Z dźwiękami Filadelfii w tle.

 

Starsza Pani, ale nie z tych łatwych, babć co to dają się na wnuczka naciągać, na początku wydaje się nieco zagmatwaną postacią. Wykazuje cynizm wobec ludzi, którym maskuje brak bliskości, samotność. Przy kwestii „Wszystko nasze” nie mogła nie nasunąć mi się wizja Goluma dzierżącego w swych rękach pierścień.

Pani Aniela jest w symbiozie ze swoim domem. On daje jest wspomnienia, czyli coś niezbędnego jej do życia, a ona ochrania go przed zapomnieniem i zniszczeniem. Swoją drogą reżyser umiejscawiając akcję w tak pięknym miejscu, zaskarbił sobie moją przychylność. Dom człowiek. Konający, nieco smutny, ale odchodzący w godności z podniesioną głową, jak arystokrata. Rezydencja jest lustrzanym odbiciem naszej starszej Pani. Jest to film, z którym ciężko było mi się zmierzyć. Pewnie z powodu ogromnego smutku, przepełniającego mnie w trakcie spektaklu.

Ale musze przyznać, Pani Amelia umie bawić. Na samym początku dzieło zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie, dobrze nastrajając na dalsze oglądanie. Choć ekspresji w tym tyle co wody pitnej w Morzu Martwym, nie był to kolejny film, tak bardzo przepełniony trwogą i bólem, że nie możliwy do obejrzenia. Ktoś, i chwała mu za to, zadbał o lekkie przerywniki. I o tego psa. Nieodłącznego towarzysza i obrońcę. Wydaje mi się, że umieszczenie Fili w tym filmie miało na celu nie tylko oddanie charakteru głównej bohaterki, umilenia jej wizerunku, ale dodanie również narratora milczącego, z którym mimo wszystko prowadzony jest ciągły dialog. Danuta Szaflarska odnajduje się świetnie w swojej roli. Czuje bluesa czy raczej to co postać przez nią grana? To pytanie do Pani S. Bo Danuta Szaflarska wielką aktorką jest! Film o umieraniu… Bardzo tragicznie to brzmi, ale śmierć w tym przypadku to tylko pozór. Ważniejsze jest tu przemijanie, samotność, zawód związany z najbliższymi, zadręczanie się, i to że wspomnienia to już tylko… wspomnienia. Pani Aniela – staruszka – współczesny outsider.

Zdjęcia trafił całkowicie w mój gust. Proste, długie ujęcia dają i nam możliwość posiadania kilku lat więcej. Chleb z masłem jako wyznacznik starości. Rozczarowanie rodziną, które wzrasta proporcjonalnie z wiekiem, brak kontaktu powodują, że śmierć jest długo oczekiwaną ulgą od świata bez miłości.

Na szczęście czasem w życiu potrafi zjawić się Dostojewski, Rusek, starożytny malarz. Potem wystarczy tylko dodać odrobinę odwagi i już cała Syberia w naszym domu.

Więc czy pora umierać kiedy nie ma już nic czy kiedy wszystko się już dokonało?

Michał Kalapus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge