Nie poddawać się przeciwnościom- czyli warsztaty w Siedlikowie

Co zrobić kiedy figurki nie chcą przykleić się do podłoża, a w trakcie pracy nad animacja zgaśnie prąd? Przeczytajcie Relację z warsztatów w Siedlikowie, a dowiecie się jak z takimi drobnymi przeciwnościami poradzili sobie uczestnicy.

Siedlików to mała wieś koło Ostrzeszowa, w południowej części Wielkopolski. W projekcie wzięło udział 21 dzieci ze szkolnego kółka teatralnego. Praca trwała dwa dni, pod okiem moim, Pani Pauliny, szkolnej nauczycielki języka polskiego, oraz Pani Basi, bibliotekarki. Kiedy przyjechałam na miejsce – lwia część prac była już skończona. Dzieci zdążyły pomalować już prawie wszystkie tła pod animację, w rogu Sali stała wspaniała scenografia, gdzie znajdował się kościół, zrobione z mchu, trawy, krepiny i innych materiałów: góra i pagórki.  Dodatkowo zostały zebrane wspaniałe miniaturki budowli – drugi kościół, karczma i dom głównego bohatera, figurki zwierząt oraz małe laleczki, którym zrobiono nowe stroje z krepiny. Dzieci zdążyły ulepić już prawie wszystkie postacie z plasteliny, oraz najważniejsze… legenda Siedlikowa została już przeniesiona na papier, idealna na potrzeby scenariusza, właściwie gotowa do pracy.

Pierwszego dnia opowiedziałam dzieciom trochę o animacji, pokazałam im różne filmy, zwracając uwagę na najważniejsze zasady, oraz pułapki jakie mogą na nie czekać. Następnie podzieliśmy się na grupy, część osób robiła próbne animacje, z udziałem zwierząt oraz… globusa, żeby poćwiczyć przed pracą nad właściwym filmem, niektórzy za to skupili się na dokończeniu scenografii. Tego dnia dzieci nagrały również dialogi, które znajdą się w animacji – a wszystko mówione gwarą, która jest bardzo ważna dla tego regionu.

Następnego dnia zabraliśmy się do pracy nad właściwą animacją. Dzieci podzieliły się na  grupy, które pracowały przy konkretnych scenach: jedna przy zajęciach w klasie, druga przy scenach przy górze i kościele, a trzecia przed karczmą. Było przy tym dużo zabawy, ale i sporo pracy, ten kto pracuje z plastelinowymi ludzikami wie, że ciężko przyklejają się do prostego podłoża, a co dopiero do mchu, pogiętego kartonu, a nawet… piachu (mieliśmy coś na kształt zagrody dla świnek!). Na szczęście ekipa animacyjna była bardzo wytrwała i nie poddawała się przeciwnościom losu, nawet, kiedy po paru godzinach pracy z aparatami, gdy zbliżaliśmy się ku końcowi… zgasł nam prąd. Nie mogliśmy robić zdjęć, bo było za ciemno, ani zacząć montażu. Na szczęście po jakimś czasie światło znów się pojawiło i praca ruszyła pełną parą. Kiedy skończyliśmy pracę nad wszystkimi zdjęciami, podłączyliśmy rzutnik i pokazywałam wszystkim jak wygląda montaż takiego materiału, jednak ostateczną wersję dzieci będą tworzyć same, nie mogę się doczekać, aż zobaczę efekt końcowy, a jestem pewna, że będzie ciekawie.

Angelika Ochendowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge
css.php