już serial z „product placement” przerywany klasycznymi spotami reklamowymi.

Dlaczego marudzę? Bo kiedyś naprawdę lubiłam reklamy w telewizji. Od czasu do czasu. Spokojne, nienachalne i nieprzytłaczające. Teraz jednak mam wrażenie, że ktoś mnie nabiera. Ktoś mnie oszukuje. Ktoś chce jak najwięcej zarobić. Odczuwam przesyt. Tęsknię za serialami bez „product placement”, filmami nieprzerywanymi reklamami, rozmowami w studio, które nie są reklamami.

Czym jest teledysk?

Dzisiaj zastanowimy się nad teledyskami, bo jakby nie patrzeć, są to przecież filmy.

Niektóre nie niosą szczególnego przesłania, ale są dziełem pod względem animacji lub samego pomysłu.

YouTube Preview Image

Artyści za wyjątkowe osiągnięcia nagradzani są między innymi MTV Video Music Awards oraz Grammy.

Oto teledysk w stylu ”wyciskacz łez”. Trzeba go obejrzeć bez przygotowania. Wtedy wzrusza najmocniej. 

YouTube Preview Image

Mam dużo inspirujących teledysków, ale historia ukazana na tym najbardziej mnie motywuje do tego, aby nigdy się nie poddawać. Oto kolejny tego typu, nawet bardzo podobny, z tym, że z innym zakończeniem.

YouTube Preview Image

Teledyski często posiadają przesłanie, które nie zawsze jest dostrzegane, lub opowiadają historię z życia albo jej część.

Przykładem może być:

YouTube Preview Image

Mówi nieszczęśliwej miłości i o chłopaku, który chcąc zniszczyć jej karierę i marzenia obudził w niej bunt, czego owocem stała się rosnąca z każdym dniem sława.

Wśród polskich nagród warto wymienić Fryderyki oraz Festiwal Polskich Wideoklipów Yach Film. Fakt, że do niedawna polskie teledyski nie zdobywały nagród ani nominacji. To się jednak zmieniło, ewoluowaliśmy, w przeciwieństwie do filmu  ;)

A tutaj teledysk trochę ”z innej beczki”

YouTube Preview Image