Patyczaki 4.

Ten wpis będzie smutnym wpisem, więc osoby które są wrażliwe proszę aby pominęły ten wpis.

Tak jest, gdy się często wyjeżdża. Ktoś zapyta – ale jak jest?

Otóż. Gdy wyjeżdżaliśmy za pierwszym razem, patyczaki zostały pod opieką naszego kolegi, Tymona. Za drugim razem Tymon też wyjeżdżał, więc patyczaki musieliśmy wziąć ze sobą.

Uwaga, teraz następuje smutny moment. Okazało się, że taka podróż to dla nich zbyt wiele.  Z 5 patyczaków dwa były w fatalnym stanie. Reszta wyglądała okej. Po kilku dniach, trzeci patyczak zwinął głowę w liść. Na początku myślałem, że po prostu je. Potem, że może składa jaja. Ale na samym końcu, przed powrotem do Krakowa, okazało się, że patyczak nadal się nie rusza. U patyczaków to normalne w chwili zagrożenia, ale nie w ciągu kilku dni. Zostały dwa najpiękniejsze i największe patyczaki. Bardzo chciałem żeby przetrwały drogę powrotną. Próbowaliśmy zabezpieczyć ich dom, na czas podróży. Niestety to nic nie pomogło!
To było bardzo smutne wydarzenie.

Teraz wiem, że gdy się dużo wyjeżdża to trudno mieć zwierzęta. Mój brat Maciek bardzo chce mieć psa, ale rodzice mu ciągle tłumaczą, że trudno mieć psa „na walizkach”. Ja teraz to rozumiem…

pozdrawiam

Michał

This entry was posted in ***, Patyczaki. Bookmark the permalink.

Comments are closed.