Raz na wozie, raz… pod kołami wozu

…czyli zadanie na bloga z modułu 6: napisanie tytułu oraz trzech pierwszych zdań recenzji na temat filmu, który skandalicznie oszołomił Nancy, czyli mnie, od całkiem niedawna miłośniczkę filmów Quentina Tarantino. Co łączy kipiący feminizm i Dodge’a ze „Znikającego punktu”? Oto wstęp do recenzji:

Pierwsze sekundy, a już czuje się ten niepowtarzalny klimat, który wprowadza Tarantino, m.in. dzięki muzyce na tyle dobrze dobranej, by przenieść widza wprost do małej dziury gdzieś w Ameryce oraz rozbudzić warkotem silnika Dodge’a Charger’a. Kiedy już widz zdoła poznać urocze bohaterki i zacznie przyzwyczajać się do napięcia, nagły wstrząs otworzy mu buzię ze zdziwienia zaraz po tym jak spróbuje wymówić jedną z najdłuższych nazw rock&roll’a: Dave Dee Dozy Beaky Mick & Tich, którzy to będą towarzyszyć mu w pierwszym kulminacyjnym momencie filmu.

Grindhouse: Death Proof – film, od którego nie można się oderwać – w szczególności skierowany jest do widzów o psychice uzbrojonej po zęby, gotowej zobaczyć krainę absurdu na pierwszy rzut oka barwnie naiwną, lecz – jak się potem okaże – piekielnie inteligentną, gdzie „zamiana ról” czyha tuż za rogiem…

http://www.dailymotion.com/video/xrzcv0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge